Menu rozwijane

16 marca 2026

Organizatorzy i Uczestnicy ceremonii
nadania Leonowi Jastrzębiowi pośmiertnie
tytułu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata
w Chełmie

Szanowny Panie Prezydencie,
Czcigodny Ocalony Świadku,
Szanowni Bliscy Odznaczonego,
Dostojni Goście, Panie i Panowie,

o tym, kim jesteśmy, przekonujemy się dopiero w godzinie próby. Spotykając bliźniego w potrzebie, wspierając go, przeżywając wspólnie z nim przepełniający go ból i lęk, poznajemy prawdę o własnym człowieczeństwie.

Podczas dzisiejszej uroczystości przywołujemy obrazy Polski, a w sposób szczególny Chełma, z lat okupacji niemieckiej. Wspominamy czasy wszechobecnego terroru, eksterminacji i grabieży. Celem Niemców było unicestwienie Polaków jako narodu: eliminacja jego elit oraz zniszczenie kultury, szkolnictwa i religii. Dążyli oni do niewolniczego podporządkowania obywateli Rzeczypospolitej totalitarnej III Rzeszy poprzez kontrolę wszystkich dziedzin życia. To zaś, co nigdy nie powinno być uznane za winę – lojalność, empatia i współczucie wobec współobywateli narodowości żydowskiej – zostało zakazane pod groźbą bezwzględnej, natychmiastowej kary śmierci.

Cierpienia nie sposób zmierzyć, jednak liczby mogą choć trochę przybliżyć skalę niemieckiego okrucieństwa wobec społeczności żydowskiej. Przed wojną w Chełmie mieszkało około 15 tysięcy Żydów. Represje pierwszych miesięcy okupacji, w tym Marsz Śmierci z grudnia 1939 roku, oraz nieludzkie warunki życia w tutejszym getcie doprowadziły już w kwietniu 1941 roku do śmierci czterech tysięcy. Po deportacji Żydów z Małopolski i Słowacji na chwilę wzrosła liczebność mieszkańców chełmskiego getta, gehenna niemal wszystkich zakończyła się jednak wraz z barbarzyńską Akcją Reinhardt. Wiosną 1942 roku rozpoczęła się masowa likwidacja chełmskich Żydów, wywożonych do komór gazowych Bełżca i Sobiboru. W kwietniu 1943 roku z dawnej społeczności żydowskiej w Chełmie pozostało przy życiu jedynie osiem osób.

W takich właśnie okupacyjnych okolicznościach w 1941 roku Leon Jastrząb – technik pracujący w chełmskich koszarach – zatrudnił jako swojego pomocnika Emanuela Singera, sierżanta rezerwy Wojska Polskiego, byłego jeńca wojennego i uciekiniera z obozu w Białej Podlaskiej. Sprowadzonej z lwowskiego getta żonie Singera Nomie i ich synkowi Ludwikowi Leon i Aniela Jastrzębiowie również udzielili schronienia we własnym domu. Singerowie ocaleli, ukrywając się u swoich wybawców przy ulicy Kowalskiej, w pobliżu torów, nieomal w centrum miasta. Wiosną 1942 roku przenieśli się pod Warszawę, gdzie Emanuel Singer wstąpił do Armii Krajowej i podjął działalność konspiracyjną. Kiedy do Polski wkroczyli Sowieci, Singer, obawiając się represji NKWD, wrócił z rodziną do Chełma, gdzie ponownie jego i jego bliskich otoczyli opieką państwo Jastrzębiowie.

Leon Jastrząb – wraz z żoną Anielą – ocalił przed śmiercią żydowską rodzinę Singerów. Uczynił to bezinteresownie i z pełną świadomością grożących za to jemu i jego najbliższym śmiertelnych konsekwencji. Wielu Polaków płaciło wówczas najwyższą cenę za ratowanie żydowskich współobywateli lub choćby udzielenie im drobnej pomocy. Taki los spotkał Leona Stroszczyńskiego, zgilotynowanego w Poznaniu za dostarczanie chleba Żydom uwięzionym w obozie pracy w Krzyżownikach, Alinę Kaczmarską z Zawichostu, która za podwiezienie Żydów na swojej furmance zmarła w więziennej celi, czy Marcina Kowalika z Radomia, który za przyjęcie listu od Żyda i obietnicę jego wysłania sam został osadzony w Auschwitz i tam zamęczony. W razie dekonspiracji rodzinę Jastrzębiów najpewniej by zamordowano, podobnie jak rodzinę Ulmów w Markowej oraz wiele innych heroicznych polskich rodzin. A mimo to ludzie ci spieszyli na pomoc Żydom z bezprzykładną odwagą i ofiarnością.

Przywołani tutaj bohaterowie stanowią jedynie niewielką część ponad siedmiu tysięcy polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, a jeszcze mniejszą – ogółu Polaków, którzy nie bacząc na niebezpieczeństwo, starali się ocalić Żydów przed Holokaustem, jaki zgotowali im Niemcy. Bardzo wielu ratujących podzieliło los ratowanych, ginąc z rąk prześladowców. Imion większości z nich nigdy nie poznamy, a ich poświęcenie nie zostanie oficjalnie docenione. Tym bardziej jesteśmy zobowiązani do upamiętniania tych, o których wiemy i których historie możemy jeszcze odtworzyć oraz ocalić od zapomnienia – dla nas, współczesnych, i dla naszych potomnych.

Dziękuję badaczom, którzy przyczyniają się do tego wielkiego dzieła pamięci. Nade wszystko pragnę wyrazić swoją wdzięczność ostatnim żyjącym świadkom tamtych wydarzeń, uratowanym przez polskich bohaterów, takim jak Arie Ramon – kilkuletni wtedy Ludwik Singer. To dzięki jego relacji Leon Jastrząb mógł zostać uhonorowany.

W godzinie próby nasi rodacy nie odwrócili się od prześladowanych Żydów i udzielili im schronienia. Dzisiaj to od ocalonych zależy, czy narody świata poznają prawdę o heroizmie polskich Sprawiedliwych.

Z poważaniem

Karol Nawrocki
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

__________________________________

List odczytała minister Agnieszka Jędrzak.

1.jpg [433.54 KB]