Organizatorzy i Uczestnicy obchodów
87. rocznicy pierwszych wysiedleń
mieszkańców Gdyni przez Niemców
Szanowni Państwo,
Niemcy rozpoczęli wysiedlanie Polaków już podczas działań wojennych we wrześniu 1939 roku i kontynuowali ten zbrodniczy proceder z całą brutalnością niemal do ostatnich dni okupacji. Polacy i Żydzi z ziem wcielonych do Rzeszy – ze Śląska, Kraju Warty i Pomorza; Polacy z Zamojszczyzny oraz rejencji ciechanowskiej; ludność deportowana na roboty przymusowe i mieszkańcy Warszawy wypędzeni z miasta po upadku powstania – długo można by wyliczać miliony naszych współobywateli, z godziny na godzinę pozbawionych przez III Rzeszę dorobku życia, dachu nad głową, pamiątek i miejsca na ziemi.
Gdynianie doświadczyli tego losu jako jedni z pierwszych. 19 września 1939 roku odebrano im nazwę ich miasta, przemianowując je na patetyczne, propagandowo brzmiące Gotenhafen – Port Gotów. Następnego dnia w dzienniku działań wojennych Wehrmachtu zanotowano życzenie Führera, by miasto zostało „jak najszybciej oczyszczone z ludności cywilnej”. Dla hitlerowskich „Gotów” przybywających z Berlina i Hamburga, dla Baltendeutschów i Bawarczyków trzeba było zwolnić polskie sklepy i warsztaty, folwarki i mieszkania położone w prestiżowych dzielnicach. Gdynia – od połowy lat 30. najnowocześniejszy i największy pod względem wolumenu przeładunku port na Bałtyku – choć prawa miejskie uzyskała zaledwie 13 lat wcześniej, była dla Niemców cennym łupem, „perłą w koronie” polskiego Wybrzeża.
Deportacje mieszkańców Orłowa, przeprowadzane przez oddziały żandarmerii i Selbstschutzu, wspierane przez SA i SS, rozpoczęły się 12 października. Kilka dni później zaczęły pustoszeć kolejne dzielnice. Ale atmosfera grozy zagościła w Gdyni już wcześniej: „pod koniec września 1939 r. rodzice moi byli bardzo zdenerwowani, widziałam, że palili dokumenty, zdjęcia, między innymi fotografie ojca z wojska” – wspominała sześcioletnia wówczas Barbara Szpakowska–Kołodziejczak.
Nic to nie pomogło; może najwyżej trochę łatwiej było się spakować, gdy w połowie października doktor Szpakowski z rodziną dostał trzy godziny na opuszczenie dotychczasowego lokum. „Rodzice wzięli tylko ubrania dla dzieci […]. Ja pamiętam, że miałam w ręku tylko lalki”. Uderza powtarzający się w relacjach szczegół: w drzwiach willi, mieszkań i pokojów należało zostawić klucze. Zarząd Kriegsmarine, który przez pierwszych kilka tygodni sprawował władzę w mieście, troszczył się o zamki i futryny znacznie bardziej niż o dziesiątki tysięcy Polaków, wywożonych wagonami towarowymi bez żywności i wody. Ale klucz jest też znakiem związku z domem – nawet jeśli nie ma mocy prawnej: III Rzesza postanowiła odebrać Gdynianom nawet ten ślad.
Wywożono ich pod Częstochowę, do Siedlec i innych miejscowości. Rozpraszano po całym Generalnym Gubernatorstwie, gdzie mieli szansę przeżyć tylko dzięki pomocy rodaków i Polskiego Czerwonego Krzyża. Setki aresztowanych w Gdyni mężczyzn rozstrzelano i pochowano w lasach piaśnickich. Padli oni ofiarą zbrodni pomorskiej – zbrodni przeciwko ludzkości i przeciw narodowi polskiemu.
Rodzina Barbary Szpakowskiej–Kołodziejczak wróciła po wojnie do Gdyni, choć już bez ojca. Ona sama ukończyła w tym mieście liceum sióstr urszulanek, a potem Akademię Medyczną w Gdańsku, pracowała tu i zdobywała kolejne specjalizacje. Podobnie jak ona, tysiące wysiedlonych Gdynian po wojnie wróciły do swojego miasta i na nowo związały z nim swoje życie. To dzięki ich wysiłkowi i pracy możemy świętować w tym roku stulecie tego pięknego miasta, które pozostaje wspaniałym, polskim kluczem do Bałtyku i do świata.
Dziękuję Stowarzyszeniu Gdynian Wysiedlonych, które strzegło pamięci o wojennej tragedii i doprowadziło do wzniesienia upamiętniającego ją pomnika. Dziękuję gdańskiemu oddziałowi Instytutu Pamięci Narodowej, Marynarce Wojennej i władzom miasta, które współorganizują obchody rocznic wysiedleń. Dziękuję także wszystkim, którzy przyczynili się do niedawnego wpisania modernistycznego centrum Gdyni na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Niech to wspaniałe miasto – port wolnych Polaków – rozwija się i pozostaje wierne swojemu dziedzictwu.
Cześć pamięci wygnanych i zamordowanych Gdynian!
Chwała stuletniemu polskiemu miastu!
Z wyrazami szacunku
Karol Nawrocki
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
______________________________
List odczytał Doradca Prezydenta RP Tomasz Szturo.