Panie Prezydencie, dziś pojawiła się wiadomość dnia – że może Pan się podać do dymisji, żeby przesunąć datę wyborów bez ogłaszania stanu wyjątkowego….
Może Cię zainteresować
Prezydent: Rozpoczyna się budowa Baltic Pipe
To zależy, co dla kogo jest wiadomością dnia. Dla mnie to jest fake dnia. Dla mnie wiadomością dnia jest to, że został zawarty kontrakt na budowę Baltic Pipe, tej części, która biegnie po dnie Morza Bałtyckiego. Dzisiaj to zostało ogłoszone i to jest wydarzenie dnia, bo czekaliśmy na to od wielu lat. Mam nadzieję, że to już jest taki zaraz po pierwszej – tej, można powiedzieć, najważniejszej inwestycji, jaką był gazoport w Świnoujściu imienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego – ta nitka z Szelfu Norweskiego przez Danię i później właśnie po dnie Morza Bałtyckiego do Polski jest drugim takim momentem przełomowym. Pozostaje teraz tylko dbać o nasze interesy, o to, żeby ona była pełna norweskiego gazu zmierzającego do Polski.
Mam nadzieję, że, tak jak zapowiadaliśmy, będziemy hubem dostarczającym ten rodzaj energii do naszej części Europy. W tym kierunku zmierzamy i mam nadzieję, że tego celu dopniemy, mimo wszystkich jakichś działaniom, które mają temu przeciwdziałać, mimo konkurencji ze strony Gazpromu, który chciałby być panem sytuacji w naszej części Europy. My czynimy wszystko, żeby mieć pełną dywersyfikację, a w związku z tym pełną możliwość wyboru, z którego kierunku będą do Polski szły dostawy, bo to ma później oczywisty wpływ na cenę, za jaką kupujemy gaz.
Wystarczy powiedzieć, że dzisiaj jeszcze cały czas ten gaz, który płynie z Rosji, kupujemy drożej, niż ten sam gaz – Niemcy. W związku z powyższym to widać, co się dzieje, kiedy tej dywersyfikacji nie ma. Ona będzie pełna po zbudowaniu Baltic Pipe i cieszę się, że ta budowa właśnie rusza, że wszystkie sprawy administracyjne i w Danii, i w Polsce zostały załatwione i kontrakt mógł zostać przez Gaz-System podpisany i to będzie w najbliższym czasie wykonywane i na duńskim, i na polskim wybrzeżu.
Czy nie uważa Pan, że bezpieczniej byłoby zrobić te wybory w innym terminie – choćby po to, żeby rozwiać wszystkie wątpliwości, żeby nie okazało się, że de facto głosowało na Pana kilka-kilkanaście procent wyborców.
Ja od samego początku mówię, że wybory trzeba zrobić tak, żeby one były bezpieczne. To nie jest kompetencja prezydenta w tym przypadku, zarządzanie wyborów. To jest kompetencja Marszałka Sejmu. Są określone ku temu widełki konstytucyjne, jeżeli chodzi o termin: pomiędzy setnym a siedemdziesiątym piątym dniem przed zakończeniem kadencji prezydenta i tutaj Konstytucja w artykule 28 ustęp 2 jest pod tym względem jednoznaczna. Natomiast decyzja należy do Marszałka Sejmu i ewentualnie do Sejmu i oni muszą tę sprawę jakoś rozwiązać, to jest w tej chwili ich zadanie.
Oczywiście mamy pewien kłopot związany z tym, że mamy do czynienia z epidemią koronawirusa, ale jak widać, ten stan epidemiczny się zmniejsza. Zresztą są różne propozycje. Była ta propozycja wyborów korespondencyjnych, o której to formule wyborów korespondencyjnych pozytywnie wypowiadał się przedstawciel Światowej Organizacji Zdrowia. A takie argumenty, że przesyłki będą zarażały? Przecież Polacy setki tysięcy przesyłek odbierają dziennie – czy to od poczty, czy od firm kurierskich – i jakoś nikt w tym problemu do tej pory nie widział. Nagle przesyłki wyborcze mają spowodować jakiś problem. Więc jest w tym wszystkim dużo takiego ewidentnego politycznego naciągania, pogrywania. A pamiętajmy, że Konstytucja jest Konstytucją i termin w Konstytucji jest określony, i uważam, że trzeba uczynić wszystko, co tylko możliwe, żeby w tym terminie pomiędzy setnym a siedemdziesiątym piątym dniem przed zakończeniem kadencji prezydenta się zmieścić.
Wracając do sytuacji w Biebrzańskim Parku Narodowym, chciałabym zapytać, czy ta akcja, to wszystko, co tutaj się działo, jest takim swoistym przykładem dla nas, Polaków, heroicznej walki strażaków?
Może Cię zainteresować
Wystąpienie w Biebrzańskim Parku Narodowym
Spotkanie ze strażakami w Biebrzańskim Parku Narodowym
Życzenia z okazji Dnia Strażaka 2020
Odznaczyłem przed chwilą strażaków, właśnie tych bohaterów walki z pożarem w Biebrzańskim Parku Narodowym. Podziękowałem, złożyłem zresztą także na ich ręce najlepsze życzenia i podziękowania dla wszystkich polskich strażaków, ich rodzin – strażaków Państwowej Straży Pożarnej, strażaków ochotników, bo dzisiaj mamy Dzień Strażaka – ich święto, święto także ich patrona, świętego Floriana. Więc to jest dla nich wszystkich szczególny dzień i z całą pewnością Rzeczpospolita powinna im wyrażać swoją wdzięczność, bo to są ludzie, którzy na co dzień dbają o nasze zdrowie, o nasze życie. W różnych sytuacjach, bo przecież to nie tylko pożary, to także różnego rodzaju klęski żywiołowe, to różnego rodzaju sytuacje, wypadki i tak dalej.
Pomoc strażaków to jest ta pomoc, która przychodzi wtedy, kiedy ludzie nie wiedzą, po jaką pomoc sięgnąć – wtedy ludzie dzwonią po straż. Więc to widać, kto się cieszy największym zaufaniem. Straż pożarna rzeczywiście cieszy się ogromnym zaufaniem, strażacy cieszą się zaufaniem i to jest ten moment, w którym trzeba bardzo głośno powiedzieć im: „dziękuję” i złożyć najlepsze życzenia wszelkiej pomyślności.
Dziś szczególnie tutaj, nad Biebrzą, bo – jak widać po wypalonych trzcinowiskach tutaj – płonął Biebrzański Park Narodowy, miejsce, które kocha tak wielu Polaków, które jest skarbnicą naszej przyrody, które stanowi absolutnie unikalne w skali światowej miejsca lęgowe ptaków. Rzeczywiście było tutaj ogromne zagrożenie. Na szczęście straty, przede wszystkim jeżeli chodzi o faunę, nie są wielkie. Spaliło się, jak widać, dużo trzcin, ale trzciny w miarę szybko odrosną. Nie wiadomo do końca, co będzie z tym lasem, który tam widać, bo panowie gospodarze mówią, że ogień przeszedł przez las i oni nie są w stanie odpowiedzieć, jak wyglądają systemy korzeniowe i tak dalej. Natomiast miejmy nadzieję, że straty tutaj będą w efekcie jak najmniejsze.
Ale to była akcja, w której bohatersko uczestniczyli nie tylko tutejsi strażacy ochotnicy i strażacy zawodowi z Podlasia i z innych stron kraju, ale także i żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, żołnierze wojsk inżynieryjnych, których pojazdy tutaj widać, i którzy postawili tę przeprawę, a także po prostu mieszkańcy, którzy tutaj ratowali ten wielki skarb, jakim jest Biebrzański Park Narodowy. To są ich łąki, oni czują się za to odpowiedzialni. Przed chwilą właśnie na ich ręce także złożyłem podziękowania, bo to był rzeczywiście taki heroiczny, można powiedzieć, czyn wielu ludzi dobrej woli, wielu ludzi dbających o polską przyrodę. Strażacy bohatersko uratowali kilka miejscowości, którym zagrażał pożar, w efekcie nikt nie został ranny, nikt nie został poszkodowany, żadne gospodarstwo w żadnym stopniu nie ucierpiało, nic z gospodarskich zabudowań nie spłonęło, nic z urządzeń gospodarskich nie spłonęło, a więc można powiedzieć, że straty tego wielkiego pożaru, który tutaj był, zostały ograniczone absolutnie do minimum. I to jest wielka zasługa bardzo dobrej logistyki, bardzo dobrego dowodzenia – dziękowałem także komendantowi Podlaskiej Straży Pożarnej, który tutaj dowodził tą akcją, dziękowałem wszystkim strażakom, bo rzeczywiście to było przeprowadzone wzorowo.
To był chyba taki test empatii dla wszystkich mieszkańców, którzy bardzo szybko zareagowali? Bo, jak mówią, już po godzinie zaczęli do ochotników przynosić ciepłe obiady, sami chcieli uczestniczyć. Myśli Pan, że zdaliśmy, jako okoliczni mieszkańcy, taki test empatii?
Ja bym tego nie chciał nazywać testem empatii. Znam tutejszych ludzi, mam często spotkania w różnych miejscach kraju. Często wołają do mnie: „Ja jestem z Podlasia”. Wiem, że to jest województwo, w którym mieszkają bardzo serdeczni ludzie i ta ziemia to są takie rodziny, które tutaj mieszkają z dziada-pradziada, przywiązani, o niezwykłej też serdeczności. Tutaj jest duży ruch turystyczny, więc ludzie wychodzą z tą inicjatywą do drugiego człowieka. Ja wiem, czy to można nazwać testem? Nie, oni po prostu tacy są, zachowali się, jak zawsze, serdecznie, jak zawsze, z sercem na dłoni. Można tylko podziękować za to, że byli w porę i na czas.