Ta ustawa jest potrzebna właśnie po to, by walczyć z rosyjską dezinformacją i próbą poróżnienia Polaków i Ukraińców – mówił w programie „Graffiti” w Polsat News minister Rafał Leśkiewicz o prezydenckim projekcie ustawy o zapobieganiu propagowania ideologii banderyzmu na terytorium Polski.
Rafał Leśkiewicz pytany był o opublikowane przez ukraińską ambasadę w Polsce otwarte oświadczenie przedstawicieli środowiska historycznego, w którym czytamy, że przyjęcie przez stronę polską takiej ustawy wywoła negatywną reakcję strony ukraińskiej i spotka się z reakcją odwetową, polegającą na dokonaniu oceny działań oddziałów Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. – Tu nie ma żadnego symetryzmu – stwierdził Minister.
Rzecznik Prezydenta ocenił, że niestety jest „to realizacja scenariusza napisanego na Kremlu, czyli wywołanie kolejnego kryzysu na niwie historycznej pomiędzy Polakami, a Ukraińcami”.
Przypomniał, że w 1943 roku Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery i Ukraińska Armia Powstańcza dokonywały masowych zbrodni na Polakach na Wołyniu, gdzie zamordowano co najmniej 120 tys. osób. Zwrócił również uwagę, że od 1941 roku po agresji Niemiec na Związek Sowiecki ukraińscy nacjonaliści wspierali niemieckie wojska w mordowaniu Żydów.
– Z jednej strony mówimy o ofiarach 120 tys. zamordowanych Polaków, a z drugiej strony mówimy o może tysiącu Ukraińców – tak zamordowanych przez oddziały Armii Krajowej w ramach akcji odwetowych – wyjaśnił.
Zauważył również, że Armia Krajowa była Wojskiem Polskim, działającym w ramach struktur Polskiego Państwa Podziemnego, dlatego „absolutnie tutaj nie ma żadnego porównania”.
Minister Rafał Leśkiewicz przypomniał, że w Sahryniu znajduje się miejsce upamiętniające ukraińskie ofiary cywilne. – Nie ma takich upamiętnień na Wołyniu i w wielu innych miejscach na Ukrainie, gdzie Ukraińska Powstańca Armia zamordowała Polaków – wskazał.
Zdaniem ministra coraz częściej w przestrzeni internetowej pojawiają się symbole gloryfikujące ideologię banderyzm. – Bez wątpienia coś takiego nie powinno funkcjonować w przestrzeni publicznej. To była zbrodnicza ideologia, taka sama jak nazizm czy komunizm – podkreślił.
– Zawsze można mówić, że jest zły czas na wprowadzenie takich przepisów. W naszej ocenie to jest ten moment, w którym powinniśmy się pochylić nad tą ustawą – dodał.
W dalszej części rozmowy Rafał Leśkiewicz odniósł się do prowadzonych przez pracowników ukraińskiego IPN prac poszukiwawczych szczątków żołnierzy UPA we wsi Jureczkowa na Podkarpaciu. – Pan Prezydent w ogóle nie uczestniczył w podejmowaniu jakichkolwiek ustaleń ze stroną ukraińską dotyczących rozpoczęcia prac w Jureczkowej – przekazał minister.
Jak dodał, decyzje w tej sprawie zapadały na poziomie Ministerstwa Kultury, Kancelarii Premiera, natomiast Instytut Pamięci Narodowej był włączony w te prace. – W tym okresie Instytutem kierował prof. Karol Polejowski, bo Karol Nawrocki prowadził w tym czasie kampanię wyborczą; był na urlopie – wyjaśnił.
Wskazał także, że zgody w tym zakresie wydają władze samorządowe i sanepid. Natomiast IPN rozstrzyga tylko w przypadku, gdy jest to grób wojenny. – To nie jest grób wojenny. Jest to prawdopodobnie grób, w którym spoczywają szczątki 20 UPA–wców – ocenił.
Rzecznik Prezydenta przekazał, że w rozmowach ze stroną rządową została przyjęta retoryka, że skoro została wydana zgoda na polskie prace ekshumacyjne w Puźnikach to „chcieliśmy pokazać Ukraińcom, że jesteśmy w stanie (…) dojść do porozumienia w sprawie przeprowadzenia działań poszukiwawczych w Jureczkowej”.
Wyraził przy tym nadzieję, że strona ukraińska wykona kolejny ruch i pozwoli na prowadzenie prac ekshumacyjnych w innych miejscach na Wołyniu. – Czekamy na decyzje ze strony Ukrainy – dodał.