Organizatorzy i Uczestnicy
obchodów 50. rocznicy powstania
Komitetu Obrony Robotników
w Centralnym Przystanku Historia
im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego
w Warszawie
Szanowni Państwo,
„to już naprawdę pięć lat minęło” – śpiewał w 1981 roku Jan Krzysztof Kelus w niezapomnianej Balladzie o szosie E7, wspominając doświadczenia swoje, żony i przyjaciół jako wysłanników i kurierów KOR. „Pierwsze pieniądze właśnie zebrano/ Pojechaliśmy – ktoś musiał jechać”. Dzisiaj zaś mija 50 lat od daty widniejącej w nagłówku listu Jerzego Andrzejewskiego do ówczesnego marszałka Sejmu – daty przyjętej jako dzień powstania Komitetu Obrony Robotników.
Wiemy, że mobilizacja niepokornych z Warszawy nastąpiła wcześniej: środowisko Gromady Włóczęgów, działającej w ramach drużyny harcerskiej im. Romualda Traugutta, zmobilizowane m.in. przez Antoniego Macierewicza, oraz młodzi działacze Klubu Inteligencji Katolickiej, do których zaapelował Henryk Wujec, rozpoczęli zbiórkę pieniędzy dla pozbawionych pracy robotników i ich rodzin. W następnych tygodniach po brutalnej pacyfikacji protestów przeciwko podwyżkom w czerwcu 1976 roku szukano niezbędnych w obliczu represji adwokatów i lekarzy. Przedstawiciele środowisk opozycyjnych trafili na tzw. pierwszy proces ursuski, który toczył się w połowie lipca. Emisariusze z Warszawy docierali nie tylko do Ursusa i Radomia, lecz także do Płocka i Grudziądza, Gdańska i Łodzi. Wszędzie musieli zmierzyć się z barierą nieufności. Wszędzie przełamywali osamotnienie i lęk, w jakim pogrążone były ofiary prześladowań.
Dopiero jednak we wrześniu – po przemyśleniu możliwych sposobów działania – zdecydowano się na powołanie jawnej organizacji. Uzyskano zgodę osób o niekwestionowanym autorytecie społecznym, których obecność mogła choć trochę złagodzić spodziewaną odpowiedź reżimu. Przedyskutowano kształt listu i sformułowano postulaty wobec władz. I właśnie z datą 23 września wysłane zostały te pamiętne, twarde zdania, zawierające stwierdzenie faktów, diagnozę sytuacji i decyzję o podjęciu działań: „Robotniczy protest przeciwko wygórowanym podwyżkom, który był wyrazem postawy niemal całego społeczeństwa, pociągnął za sobą brutalne prześladowania. […] Ofiary obecnych represji nie mogą liczyć na żadną pomoc i obronę ze strony instytucji do tego powołanych […]. Pomocy odmawiają też agendy opieki społecznej. W tej sytuacji rolę tę musi wziąć na siebie społeczeństwo […]. Dlatego niżej podpisani zawiązują Komitet Obrony Robotników w celu zainicjowania wszechstronnych form obrony i pomocy. Niezbędna jest pomoc prawna, finansowa i lekarska. Nie mniej istotna jest pełna informacja o prześladowaniach”.
Apel podpisało 14 osób: Jerzy Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jacek Kuroń, Edward Lipiński, Jan Józef Lipski, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, ks. Jan Zieja i Wojciech Ziembiński. Ale ten skład zmieniał się z czasem, dołączali kolejni członkowie Komitetu i rósł krąg współpracowników, którzy w ogromnej części też trafili na karty historii.
Komitet Obrony Robotników, przekształcony po amnestii z lipca 1977 w Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”, był środowiskiem, z którego wyrastały kolejne inicjatywy obywatelskie i polityczne. Można powiedzieć, że był miejscem spotkania na rozstajach dróg, gdzie zeszli się ludzie związani z wieloma nurtami polskiej myśli, polityki i duchowości – i z czasem ruszyli w różne strony. Ale zanim to nastąpiło, przez wiele miesięcy podróżowali razem symboliczną szosą E7, jako jedni z wtedy jeszcze nielicznych – po prostu dlatego, że „Naprawdę trzeba było coś zrobić/ Naprawdę gliny były na dworcach”. I kiedy myślę teraz o ich ówczesnym wyborze, to przypominają mi się – poza balladą Kelusa – jeszcze inne strofy, z wiersza Tarnina Zbigniewa Herberta: „ktoś jednak musi mieć odwagę/ ktoś musi zacząć […]/ kilka czystych taktów/ to bardzo dużo/ to wszystko”. Jako Prezydent Rzeczypospolitej mam głęboki szacunek dla ludzi, którzy w chwili próby uznali, że odpowiedzialność za drugiego człowieka jest także odpowiedzialnością za Polskę.
Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zechcieli wziąć udział w dzisiejszych obchodach i rocznicowej dyskusji. Dziękuję też Instytutowi Pamięci Narodowej za zorganizowanie tej uroczystości. Ale nade wszystko dziękuję członkom, współpracownikom, przedstawicielom i kurierom Komitetu Obrony Robotników – za to, że kiedy przyszła pora, mieli odwagę „pojechać szosą E–ileś”. To bardzo dużo. To wszystko.
Z poważaniem
Karol Nawrocki
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
______________________________
List odczytał doradca Szymon Stachowiak.