Dziś przed godziną siódmą w rozmowie telefonicznej z kluczowymi sojusznikami Donald Trump zreferował ustalenia z wczorajszego spotkania z Władimirem Putinem na Alasce. W rozmowie ze strony polskiej uczestniczył Karol Nawrocki – powiedział w rozmowie z mediami Szef BPM Marcin Przydacz.
– Nastrój był bardzo poważny i profesjonalny, bo rozmowy dotyczyły kluczowego wyzwania w zakresie bezpieczeństwa europejskiego. Każde słowo, które padało w czasie dzisiejszej rozmowy telefonicznej było analizowane przez słuchaczy – dodał w telewizji wPolsce24.
Może Cię zainteresować Prezydent RP wziął udział w telekonferencji po spotkaniu na AlasceJak poinformował, w rozmowie brali udział także: Prezydent Ukrainy, Sekretarz Generalny NATO, Kanclerz Niemiec, Prezydent Francji, Premier Wielkiej Brytanii, Prezydent Finlandii, Premier Włoch, Szefowa Komisji Europejskiej.
– Stanowisko strony polskiej wypowiedziane przez Karola Nawrockiego jest następujące: uznajemy, że w szeroko dobrze pojętym interesie jest to, żeby wojna się zakończyła na maksymalnie sprawiedliwych warunkach, które są do zaakceptowania przez obie strony – powiedział Minister.
Podkreślił, że fakt, że „te rozmowy się rozpoczęły my w Polsce uważamy za pewną wartość”. – Nie mamy pewności, jaki będzie ich finalny efekt (…) bo te rozmowy nie okazały się konkluzywne, nie ma finalnych ustaleń. Polska nie tylko przygląda się tym rozmowom, ale bierze w nich udział przez swoje kontakty ze stroną amerykańską i ustalenia z partnerami europejskimi, żebyśmy mogli mówić podobnym językiem – akcentował.
Prezydent Karol Nawrocki uważa, że wszelkie ustalenia dotyczące Ukrainy muszą mieć wymiar w postaci udziału Ukrainy w tych rozmowach. Można to skonkludować: nic o nas bez nas, nic o Ukrainie bez Ukrainy – dodał.
W telewizji wPolsce24 Szef BPM wyraził przekonanie, że „Putin przedstawiał na Alasce rzeczywistość zupełnie inną niż ona jest”. – A zadaniem europejskich liderów, w tym Karola Nawrockiego jest wyposażanie Donalda Trumpa w informacje, które są prawdziwe, żeby ten pokój był sprawiedliwy, bo inny nie zagwarantuje pokoju na przyszłość – powiedział.
Marcin Przydacz podkreślił, że jest w kontakcie ze stroną rządową. – Jest to rzecz naturalna, że w tak ważnej sprawie, jak polityka bezpieczeństwa i sytuacja na wschód od naszej granicy urząd Prezydenta jak i strona rządowa są ze sobą w kontakcie.
Pytany o spór o ambasadorów i sytuację w polskiej placówce w Waszyngtonie, Szef BPM wskazał, że „kwestia rozwiązania paraliżu polskiej ambasady w Waszyngtonie leży w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów”. – Kierownikiem placówki jest polityk KO Bogdan Klich. Prezydent uważa, że w tak kluczowym momencie potrzebujemy tam dobrego ambasadora, a takim nie jest Bogdan Klich – dodał.
– Mamy nadzieję, że rozmowy będą się toczyły i będą dotyczyły całego pakietu rozwiązań w zakresie polskich placówek, bo od wielu miesięcy w kilkudziesięciu placówkach w efekcie decyzji politycznych Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego mamy nieskuteczność polskiej dyplomacji na poziomie ambasadorskim. W duchu odpowiedzialności uważamy, że trzeba to jak najszybciej uregulować – powiedział Minister w czasie wypowiedzi dla mediów.
Weźmy się do roboty – to jest jasny sygnał Prezydenta, tylko druga strona musi się zabrać za konkretne decyzje i działania, a nie myśleć, jak krytykować opozycję – dodał w telewizji wPolsce24.
Marcin Przydacz odniósł się także do reakcji Karola Nawrockiego na skandaliczny transparent, który w czwartek wywiesili kibice Maccabi Hajfa podczas meczu z Rakowem Częstochowa. Wskazał, że „Prezydent nie może nie reagować na to, że bezczeszczona jest polska flaga”. – Dziwię się, dlaczego nie zareagowało MSZ, dopiero po naszych apelach Minister Sikorski niby zareagował, ale dziękując ambasadzie Izraela. Tu potrzeba twardej reakcji, nie tylko na poziomie państw, ale też UEFA, bo oni byli organizatorem – akcentował.