Menu rozwijane

18 września 2025

Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz spotkał się w Pałacu Prezydenckim z Wiceministrem Spraw Zagranicznych Marcinem Bosackim i Dyrektorem Generalnym MSZ Rafałem Wiśniewskim. – W kwestii polityki zagranicznej potrzebne jest współdziałanie i mam nadzieję, że takie będzie w najbliższych miesiącach – przekazał Szef BPM po spotkaniu.

Marcin Przydacz przypomniał podczas konferencji prasowej po spotkaniu, że konstytucja dzieli kompetencje w dziedzinie polityki zagranicznej państwa między Prezydenta RP a rząd, a wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2009 roku zobowiązał zarówno Prezydenta do współpracy z rządem, jak i rząd do współpracy z Prezydentem. – Tu potrzebne jest po prostu współdziałanie i to współdziałanie, mam takie przekonanie, będzie w najbliższych tygodniach i miesiącach naszym udziałem – ocenił.

Przekazał, że podczas spotkania ustalono także obieg odpowiednich dokumentów przy zachowaniu zasad konstytucyjnych: do Kancelarii Prezydenta RP będą przekazywane odpowiednie dokumenty oraz stanowisko MSZ, a także – jeśli rząd uzna to za stosowne – stanowisko Rady Ministrów. – Natomiast w żaden sposób nie można tego traktować jak jakąkolwiek instrukcję – podkreślił, dodając, że „Prezydent RP ma osobisty mandat i kompetencję konstytucyjną, ustawową do tego, aby realizować tę politykę, która – powiedzmy sobie to wprost – w wielu aspektach przecież jest zbieżna i oczywista, chociażby w sprawach polityki bezpieczeństwa”.

Uzgodniono także kwestie dotyczące obecności przedstawicieli MSZ podczas zagranicznych wizyt głowy państwa. – Tak jak to było dotychczas dobrą tradycją, to Prezydent RP decyduje o tym, kto uczestniczy w jego delegacji. Będą takie sytuacje, że w delegacji Pana Prezydenta bierze udział przedstawiciel MSZ, ale mogą zdarzyć się i takie wizyty, w których udział przedstawiciela MSZ nie będzie konieczny z perspektywy interesu państwa polskiego, z perspektywy potrzeb Pana Prezydenta – zapowiedział Szef BPM.

Poruszono również kwestie wakatów na placówkach dyplomatycznych. Minister Przydacz przypomniał, że Karol Nawrocki objął urząd w sytuacji paraliżu polskiej służby zagranicznej, bo – w wyniku decyzji strony rządowej – ponad pięćdziesiąt polskich placówek za granicą nie ma dziś ambasadora, włącznie z kluczowymi placówkami z perspektywy interesu Polski. Jak dodał, do dziś opinia publiczna nie poznała merytorycznego uzasadnienia powodów wezwania przez MSZ do kraju polskich dyplomatów.

– To jest wynik decyzji Premiera Donalda Tuska i Ministra Spraw Zagranicznych. Za tę decyzję ani Prezydent Karol Nawrocki, ani Kancelarii Prezydenta w żaden sposób nie ponoszą odpowiedzialności – zwrócił uwagę Marcin Przydacz.

Przypomniał, że nie udały się wymuszenia ani szantaże na ośrodku prezydenckim, dziś natomiast  „aby dany kandydat mógł zostać ambasadorem, potrzebna jest zgoda wszystkich trzech instytucji: Ministra SZ, Premiera i Prezydenta RP, bo finalnie te trzy podpisy są potrzebne”.

– Staramy się wyjść naprzeciw tym wymaganiom i Pan Prezydent jest otwarty na dialog personalny w tym zakresie, ale oczekujemy, że po pierwsze będą przestrzegane zasady konstytucyjne, po drugie przepisy ustawy, po trzecie dobra tradycja. Że MSZ wycofa się ze złej tradycji w tym zakresie próby dominacji i szantażu, a powróci do konstruktywnego dialogu. Nie można się zgodzić na to, aby procedowano kandydatury bez wstępnej zgody i wstępnego sygnału ze strony Prezydenta Rzeczypospolitej – oświadczył Minister KPRP.

Jak dodał, w związku z tym „wszystkie kandydatury, które były dyskutowane, procedowane za czasów poprzedniego Pana Prezydenta w oczywisty sposób muszą zostać powtórzone”.

Marcin Przydacz skierował też komunikat do „tych, którzy są sondowani przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy stronę rządową, co do możliwego kandydowania” na zagraniczne placówki. 

– Szanowni Państwo! Pan Prezydent Karol Nawrocki mówi wprost: każda osoba, która wbrew jego wstępnej zgodzie, wbrew pozytywnemu sygnałowi, jaki powinien paść w pierwszej kolejności z Pałacu Prezydenckiego weźmie udział w tej nie do końca legalnej, omijającej przepisy procedurze, angażującej wniosek o agrément do państwa goszczącego, angażującej komisję spraw zagranicznych, z pominięciem wstępnej zgody, nie będzie mogła już w trakcie kadencji Prezydenta Karola Nawrockiego uzyskać akceptacji na jego wniosku o bycie ambasadorem – poinformował Marcin Przydacz. – W związku z tym apeluję do wszystkich polskich dyplomatów, do wszystkich tych, którzy mieliby ambicje pełnienia tej funkcji w przyszłości, aby nie ulegali tej pokusie i w pierwszej kolejności uzyskali wszystkie trzy zgody, jakie są potrzebne, by zostać ambasadorem Rzeczypospolitej, a nie starać się omijać przepisy prawa w Polsce.

Marcin Przydacz przekazał, że podczas spotkania nie dyskutowano o personaliach. Zapytany o Bogdana Klicha, kierownika jednej z najważniejszych dla Polski placówki w Waszyngtonie, powtórzył, że „jest to kandydatura nieodpowiednia, nieodpowiednio sprawująca swój urząd i im szybciej rząd się wycofa z tej kandydatury, tym lepiej dla Polski”. – Natomiast po wycofaniu tej kandydatury, możemy oczywiście dyskutować. Jesteśmy otwarci na to, aby wskazać odpowiedniego dobrego kandydata, który finalnie musi uzyskać akceptację wszystkich trzech instytucji, czyli Prezydenta, Premiera i Ministra Spraw Zagranicznych – zapewnił.