Po obchodach milenium w 1966 roku nastąpiła kolejna runda walki o władzę na partyjnych szczytach. Do dominującej pozycji pretendował minister spraw wewnętrznych Mieczysław Moczar (Mykoła Demko), popierany przez grupę swoich dawnych podkomendnych z Armii Ludowej, zwanych potocznie „partyzantami”. Ich celem było odsunięcie od władzy bardziej liberalnie nastawionych działaczy PZPR, w dużej mierze pochodzenia żydowskiego. Nie mogąc wprost zaatakować wciąż popieranego przez Kreml Gomułki, przypuścił natarcie przeciwko jego otoczeniu. Pretekstem do konfrontacji było zwycięstwo Izraela nad sprzymierzonymi z ZSRR państwami arabskimi, podczas „wojny sześciodniowej” w 1967 roku. Chwilowe rozejście się dróg ZSRR i Izraela w szybkim tempie doprowadziło do podjęcia związanego z tym nurtu propagandy. W zimie 1968 roku Służba Bezpieczeństwa, zaczęła nadawać jej, początkowo półoficjalne, tony antysemickie. Preludium do zaostrzenia sytuacji stanowiło zdjęcie z afisza spektaklu „Dziadów” Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka, rzekomo z powodu oklasków pojawiających się podczas przedstawiania kwestii antyrosyjskich. Histeryczna reakcja władz spowodowała sprzeciw części intelektualistów polskich, jak Paweł Jasienica, Antoni Słonimski, czy Stefan Kisielewski. Ten ostatni określił system polityczny w Polsce jako „dyktaturę ciemniaków”.
Kilkanaście dni później Kisielewski został dotkliwie pobity przez nieznanych sprawców. Buntować zaczęli się też studenci krajowych uczelni i młodzież szkolna. 8 marca 1968 roku na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego zebrało się około tysiąca studentów żądających zaprzestania represji. Doszło do walk z milicją i specjalnie sprowadzonym „aktywem robotniczym”, aresztowani zostali przywódcy protestów Karol Modzelewski i Jacek Kuroń. Represje spadły też na studenckich kontestatorów, których zwano „komandosami”, zaś wśród nich Adama Michnika, Irenę Lasotę i Henryka Szlajfera. Nazywano ich „komandosami”, gdyż organizowali „desanty” na otwarte zebrania na Uniwersytecie Warszawskim, prowokując dyskusję na kontrowersyjne tematy. Na Uniwersytecie Jagiellońskim milicja pobiła profesora Karola Estreichera, a studentów rozpędzono przy pomocy gazów łzawiących. W sposób otwarty władze wskazywały już, że ich oponenci działają w interesie Izraela („syjoniści od Dajana”, to tylko jedno z marcowych haseł.
Spacyfikowanie protestów studenckich nasiliło walkę wewnętrzną w partii. Pod naciskiem Moczara i jego „partyzantów” usunięto z PZPR kilka tysięcy osób pochodzenia żydowskiego. Wielu z nich zmuszono do wyjazdu z kraju (łącznie około 13 tys. osób). Podczas tej przymusowej emigracji, Polskę opuściła także część zbrodniarzy winnych terroru stalinowskiego. Sukces Moczara nie okazał się pełny, gdyż do władzy zostali przez Moskwę dopuszczeni nowi ludzie, jak I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach Edward Gierek i szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wojciech Jaruzelski. Dni Gomułki były już policzone, jego odejście opóźniła inwazja wojsk państw bloku wschodniego na Czechosłowacje (1968). W grudniu 1970 roku na skutek podwyżki cen żywności w trójmieście wybuchły strajki. W odpowiedzi władze użyły wojska. Na wybrzeżu padły strzały, najprawdopodobniej zginęło 45 osób, a ponad 1100 zostało rannych. Krwawa masakra w Gdyni wobec cywilów spieszących do pracy doprowadziła do przewrotu w Biurze Politycznym, od władzy został odsunięty Gomułka i jego najbliżsi współpracownicy Zenon Kliszko, Ryszard Strzelecki i Józef Cyrankiewicz. Kontrolę nad partią przejęli nowi ludzie, na czele z Edwardem Gierkiem i Piotrem Jaroszewiczem; w wojsku i aparacie bezpieczeństwa rosły wpływy Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka. Napięcie rozładowano polityką obietnic i życia na kredyt. Do dziś dnia nieudało się ustalić, kto ponosi odpowiedzialność za zbrodnicze strzały do zmierzających do pracy robotników. Pewne jest tylko, że skorzystali na tym przeciwnicy Gomułki, którzy pod pretekstem politycznego rozwiązania konfliktu odsunęli go od władzy.
Gierek prowadząc pozornie dynamiczną politykę gospodarczą, zakładającą ogromne inwestycje w sektorze przemysłu ciężkiego, potrafił w początkowej fazie swych rządów, dzięki zaciągniętym kredytom, zaspokoić konsumpcyjne potrzeby Polaków. Jednak już po kilku latach okazało się, że kraj był już tak zadłużony, że spłata długu zaciążyła znacząco na gospodarce. Pojawiły się znamiona kryzysu ekonomicznego. W 1976 roku władze zdecydowały się na podwyżki cen, ale na skutek protestów w podwarszawskim „Ursusie” i Radomiu zostały one odwołane. Decyzja ta jeszcze pogorszyła katastrofalną sytuację ekonomiczną państwa. Załamanie gospodarcze osłabiło władzę i sprawiło, że jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać półkonspiracyjne organizacje antyrządowe, jak Komitet Obrony Robotników (KOR), w którego skład weszli m.in. Jacek Kuroń i Antoni Macierewicz, Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO – m.in. z Janem Olszewskim) i Konfederacja Polski Niepodległej (KPN) Leszka Moczulskiego.
Powstanie opozycji wywołało represje władz. W maju 1977 roku bezpieka zabiła uzdolnionego studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego i współpracownika KOR-u, Stanisława Pyjasa. Przez Kraków przetoczyła się fala protestów studenckich, których zwieńczeniem było utworzenie Studenckiego Komitetu Solidarności (SKS). Opozycja rozpoczęła akcję samokształceniową społeczeństwa w ramach tzw. „Uniwersytetu latającego” i Towarzystwa Kursów Naukowych (TKN). Inicjatorami niezależnych wykładów i seminariów z nauk humanistycznych i społecznych byli Adam Michnik, Jerzy Jedlicki i Bohdan Cywiński.