Dzień dobry, Szanowni Państwo!
Jak Państwo widzieli, dzisiaj po południu zakończył się nadzwyczajny szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego. Zebrali się wszyscy przedstawiciele państw sojuszniczych, by w trybie nadzwyczajnym – bo ten szczyt nie był wcześniej planowany, został zwołany przez Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Joe Bidena – spotkać się tu, w Brukseli, i rozmawiać, jakie kroki trzeba podjąć, by po pierwsze, zapewnić bezpieczeństwo Sojuszu Północnoatlantyckiego, a ściślej mówiąc, krajów członkowskich, które znajdują się dzisiaj w pobliżu granic Rosji; mówię „w pobliżu”, bo niekoniecznie wszystkie z nią graniczące, ale te, które potencjalnie są zagrożone ewidentnym widmem rosyjskiej agresji, będącej następstwem agresji na Ukrainę, którą dzisiaj obserwujemy. O tym dzisiaj rozmawialiśmy.
Ale – oczywiście – najważniejszym tematem było to, jakie jeszcze środki Sojusz Północnoatlantycki może i powinien przedsięwziąć w tym kierunku, by przerwać, zakończyć rosyjską agresję na Ukrainę.
W ramach mojego podsumowania tego wszystkiego, o czym dzisiaj rozmawialiśmy – a co jest po części zawarte, a po części niejako obok tego, co znalazło się w oficjalnym oświadczeniu, w oficjalnym stanowisku Sojuszu, a więc wszystkich państw członkowskich – będącego efektem dzisiejszego spotkania, powiem tak: cieszę się ogromnie, że Sojusz zachowuje jedność, że stanowisko jest jednoznaczne.
To znaczy, że musimy uczynić wszystko, posługując się pokojowymi narzędziami, ale używając narzędzi adekwatnych do potrzeb, by przerwać rosyjską agresję na Ukrainę, by doprowadzić nie tylko do tego, że nastąpi zawieszenie broni – co bardzo mocno akcentowałem w swoim wystąpieniu – zawieszenie broni to za mało.
Powiem więcej: zawieszenie broni to może właśnie coś takiego, czego Rosjanie dzisiaj bardzo potrzebują. Biorąc pod uwagę ogromne straty, jakie ponoszą, chyba nieporównywalne z niczym, co do tej pory im się zdarzyło – bo przecież w Afganistanie w czasie całej wojny afgańskiej ponieśli takie straty, jakie ponieśli w ciągu niecałego miesiąca swojego ataku na Ukrainę.
To oni potrzebują dzisiaj zawieszenia broni, by się przegrupować, uzupełnić zapasy i poprawić swoją logistykę. A więc po to, żeby zaraz po tym zawieszeniu broni z jeszcze większą siłą i jeszcze większą brutalnością zaatakować Ukrainę.
Jeżeli miałoby dojść do zawieszenia broni, to musi być ono połączone z wycofaniem sił rosyjskich z międzynarodowo uznanych terenów Ukrainy. A więc z terenów państwa ukraińskiego uznanego międzynarodowo – podkreślam to bardzo mocno. I to mam nadzieję, wybrzmiało dzisiaj nie tylko w moim wystąpieniu, lecz także – co było dla mnie także dużą satysfakcją – w kilku innych wystąpieniach przywódców państw i rządów. Więc ta kwestia jest zasadnicza i mam nadzieję, że społeczność Sojuszu Północnoatlantyckiego znakomicie ją rozumie.
Po drugie – bez wątpienia wszyscy jednoznacznie mówili: „Musimy wspierać Ukrainę ze wszystkich sił. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której Władimir Putin, w której Rosja wygra tę wojnę”. Ta wojna nie może zostać przez Rosję wygrana, bo zwycięstwo Rosji w tej wojnie oznacza niebezpieczeństwo dla wschodniej flanki Sojuszu, oznacza – w efekcie – niebezpieczeństwo dla całego NATO.
Trzeba – oczywiście – prowadzić dyplomację, ale oprócz tego trzeba także stosować twarde środki, które będą przywoływały Rosję do porządku i które będą od Rosji twardo wymagały przestrzegania prawa międzynarodowego. Powrotu do przestrzegania prawa międzynarodowego!
Oczywiście kwestia odpowiedzialności za zbrodnie wojenne jest zupełnie odrębna. Tym zajmują się dzisiaj odpowiednie organy – trybunały rozpoznają tę sprawę, śledczy i prokuratorzy zajmują się zbieraniem dowodów, prowadzą postępowania. Ta sprawa jest oczywista i wielokrotnie już mówiłem, że świat musi stanąć na wysokości zadania i winni zbrodni wojennych, które codziennie dzieją się na Ukrainie, muszą odpowiedzieć przed właściwymi organami karnymi. Ale to jest zupełnie inna kwestia.
Dzisiaj zasadniczym zadaniem jest to, by przerwać mordowanie ludności cywilnej, by przerwać bombardowanie osiedli mieszkalnych, by odblokować ukraińskie miasta, gdzie obrońcy cały czas się bronią, ale gdzie przecież są jeszcze tysiące, dziesiątki, wręcz setki tysięcy cywilów, którzy są pozbawieni środków do życia, bardzo często są pozbawieni żywności, nie mają dzisiaj podstawowych warunków do normalnej egzystencji, przebywają w schronach, piwnicach i codziennie giną. Wszyscy widzimy na materiałach telewizyjnych, które codziennie oglądamy w mediach, zwłoki leżące na ulicach ukraińskich miast.
Są to sceny, jakie ostatni raz widzieliśmy w tej skali w czasie II wojny światowej. Mówię „w tej skali”, bo oczywiście w czasie wojny w byłej Jugosławii – w Sarajewie i innych miastach, które wtedy były atakowane, we wspominanym dzisiaj Vukovarze – też takie zdarzenia miały miejsce, ale nie na tę skalę co dzisiaj. To są ogromne miasta: Mariupol – kilkaset tysięcy mieszkańców. Cóż powiedzieć o Kijowie – wielomilionowej aglomeracji, wielomilionowej metropolii, która dzisiaj się broni, która jest dzisiaj w części osaczona przez Rosjan, która dzisiaj jest przygotowana, by odeprzeć rosyjskie szturmy, i która jest bombardowana?
Widzieliśmy w ostatnich dniach bombardowania dzielnic, centrów handlowych w stolicy Ukrainy – przerażające widoki. To są zdjęcia, jakie oglądaliśmy na materiałach archiwalnych z II wojny światowej. Podkreślałem w ostatnich dniach, że Mariupol i niektóre fragmenty Kijowa przypominają Warszawę z 1944 roku – kompletnie zrujnowaną, kompletnie zburzoną, aż serce się kraje.
O tym dzisiaj rozmawialiśmy, ale oczywiście, tym bardzo ważnym aspektem dla mnie, jako Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – kraju, który graniczy z Ukrainą, kraju, który jest, oczywiście, w związku z tym w potencjalnym zagrożeniu imperializmem rosyjskim – jest i będzie zwiększenie obecności Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschodniej flance Sojuszu. Bardzo się cieszę, że ten temat podnosili w zasadzie wszyscy i że nie został podniesiony ani jeden głos sprzeciwiający się zwiększeniu tej obecności.
Ja i kilku innych Prezydentów proponowaliśmy, żeby ta obecność była w ogóle obecnością przekształconą z Enhanced Forward Presence i Tailored Forward Presence na wysuniętą obecność obronną – czyli zmiana jej charakteru poprzez wprowadzenie dodatkowych brygadowych grup bojowych, poprzez wzmocnienie w związku z tym ilościowe i jakościowe obecności Sojuszu Północnoatlantyckiego, poprzez dodatkowe doposażenie sił zbrojnych armii państw, które znajdują się na wschodniej flance, a także poprzez wzmocnienie dodatkowym wyposażeniem przynajmniej na czas, dopóki te państwa swojego wyposażenia, choćby obrony przeciwrakietowej czy systemów przeciwlotniczych, same we własnym zakresie nie zakupią. To były nasze postulaty do sojuszników.
Są to kwestie, które będą dyskutowane przez najbliższe miesiące, bo – oczywiście – w tej kwestii ostateczne decyzje nie zapadły. Jest to temat, który dzisiaj jest na stole wszystkich forów, w jakich obraduje Sojusz Północnoatlantycki. Będziemy w związku z tym w najbliższych miesiącach o tym rozmawiali.
Wierzę, że odpowiednie decyzje – już konkretnie sformułowane – zostaną podjęte na szczycie NATO w Madrycie, który – jak Państwo wiedzą – będzie za dwa i pół miesiąca. Więc mamy dwa i pół miesiąca na prowadzenie w tym zakresie negocjacji; na to, by polskie propozycje, które zostały położone na stole, przedstawiać, by nakłaniać do ich przyjęcia, by dyskutować o nich z sojusznikami. To jest duże zadanie.
Przed momentem rozmawiałem o tym także z Prezydentami państw bałtyckich. Spotkaliśmy się już po posiedzeniu Sojuszu Północnoatlantyckiego i rozmawialiśmy właśnie konkretnie o tym, jaka praca czeka nas w najbliższych miesiącach, by wzmocnić wschodnią flankę Sojuszu.
Jest to duże zadanie, ale powtarzam: dla mnie bardzo ważnym sygnałem jest to, że nie ma zasadniczo sprzeciwu. Oczywiście na pewno będą dyskusje na temat ostatecznego kształtu wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu – jakie to mają być konkretnie ilości? Czym wschodnia flanka – jeżeli chodzi o infrastrukturę – ma być wzmocniona?
Natomiast nikt nie ma wątpliwości co do tego, że to wzmocnienie jest potrzebne – poczynając od Sekretarza Generalnego, poprzez wszystkich, oczywiście Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Pana Joe Bidena, na poszczególnych członkach Sojuszu kończąc. Wszyscy są tutaj absolutnie jednomyślni, żadnego sprzeciwu nie było, co – uważam – jest dla nas dobrą wiadomością. To z całą pewnością wzmocni nasze bezpieczeństwo.
Pan Prezydent Joe Biden bardzo mocno po raz kolejny podkreślił, że art. 5 jest i nie ma takich warunków, w których nie chroniłby on państw członkowskich NATO. Nie ma takiej opcji, że gdyby którekolwiek państwo członkowskie zostało zaatakowane, to art. 5 nie będzie uruchomiony.
Po raz kolejny usłyszeliśmy absolutnie twardą zdecydowaną deklarację Prezydenta Stanów Zjednoczonych, co – oczywiście – dla nas, zwłaszcza w dzisiejszej sytuacji, jest bardzo ważne i co przyjąłem też z dużą satysfakcją. Chcę to przekazać moim rodakom za Państwa pośrednictwem, bo to ma dzisiaj dla wszystkich w naszej części Europy i świata bardzo istotne znaczenie.
Bardzo mocno podkreśliłem – zresztą kilku Prezydentów również to podkreśliło – że właściwie nie ma co już wspominać o Akcie NATO–Rosja z 1997 roku. Rosja całkowicie ten akt podeptała, złamała zawarte w nim wszystkie najważniejsze zobowiązania. I mówienie dzisiaj, że ten akt obowiązuję, że ten akt kogokolwiek wiąże, po prostu byłoby śmieszne.
W związku z powyższym mamy carte blanche, jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji – żadnych zobowiązań wobec Rosji nie ma. Rosja pogwałciła i złamała wszystkie zasady prawa międzynarodowego. Mało – złamała zasady nawet praw wojny. Na Ukrainie codziennie łamane są zasady praw wojny! Więc o czym my tutaj w ogóle mówimy?
Więc wsparcie dla Ukrainy jeszcze raz – wsparcie dla Ukrainy. Było bardzo dramatyczne wystąpienie Pana Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Muszę powiedzieć, że serce się ściskało, gdy prosił o pomoc, o wsparcie. Jest takie wrażenie, że bez wątpienia moglibyśmy – jako wspólnota euroatlantycka, jako NATO – zrobić więcej; że powinniśmy być w tym zakresie bardziej aktywni, powinniśmy więcej w tej kwestii działać. Na pewno będzie to przedmiot troski przywódców Sojuszu w najbliższym czasie.
Były jasne deklaracje, że pomoc dla Ukrainy zostanie zwiększona. Przyjąłem to z satysfakcją. Szczególnie dla nas jest istotne, by Ukraina była wspierana, by nie przegrała tej wojny, tylko aby była to porażka Rosji, by Rosja połamała sobie zęby na Ukrainie. I w związku z tym dwa razy się zastanowiła, zanim zaatakuje w przyszłości czy to jeszcze raz Ukrainę, czy kogokolwiek innego.
To są takie najważniejsze informacje, a więc w dużej części powtórzenie tego, co mówiłem do Państwa w ostatnich dniach; co mówiliśmy z Panem Prezydentem Klausem Iohannisem w czasie naszej konferencji prasowej w Bukareszcie.
Mamy zaplanowane spotkania – jeszcze przed szczytem NATO w Madrycie będzie spotkanie Bukaresztańskiej Dziewiątki, gdzie państwa Europy Centralnej należące do Sojuszu Północnoatlantyckiego, czyli my, będziemy ostatecznie między sobą ustalali nasze stanowisko na szczyt NATO w Madrycie. Będzie jeszcze także spotkanie – szczyt Trójmorza – też przed szczytem NATO, więc dodatkowa sposobność, by się spotkać w szerszym gronie niż tylko Bukaresztańska Dziewiątka. Więc tych momentów do rozmów, do negocjacji będziemy mieli jeszcze dużo.
Jak Państwo widzą, polityka międzynarodowa, a w szczególności polityka bezpieczeństwa, toczy się obecnie niezwykle intensywnie, bardzo szybko – takie są wymagania chwili. Ale zapewniam, że pracujemy, by bezpieczeństwo w jak największym stopniu zostało zapewnione i aby wszyscy w naszych krajach mogli spać spokojnie pewni swojego jutra i tego, że żaden z naszych krajów nie zostanie zaatakowany, ponieważ jesteśmy razem, stoimy wspólnie.
Nie ma dzisiaj potężniejszego sojuszu obronnego niż NATO – wiadomo, że NATO jest w stanie pokonać każdego. Nie ma takiego mocarstwa na świecie, którego nie są w stanie pokonać razem działające kraje Sojuszu Północnoatlantyckiego. Art. 5 jest tutaj kluczowy i wspólna, kolektywna obrona ma znaczenie absolutnie zabezpieczające przed jakąkolwiek poważną groźbą ataku.
I my też ze swojej strony – jako Polska – powinniśmy czynić wszystko, by zbudować także własny system obronny w oparciu o nasze możliwości, o rozwój naszych sił zbrojnych, o ich modernizację i wyposażenie, tak żeby się Polski nie opłacało atakować – żeby Wojsko Polskie było w stanie w pierwszej kolejności odeprzeć każdego napastnika, a pomoc Sojuszu Północnoatlantyckiego traktować wtedy wyłącznie jako wsparcie w sytuacji, gdy byłoby to konieczne.
Do tego dążymy, po to jest ustawa o obronie ojczyzny, po to są nowe formuły finansowania wydatków na obronność, po to plany rozwoju polskiej armii – właśnie żeby wszyscy mogli się czuć bezpiecznie; pewni, że Wojsko Polskie jest dostatecznie liczebne, sprawne i dobrze wyposażone, by obronić nasze państwo.
Może Cię zainteresować Nadzwyczajny szczyt NATO z udziałem Andrzeja Dudy Orędzie Prezydenta RP [PL/EN]Dominika Ćosić, TVP: Panie Prezydencie, właściwie częściowo Pan odpowiedział na moje pytanie, bo chciałam zapytać Pana o komentarz do ostatnich wypowiedzi rosyjskich, coraz częstszych, na temat tego, że może otworzyć korytarz do Kaliningradu, czyli takich jasnych pogróżek, już bezpośrednio artykułowanych, jeżeli chodzi o Polskę. I czy ten temat był jakoś komentowany? Czy rozmawiano na temat tego, że Rosja coraz bardziej daje do zrozumienia, że na Ukrainie nie zamierza poprzestać? Dziękuję bardzo.
Pani Redaktor, może nie będzie to bardzo polityczne, ale w Polsce jest takie – brzydkie zresztą – powiedzenie: nie strasz, nie strasz. Jesteśmy narodem, który chce żyć w pokoju, który nikogo nie atakował – zwłaszcza na przestrzeni ostatniego stulecia. To my zawsze chcieliśmy żyć w pokoju. Jeżeli ktoś atakował, to my byliśmy atakowani. Nadal chcemy żyć w pokoju, myśmy się wyrwali zza żelaznej kurtyny, odzyskaliśmy pełną suwerenność, niepodległość i wolność gospodarczą, by żyć w miarę wygodnie, żeby się rozwijać, by się bogacić, żeby móc zwiedzać świat, żeby być obywatelami świata. Chcemy, żeby tak było dalej. To jest nasze dążenie jako społeczeństwa, jako narodu. Nie jesteśmy agresywni, nikogo nie chcemy atakować.
Ale – oczywiście – musimy się przygotować do tego, gdyby ktoś nas zaatakował. Jeżeli ktoś będzie chciał nas zaatakować – zwłaszcza jeżeli będzie chciał nas zaatakować czy od strony północnej, czy od wschodniej, czy w ogóle z jakiejkolwiek innej – musi liczyć się z tym, że twardo staniemy do obrony swojej ojczyzny. Podkreślam: obrony swojej ojczyzny! A zapewniam, że jest wystarczająco rozległa, byśmy mieli gdzie napastników pochować.
Wojciech Cegielski, Polskie Radio: Dzień dobry, Panie Prezydencie. To ja krótko tylko jeszcze w sprawie tej pomocy dla Ukrainy, o którą prosił Pan Prezydent Zełenski – mówił o przysłaniu 1 proc. samolotów. Pan też mówił, że jakby ta pomoc musi jakby skończyć się na tym, że po prostu skończy się ta wojna. Poza tymi deklaracjami i tymi decyzjami, które padły – co, Pana zdaniem, w tej chwili jeszcze może Zachód i Polska zrobić w ciągu najbliższych dni, nawet nie tygodni, żeby pomóc Ukrainie? Co jeszcze może dorzucić? Bo jakby strona ukraińska mówi, że to jest niewystarczające, to co jest do tej pory.
Rozmawiamy na ten temat cały czas, ale chcę bardzo mocno podkreślić: to – w moim osobistym przekonaniu jako Prezydenta Rzeczypospolitej, ale zarazem tego, który reprezentuje Polskę właśnie tutaj, w Sojuszu Północnoatlantyckim i na jego szczytach – musi być decyzja sojusznicza. Podkreślam jeszcze raz: decyzja sojusznicza, tzn. taka, która będzie zaaprobowana w ramach NATO. Na tym musi polegać to wsparcie – że będzie to wsparcie jakby przewidziane przez NATO. Dlaczego? Dlatego żeby zachować wszystkie warunki funkcjonowania w ramach Sojuszu. I to jest dla mnie rzecz istotna. A jakie będą te formy – cały czas nas tym pracujemy. Cały czas się zastanawiamy i eksperci się zastanawiają, jakie jeszcze formy pomocy mogą być zrealizowane.
Rozmawialiśmy dzisiaj – o czym nie wspomniałem teraz, w moim pierwszym wystąpieniu, w oświadczeniu – o sankcjach. Za chwilę o sankcjach będzie dyskutowała Rada Europejska. G7 też dyskutuje dzisiaj o sankcjach. W związku z powyższym tych elementów, które są tutaj omawiane – instrumentów, które mają zmusić Rosję do zaprzestania agresji – jest potencjalnie wiele. Rzecz tylko polega na tym, żeby były tak skomponowane i tak sformułowane, by ich skuteczność była jak najwyższa i jak najszybsza. Bo nikt z nas nie ma dziś wątpliwości, że sankcje, które już zostały ustanowione, prawdopodobnie w ciągu miesięcy czy lat będą utrzymane. Nawiasem mówiąc, uważam, że ich utrzymanie powinno zależeć od decyzji Ukrainy; to Ukraina powinna się zgodzić na to, by sankcje zostały zniesione, jeżeli zaczęłaby się dyskusja na temat znoszenia sankcji – tak, jeśli Ukraina się na to zgodzi. Chodzi o to, by te wszystkie środki razem wzięte przyniosły skutek jak najszybciej, bo tam codziennie giną ludzie, i to nie jest żart.
Maciej Sokołowski, TVN: Dzień dobry, Panie Prezydencie. Chciałbym zapytać o wizytę Prezydenta Stanów Zjednoczonych w Polsce. Joe Biden wybiera się jutro do naszego kraju. Jakie Pan przed sobą stawia też główne cele przed tą wizytą? Co chce Pan osiągnąć w rozmowach z Prezydentem Stanów Zjednoczonych? I czy będzie Pan wracał do tego pomysłu misji pokojowej NATO? Bo dzisiaj słyszymy też odpowiedź Sekretarza Generalnego – nie ma ciągle zgody na wysłanie żołnierzy natowskich na Ukrainę. Dziękuję.
Dyskutujemy na temat formuły pewnego planu wsparcia dla Ukrainy, bardzo szeroko pojętego. Taka polska propozycja jest w tej chwili sformułowana. Ona jest na stole Rady Północnoatlantyckiej. Pan Ambasador Tomasz Szatkowski będzie ją w najbliższym czasie w szczegółach, w detalach przedstawiał sojusznikom. Oczywiście proszę pamiętać, że to wszystko są propozycje do dyskusji, do debaty. To nie jest tak, że ktoś coś tutaj Sojuszowi narzuca – absolutnie nic takiego nie ma miejsca. Więc są to różne propozycje, o których w tej chwili się rozmawia. Jest ich rzeczywiście cały szereg.
Nie mogę mówić o szczegółach, dlatego że dzisiaj posiedzenie – jak Państwo wiedzą – odbywało się w reżimie posiedzenia niejawnego. W związku z powyższym mogę zapewnić, że pomysły różnych rozwiązań i różnych form pomocy są szerokie, jest ich co najmniej kilka. Debata nad tymi kwestiami trwa. Szukamy rozwiązań najbardziej skutecznych, a zarazem też najbardziej wygodnych dla samego Sojuszu – jednocześnie przede wszystkim w sposób ewidentny wspierających Ukrainę, pomagających, odpowiadających na potrzeby.
Jeśli chodzi o wizytę Pana Prezydenta Joe Bidena, jest to dla mnie niezwykle ważne, znaczące. Jaką pozycję zajmuje dzisiaj Polska, niech każdy odpowie sobie na to pytanie. Jeżeli w ostatnich tygodniach mieliśmy [u siebie] Sekretarza Obrony, Austina; jeżeli mieliśmy Sekretarza Blinkena; jeżeli mieliśmy wizytę Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, Pani Kamali Harris; a dzisiaj właściwie już jesteśmy w przededniu, na progu wizyty Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Joe Bidena – to widać, jaki jest dzisiaj poziom relacji polsko–amerykańskich; jak istotnym miejscem na mapie jest dzisiaj Polska dla Stanów Zjednoczonych; jak bardzo miejscem strategicznym; jak silne więzi także łączą nas dzisiaj ze Stanami Zjednoczonymi.
Zresztą – co zawsze podkreślałem – te więzi są niezależne od wszystkich relacji politycznych, jesteśmy krajami demokratycznymi. Władze się zmieniają, a strategiczne interesy pozostają. Ogromnie się cieszę, że dzisiaj, w tej bardzo trudnej sytuacji dla Polski, ale także dla Stanów Zjednoczonych – bo przecież są to strategiczne interesy Stanów Zjednoczonych; to Stany Zjednoczone są globalnym mocarstwem; my jesteśmy, owszem, dużym państwem Europy Środkowej, ale Stany Zjednoczone to największa potęga, największa siła Sojuszu Północnoatlantyckiego – w naszym absolutnym interesie jest budowanie jak najsilniejszych więzi euroatlantyckich i jak najsilniejszych więzi polsko–amerykańskich.
To właśnie czynimy i w tym kontekście wizyta Pana Prezydenta Joe Bidena jutro i pojutrze u nas, bo przecież będą to dwa dni spotkań, rozmów, wizyt w różnych miejscach, ma z mojego punktu widzenia ogromne znaczenie i wierzę, że przyniesie – już przynosi, a dodatkowo jeszcze przyniesie w efekcie – bardzo poważne wzmocnienie bezpieczeństwa naszego kraju.
Wiedzą Państwo, jak to jest – oczywiście, Prezydent słyszy różne głosy, ogląda różne plany, widzi różne mapy i zobrazowania. Ale gdy przyjedzie osobiście i na własne oczy zobaczy pewne aspekty, gdy spojrzy, jak wygląda teren, jak wygląda sytuacja, jak rzeczywiście to wszystko działa, jaka jest infrastruktura – wtedy faktycznie widzi, jakie są potrzeby. Zwłaszcza jeżeli ma tak ogromne doświadczenie, jak Pan Prezydent Joe Biden.
Dorota Bawołek, Polsat News: Dziękuję. Właściwie kolega zadał już pytanie. No ale faktycznie na misję pokojową nie ma zgody, to bardzo jasno dziś powiedział Sekretarz Generalny. Jeśli chodzi o zwiększenie obecności wojskowej NATO w Polsce i zmianę jej charakteru z rotacyjnego na stały, to też decyzje nie zapadły. Może chociaż w sprawie migów coś się ruszyło? Jak by Pan ocenił wyniki tego szczytu dla naszego kraju?
Pani Redaktor, mam te niecałe siedem lat doświadczenia w pełnieniu urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej. Byłem już na całym szeregu szczytów NATO. Na decyzję o tym, by pojawiła się obecność Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschodniej flance, pracowaliśmy ponad pół roku. Odbyliśmy wtedy wizyty we wszystkich krajach członkowskich. Rozmawiałem osobiście ze wszystkimi Prezydentami, zanim ta decyzja została podjęta. Więc proszę wybaczyć, że dzisiaj po czterech czy pięciu dniach, odkąd szczyt zapowiedziano i się odbył, nie sformułowano żadnych konkretnych decyzji. Biorąc jednak pod uwagę sposób funkcjonowania NATO, ten czas był za krótki.
Jedna decyzja została dzisiaj podjęta przez aklamację, ale też prawda jest taka, że jest to decyzja, o której rozmawiamy od kilku miesięcy, a już absolutnie od momentu, gdy Ukraina została faktycznie przez Rosję zaatakowana – jest to decyzja o przedłużeniu mandatu Sekretarza Generalnego, Jensa Stoltenberga. Zapadła dzisiaj przez aklamację, wśród podziękowań i braw wszystkich członków Sojuszu. To bardzo ważne.
Jesteśmy wdzięczni Panu Sekretarzowi Generalnemu, że – mając możliwość znacznie spokojniejszej służby dla swojego kraju, jaką kraj mu zapewniał – jednak zdecydował się w tej bardzo trudnej sytuacji pozostać tutaj jako koordynator, jako ten, który jest liderem Sojuszu Północnoatlantyckiego tutaj, w Brukseli. Bo jest to bardzo odpowiedzialna decyzja w bardzo trudnej sytuacji – niełatwej dla Sojuszu, niełatwej dla Europy, niełatwej dla świata. I ta stabilność była Sojuszowi bardzo potrzebna.
Zresztą przecież nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której wybierany jest nowy Sekretarz Generalny. Zanim ta nowa osoba wejdzie we wszystkie tematy, w specyfikę funkcjonowania Sojuszu, w specyfikę funkcjonowania Sekretarza Generalnego właśnie jako zwornika całej Wspólnoty – mija czas. A dzisiaj nie ma czasu, by ktoś się przysposabiał do pełnienia funkcji. Dzisiaj potrzebny jest ktoś decyzyjny, kto te decyzje podejmuje. A wiemy, bo przekonaliśmy się w ostatnich latach, że Sekretarz Generalny Pan Jens Stoltenberg potrafi podejmować decyzje – i są to dobre decyzje. Przez cały czas, gdy jestem tutaj, w Brukseli, i z bliska obserwuję pracę z nim, i wielokrotnie się z nim spotykałem, nie przypominam sobie ani jednej sytuacji, w której podjąłby decyzję błędną. W związku z powyższym dla mnie to była sprawa oczywista i wszyscy wyrażali wdzięczność, że się tej misji na ten kolejny czas, teraz, w trudnym momencie podjął.
Pani Redaktor, jak powiedziałem, wszystkie decyzje są realizowane wtedy, gdy są podjęte jako decyzje sojusznicze. I jeżeli w tym zakresie decyzje sojusznicze będą podjęte, to w sposób sojuszniczy będą realizowane. Po prostu.