Menu rozwijane

03 listopada 2026

Szanowny Panie Marszałku, Drogi Panie Premierze, Panowie Premierzy, Drodzy Państwo Ministrowie, Drodzy Przewodniczący klubów parlamentarnych, kół parlamentarnych, Szanowni Państwo,

zwołałem posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, ponieważ Polska stoi dzisiaj przed decyzjami o fundamentalnym znaczeniu dla naszego bezpieczeństwa, decyzjami, które będą miały wpływ nie tylko na najbliższe miesiące, lecz na całe dziesięciolecia.

Są momenty, w których najwyższe władze Rzeczypospolitej muszą być obecne, muszą działać i brać pełną odpowiedzialność za sprawy naszej Ojczyzny. Dzisiejsze posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego jest właśnie takim czasem.

Przedmiotem naszego spotkania w założeniu miały być przede wszystkim stan i przyszłość polskiego bezpieczeństwa, w tym także strategiczne znaczenie stałej obecności wojsk Stanów Zjednoczonych na terytorium Rzeczypospolitej. To sprawy najwyższej wagi państwowej – myślę, że wszyscy się z tym zgadzamy – sprawy, które wymagają odpowiedzialności, przewidywalności i współdziałania wszystkich najważniejszych instytucji państwa. Podobnie jest zresztą z trwającym procesem aktualizacji Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, który musi zostać pilnie zwieńczony.

Jednak działania rządu z ostatniego piątku – rządu na czele z panem premierem Donaldem Tuskiem – sprawiły, że spotykamy się dziś w okolicznościach dotąd niespotykanych; w sytuacji poważnego kryzysu konstytucyjnego, wobec którego nie możemy przejść obojętnie. W sytuacji, w której uzasadnione są najpoważniejsze zarzuty dotyczące nielegalności działań podejmowanych przez rząd wobec Trybunału Konstytucyjnego.

W piątek 30 października doszło do sytuacji bez precedensu w III Rzeczypospolitej po roku 1989. Polityczną decyzją rządu postanowiono bezprawnie przejąć Trybunał Konstytucyjny. Próbowano to zrobić, wykorzystując moją nieobecność w Polsce.

Dlatego też, jak Państwo wiedzą, przerwałem swoją podróż zagraniczną i wróciłem do Warszawy. Uznałem, że moim obowiązkiem jest być w kraju w chwili tak poważnego zagrożenia stabilności polskiego porządku prawnego. Rząd wybrał noc poprzedzającą ważny dla Polaków Dzień Wszystkich Świętych, by wprowadzić do Trybunału ludzi, którzy uważają się za sędziów Trybunału Konstytucyjnego, choć zgodnie z prawem tymi sędziami nie są, co w piątkową noc zakomunikowałem tym osobom. Te osoby pod policyjną eskortą nadają sobie prawo do zawieszenia sędziów i przejęcia ich obowiązków, działając bez jakiejkolwiek podstawy prawnej.

Takie stanowisko – chcę też, żeby to wybrzmiało – potwierdzają zgodnie pierwszy prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego i prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Także wielu ekspertów z dziedziny prawa ustrojowego stanowczo potwierdza brak podstaw do podjętych działań.

Co najgorsze, zrobiono to wszystko, wykorzystując przedmiotowo funkcjonariuszy policji i Służby Ochrony Państwa. Przed momentem widziałem się ze związkami zawodowymi policjantów. Nie ma wątpliwości, że policjanci wiedzą, że zostali przedmiotowo wykorzystani do realizacji politycznego scenariusza, co jest bardzo niepokojące; spoglądam w stronę ministra spraw wewnętrznych.

W Polsce nadal istnieją mechanizmy wzajemnej kontroli władz. To oczywiście kontrola konstytucyjności uchwalonego prawa, niezależne sądownictwo, to także prezydenckie weto i parlamentarna odpowiedzialność rządu. Te instytucje pełnią różne funkcje, ale służą jednej fundamentalnej zasadzie: żadna władza nie może być nieograniczona. Te mechanizmy nie są przeszkodą dla demokracji, ale są zabezpieczeniem i dlatego nigdy nie wolno podporządkowywać ich doraźnej potrzebie politycznej. Praworządności – jakkolwiek każdy z nas ją rozumie – nie można przywracać metodami, które same rażąco naruszają prawo.

Opisałem te działania rządu przed wstępem do głównej dyskusji, żebyśmy wszyscy mieli świadomość, w jakiej pozycji ustrojowej się znajdujemy. Nie można jednak nie wskazać odpowiedzialnego za całą tę sytuację.

Pełną odpowiedzialność za każdego policjanta pod Trybunałem, za wszystkie nielegalne działania, takie jak zawieszenie sędziów, nielegalne zarządzenia, wejście do Trybunału od strony Kancelarii Premiera, ponosi jeden człowiek – człowiek, który jest obecny na tej sali, do którego się uśmiecham, choć jego działań nie rozumiem, nie akceptuję i przeciwko nim występuję; to pan premier Donald Tusk.

Panie Premierze,

w Pana przypadku to – w moim uznaniu – nie tylko zbrodnia na Konstytucji Rzeczypospolitej, to coś więcej – to błąd. Pan premier już wie, że popełnił błąd, i obaj też wiemy, że dziś zabrakło obok Pana wcześniejszych sojuszników i pozostała już Panu wyłącznie przemoc, co jest równie niepokojące.

By urzeczywistnić swoją ideologiczną fikcję, pan premier niszczy wizerunek Polski za granicą, co też jest przedmiotem publicznej dyskusji w różnych częściach świata, odstrasza inwestorów, podkopuje fundamenty więzi społecznych i społecznego zaufania. Gdy ludzie nie mogą dostać się do lekarza, ceny paliw na stacjach są nie do przyjęcia – choć mój podpis pod ustawą miał stworzyć sytuację, w której te ceny będą odpowiednie, tak się nie stało; te ceny wciąż nie są odpowiednie – gdy dług osiąga rekordowe i zagrażające stabilności państwa poziomy, pan premier w przeddzień święta decyduje się siłowo przejąć niezawisłą instytucję państwa polskiego. Tak nie działają demokraci.

Szanowny Panie Premierze,

chcę Panu powiedzieć – i wszystkim Państwu na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego – że oczywiście nie przejdę nad tym do porządku dziennego. Wykorzystam wszystkie przysługujące mi prerogatywy, a także legitymację i mandat dany mi przez społeczeństwo do powstrzymania tej próby wywrócenia porządku konstytucyjnego Rzeczypospolitej. Miłosierdzie oczywiście każe przebaczać, ja jestem człowiekiem miłosierdzia, ale przed przebaczeniem trzeba wyznać winy i trzeba też żałować, i cofnąć się z tych obrazków, które za sprawą pana premiera zobaczył cały świat. Oczekuję, Szanowny Panie Premierze, opamiętania, naprawy i oddania spraw Polski Polakom.

Przed nami Święto Niepodległości. Oczekuję, że przed nim, przed rozpoczęciem tygodnia, w którym jako naród będziemy wspólnie świętować, pan premier będzie gotowy do ograniczenia zapędów swojej władzy i zaprzestania nielegalnych działań swoich przedstawicieli w budynku Trybunału Konstytucyjnego.

Może Cię zainteresować Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego

Szanowni Państwo,

nie możemy jednak dopuścić też do sytuacji, aby brak stabilności wewnętrznej państwa wpływał na nasze najważniejsze zadania, a więc na ochronę bezpieczeństwa obywateli. Nie ma bezpieczeństwa zewnętrznego – to rzecz oczywista – bez bezpieczeństwa wewnętrznego, to są warunki nierozłączne.

Musimy pamiętać, że bezpieczeństwo nie jest nam dane raz na zawsze. Szczególnie dzisiaj wiemy, że umacnianie sojuszy wymaga codziennej pracy, że wiarygodność buduje się latami, a osłabić ją można niestety w jedną noc. Po zakończonym okresie stabilizacji geopolitycznej przełomu wieków Polska musi dzisiaj być przygotowana do funkcjonowania w warunkach długotrwałego zagrożenia, silnej presji na społeczeństwo, na infrastrukturę krytyczną i gospodarkę oraz do samodzielnego reagowania i współdziałania z sojusznikami. Dlatego teraz przejdę do kwestii najważniejszych dla naszego spotkania – do kwestii wypunktowanych w zaproszeniu, które było do Państwa kierowane – czyli do współpracy i strategicznego partnerstwa w temacie amerykańskich baz w Polsce.

009_Prezydent Karol Nawrocki_Rada Bezpieczeństwa Narodowego_03-11-2026_MB2_9759.jpg.JPG [796.92 KB]

Od lat Polska podejmuje wysiłek – wiele środowisk podejmowało ten wysiłek – aby obecność wojsk Stanów Zjednoczonych w naszym kraju miała charakter jak najbardziej trwały, wiarygodny i strategiczny. To jeden z filarów odstraszania potencjalnego agresora, to ważny element bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO, to również świadectwo zaufania pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi. Ale zaufanie sojusznicze, co także wszyscy wiemy, nie opiera się wyłącznie na podpisanych dokumentach czy na złożonych deklaracjach; opiera się też na przekonaniu, że partner jest państwem stabilnym, odpowiedzialnym i zdolnym do realizacji zobowiązań. Dlatego dzisiejsza rozmowa będzie dotyczyła obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w Polsce, w tym perspektyw jej trwałego umocnienia. Chodzi o konkretne działania, ustalone terminy i przygotowanie decyzji, które wszyscy musimy podjąć.

Oczekuję więc dzisiaj od nas wszystkich – od strony rządowej, od pana premiera – konkretnych informacji w sprawie stopnia realizacji przygotowań do stałej obecności wojsk sojuszniczych, przygotowanych aktów prawnych i zasobów niezbędnych do realizacji tego przedsięwzięcia, które jest fundamentalne, zasadnicze dla współpracy z naszym strategicznym partnerem.

Musimy w tym procesie przyjąć oczywiście jeszcze wyższy poziom zaangażowania i sprawczości, bo od uzyskania politycznej deklaracji podczas mojej wizyty w Waszyngtonie u Pana Prezydenta i w czasie kilku innych rozmów minął ponad rok, a w ostatnim czasie to zaangażowanie naszego strategicznego partnera zostało kilkukrotnie już potwierdzone na różnych szczeblach. Musimy więc dojść do konkretnej dyskusji o tym, jak wygląda przygotowanie całego procesu legislacyjnego, jakie są nasze postępy.

Trwa okno możliwości dla realizacji stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce i oczekuję większej aktywności rządu w tej sprawie. To tym bardziej istotne, bo od września 2025 roku Rzeczpospolita jest w szczególnym czasie. Wówczas nastąpił punkt kulminacyjny działań prowadzonych przez Federację Rosyjską – moment, który możemy nazwać kulminacją, i niech Bóg da, by tak zostało, że była to kulminacja działań hybrydowych Federacji Rosyjskiej. Minęło już ponad 13 miesięcy od naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, podejmowane są kolejne działania zmierzające do destabilizacji naszego bezpieczeństwa; i o tym też będzie niejawna część posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Agresor, choć działa poniżej progu wojny, musi być skutecznie odstraszony. Żadna forma eskalacji nie może się wydawać Federacji Rosyjskiej opłacalna. Będzie to możliwe, gdy potencjał odstraszania naszej armii i potencjał obecnych na naszym terytorium sojuszników będzie znacząco wzmocniony.

Szanowni Państwo,

potrzebujemy także działań obejmujących zredefiniowanie ram strategicznych. Koncepcja NATO 3.0, udoskonalona architektura odstraszania i obrony sojuszu musi znaleźć odzwierciedlenie w nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Efekty prac Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz Ministerstwa Obrony Narodowej w postaci projektu nowej strategii zostały już przekazane. Bardzo dziękuję panu premierowi Kosiniakowi–Kamyszowi, panu ministrowi Bartoszowi Grodeckiemu, wszystkim pracownikom i współpracownikom Ministerstwa Obrony Narodowej i Biura Bezpieczeństwa Narodowego za doprowadzenie tej strategii do momentu, w którym jesteśmy. Teraz te efekty muszą zostać pilnie przyjęte przez rząd oraz przedłożone do mojego zatwierdzenia. Taka jest potrzeba bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej – potrzebujemy Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Każde jej opóźnienie jest niewykorzystaną szansą dla nowego systemu kierowania i dowodzenia oraz ryzykiem dla właściwego miejsca Polski w architekturze bezpieczeństwa sojuszniczego.

Oczywiście bezpieczeństwa Polski nie zapewniają deklaracje – zapewniają je decyzje podejmowane na czas, zgodnie z prawem i konsekwentnie realizowane. Inwestycje w bezpieczeństwo i obronność nie mogą być obciążone ryzykiem politycznej uznaniowości czy warunkowości.

Dlatego oczywiście czekam – myślę, że i naród czeka – na przyjęcie przez Radę Ministrów zaktualizowanej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, która jest punktem wyjścia do innych dokumentów wykonawczych. Myślę, że Wojsko Polskie także czeka; spoglądam w stronę pana generała Kukuły.

Szanowna Rado Bezpieczeństwa Narodowego,

historia nauczyła nas, że niepodległość można utracić nie tylko wskutek przewagi zewnętrznego przeciwnika. Można ją osłabiać również własną nieodpowiedzialnością, zaniedbaniem instytucji i niezdolnością do współdziałania w sprawach fundamentalnych. Dziś nie jesteśmy już skazani na powtarzanie błędów z naszej przeszłości. Jesteśmy członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego, Unii Europejskiej, mamy własne siły zbrojne, mamy – jeszcze – silne społeczeństwo i ogromny potencjał gospodarczy. Mamy też sojuszników i możliwości, o których wcześniejsze pokolenia Polaków mogły jedynie marzyć. Jednak wszystkie te atuty wymagają jednego – odpowiedzialności państwa.

Jeśli pan premier – i chcę, żeby to mocno wybrzmiało – za sprawą pana Berka i pani dwojga nazwisk chce się zwolnić z tej odpowiedzialności i narazić na niebezpieczeństwo naszą Ojczyznę, bo wymaga tego polityczny interes, to ostrzegam, że to niewłaściwa droga i burzenie odpowiedzialności państwa i odporności społeczeństwa polskiego. Mamy sprawy, którymi musimy się zająć – to choćby Strategia Bezpieczeństwa Narodowego – a poświęcenie tego bezpieczeństwa, odpowiedzialności, odporności, obecności wojsk amerykańskich w Polsce za sprawą ludzi, którzy sędziami Trybunału Konstytucyjnego nie są, jest w moim uznaniu głęboko nieodpowiedzialne, a cena, którą płacimy za to jako Rzeczpospolita, jest nie do zaakceptowania.

Panie Premierze,

my, Polacy, potrzebujemy dziś państwa, w którym politycy rozumieją, że ich mandat jest czasowy – patrzę na wszystkich Państwa i również sam na siebie – a interes Rzeczypospolitej musi być trwały. Potrzebujemy państwa, w którym różnica poglądów wśród nas wszystkich nie oznacza przyzwolenia na podważanie wspólnych instytucji, na polityczne wykorzystywanie policji, także wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Potrzebujemy państwa, w którym nawet najostrzejszy spór rozstrzyga się zgodnie z prawem, a nie przez eskalację siły, którą obserwujemy w ostatnich dniach w Rzeczypospolitej.

Nie oczekuję, że przy tym stole znikną różnice polityczne; to jest od dekad, jak patrzę na Państwa, niemożliwe. Ja jestem krócej w tym rzemiośle od Państwa. Oczekuję czegoś znacznie ważniejszego – że wszyscy będziemy potrafili rozpoznać granicę, za którą kończy się partyjny interes, a zaczyna się odpowiedzialność za bezpieczeństwo Ojczyzny. W sprawach fundamentalnych państwo musi być zdolne do działania niezależnie od politycznego konfliktu. I dzisiaj o takich sprawach w części niejawnej będziemy dyskutować.

Władza przemija szybciej, niż nam wszystkim się wydaje. Rządy się zmieniają, polityczne większości przychodzą i odchodzą, a Rzeczpospolita musi trwać. I dzisiaj znaleźliśmy się w takim momencie. Polska nie jest własnością żadnego środowiska politycznego, żadnego polityka, żadnej partii. Nie jest też własnością żadnego rządu, nie jest własnością partii. Jest Rzecząpospolitą – rzeczą wspólną całego narodu, który jest suwerenem i który przemawia także w ważnych sprawach politycznych na ulicach w miastach i w polskich wioskach, i o tym powinniśmy pamiętać.

Aby Polska mogła trwać, musi być silna prawem, silna instytucjami, wiarygodna wobec sojuszników, bezpieczna wewnętrznie i bezpieczna zewnętrznie. Mam wrażenie, że tego oczekują dzisiaj od nas Polacy, którzy nas oglądają. Tego wymaga polska racja stanu.

Pan generał i polscy wojskowi wiedzą także doskonale, że nie ma silnej armii bez silnego państwa i bez silnego społeczeństwa; i nie ma bezpiecznej Polski bez odpowiedzialności tych, którzy nią rządzą.

Mam więc głębokie przekonanie i nadzieję, że chociaż w tych dwóch punktach, które będą przedmiotem naszej dyskusji, będziemy mogli dyskutować o bezpieczeństwie Polek i Polaków, bo ono wydaje się dzisiaj najważniejsze. To nasz jedyny cel, który mamy obowiązek realizować: wolna, niepodległa i suwerenna Polska.

Dziękuję Państwu za przybycie i zachęcam do otwartej i merytorycznej dyskusji na temat tego, co najważniejsze, a więc bezpieczeństwa Polski.