Wielce Szanowni – a powiedziałbym nawet Czcigodni – Bohaterowie tamtych dni; tamtych w szerokim tego słowa znaczeniu, bo myślę nie tylko o sierpniowych dniach 1980 roku, ale także i o tych wcześniejszych – z grudnia 1970 i stycznia 1971 roku, z 1976 roku; z całej tej niezwykle długiej – śmiało można powiedzieć 20-letniej bez mała – drogi do rzeczywiście wolnej Polski,
Wielce Szanowni Państwo Ministrowie,
Szanowni Państwo Posłowie, Senatorowie,
Szanowny Panie Przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”,
Wielce Szanowni Członkowie Solidarności i Solidarności Rolników Indywidualnych, którzy także są dzisiaj z nami tutaj, przed bramą Stoczni Szczecińskiej,
Wielce Szanowny Panie Wojewodo,
Wszyscy Przedstawiciele władz wojewódzkich i miejskich,
Przedstawiciele władz Stoczni,
Szanowni Państwo Komendanci na czele z Panami Generałami,
Szanowni Panie i Panowie Oficerowie, Podoficerowie, Żołnierze,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście, w szczególności Mieszkańcy Szczecina
i wszyscy ci, dla których pamięć tych wydarzeń jest cenna, w szczególności ci, których także i najbliżsi brali udział w tamtym niezwykle ważnym – śmiało można mówić – przełomowym dla historii Polski zrywie!
Podążamy dzisiaj tą ostatnią, może najważniejszą prostą, która ostatecznie doprowadziła nas do wolnej Polski. Śmiało mogę powiedzieć, że dzięki niezłomności ludzi Solidarności, patriotów oddanych sprawie prawdy historycznej dzisiaj – w tę 43. rocznicę podpisania porozumienia tutaj, w Stoczni Szczecińskiej, kończącego wówczas strajk robotników tego zachodniego Wybrzeża – idziemy drogą, która wiedzie od roku 1970.
Dziękuję, że dzisiaj przed urzędem wojewódzkim mogliśmy odsłonić ten niezwykle symboliczny pomnik strajków i protestu okupionego krwią, jaki mieszkańcy Szczecina domagający się godnych warunków życia, pracy, domagający się wolności przeprowadzili w grudniu 1970 roku, a jaki później został dodatkowo jeszcze podkreślony akcją strajkową Stycznia 1971 roku. Śruba okrętu m/s „Solidarność” – mówię o symbolice. Bo rzeczywiście ona jest niezwykła, zwłaszcza tutaj, gdzie faktycznie największą siłą napędową tego protestu i tych strajków wówczas byli robotnicy stoczni – Parnicy, Gryfii, Stoczni Szczecińskiej.
To oni stanowili trzon tamtej akcji strajkowej, choć pamiętać trzeba, że przewodził jej Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Wielki, zrzeszający setki zakładów z tej części Polski – ponad 360 zakładów. To był olbrzymi strajk. Ale na jego czele zdecydowanie stali robotnicy stoczni – ci, którzy te przysłowiowe śruby okrętowe wytwarzali, montowali do okrętów, konserwowali. Byli także siłą napędową tamtej akcji, z której – myślę – nie zdawali sobie wtedy sprawy, że jest akcją do wolnej Polski.
Dziś przedstawiamy z perspektywy historycznej cały ciąg tych niezwykłych wydarzeń – wydarzeń na Wybrzeżu, tragedii Gdańska, Szczecina, strzelania do robotników, do ludzi na ulicach w 1970 roku w grudniu, strajków 1976 roku, gdzie Ursus, Radom, Płock ucierpiały najbardziej; potem mówimy o 1980 roku, właśnie o Sierpniu; ale podkreślamy także wcześniej przełomowy moment roku 1978 i roku 1979, kiedy nasz rodak – Karol Wojtyła, Jan Paweł II – został wybrany na Stolicę Piotrową ku zdumieniu całego świata. Gdzieś z Polski, z jakiegoś komunistycznego kraju za żelazną kurtyną przyszedł człowiek, kapłan, ale jednocześnie po prostu niezwykle mocna postać, która bez wątpienia wśród innych wielkich przywódców świata ówczesnego czasu przyczyniła się do zmiany oblicza ziemi – dla nas, na szczęście, przede wszystkim tej ziemi.
Mówimy często, że Ojciec Święty nas obudził. Ci, którzy byli starsi ode mnie – choć ja też pamiętam tamte niezwykłe spotkania 1979 roku w czasie pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego do Polski – mówią: „Policzyliśmy się. Nagle zobaczyliśmy, że są nas miliony tak samo myślących”. Ale myślę, że w gruncie rzeczy robotnicy, a przede wszystkim robotnicy Wybrzeża – właśnie stoczniowcy, kolejarze i inni, którzy strajkowali w 1970 roku, w 1976 roku – mieli świadomość tego, że w istocie są ich co najmniej setki tysięcy. Potem się okazało, że rzeczywiście miliony.
Potem Solidarność, jej powstanie i to, że stała się ruchem, który zrzeszył 10 mln ludzi, największym ruchem społecznym na świecie, było widomym dowodem – z jednej strony – właśnie solidarności, aktywności i siły polskiego społeczeństwa, ale z drugiej strony – także i protestu wobec otaczającej rzeczywistości, wobec komunistycznego zniewolenia, pragnienia wolności. Prawdziwej wolności. Nie tej deklarowanej w zakłamanych komunistycznych mediach; nie tej, o której mówiły czerwone banery, hasła – tylko tej prawdziwej wolności, która zawsze była w sercach i której ludzie tak bardzo pragnęli.
To właśnie dlatego, że ta wolność była w sercach tak bardzo głęboko zakorzeniona, udało się przezwyciężyć czarną noc stanu wojennego. Ci ludzie, którzy walczyli, nie złamali się w więzieniach, w internowaniu, w przesłuchaniach, wyrzucaniu z pracy, wilczych biletach dla robotników, studentów, uczniów, choć wielu – jak wiemy doskonale – złamały one życie. Dzięki tamtej postawie nie tylko przetrwaliśmy, ale przede wszystkim zwyciężyliśmy. Solidarność zwyciężyła. Oni zwyciężyli. Wy zwyciężyliście. Pokolenie moich rodziców wspierane przez pokolenie moich dziadków zwyciężyło i dało nam coś, czego nie było w Polsce od prawie że niepamiętnych czasów, nie było na tej ziemi: wolną Polskę. Prawdziwie wolną Polskę, w której sami o sobie decydujemy przez ponad – już dziś – 34 lata.
Zawsze to powtarzam, że jest to ewenement na przestrzeni ostatnich ponad 200 lat naszej historii. Już niebawem będzie 250, patrząc od końca XVIII wieku, kiedy Polska uległa zaborom, kiedy ją rozdarto, zniszczono, kiedy ją zaprzepaszczono. Nikt nie miał wolnej Polski potem przez 34 lata. Nikt nie miał tej niezwykłej, niebywałej możliwości życia w swoim wolnym państwie, w którym sami o sobie decydujemy przez tak długi czas.
To dlatego powinniśmy klękać przed tymi pomnikami. To dlatego na przestrzeni dziejów ci właśnie robotnicy tamtego czasu – lat 1970, 1971, 1976, 1980 – są bohaterami także dlatego, że wywalczyli tę wolność bez broni w ręku, bez strzelania, bez przelewania czyjejś krwi. To ich krew przelewano, to do nich strzelano. Oni broni nie podnieśli. To było jedno z największych zwycięstw w historii świata – zwycięstw pokojowych. Jego symbolem bez wątpienia jest dzisiejsza Solidarność. Jeszcze raz Wam za to dziękuję.
Śmiało można powiedzieć, że Szczecin był zawsze z przodu. Tak, to tutaj było pierwsze porozumienie 1980 roku – podpisane dokładnie 43 lata temu o godz. 9 rano 30 sierpnia – które zakończyło tę część strajku. Dopiero następnego dnia zostało podpisane Porozumienie Gdańskie, dopiero potem Porozumienie Jastrzębskie i na samym końcu Porozumienie Dąbrowskie. Czy któreś z nich było lepsze? Myślę, że nie wolno tak powiedzieć. Każde z nich było niezwykle ważne, ale Szczecińskie było pierwsze. I co niezwykle istotne, i co trzeba tutaj bardzo mocno zaakcentować: Szczecin od samego początku, od 1970 roku, od tamtego strajku z 17-18 grudnia, mówił o wolnych związkach zawodowych.
Oczywiście zapisać tych wolnych związków w sensie prawnym wtedy się nie udało, kiedy już one wreszcie powstały. Władza komunistyczna się na to nie zgodziła. Zgodziła się na samorządne. Ale wszyscy wiedzieli, o co chodzi – ta wolność była zawsze. Była w duszach, była w sercach, była w czynie. I dzięki temu udało się ją rozlać na całe polskie państwo. Także w sensie ustrojowym. I dzięki temu właśnie udaje się budować tę Polskę, którą dzisiaj mamy.
Patrzę na bohaterów tamtych dni, patrzę też na młodszych z mojego pokolenia, którzy wtedy, w 1980 roku, byli jeszcze dziećmi, i chciałbym wyrazić takie życzenie: żebyście byli z tej Polski zadowoleni – Wy, pokolenie naszych rodziców. Tej Polski, którą przekazujecie cały czas, systematycznie w ciągu ostatnich dziesięcioleci w ręce tych młodszych, tak jak dyktuje to kolejność życia. Że odpowiedzialnie umieliście walczyć o tę wolną Polskę właśnie bez broni w ręku, z niezwykłą konsekwencją i spokojem, tak by i kolejne pokolenie – moje pokolenie – podołało temu zadaniu prowadzenia jej ku Polsce coraz lepszej, coraz doskonalszej.
Pan Przewodniczący mówił w swoim wystąpieniu o Pomorzu Zachodnim. Niech także moja obecność tu nie pierwszy raz będzie świadectwem tego, że Rzeczpospolita nie zapomina o swoim Pomorzu Zachodnim. Rzeczpospolita pamięta nie tylko o Szczecinie, aby mógł się rozwijać, o jego zapleczu gospodarczym, przemysłowym, o odbudowie przemysłu portowego, stoczniowego, o jego rozbudowie, o jego przywracaniu tam, gdzie ucierpiał on na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, ale także o rozwoju.
Stąd decyzje o rozbudowie zakładu w Policach – tu właśnie przecież, na tym przemysłowym zapleczu Szczecina; stąd decyzje o tym, aby pobliskie Świnoujście wreszcie uzyskało swoje bezpośrednie połączenie. Nie tylko – tak jak było przez dziesięciolecia – promowe, ale żeby wreszcie był tak długo obiecywany tunel, który ułatwi życie na co dzień i będzie także symbolem połączenia tej wyspy z resztą Rzeczypospolitej.
Ten rozwój dzisiejszej Polsce jest bardzo potrzebny. Mamy wreszcie takie możliwości także dzięki Waszej pracy. To kwestia tego, że polskie państwo staje się coraz mocniejsze, może coraz więcej. Wierzę w to głęboko, że będziemy umieli to kontynuować. Ale wierzę głęboko przede wszystkim w to, że także i kolejne pokolenia nie zapomną o tym, dlaczego możemy to robić. Możemy to robić dlatego, że byli kiedyś tacy, którzy się nie złamali, że byli tacy, którzy wierzyli w swoje święte prawo do wolności i do godnego życia.
Cześć i chwała bohaterom! Wieczna pamięć tym, których zamordowano, tym, którzy polegli za wolną Polskę, za wolność – po prostu. Dziękujemy. Dziękujemy z całego serca!