Szanowni Państwo Ministrowie,
Wielce Szanowni Przybyli Goście,
Wielce Szanowni Państwo Odznaczeni,
ale pozwólcie: przede wszystkim Wielce, Wielce Szanowne Panie – Drogie, Wspaniałe Mamy, bohaterki tamtych jakże trudnych, a jakże ważnych dla Polski dni, lat!
Muszę Państwu powiedzieć, że zawsze jestem bardzo wzruszony na uroczystościach, na których wręczam odznaczenia tym, których uważam za bohaterów swojej wolności w bezpośrednim tego słowa znaczeniu. Nie poprzez pokolenia, tylko tego bezpośredniego bohaterstwa tamtych właśnie lat – 70. i 80. – dzięki którym moje pokolenie mogło w zasadzie całe swoje dorosłe życie, jak do tej pory, przeżyć w wolnej Polsce. Ale jeszcze bardziej jestem wzruszony, że mogę wręczyć te odznaczenia Paniom – że mogę wręczyć te odznaczenia Mamom.
Są różne oceny tamtego czasu i są różne oceny 1989 roku – tamtych wydarzeń, tego wszystkiego, co je poprzedziło, i tego wszystkiego, co było później. Dla mnie jako w 1989 roku 17–letniego chłopaka to było wielkie zwycięstwo, to był czas wielkiej zmiany, to był czas niezwykłego osobistego poruszenia, choć przecież – zwłaszcza gdy popatrzę z dzisiejszej perspektywy – tak niewiele wiedziałem o świecie i tak niewiele jeszcze wtedy rozumiałem z realiów tego świata, który mnie wtedy otaczał, i tego, który właśnie na moich oczach się kształtował.
Państwo ten świat kształtowali czynnie. Ja mogę powiedzieć, że byłem w zasadzie tylko obserwatorem z boku, choć oddanym i absolutnie zaprzysięgłym kibicem wszystkich, którzy wtedy faktycznie walczyli o wolną Polskę, cierpieli prześladowania ze strony SB, siedzieli w więzieniach, byli aresztowani, internowani, bardzo często bici, niektórzy zginęli.
Cena, jaką zapłaciły niektóre rodziny czy pokolenie wtedy młodych ludzi lat 70., 80. – tych, którzy rzeczywiście chcieli wolnej Polski – w wielu przypadkach była niezwykle wysoka. To była cena zniszczonych rodzin, to była cena zniszczonych karier, to była cena podeptanych przez komunistów zawodowych szans, często nieskończonych studiów, wilczych biletów, prześladowań – tak jak powiedziałem – więzienia, pobicia. To była cena czasem zniszczenia całych rodzin. To była cena bardzo wysoka.
Dlatego jest dla mnie satysfakcją, że dzisiaj – po ponad 30 latach – chcę, żebyście wiedzieli, że Polska nadal pamięta o tych zasługach; że to nie przyszło znikąd; że wolna Polska, którą dzisiaj mamy, nie spadła z nieba. Nie była tylko kwestią opieki Opatrzności, choć – oczywiście – w ogromnym stopniu. Ale to zawsze jest tak, że jeżeli chcesz mieć opiekę Opatrzności, to najpierw musisz stworzyć dla niej warunki. Ty daj mi szansę, ty kup los – mówi dowcip, ale nie ma w tym tak naprawdę nic śmiesznego. Żeby Pan Bóg wsparł, człowiek musi działać. Działaliście – i za to z całego serca Wam dziękuję.
Ktoś powie: „No tak, można było to wszystko uzyskać szybciej”. Przecież byli tacy w ówczesnej opozycji, którzy krytykowali i w ogóle nie zgadzali się z wyborami 1989 roku, które przecież były tylko częściowo wolne. Byłem świadkiem wielkich dyskusji na ten temat, które toczono w obecności i przez Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
I pamiętam jak dziś, kiedy usiedliśmy pewnego wieczoru w cztery oczy z Panem Prezydentem i zapytałem o to: „Panie Prezydencie, Leszku, jak to było tak naprawdę? Jak Ty to oceniasz jako ten, który był uczestnikiem tych zdarzeń, widział to na własne oczy?”. Był przy Okrągłym Stole, był wtedy wiceprzewodniczącym Solidarności. Był człowiekiem, który był absolutnie w środku tych wszystkich zdarzeń i widział wszystkie ręce, które wtedy w różny sposób na stołach się kładły.
Pamiętam jak dziś – powiedział do mnie: „Andrzej, to, że doszło do wyborów w 1989 roku, było wielkim zwycięstwem i było sukcesem. Choć reżim był słaby i można było różnymi drogami być może wtedy zmierzać. Ale ta tak się potoczyła – i to był sukces. I to, że ludzie poszli do wyborów i zagłosowali przeciw, to był jeszcze większy sukces. Bo komuniści się tego nie spodziewali. Błędy zostały popełnione później. Bo trzeba było tę falę popchnąć dalej i wykorzystać. Tę, którą właśnie wszyscy zobaczyliśmy w 1989 roku. Że ona jest tak potężna, że ten sprzeciw jest tak ogromny, że nawet oni, nawet im dech zaparło, bo nie wierzyli, że skala ich klęski może być tak wielka, jak pokazały ją wybory 1989 roku”.
To należało wykorzystać. Tymczasem to, co nastąpiło później i było wielką szansą, skończyło się kolejnego 4 czerwca, kiedy obalono rząd Jana Olszewskiego. W brutalny sposób. Kiedy tak naprawdę komunistyczno–lewacki prąd zwyciężył, pokonując tych, którzy chcieli rzeczywiście wolnej, w pełni niepodległej, suwerennej Polski w tamtym momencie. To była porażka. Z wielkiej nadziei opóźniono rozwój prawdziwie demokratycznej, prawdziwie wolnej Polski o kolejne lata.
Później borykaliśmy – i często do dzisiaj borykamy się – z całym szeregiem problemów, które wtedy się pojawiły. Tak jak choćby te, z którymi dzisiaj borykamy się w wymiarze sprawiedliwości, gdzie cały czas jeszcze zasiadają komunistyczni sędziowie umoczeni w peerelowskich strukturach, którzy orzekali w stanie wojennym i skazywali ludzi. Wierzyć się nie chce, że po ponad 30 latach w wolnej Polsce tak nieprawdopodobny skandal cały czas jest możliwy i że cały czas ośmielają się podnosić głowę ci, którzy bronią tej sitwy. Ale ten proces oczyszczania trwa – trwa w sposób nieustanny.
I muszę Państwu powiedzieć, że dopiero patrząc z perspektywy lat, które sam spędziłem w polityce – choć może nie jest ich tak bardzo wiele, bo kiedy dziś patrzymy, to dopiero 16 lat; dopiero; ale przyszedłem do polityki jako człowiek, który wcześniej się nią nie zajmował, zwłaszcza nie zajmował się nią profesjonalnie, w związku z powyższym miałem zupełnie czyste spojrzenie; i dzisiaj tak też staram się ją ocenić – patrzę na te wszystkie zdarzenia, które miały miejsce, i te, które sam obserwowałem, i widzę, że to są procesy, które toczą się w sposób powolny, ale toczą się cały czas.
Życie społeczne się oczyszcza, a Polska się poprawia. Wpływają na to działania, które polegają na tym, że nieraz robimy trzy kroki naprzód, a potem dzieje się tak, że są dwa w tył, bo nas spychają. Ale ten jeden, który został zrobiony do przodu, pozostaje.
Ludzie mnie pytają: „No tak, ale przecież nie udało się w latach 2005–2007?”. Ja mówię: „Jak to się nie udało? Zostało zlikwidowane WSI”. „No to co z tego? Ale przecież było cały czas!”. „Było, ale zanim zostało zlikwidowane, ludzie z WSI w majestacie prawa mogli zastrzelić człowieka. A kiedy zostało zlikwidowane i stali się gangsterami, w wielu przypadkach, to byli po prostu bandytami, do których mogła strzelać policja. W majestacie prawa. I na tym polegała cała zmiana”.
Właśnie na tym, że nawet jeżeli dalej walczyli przeciwko Polsce, jeżeli służyli obcym agenturom, to czynili to od tamtego czasu już całkowicie nielegalnie, a nie w majestacie prawa jako funkcjonariusze Rzeczypospolitej Polskiej czy jako jej żołnierze. Na tym polegała zasadnicza różnica. To jest tylko przykład, ale tak było we wszystkich tych zinstytucjonalizowanych bytach, które były. Każdy krok – choć może nie był krokiem ostatecznym – był krokiem w kierunku wolnej Polski.
Chcę Państwu powiedzieć, że cały czas tak działamy i cały czas tak pracujemy. Wiem, że wielu z Państwa ma ocenę krytyczną różnego rodzaju działań, które prowadzone są także i dzisiaj. Ale proszę mi wierzyć: to są działania, które cały czas spokojnym, konsekwentnym ruchem idą w kierunku wolnej Polski. Mam co do tego głębokie przekonanie. Nawet jeżeli nie są czynione tak szybko, jak niektórzy by tego oczekiwali; nawet jeżeli nie są czynione tak radykalnie, jak niektórzy by tego oczekiwali.
Proszę pamiętać, że radykalizm bardzo często rodzi kontrradykalizm, akcja rodzi kontrakcję. Czy my dzisiaj chcemy? Ja nie chcę wielkich, głębokich sporów społecznych, głębokich podziałów i tego wszystkiego, czego i tak w dużym stopniu jesteśmy świadkami. Ale nie byłoby tego wszystkiego, nie moglibyśmy dzisiaj się ścierać i nie moglibyśmy dzisiaj dyskutować w mediach i w polskim parlamencie, i w Kancelarii Prezydenta, kiedy przychodzą ludzie o innych poglądach niż na przykład moje – gdyby nie Państwa wielka zasługa.
To, że dzisiaj możemy dyskutować, to, że dzisiaj możemy otwarcie wymieniać się poglądami i nikt za poglądy nie idzie do więzienia, to jest wielka Państwa zasługa. I jeżeli ktoś pyta, kto doprowadził Polskę do stanu demokratycznego państwa – tak, to Państwo, to Wy ją do tego doprowadziliście. I za to wieczna chwała i wieczna pamięć – mam nadzieję – będzie Waszym udziałem.
Kiedy mówię o bohaterach, kiedy mówię o żołnierzach, którzy walczyli na frontach, kiedy mówię o naszych żołnierzach i funkcjonariuszach, którzy bardzo często w różnych miejscach ryzykują za Polskę życie, to zawsze wspominam o ich najbliższych – o ich żonach, córkach, dzieciach, rodzicach, mamach. Mamy zostają w domu i bardzo często, roniąc łzy i zaciskając pięści, słuchają wiadomości, patrzą na to, co się stanie: wróci, nie wróci? Będzie, nie będzie?
W tamtych czasach szły pod więzienie, płakały, martwiły się – a jednak wychowały. A jednak wychowały tak, że poszedł. A jednak wychowały tak, że poszła. Że wcześniej poszli do powstania – bardzo często po to, żeby zginąć. I te matki tak wychowały, chociaż bardzo często wiedziały, że tak właśnie będzie. I że tak naprawdę poświęcają i oddają to, co mają najcenniejsze – swoje dzieci. Bo przecież cóż człowiek ma cenniejszego? Polsce. Wolnej, niepodległej, suwerennej. Za to Wam, Mamy, z całego serca dziękuję.
Nigdy Polska tej wdzięczności Wam w sposób adekwatny nie wyrazi, nigdy nie odpłaci tego wielkiego daru, który Panie ofiarowały. Z całego serca w imieniu Rzeczypospolitej za to dziękuję. Nie byłoby tego pokolenia, które uzyskało wolną Polskę, gdyby nie ich rodzice, gdyby nie ich wychowanie, gdyby nie to wszystko, co przekazali swoim dzieciom z pełną świadomością, jakie mogą być tego konsekwencje. Jako ludzie dorośli, którzy bardzo często w swojej młodości i później przeżyli wiele ciężkich chwil, z pełną świadomością wychowywali swoje dzieci tak, że kiedy trzeba będzie, to i one pójdą i będą walczyć, a rodzice będą czekać.
Z całego serca Wam za to dziękuję. To jest niezwykłe bohaterstwo. I to jest ogromne poświęcenie. Ale to jest – tak jak powiedziałem – też nieodpłacalna zasługa, jaką dały Panie, jaką dali Państwo Rzeczypospolitej. Z całego serca tutaj za to dziękuję i w obecności pokolenia dzieci składam Paniom niski ukłon podziękowania w imieniu Rzeczypospolitej, mojego pokolenia, które – tak jak powiedziałem – w dorosłe życie weszło w wolnej Polsce dzięki Wam. I w imieniu pokoleń mojej córki i tych, które teraz się rodzą – że mogą w wolnej Polsce żyć.
I że mogą nie rozumieć, co to znaczy, że Polska może nie być wolna. Bo oni, ci młodzi, tego nie rozumieją, że Polska może nie być wolna; że Polska może nie być suwerenna; że Polska może nie być niepodległa; że ktokolwiek w Polsce może im coś z zewnątrz nakazać. Oni tego nie rozumieją. I mam nadzieję, że właśnie dzięki Państwa bohaterstwu i oddaniu Rzeczypospolitej nigdy nie będą musieli tego rozumieć.
Jeszcze raz dziękuję.
Może Cię zainteresować Uhonorowanie osób zasłużonych w działalności na rzecz przemian demokratycznych