Menu rozwijane

01 września 2025

 

Drodzy Mieszkańcy, Mieszkanki Wielunia, całej ziemi wieluńskiej,

Drogi Panie Burmistrzu, Samorządowcy,

Panie Senatorze, Parlamentarzyści, Posłowie,

Działacze Społeczni, Państwo Ministrowie,

 

Gdy Was widzę, a nie jestem tutaj u Państwa pierwszy raz, to moje serce się raduje, jestem szczęśliwy.

Ale dziś nie przyjechałem mówić o rzeczach, które szczęśliwe są i które budzą w nas uśmiech. Więc to ciężka sytuacja – bo widzę tych, których nazwałbym swoimi przyjaciółmi, tak na Was patrzę, dziękując za to, że zaprowadziliście mnie do Pałacu Prezydenckiego – że mówić muszę o rzeczach strasznych. O rzeczach, które dotknęły naszą ojczyznę, naszą narodową wspólnotę. I tu, w Wieluniu wiecie o tym doskonale i doskonale to pamiętacie.

Świat od kilku wieków, Moi Drodzy, myśli, że będzie światem bez wojen. Że każda kolejna wojna i rozwój cywilizacji, powstawanie kolejnych międzynarodowych instytucji i organizacji zaprowadzi nas do świata bez wojen. Myślimy, jesteśmy przekonani, że to się w końcu stanie i będziemy żyli w pokoju. I gdy patrzę na to, co stało się jeszcze w wieku XIX, kiedy jedyną cywilną ofiarą największej bitwy w wojnie secesyjnej w Stanach Zjednoczonych była Jennie Wade… Gdy myślę sobie, Moi Drodzy, że poeci, literaci, twórcy, historycy nie mogli po I wojnie światowej zrozumieć tego, że na cmentarzu bitwy pod Verdun są młodzi, silni mężczyźni w sile wieku. I gdy spojrzę na to, co stało się w roku 1939, to widzę, że świat nie rozwijał się w dobrym kierunku i w kierunku pokoju, i zaniechania wszystkich okrutnych wojen.

Bo to, co przerażało w wieku XIX, na początku wieku XX, 1 września roku 1939 stało się na tyle okrutne, na tyle przerażające, że ciężko w to dziś uwierzyć. Sztukasy i 46 ton bomb, które spadały na Wieluń 1 września 1939 roku. Na Wieluń, który był miastem otwartym. Miastem, które miało już siedem wieków doświadczenia budowania swojego potencjału i swojej otwartości także dla innych mniejszości narodowych. Mimo tego, że to miasto nie leżało w strategicznym, militarnym, wojskowym punkcie zainteresowania Wehrmachtu i Niemiec, zostało w swoim śnie okrutnie zniszczone. I swoje życie straciło około 1200 – mordowanych w niemieckim szale, regularnie – osób.

Co dzieje się z tym światem, Drodzy Państwo? I co stało się wówczas, że musiało dojść do takiej tragedii, że musiało dojść też do tragedii, która wzrusza mnie bardzo w sensie osobistym? Bo gdy mówię o 1200 osobach, to jesteśmy, Drodzy Państwo, w statystyce – strasznej, przerażającej – ale jesteśmy w statystyce, która często zabiera ducha i emocje naszej historycznej narracji. Gdy mówimy o liczbach tej hekatomby, jaką była II wojna światowa, to często zapominamy, że za każdą osobą, za każdą śmiercią, za każdym cierpieniem idzie konkretna twarz, konkretny życiorys, konkretna osoba. Wyobraźmy sobie, Drodzy Państwo, jak wielka dla nas wszystkich jest strata kogoś bliskiego, jak bardzo to przeżywamy. A co musi dziać się z narodową wspólnotą, kiedy życie traci blisko 6 milionów obywateli przedwojennej Rzeczypospolitej? Co musi dziać się w mieście Wieluniu i na ziemi wieluńskiej, gdy życie traci 1200 osób? My przeżywamy śmierć jednej osoby, jest często dla nas wielkim życiowym dramatem. To nie są liczby, to są emocje.

I tą emocją jakiś czas temu podzielił się ze mną Pan Dyrektor Jan Książek. Emocją, która zamyka się w opowieści o czteroletniej Wandzie Saganowskiej z Wielunia. Czteroletnia dziewczynka została uratowana przez swojego ojca, który wyniósł ją z budynku zniszczonego niemieckimi bombami. Wyniósł ją na rękach. Czuł pewnie wielkie szczęście, że uratował swoje dziecko. Czuł dumę z tego, że uratował swoją ukochaną córeczkę. A w tym samym momencie, gdy trzymał ją na rękach, odłamek innej bomby zabił Wandę w jego rękach. Za tą statystyką są emocje. Jest zwyrodnialstwo niemieckich oprawców, zapalonych słowami Adolfa Hitlera w Obersalzbergu. Krzyczał: „Bądźcie bezlitośni, bądźcie brutalni. Zniszczenie Polski jest waszym pierwszym zadaniem”. Po słowach poszły czyny. Po czynach też przyszły słowa. Bo jeden z pilotów niemieckich mówił, że to, co widzi po zrzuceniu 46 ton bomb na Wieluń, jest przerażająco piękne. Czuł dumę z wykonanego zadania. Czuł dumę ze śmierci, ze zniszczenia.

Drodzy Państwo, to, co wydarzyło się w Polsce 1 września 1939 roku i w całej II wojnie światowej, było hekatombą i było tym, co amerykański filozof, historyk Richard Lucas nazywał zapomnianym Holokaustem. Tak, to był zapomniany Holokaust, bo po tych, co zrzucali bomby, szli inni – z Selbstschutzu, Einsatzgruppen – i mordowali masowo polską inteligencję, polskich księży, polskich nauczycieli. Chcieli wymordować nasz naród. A Wieluń stał się symbolem wojny totalnej. Po 1 września 1939 roku wszyscy cierpieli i wiedzieli, że tak być nie powinno. Ale jeśli widzieli, co wydarzyło się w Wieluniu, wiedzieli, że ta wojna będzie totalna. Że ta wojna ma być zniszczeniem narodu polskiego i polskiego żywiołu. Dlatego Niemcy wymordowali co piątego księdza katolickiego, co piętnastego polskiego nauczyciela.

Świat po bombardowaniu Wielunia dowiedział się, że nadchodzi wojna totalna.

Rano, jak Państwo wiedzą, byłem na Westerplatte. To ważne, że historycy zastanawiają się nad tym, jak wyglądały godziny, ruchy wojsk, co wydarzyło się pierwsze, co wydarzyło się drugie. Ale to ważne dla historyków, to ważne dla akademików, to ważne dla nauki. To nie jest wyścig na linii chronologicznej o to, kto pierwszy tak bardzo cierpiał – czy Westerplatte, czy Wieluń, czy to ważne, że szybciej były mosty w Trzewie. To rzecz, w którą nie powinniśmy, moi kochani mieszkańcy Wielunia, wchodzić. Bowiem do naszej opowieści o prawdzie historycznej potrzebujemy i Westerplatte, i Wielunia. Westerplatte to bowiem symbol walki, gotowości do obrony Rzeczypospolitej przez polskiego żołnierza, nawet w sytuacji, gdy ta obrona wydaje się niemożliwa. Westerplatte to symbol walki, archetyp polskich postaw w czasie II wojny światowej przez całe sześć lat. A Wieluń to symbol cierpienia przez całe sześć lat. A my, żeby opowiedzieć o sobie prawdę, potrzebujemy symbolu walki i symbolu cierpienia. Jednocześnie i o tej symbolice mówiłem, Drodzy Państwo, i o Westerplatte, i o Wieluniu – jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej – i w Hiroszimie, i w Nagasaki, i w Stanach Zjednoczonych, mówiłem: przyjrzyjcie się, nasi partnerzy, temu, jak walczy nasz żołnierz w bitwie o Westerplatte, i temu, jak cierpieliśmy z rąk niemieckich. Przyglądajcie się Westerplatte i Wieluniowi, a zrozumiecie, co czuliśmy w czasie II wojny światowej. I niech tak, Drodzy Państwo, zostanie – o to Was proszę.

To piękne miasto już z ośmioma wiekami tradycji. To miasto otwarte. Miasto pokoju. Miasto pokoju, o który jako zwierzchnik Sił Zbrojnych, Drodzy Państwo, muszę zadbać. Tak – żeby był pokój, musimy być silni. Musimy budować naszą armię. Musimy na naszą armię przeznaczać środki finansowe. Musimy osiągnąć 5 procent PKB na polskie siły zbrojne. Bo pokój będzie, gdy będziemy gotowi do wojny. My już nie chcemy wojny, bo wiemy, jak ona wyglądała. Dlatego musimy być silni, mieć potężną armię, mieć sprzęt, który jest nam potrzebny, i silne sojusze międzynarodowe. Dlatego rozmawiam z sekretarzem generalnym NATO, a prosto od Państwa, z Wielunia jadę do naszego najważniejszego partnera, prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa. Chcemy pokoju, więc musimy być gotowi do wojny!

Ale chcemy też wybaczać, i Wy w Wieluniu wiecie o tym dobrze. Tu spotkało się dwóch prezydentów. Prezydent państwa sprawców i prezydent państwa ofiar. Tak, tu u Państwa w Wieluniu doszło do spotkania dwóch prezydentów. Przyjmujemy wszystkie słowa zrozumienia, te słowa, które odnoszą się do faktów historycznych, z otwartością. Ale to jest wyznanie win. A po wyznaniu win w świecie wartości chrześcijańskich przychodzi zadośćuczynienie. Dialog, współpraca i wyznanie win to to, na co czekaliśmy przez wiele lat i co się, Drodzy Państwo, dzieje. Ale jest też realna polityka i realne potrzeby naszego państwa, a także realne potrzeby Wielunia. Nie przez przypadek jest tu baner „Reparacje od Niemiec dla Wielunia”.

Jesteście bardzo pracowici. Byłem u Państwa w czasie kampanii wyborczej i wcześniej, odwiedzając Muzeum Ziemi Wieluńskiej. Wiem, jak rozwija się Państwa powiat. Wiem, jak ciężko pracujecie na to, aby żyło się tutaj dostatnio. Tak, Wieluń sam się dźwignął po roku 1945. Bez reparacji, bez wsparcia ze strony Europy Zachodniej czy Ameryki, bo byliśmy sowiecką kolonią. Tak, dzięki Waszej pracy i Waszemu poświęceniu Wieluń wygląda dzisiaj tak, jak wygląda. Mimo że szpital został zbombardowany, że kościół został zbombardowany, że 78 procent tkanki miejskiej zostało zniszczone. A dziś jesteśmy w pięknym mieście wolnych ludzi, którzy są pełni energii i entuzjazmu do budowania naszej niepodległej Rzeczypospolitej. Ale to nie znaczy, że zwalniamy Niemcy z potrzeby zapłacenia nam reparacji, bo mamy też wiele potrzeb. Potrzeb geopolitycznych, potrzeb obrony wschodniej flanki NATO. Niemcy, wypłacając Polsce reparacje, nie sprawią, że dotknie nas amnezja historyczna. Ale raz na zawsze, moi kochani, zamkniemy pewien konkretny temat zadośćuczynienia, które jest potrzebne dla naszego realnego, prawdziwego, ostatecznego pojednania dla pokoju i dla przyszłości.

I już na koniec, Moi Drodzy. Aby pamięć trwała, pamięć ma tę cechę – jak naród – że potrafi przeżyć człowieka. Pamięć nie zna granicy życia i śmierci. Człowiek umiera, a pamięć o nim trwa, gdy ludzie o to zadbają. Ta pamięć o dramacie i hekatombie września roku 1939 i 1 września tutaj w Wieluniu trwa dzięki wspaniałym ludziom, dzięki świadkom tamtych wydarzeń, którzy dzisiaj są z nami. Jak wiem, są z nami od samego rana i przed chwilą oddawaliśmy hołd przy pomniku, za co serdecznie dziękuję. Państwa świadectwa, Państwa praca, Państwa gotowość do mówienia o tym, co wydarzyło się w roku 1939, sprawiły, że jesteśmy dziś świadomym narodem i świadomą wspólnotą narodową. I dzięki opowieści pani Hani, która miała wówczas zaledwie dwa lata, pana Mariana, który miał trzy i pół roku, dzisiaj wiemy, że nawet dla tych małych dzieci była to wówczas ogromna trauma. Ona jest w nas, jest głęboko w nas jako wspólnocie narodowej. Dzisiaj także minister Przydacz, który jest synem tej ziemi, podzielił się perspektywą swojego dziadka, Tadeusza Przydacza, który nie był tu w Wieluniu, ale był tuż obok, w jednej z wsi obok Wielunia. Nie był wewnątrz, tak jak nasi świadkowie historii, którzy przeżywali traumę, ale był bardzo blisko. I nawet w jego życiu, gdy miał 70 lat, pozostawała trauma głębokich wspomnień tego, co działo się tuż obok. Tego huku sztukasów, tego ognia, tego niemieckiego zezwierzęcenia. Tak, to jest gdzieś głęboko w Was i w nas jako we wspólnocie narodowej. Za to świadectwo, drodzy świadkowie historii, za to, że jesteście dziś ze mną, bardzo Wam dziękuję. Ale ta pamięć trwa też dzięki kolejnym pokoleniom, Drodzy Państwo. Tym pokoleniom, które są dzisiaj z nami, jest z nami młodzież, ale także pokoleniu średniemu, jak bym powiedział. Przed momentem odznaczyłem dwie wspaniałe osoby wysokimi odznaczeniami państwowymi. Odznaczyłem pełniącego obowiązki Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, mojego zastępcę przez wiele lat, profesora Karola Polejowskiego, wielkiego erudytę, człowieka, który przygotował tak wiele bardzo ważnych i wartościowych publikacji – co ciekawe, o historii także średniowiecznej i mediewistyki. Ale w pewnym momencie uznał, że cały swój warsztat umiejętności, też te lingwistyczne, językowe, chce poświęcić walce w prawdzie i prawdzie o historii Polski i Polaków w XX wieku. Za to, Panie Profesorze, bardzo dziękuję. Walczył o prawdę w Muzeum II Wojny Światowej i o prawdę o Westerplatte w Instytucie Pamięci Narodowej, który współpracował także z Muzeum Ziemi Wieluńskiej. I będzie prowadził dalej, Drodzy Państwo, swoje obowiązki w Instytucie Pamięci Narodowej, który współprzygotowywał raport reparacyjny, który wraca dzisiaj za sprawą Prezydenta Polski do opinii publicznej.

I człowiek, którego doskonale Państwo znają, jeden z Was, dyrektor Muzeum Ziemi Wieluńskiej, Pan Jan Książek, z którym znam się od wielu lat, z którym wspólnie w 2019 roku przygotowywaliśmy narrację na cały świat, na 150 miejsc na całym świecie, aby mówić o naszej walce i o naszym cierpieniu, aby mówić o Westerplatte i o Wieluniu. Człowiek, który każdego roku przygotowuje, współprzygotowuje razem ze wspaniałym Panem Burmistrzem i z samorządowcami rocznicę ataku niemieckiego na Wieluń. Autor i współautor bardzo ważnej wystawy, która oddaje głos świadkom historii wieluńskiej masakry. To, co robi Muzeum Ziemi Wieluńskiej od wielu lat, zasługuje na największy podziw i na wdzięczność Prezydenta Polski i całej naszej narodowej wspólnoty.

Panie Burmistrzu, Drodzy Państwo, Drodzy Mieszkańcy, Mieszkanki Wielunia, całej ziemi wieluńskiej, drodzy świadkowie historii, przetrwaliśmy II wojnę światową, przetrwaliśmy 45 lat sowieckiego kolonializmu, jesteśmy dumnym, wolnym, niepodległym, niezależnym narodem polskim! I budujemy naszą ojczyznę! Niech żyje Wieluń, niech żyje Polska! Dziękuję bardzo!

Może Cię zainteresować Wieluń. Obchody 86. rocznicy wybuchu II wojny światowej Odznaczenia państwowe dla zasłużonych w pielęgnowaniu pamięci o historii Polski