Uczestnicy uroczystości pogrzebowych
śp. Profesora Jacka Trznadla
Szanowni Państwo!
Z głębokim żalem przyjąłem wiadomość o odejściu Pana Profesora Jacka Trznadla. Żegnamy dzisiaj wybitnego badacza literatury i historii najnowszej Polski, eseistę i poetę, wspaniałego erudytę i bezcennego świadka XX wieku.
Profesor Jacek Trznadel należał do pierwszych i najwnikliwszych znawców i egzegetów twórczości Bolesława Leśmiana. Miał odwagę sprzeciwić się dominującym opiniom, kiedy jeszcze wiersze autora Łąki traktowano niekiedy lekceważąco. Przyczynił się do diametralnej zmiany ocen dzieł tego – jak dziś się powszechnie uważa – jednego z największych polskich poetów. W dużej mierze to śp. Jackowi Trznadlowi zawdzięczamy ten przewrót na miarę późnego odkrycia pism Norwida, któremu zresztą również poświęcił osobną książkę.
Zmarły był bowiem intelektualistą do szpiku kości, śmiałym i niepokornym. Zawsze chodził własnymi ścieżkami, nie podążając za chwilowymi modami. Już u początków swojej drogi potrafił zdystansować się wobec zaangażowań ideologicznych własnej generacji, dotkniętej „ukąszeniem heglowskim”, jak nazwał to Czesław Miłosz. Profesor Trznadel był zresztą także uważnym i krytycznym komentatorem twórczości noblisty – i nie zrażał się tym, że przysparzało Mu to licznych przeciwników. Bo prawda i uczciwość intelektualna były dla Niego ważniejsze od środowiskowego poklasku.
Spoglądał na literaturę w szerokim horyzoncie przemian filozoficznych i historycznych we współczesnej Polsce i Europie. Umiał dostrzec trwałe wartości, które innym umykały. Śmiało i przekonująco bronił niepopularnych racji. Człowiek niezwykłej wrażliwości i subtelności, nie stronił od tematów trudnych, dramatycznych i źle widzianych. Mistrzowskie pióro i aktywność społeczną poświęcił odkłamywaniu zbrodni katyńskiej i wpływu, jaki komunizm wywarł na polskie elity. Nazywał rzeczy wprost, po imieniu. Mówił o „hańbie domowej”, „kolaboracji” z Sowietami, „czerwonym faszyzmie”. Wielu miało Mu to za złe.
Wiele pisał o „polskich Hamletach” różnych epok, o dylematach, przed którymi stawiały nas dzieje naszej Ojczyzny. A jednocześnie we własnej oryginalnej twórczości skupiał się często na zagadnieniach metafizycznych i rzeczach ostatecznych. W prozie poetyckiej Pismo pozagrobowe z późnego cyklu Dzikie gęsi napisał: „Tak powoli wyzbywamy się świata”. Dziś jest już po tamtej stronie, poza historią, skąd patrzy na nasz świat w perspektywie wieczności. Ale możemy być pewni, że i tam Jego serce bije mocniej na myśl o Polsce, polskiej literaturze i historii. I za tę miłość Ojczyzny, wyrażoną w języku pisarzy i filozofów, Rzeczpospolita będzie Mu zawsze wdzięczna.
Bliskim i Przyjaciołom Zmarłego składam wyrazy głębokiego współczucia.
Wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj Mu świeci!
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Andrzej Duda