Jesteśmy zwolennikami twardej polityki wobec Rosji, twardej polityki sankcji i przeciwnikami prób rozmontowywania systemu sankcji przedwcześnie – podkreślił szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz w porannej rozmowie w programie „Graffiti” w Polsat News.
– Jeśli Rosja usiądzie do stołu i zacznie na przykład wycofywać wojska z Ukrainy, to być może trzeba będzie zareagować w odpowiedni sposób, znosząc pewne sankcje. Dzisiaj takiej sytuacji nie ma – zaznaczył.
Minister był pytany, czy porozumienie Prezydenta USA Donalda Trumpa z Władimirem Putinem w sprawie ropy to początek resetu. – Myślę, że to przede wszystkim jest próba zareagowania na to, co się dzieje na rynkach energii w USA – odpowiedział Marcin Przydacz. – Natomiast mogę wprost powiedzieć, że Polska, na pewno pan Prezydent, ja, jesteśmy zwolennikami twardej polityki wobec Rosji i twardych sankcji wobec Rosji, a nie prób ich rozmontowywania. To jest absolutnie jasne – dodał.
Szef BPM ocenił, że tylko Rosja przymuszona twardymi instrumentami ekonomicznymi będzie mogła ewentualnie usiąść do stołu negocjacyjnego w dobrej wierze.
– Szanuję wszelkie próby wciągnięcia Rosji w negocjacje, tak aby ta wojna się zakończyła; każdy chciałby, aby ta wojna się zakończyła. Natomiast nie widzę jakiejkolwiek gotowości po stronie Rosji do tego, aby usiąść w dobrej wierze do negocjacji – powiedział. – Putin uważa, że wygrywa tę wojnę. Putin uważa, że jest jeszcze wystarczająco silny, i gra na przeczekanie, że to Zachód i Stany Zjednoczone znudzą się niejako wsparciem Ukrainy – dodał.
Zdaniem ministra Prezydent Donald Trump próbuje reagować na sytuację na rynkach energetycznych. – Uważam, że jest tutaj próba reakcji na rynkach energetycznych i w moim przekonaniu nie będzie ona skuteczna, żeby była jasność – zauważył.
– Jest próba wciągnięcia Rosji w negocjacje. W moim przekonaniu nie będzie to skuteczna i udana próba, bo Putin po prostu nie jest do tego ani gotowy, ani nie będzie w dobrej wierze prowadzić tych rozmów – podkreślił.
Zwrócił też uwagę, że „zamówiony wolumen nie będzie miał szerokiego wpływu na sytuację ekonomiczną w Stanach Zjednoczonych”. – Po drugie Kongres ma tutaj wielką rolę do odegrania i już kongresmeni mówią, że będą reagować. Prezydent Trump jest pod dużą krytyką także w swoim środowisku politycznym – mówił. Jak zauważył, prawo amerykańskie mówi wprost, że Kongres może de facto znieść tego typu decyzje Białego Domu. – Więc przyglądajmy się temu na przyszłość – powiedział.
Szef BPM mówił, że nie widzi żadnych pozytywnych skutków zbyt daleko idącej otwartości w kierunku Moskwy. Jak powiedział, trzeba twardo odcinać ekonomiczny tlen. – Trzeba odcinać Władimirowi Putinowi ekonomiczny tlen, nie handlując z nim nośnikami energii, tylko nakładając sankcje, a w zasadzie uszczelniając ten system – podkreślił.
– Naszą rolą jest dzisiaj starać się jak najbardziej intensywnie zabiegać o to, aby powstawała stała baza amerykańska w Polsce. To jest nasz cel – akcentował minister.
Podkreślił, że w tym zakresie minister obrony narodowej ma kluczową rolę do odegrania. – Bo – jak dodał – to Ministerstwo Obrony Narodowej ma budżet w tej sprawie, ma instrumenty i ma bezpośredni nadzór nad urzędnikami, którzy w tej sprawie będą prowadzić konkretne działania.
Zauważył, że 3 września ubiegłego roku Prezydent Karol Nawrocki był w Białym Domu i dostał pierwsze sygnały, że Amerykanie byliby gotowi. – I tu naprawdę duża rola Prezydenta Trumpa. Jestem przekonany, że gdyby nie Prezydent Trump i jego ponadprzeciętna sympatia do Polski, to w ogóle ta dyskusja o stałych bazach byłaby na dużo wcześniejszym etapie – ocenił.