Uczestnicy uroczystości pogrzebowych
szczątków mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej
zamordowanych przez ukraińskich szowinistów
Czcigodni Ocaleni,
Szanowni Państwo,
zdarza się, że zło ujawnia swoją nieludzką, iście demoniczną naturę w sposób wręcz paraliżujący. Bywają zbrodnie, w których obliczu stajemy bezsilni – nie umiejąc znaleźć odpowiednich słów,
aby wyrazić nasze myśli i uczucia, sformułować dostatecznie mocne moralne potępienie. Istnieją przykłady tak skrajnego okrucieństwa i bezwzględności, tak cynicznych podstępów, nienawistnego fanatyzmu i chciwości, że nie sposób uciec od dwu fundamentalnych pytań: „Jak mogło do tego dojść?” oraz „Co możemy zrobić, aby już nigdy nic podobnego się nie powtórzyło?”.
Dotyczy to nade wszystko ludobójstwa, którego ukraińscy szowiniści dopuścili się wobec stu tysięcy Polaków w latach 1943–1945. Jeden z epizodów tej masowej zbrodni rozegrał się 30 sierpnia 1943 roku w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej w dawnym powiecie lubomelskim województwa wołyńskiego.
Tamtego dnia do obu miejscowości wkroczyły oddziały UPA i wspierający je okoliczni ukraińscy cywile. Udając życzliwość i dobre intencje – lecz w razie oporu stosując przemoc – zbrodniarze spędzili mieszkańców obu wsi na wiece, a następnie uwięzili ich w szkole i kościele w Ostrówkach oraz w szkole i na placu szkolnym w Woli Ostrowieckiej. Wkrótce zaczęła się eksterminacja. Poczynając od mężczyzn, ofiary zabijano kolejno małymi grupami, na wzór uboju zwierząt rzeźnych, za pomocą siekier i tępych narzędzi – nad brzegami dołów, w których miały być ukryte zwłoki. Niektórzy zginęli od kul i granatów oraz w płomieniach. Część mieszkańców Ostrówek, wyprowadzona na miejsce znane dzisiaj jako Trupie Pole, patrzyła na dokonywane tam brutalne egzekucje swoich bliskich i sąsiadów – ze świadomością, że wkrótce nadejdzie ich kolej. Gdy wśród zabudowań obu wsi ucichły już odgłosy mordów, sprawcy nawoływali po polsku ukrywających się mieszkańców, zapewniając, że niebezpieczeństwo minęło. Tych, którzy odpowiedzieli na te wezwania, czekała śmierć. Według świadectw ocalonych i ustaleń historyków zginęło 1100–1200 Polaków – mężczyzn, kobiet, dzieci i osób w podeszłym wieku – oraz kilkoro Żydów.
W wyniku prac ekshumacyjnych, które polscy archeolodzy prowadzą tam – nie bez przeszkód – od 1992 roku, na dawnym cmentarzu w Ostrówkach kolejne ofiary obu masowych zbrodni sprzed 83 lat otrzymują godny pochówek. Dzisiaj spoczną tu doczesne szczątki 55 kolejnych osób.
W imieniu narodu polskiego składam im najwyższy hołd. Nigdy nie zapomnimy o tych, którzy skonali w męczarniach tylko dlatego, że byli Polakami. Nie zaprzestaniemy starań o to, aby wszyscy nasi rodacy zgładzeni przez członków OUN–UPA zostali należycie pogrzebani i upamiętnieni.
Pozytywnie oceniam zgodę władz ukraińskich na prowadzenie ekshumacji w kolejnych miejscach kaźni na Wołyniu. Jako gest dobrej woli odebrałem wydane 18 sierpnia tego roku pozwolenie na rozpoczęcie ekshumacji szczątków około 850 mieszkańców Huty Pieniackiej – w większości spalonych żywcem i zastrzelonych. Jednak identyfikacja zamordowanych, ich ponowne, uroczyste pogrzeby oraz oczyszczona z przemilczeń i manipulacji pamięć historyczna dotycząca zbrodni wołyńskiej to nie tylko sprawa godności narodu polskiego, moralnej powinności wobec zmarłych oraz empatii dla ich rodzin i bliskich – przez dziesiątki lat ignorowanych lub zmuszanych do milczenia. Równie ważny jest tu wymiar uniwersalny, troska o pokój i sprawiedliwość we współczesnym świecie.
Utrwalenie i przekaz rzetelnej wiedzy historycznej o ludobójstwie wołyńskim wiąże się z odpowiedziami na pytania, które postawiłem na wstępie. Praprzyczyną zbrodni wołyńskiej było to, że ukraińscy wychowawcy, nauczyciele, duchowni, twórcy kultury i politycy nie wypełnili wobec przyszłych jej sprawców swojej elementarnej powinności: nie zaszczepili im podstawowych zasad moralności chrześcijańskiej, wartości ogólnoludzkich ani kultury współżycia społecznego. To na tę zaniedbaną glebę serc i umysłów padł zasiew nienawistnej ideologii skrajnego nacjonalizmu oraz cynicznej socjotechniki – i wydał straszny plon.
Dlatego pamięć o barbarzyńskich zbrodniach członków OUN–UPA popełnionych na Polakach jest i musi pozostać częścią powszechnej edukacji dla pokoju. Musi też trwać jako ostrzeżenie dla tych, którzy bezrefleksyjnie odwołują się do szowinistycznych lub wręcz nazistowskich haseł i metod walki politycznej. Przestrzegam tych, którzy mienią się kontynuatorami tradycji banderyzmu i haniebnej kolaboracji ukraińskich nacjonalistów z hitlerowską III Rzeszą. Tego rodzaju deklaracje to stawianie się poza wspólnotą obywateli wolnego, cywilizowanego świata oraz czytelny znak nieprzyjaźni wobec Polski i Polaków – a tym samym droga ku niesławie, izolacji i upadkowi. Ufam, że wszyscy, którzy dobrze życzą Polsce i Ukrainie, stawiają na ich współpracę i chcą pokrzyżować plany odwiecznego wroga wolności narodów naszego regionu, będą pracowali na rzecz trwałego polsko–ukraińskiego pojednania na fundamencie prawdy historycznej i wspólnych wartości.
Szanowni Zgromadzeni,
towarzysząc Państwu modlitwą i serdeczną pamięcią, powierzam Bożemu miłosierdziu dusze naszych bestialsko pomordowanych rodaków. Dziękuję za Państwa dzisiejszą obecność na ziemi uświęconej ich krwią. Niech obecna tu wspólnota pamięci będzie znakiem nierozerwalnej więzi z pokoleniami, które odeszły już z tego świata, oraz tymi, które przyjdą po nas.
Wieczna pamięć i cześć ofiarom zbrodni wołyńskiej!
Niech spoczywają w pokoju!
Z poważaniem
Karol Nawrocki
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
_____________________________________