Prezydent liczy na przywrócenie przestrzegania prawa i pewnej tradycji, jaka została wypracowana przez 30 lat na przestrzeni różnych rządów, różnych prezydentów – mówił szef BPM Marcin Przydacz w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.
W ten sposób minister odniósł się do planowanego w pierwszej połowie października spotkania Prezydenta Karola Nawrockiego z szefem MSZ Radosławem Sikorskim w sprawie nominacji ambasadorskich. Przypomniał, że problem leży po stronie resortu dyplomacji, gdyż „nagle z dnia na dzień, bez żadnego uzasadnienia argumentacyjnego, bez żadnej merytoryki odwołano z placówek bez zgody prezydenta – w tym sensie nieformalnie zawrócono – pięćdziesięciu polskich ambasadorów”.
– Prezydent nie chce rozmawiać z MSZ–tem tylko w kategoriach czysto personalnych, ale całościowego, systemowego powrotu do dobrej praktyki – dodał.
Dopytywany, czy nastąpi pewien przełom i Prezydent Karol Nawrocki zgodzi się na podpisanie nominacji Bogdana Klicha i Ryszarda Schnepfa, czy też zaproponuje inne nazwiska minister odparł, że niektóre kandydatury „na pewno nie uzyskają akceptacji”.
Wyjaśnił również, że Karol Nawrocki ma swoje plany i pewne oczekiwania w tym zakresie. – Najpierw będzie rozmawiał w zaciszu gabinetu, a dopiero później publicznie w studiach telewizyjnych – zaznaczył.
W dalszej części rozmowy Marcin Przydacz odniósł się do skierowanego w ostatnich dniach do prac parlamentu prezydenckiego projektu ustawy o zapobieganiu propagowania ideologii banderyzmu na terytorium Polski.
Wyjaśnił, że projekt był analizowany pod wieloma względami, ale przede wszystkim prawdy historycznej i interesu państwa polskiego. Jak dodał, dla Prezydenta RP najważniejsza jest obrona dobrego imienia Polski, naszej historii i „przeciwdziałanie wszelkim napięciom, które mogłyby się na tym tle pojawiać”.
– To, że są takie środowiska na Ukrainie, które odwołują się do ideologii banderowskiej jest faktem, to widzimy. Natomiast w żaden sposób nie może to spotykać się z jakąkolwiek akceptacją w Polsce, bo ideologia banderyzmu doprowadziła do zbrodni, do ludobójstwa na Wołyniu – podkreślił.
Zdaniem szefa BPM państwo polskie musi posiadać odpowiednie instrumenty prawne do tego, by działać w sytuacjach, gdy pewne zachowania czy wypowiedzi są „krzywdzące dla polskiej historii”. Jak wskazał, w tym zakresie może zadziałać też tzw. prewencja generalna. – Skoro ktoś będzie miał świadomość, że za używanie takich symboli przewidziana jest odpowiednia kara, to jestem przekonany, że zastanowi się dwukrotnie, zanim podejmie jakiekolwiek działania – podsumował.