Dzień dobry, witam Szanownych Państwa Redaktorów,
witam także moich Rodaków, którzy obserwują nasze dzisiejsze spotkanie!
Bardzo dziękuję przedstawicielom mediów za przyjęcie tego zaproszenia i przybycie tutaj, do Pałacu Prezydenckiego, dzisiaj ze względu na to, że chciałem z Państwem porozmawiać, a przede wszystkim chciałem przedstawić swoje stanowisko w dwóch kwestiach wobec różnych dyskusji, debat i informacji, które w ostatnim czasie trafiają do naszych rodaków, do odbiorców, do polskiego społeczeństwa – za pośrednictwem mediów – ze strony polityków i przedstawicieli różnych organizacji; w szczególności polityków.
Otóż pierwsza kwestia dotyczy zagadnienia związanego z uruchomieniem dla Polski funduszy związanych z Krajowym Planem Odbudowy, czyli KPO, a więc zagadnieniami związanymi z decyzją, którą w tej materii musi podjąć Komisja Europejska. No i w związku z tym – także z wszystkimi napięciami, które w ostatnim czasie trwały pomiędzy polskimi władzami a Komisją Europejską wokół tej kwestii.
W tej materii – materii także projektu ustawy, który został przedstawiony przez stronę rządową teraz pod pracę parlamentu – chciałem Państwu przedstawić moje następujące stanowisko. Jak wszyscy pamiętają, sprawa KPO ciągnie się już od dłuższego czasu. Polska zgodziła się generalnie na cały ten wielki projekt Europejskiego Planu Odbudowy, czyli te ogromne fundusze dla krajów Unii Europejskiej, które zostały dotknięte – przypominam – przede wszystkim kryzysem związanym z pandemią koronawirusa i wszystkimi jego skutkami gospodarczymi, i stworzenie specjalnych funduszy, a także linii czy też akcji kredytowej, która pomogłaby krajom w podniesieniu się z trudności gospodarczych, w jakie popadły w związku z pandemią koronawirusa.
Oczywiście jak na każde fundusze unijne także i na te bardzo liczyliśmy. Rzeczywiście kwota, którą pierwotnie udało się wynegocjować dla Polski, była bardzo zadowalająca. Warunkiem umożliwiającym korzystanie z tej kwoty było przedstawienie Krajowego Planu Odbudowy, zaakceptowanie tego Krajowego Planu Odbudowy przez odpowiednie instytucje Unii Europejskiej, a następnie uruchomienie środków z tego planu. Najpierw został zaakceptowany sam plan, natomiast same środki zostały zablokowane przez Komisję Europejską w związku z wątpliwościami, jakie Komisja Europejska ma co do zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości.
Te zmiany – jak wiemy – wzbudzają wątpliwości Komisji od dłuższego czasu. W związku z powyższym w lutym zeszłego roku, jeszcze zanim doszło do wybuchu wojny, jeszcze zanim Rosja zaatakowała Ukrainę, ja wraz z moimi współpracownikami – w ramach Kancelarii Prezydenta i w ramach prezydenckiej inicjatywy ustawodawczej – złożyłem do Sejmu projekt zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym. Miały one – po pierwsze – uspokoić sytuację w samym Sądzie Najwyższym i rozwiać wątpliwości, które pojawiały się wewnątrz Sądu Najwyższego, przede wszystkim wokół wówczas Izby Dyscyplinarnej tego Sądu, która była efektem reformy Sądu Najwyższego przeprowadzanej w latach 2017 i 2018.
Ten projekt był wypracowany tutaj, w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej, czego zresztą nie ukrywałem – to był projekt prezydencki. Był on wypracowany w konsultacji z przedstawicielami Pana Premiera Mateusza Morawieckiego, Kancelarii Pana Premiera – przedstawicielami, którzy byli w kontakcie z Komisją Europejską, z prawnikami Komisji Europejskiej. Współpracowaliśmy z nimi. Te zagadnienia były również tak uzgodnione, aby odpowiadały na wątpliwości podnoszone przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w orzeczeniach, a także przez przedstawicieli Komisji Europejskiej.
W istocie zatem moją intencją, nie ukrywam, było to, aby zakończyć spór z Komisją Europejską, a więc aby po pierwsze – zakończyć spór w Sądzie Najwyższym, po drugie – zakończyć spór z Komisją Europejską, uspokoić sytuację i w ten sposób także uspokoić sytuację w ramach samej Unii Europejskiej. Bo przecież dla nikogo nie ma wątpliwości, że jeżeli Polska jest w sporze z Komisją Europejską, to jest to również wywoływanie niepokoju na poziomie samej Unii jako takiej.
Moja intencja była oczywista. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z napięcia, jakie wówczas było. Niestety, spodziewaliśmy się, że może dojść do zbrojnej agresji na Ukrainę. Uważałem, że jest to najwyższy czas, aby zakończyć te spory – że zarówno w interesie przede wszystkim naszego kraju, Polski, ale także w interesie samej Unii Europejskiej i Komisji Europejskiej jest to, abyśmy mieli jedność, porozumienie i aby to porozumienie osiągnąć.
Za bardzo dobry wówczas sygnał odebrałem to, że po złożeniu mojego projektu w Sejmie – co chcę podkreślić – zostałem zaproszony przez Przewodniczącą Komisji Europejskiej, Panią von der Leyen do Brukseli po to właśnie, aby o tym projekcie porozmawiać. Zaraz po moim wówczas – jak może Państwo pamiętają – powrocie z igrzysk olimpijskich w Pekinie, w zasadzie prosto, praktycznie w ogóle nie przyjeżdżając do Warszawy, poleciałem do Brukseli, żeby się spotkać z Panią Przewodniczącą, pokazać jej projekt i z nią porozmawiać.
Przedstawiłem jej wtedy ten projekt. To była długa rozmowa. Trwała prawie dwie godziny, ten projekt omawialiśmy w cztery oczy. I później prawnicy Komisji Europejskiej nad tym projektem pracowali. Generalnie został on zaakceptowany. Właśnie jako projekt, który stanowi rozwiązanie kompromisowe.
Jak wszyscy doskonale wiemy, na skutek różnych sytuacji, które miały miejsce później, m.in. – jak dzisiaj powołuje się Komisja Europejska – także zmian, które w tym projekcie zostały później wprowadzone w Sejmie, już całkowicie niezależnych ode mnie, bo to były decyzje podejmowane przez kluby parlamentarne, przez posłów, przez większość parlamentarną, która nad tym głosowała, projekt ten w związku z tym został w jakichś aspektach – uważałem, że nieznaczących – zmieniony w stosunku do tego, co pierwotnie przedłożyłem. No i te zmiany były później przez Komisję Europejską kwestionowane.
W efekcie nie doszło do uruchomienia środków z KPO. Podnoszono też kwestię kamieni milowych. Muszę powiedzieć, że byłem zaskoczony tą kwestią, albowiem – co bardzo mocno chcę podkreślić – ani ja osobiście, ani nikt z moich przedstawicieli, nikt z Kancelarii Prezydenta nie uczestniczył w wypracowaniu tych kamieni milowych, ani absolutnie nie uczestniczył w ich zaakceptowaniu. To było coś, o czym dowiedzieliśmy się z zewnątrz. Zresztą – szczerze mówiąc – do dzisiaj próbujemy ustalić, jak w ogóle doszło do tego, że takie zobowiązania zostały na Polskę przyjęte i kto je w istocie podjął w ramach rządu. Ale to już pomijam.
Natomiast – niestety – ostatecznie do wypłaty tych środków dla Polski nie doszło. Muszę powiedzieć, że byłem tym bardzo zawiedziony. Uważałem to za także pewne działanie nie fair, ponieważ kilkakrotnie rozmawiałem na ten temat z Panią Przewodniczącą von der Leyen i kilkakrotnie byłem zapewniany, że wszystko jest w porządku. W związku z powyższym uznałem, że Komisja postawiła sprawę w sposób zbyt ostry i że tak się nie robi. Chciałem pomóc rządowi – to się nie udało.
Ale przynajmniej udało się – takie miałem poczucie – rozwiązać choćby część napięć, które były w Sądzie Najwyższym. Powstała w istocie nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Ta Izba została na nowo sformowana – na innych zasadach niż poprzednio Izba Dyscyplinarna; z innych sędziów, niż zasiadali w Izbie Dyscyplinarnej. Został także wybrany nowy Prezes tej Izby. Tego wyboru dokonali sami sędziowie. Więc wszystko odbyło się na zasadach, na jakich powinno się odbywać, absolutnie zgodnie z zasadami praworządności. Więc od tej strony – można powiedzieć – sytuacja została naprawiona.
Powiedziałem wtedy, że chciałem pomóc rządowi, bo taka była prawda. Chciałem pomóc rządowi, przygotowując ten projekt. Rząd musiał dalej negocjować z Komisją Europejską. Te negocjacje – o ile mi wiadomo – toczyły się. Aczkolwiek, proszę Państwa – co chcę bardzo mocno podkreślić, bo pojawia się wiele sygnałów, że w jakiś sposób uczestniczyłem w tych negocjacjach, że byłem zaangażowany w te rozmowy. Otóż nie uczestniczyłem ani ja, ani nikt z moich współpracowników. Po lutym w żadnych negocjacjach z przedstawicielami Komisji Europejskiej – powtarzam: w żadnych negocjacjach z przedstawicielami Komisji Europejskiej – na temat kształtu polskiego wymiaru sprawiedliwości nie uczestniczyłem.
Nie pracowałem również nad żadnym projektem, który by tej kwestii dotyczył. Uważałem – podkreślam jeszcze raz – że sprawy, które były istotne i podnoszone zarówno przez Komisję Europejską, jak i Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zostały załatwione poprzez nowelizację, którą przygotowałem, która została przez Sejm uchwalona i która została przeze mnie podpisana. I która właśnie wprowadziła Izbę Odpowiedzialności Zawodowej do Sądu Najwyższego. Rząd jednak uczestniczył – jak się okazuje – w negocjacjach i ich efekt został ostatnio, dokładnie wczoraj, przedstawiony poprzez projekt nowych zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym, które zostały przygotowane przez rząd.
I teraz, proszę Państwa, sprawa zasadnicza:
otóż mnie bardzo zależy na tym, żeby Polska otrzymała fundusze w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Uważam to za jedną z kwestii absolutnie fundamentalnych. Należymy do Unii Europejskiej – jestem z tego bardzo zadowolony, zawsze to wspierałem i będę wspierał naszą przynależność do Unii Europejskiej. Uważam, że jesteśmy takim samym krajem w Unii Europejskiej jak każdy inny kraj. Mamy prawo także w różny sposób rozmawiać o kształcie Unii Europejskiej, o tym, jaka ona powinna być. Mamy swoją koncepcję.
Osobiście jestem przeciwnikiem federalizacji Unii Europejskiej, choć – oczywiście – są inne prądy i poglądy. Ale są to dyskusje wewnętrzne w ramach Unii – w której jesteśmy, której jesteśmy członkiem. Z czego ja – podkreślam – bardzo się cieszę i chcę, żebyśmy korzystali ze wszystkich związanych z tym możliwości rozwojowych zarówno jako państwo, jako całość, ale także nasi poszczególni obywatele, korzystając ze wszystkich praw przysługujących w Unii i przez nią gwarantowanych. Jest to bardzo ważne, jest to dla Polski korzystne – przynajmniej z mojego punktu widzenia. Tak to postrzegam i ze wszystkich sił wspieram nasze członkostwo w Unii Europejskiej.
W ramach tego członkostwa jest dla mnie sprawą jasną i oczywistą, że fundusze zaakceptowanego przez Komisję Europejską Krajowego Planu Odbudowy – powtarzam: przypominam, że ten plan jest już zaakceptowany – po prostu się Polsce należą i powinny zostać wypłacone. Trzeba uczynić wszystko, co możliwe i racjonalne, aby te pieniądze jak najszybciej były w polskiej dyspozycji. W związku z czym – krótko mówiąc – zależy mi na tym ogromnie. Dlatego miałem świadomość, że negocjacje z Unią Europejską są prowadzone, nie uczestniczyłem w tych negocjacjach. Nie konsultowano także ze mną ich przebiegu. Podkreślam jeszcze raz: proszę Państwa, nie uczestniczyłem w tych negocjacjach i nie konsultowano ze mną ani z nikim z moich współpracowników przebiegu tych negocjacji. Wczoraj zobaczyliśmy ich efekt.
I teraz: ponieważ pojawiło się w ostatnich dniach i godzinach mnóstwo głosów na scenie politycznej, w których pojawiają się zapewnienia, że ta ustawa była ze mną konsultowana, że niemalże współuczestniczyłem w przygotowaniu tej ustawy – otóż, proszę Państwa: nie współuczestniczyłem w przygotowaniu tego projektu, który jest złożony w Sejmie i nad którym Sejm ma debatować, i nie konsultowano ze mną jego postanowień. Sam projekt ustawy zobaczyłem – zobaczyliśmy tutaj, w Kancelarii Prezydenta – wtedy, gdy miały do niego dostęp wszystkie inne ugrupowania na scenie politycznej, czyli wtedy, gdy został on ogłoszony w sposób odpowiedni na stronach sejmowych. Taka była decyzja rządu i ja tę decyzję szanuję, bo jest to przedłożenie w ramach inicjatywy ustawodawczej. Ja mam swoją inicjatywę ustawodawczą, inne podmioty mają swoją inicjatywę ustawodawczą.
I tu, proszę Państwa, dla mnie jedna rzecz jest najważniejsza: proszę i apeluję do całego parlamentu, nie tylko do strony rządowej, nie tylko do Zjednoczonej Prawicy, nie tylko do tych, którzy stanowią większość parlamentarną, ale do całej naszej sceny parlamentarnej, do wszystkich ugrupowań – aby spokojnie i konstruktywnie nad tym pracować. Rozumiem, że wszyscy mają dobrą wolę i wszystkim zależy na tym, żeby pieniądze z KPO trafiły do Polski jak najszybciej. To jest oczywiste. Ale pamiętajmy, że równie ważne jest zachowanie porządku społecznego, porządku ustrojowego, porządku prawnego, a przede wszystkim także absolutne zapewnienie praworządności rozumianej także jako zagwarantowanie praw obywateli. Z mojego punktu widzenia – jako Prezydenta Rzeczypospolitej – jest to kwestia fundamentalna.
I dlatego, proszę Państwa, będę ze spokojem obserwował prace, które będą prowadzone w parlamencie nad tym projektem ustawy, i debatę, która nad tym projektem będzie się toczyła. Oczywiście w pracach tych – jak zawsze w Sejmie, a później w Senacie – będą brali udział moi przedstawiciele, którzy być może zabiorą tam głos. Co jest dla mnie istotne? Jak rozumiem – prędzej czy później – gdy zostanie wykonana odpowiednia procedura parlamentarna, ta ustawa trafi do mnie na biurko, by zrealizować ostatnią część procesu legislacyjnego, jaką jest decyzja Prezydenta Rzeczypospolitej co do dalszych losów ustawy.
Proszę Państwa, będę oceniał przede wszystkim kwestie następujące: zgodność wprowadzanych zmian z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, ale również z uwzględnieniem suwerennego prawa Polski do kształtowania wymiaru sprawiedliwości w sposób, w jaki my – jako Polacy i demokratycznie wybrane przez nas władze – chcą to zrobić, bo traktaty europejskie nam to gwarantują. Że kwestie wymiaru sprawiedliwości – jako kwestie wewnętrzne – kształtujemy sami. W związku z powyższym będę to oceniał z tego punktu widzenia. Przede wszystkim z punktu widzenia porządku konstytucyjnego. Jak Państwo wiedzą, jest to jeden z fundamentalnych obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej – i tak to będę oceniał.
Będę oceniał to też z punktu widzenia bezpieczeństwa prawnego obywateli, stabilności wydanych orzeczeń. Proszę pamiętać, że przez ostatnie lata w polskich sądach – w różnych instancjach tych sądów i w różnych sądach, bo przecież mamy w Polsce i sądownictwo administracyjne, i sądownictwo powszechne, i Sąd Najwyższy – były wydane tysiące orzeczeń, wyroków, postanowień. W każdym przypadku były to osoby, które otrzymały bardzo często w ciągu ostatnich siedmiu lat swoje nominacje sędziowskie. Najczęściej na podstawie przepisów, które od dawna obowiązują, czyli od pięciu – sześciu lat.
To są, proszę Państwa, około trzy tysiące osób. Spośród tych trzech tysięcy sędziów zdecydowana większość to są ludzie młodzi. Młodzi ludzie, którym przy każdej nominacji sędziowskiej dziękuję za to, że zechcieli wybrać służbę sędziowską jako swoją drogę zawodową. Służbę polskiemu państwu i służbę innym ludziom. Tak do nich mówię, kiedy wręczam im nominacje sędziowskie. Oni się nie zastanawiali nad tym, jaki jest kształt prawny regulacji, które prowadzą ich do zawodu sędziowskiego. Oni się uczyli, przygotowywali się, zdawali egzaminy, zdobywali praktykę po to, żeby służyć polskiemu państwu i społeczeństwu.
Dla mnie stabilność zawodowa tych osób jest jedną z podstawowych kwestii także i odpowiedzialności Prezydenta RP za sprawy polskiego państwa. Proszę pamiętać o tym, że było to kształtowanie trzeciej władzy w RP. Mamy władzę ustawodawczą, władzę wykonawczą – której ja jestem częścią jako Prezydent – i władzę sądownicza. Trzy tysiące przedstawicieli władzy sądowniczej w ciągu ostatnich lat odebrało swoje nominacje sędziowskie.
Nie pozwolę na to, aby do polskiego systemu prawnego został wprowadzony jakikolwiek akt prawny, który te legitymacje sędziowskie będzie podważał. Który te nominacje, dokonane przez Prezydenta RP, będzie pozwalał komukolwiek weryfikować.
Bo nigdy tego nie było. Przez lata te nominacje sędziowskie były dokonywane przez kolejnych Prezydentów RP. Była kwestiowana Krajowa Rada Sądownictwa, było wiele orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, które podważały konstytucyjność KRS w różnych jej obszarach działania m.in. jeśli chodzi o kadencje, sposób wybierania itd. I był cały szereg na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat takich orzeczeń, w których kwestionowano KRS. Ale nigdy nie kwestionowano nominacji sędziowskich, które są dopiero następstwem pracy KRS. Bo najpierw decyzję podejmuje KRS, która przedstawia Prezydentowi kandydatów na sędziów, a dopiero potem Prezydent decyduje, czy ktoś sędzią zostanie czy nie.
Decyzja Prezydenta jest decyzją ostateczną i niepodważalną. I mieliśmy, i mamy utrwalone to w orzecznictwie sądów – przede wszystkim sądów administracyjnych, myślę tu w szczególności o Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Dosłownie w ostatnim czasie kwestia ta została w sposób absolutny potwierdzona przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który przeanalizował cały ten tryb dochodzenia do statusu sędziego w Polsce: poprzez decyzję KRS, następnie poprzez akt nominacji prezydenckiej, stwierdzając jednoznacznie, że akt ten jest niepodważalny.
W związku z czym, proszę Państwa, nie pozwolę na wprowadzenie do polskiego systemu prawnego żadnego aktu, który będzie komukolwiek pozwalał na jakiekolwiek podważanie tego aktu. Czy mają to być sędziowie czy ktokolwiek inny – nie ma żadnego znaczenia, ponieważ oznaczałoby to wpuszczenie do polskiego systemu prawnego przepisów, które w moim przekonaniu, są sprzeczne z polską konstytucją. Konstytucją gwarantującą niezawisłość sędziowską, nieusuwalność sędziów, konstytucją gwarantującą prawa nabyte i wreszcie konstytucją gwarantującą również obywatelom to, że ich sprawy będą rozstrzygane przez niezawisłe sądy, gdzie nieusuwalność ma ogromne znaczenie dla konstrukcji samej niezawisłości.
W związku z powyższym nie zgodzę się na żadne rozwiązania, które będą godziły w system konstytucyjny Rzeczypospolitej Polskiej, ani takie, które będą godziły w konstrukcję ustrojową Rzeczypospolitej Polskiej. Natomiast będę wspierał rozwiązania, które będą nam pozwalały korzystać z naszych praw jako państwa członkowskiego Unii Europejskiej, a uważam, że takim prawem naszym jest to, abyśmy otrzymali pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy – powtarzam jeszcze raz – który już jest zaakceptowany. Mamy prawo się tego domagać. Jest to dla mnie oczywiste, że trzeba – w granicach konstytucji Rzeczypospolitej – uczynić wszystko, abyśmy te pieniądze mogli otrzymać.
Z tego punku widzenia będę oceniał ten projekt jako Prezydent Rzeczypospolitej – z góry to w tej chwili zapowiadam. I proszę, żeby w parlamencie w czasie prac wzięto to pod uwagę. Proszę, żeby te prace toczyły się sprawnie, ale proszę, żeby toczyły się z rozwagą, bo potrzebujemy przyjęcia takich rozwiązań, które pozwolą nam z prawa do tych środków skorzystać, ale jednocześnie musi to nastąpić w granicach naszych suwerennych praw jako państwa członkowskiego. A takim prawem – powtarzam jeszcze raz – jest prawo do kształtowania samodzielnie ustroju naszego wymiaru sprawiedliwości, ale również i w granicach naszej konstytucji, której znaczenie zostało nie tak dawno przez Trybunał Konstytucyjny w bardzo jasny sposób określone także w stosunku do funkcjonowania prawa europejskiego, zarówno tego pierwotnego, czyli traktatów, jak i prawa wtórnego, czyli prawa podtraktatowego, jak i również działania Trybunału Sprawiedliwości UE. Liczę na to, że w parlamencie zostanie przeprowadzona spokojna i konstruktywna praca, i że ustawa ta – mam nadzieję zgodna z naszą konstytucją –będzie przyjęta przez większość parlamentarną nie tylko składającą się z przedstawicieli z obozu rządzącego.
Proszę Państwa, rzecz druga, o której chciałem Państwa dzisiaj poinformować... Wszyscy wiemy, że od jakiegoś czasu trwają tutaj dyskusje, jest też jest przesyłana do mnie, do Kancelarii Prezydenta, korespondencja związana ze zmianą prawa oświatowego, która wzbudzała i wzbudza ostatnio cały szereg dyskusji i kontrowersji. Ponieważ ta ustawa jest od jakiegoś już czasu tutaj, w moich zasobach, i decyzja – zgodnie z przepisami konstytucji – musi być w tej materii podjęta, w związku z czym chcę Państwa poinformować, jaka ta decyzja jest.
Otóż, proszę Państwa, prace toczyły się od dłuższego czasu. Jak Państwo wiecie, cała kwestia była kiedyś zainicjowana przeze mnie – dawno temu, już dwa lata temu, w okresie, kiedy jeszcze toczyła się prezydencka kampania wyborcza. Wówczas rodzice dzieci zgłosili się do mnie, uważając, że powinno być przyjęte takie rozwiązanie w polskim prawie, które umożliwi rodzicom decydowanie o tym, czy określone organizacje – na przykład społeczne, pozarządowe – będą mogły wchodzić do szkół i przekazywać dzieciom różne treści. Ci rodzice uznali, że kwestia ta powinna być uregulowana, ale powinna być uregulowana z jednoznacznym prawem właśnie rodziców do decydowania w tej materii.
Przygotowałem wtedy odpowiedni projekt ustawy, zresztą uzgadniając to wtedy z tymi rodzicami, którzy byli moimi przedstawicielami. Było to wtedy – może pamiętacie Państwo – publicznie przedstawione. Była konferencja prasowa, myśmy wtedy byli razem. Później do tej mojej ustawy, która była złożona w Sejmie, dołączył się projekt, który został przygotowany przez stronę rządową. No, ale ten projekt, niestety, nie zrealizował tego założenia – był także przedmiotem bardzo wielu sporów społecznych. I – jak Państwo pewnie pamiętacie – mniej więcej rok temu zdecydowałem o odmowie podpisania tej ustawy czyli – jak to mówimy – zawetowałem tę ustawę.
Pan minister zaraz przystąpił wtedy do prac nad nową ustawą – jak sam ją nazywał: lex Czarnek 2.0. Myśmy obserwowali te prace, cały czas podnosząc kwestię także i mojego projektu, który się wówczas w zasobach sejmowych – jako przedłożenie prezydenckie – znajdował. W jakiejś części te propozycje, które składaliśmy, zostały uwzględnione, choć trzeba sobie jasno powiedzieć: nie wszystkie. Ustawa ostatecznie została przyjęta. Została skierowana do mnie. Musiałem podjąć w tej sprawie decyzję.
Otóż, proszę Państwa, przyszło do mnie dokładnie sto trzydzieści trzy listów protestacyjnych. Część z tych listów jest podpisana, niektóre nawet przez kilkadziesiąt organizacji społecznych. Więc to nie jest tak, że to sto trzydzieści trzy organizacje napisały listy. Nie – jest ich znacznie więcej. Część z tych listów są to listy podpisane przez osoby prywatne, ale są nawet takie, które są podpisane jednocześnie przez kilkanaście tysięcy osób.
W związku z powyższym konkluzja moja jest następująca:
mimo tego, że długo prowadzone były prace nad tą ustawą, niestety nie udało się osiągnąć czegoś, co ja bym nazwał społecznym kompromisem. Nie było wysłuchania publicznego, bo nie zgodzono się na to wysłuchanie publiczne.
Projekt był przedłożeniem poselskim, co w oczywisty sposób ograniczyło także – zgodnie z obowiązującymi przepisami – proces konsultacji społecznych. I w istocie takich szerokich konsultacji społecznych nie było.
Jak widać, projekt ten nie uzyskał szerokiej społecznej akceptacji. Powiem Państwu tak: kiedy się prześledzi listy protestacyjne, które przyszły, dotyczące różnych części i różnych rozwiązań, które są w tej ustawie – poczynając od tego, że ostateczną decyzję w kwestii dopuszczenia organizacji jednak będzie podejmował kurator – oceniając to co prawda z punktu widzenia zgodności z prawem – ale jednak kurator... Czyli jednak ten element, jak podkreślają tutaj protestujący, biurokratyczny i element władz, a nie rodzice, którzy mieli mieć tutaj swobodę i wolność decydowania według swoich przekonań. Podnoszona jest także kwestia nauczania domowego i różne inne zagadnienia.
Protesty są składane przez organizacje i podmioty – jeżeli chodzi o spektrum ideologiczne – proszę Państwa od skrajnej lewicy do skrajnej prawicy. Całe spektrum. Podmioty z każdej strony sceny politycznej znajdują w tej ustawie punkty, co do których mają bardzo poważne wątpliwości i wobec których protestują. Krótko mówiąc: na pewno jedną rzecz można o tej ustawie powiedzieć – nie zapewnia tego, na czym mnie bardzo dzisiaj zależy.
Zależy mi na tym, żebyśmy mieli po prostu spokój.
Mamy dzisiaj wojnę – podkreślałem to już wielokrotnie w ciągu ostatnich miesięcy. Mamy dzisiaj wojnę za naszą wschodnią granicą. Mamy dzisiaj, niestety, dodatkowo także i kryzys gospodarczy, związany także i z tą wojną, z wzrostem cen energii. Mamy olbrzymi niepokój. Mamy bardzo, bardzo kosztowne kredyty, które powodują ogromny wzrost kosztów codziennego utrzymania rodzin. Ludzie są niespokojni. Nie potrzebujemy dzisiaj w Polsce dodatkowych napięć, napięć niepotrzebnych zupełnie.
W związku z powyższym, proszę Państwa, podjąłem decyzję o tym, że nie podpiszę tej ustawy. Odmawiam podpisania tej ustawy.
Rozumiem, że jakaś część osób będzie zawiedziona, ale rozumiem, że jakaś część – duża część – naszego społeczeństwa uspokoi się także dzięki temu, że ta decyzja jest taka, a nie inna.
Potrzebujemy dzisiaj spokoju. Tak, jak potrzebujemy spokoju w Unii Europejskiej. Tak, jak potrzebujemy spokoju politycznego w Polsce. Im mniej będzie tarć i awantur, tym lepiej. Tak samo potrzebujemy spokoju społecznego. Proszę, żeby pracować w taki sposób, żeby ten spokój społeczny mógł być zachowywany. Żeby ludzie mogli mieć też spokojne święta.
Bardzo dziękuję.
Może Cię zainteresować Prezydent: Naszym prawem jest otrzymanie pieniędzy z KPO Weto do nowelizacji Prawa oświatowego