Szanowna Pani Prezydent,
Szanowni Państwo!
Jeszcze raz bardzo dziękuję Pani Prezydent za zaproszenie tutaj, do Bratysławy, za możliwość dzisiejszego spotkania i długich rozmów, które przeprowadziliśmy. Bardzo się cieszę, że współpraca pomiędzy Polską a Słowacją – pomiędzy nami jako Prezydentami, pomiędzy polskimi i słowackimi władzami – układa się tak dobrze; że mamy tak dobre relacje sąsiedzkie. Cieszę się również, że możemy nawzajem na siebie liczyć. Bo ten trudny czas, w jakim się w tej chwili znaleźliśmy – znalazły się nasze kraje, nasze narody – właśnie pokazuje, że możemy na siebie liczyć jako sąsiedzi.
Współdziałamy ze sobą, jesteśmy razem członkami Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej. Współpracujemy ze sobą w wielu formatach, takich jak choćby Trójmorze. Więc ta przyjaźń sąsiedzka pomiędzy nami procentuje w wielu obszarach – takim obszarem jest np. kwestia bezpieczeństwa. Cieszę się, że już niedługo ten interkonektor gazowy nas połączy i dzięki temu będzie możliwe wzajemne zasilanie gazem.
Może Cię zainteresować Polska i Słowacja wspierają integrację Ukrainy z UEZarówno Polska będzie mogła przesyłać gaz na Słowację, jak i Słowacja – w razie potrzeby – będzie mogła przesyłać gaz do Polski. Bo właśnie temu będzie służyło połączenie, które w tej chwili budujemy i które, mam nadzieję, w niedługim czasie zostanie skończone; zwłaszcza wobec sytuacji, z jaką obecnie mamy do czynienia. To był nasz główny temat rozmowy dzisiaj z Panią Prezydent i w ramach delegacji.
Wojna, którą Rosja rozpoczęła na Ukrainie, atakując Ukrainę, to wszystko, co dzieje się tam… Byłem nie tak dawno z Prezydentami państw bałtyckich – Litwy, Łotwy i Estonii – w Kijowie, widzieliśmy się z Panem Prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i jego współpracownikami, rozmawialiśmy. Byliśmy także w miejscach, gdzie toczyły się walki, gdzie była rosyjska okupacja – na przedmieściach Kijowa, w podkijowskich miejscowościach, takich jak Borodzianka i Irpień.
Mówiłem właśnie Pani Prezydent o wstrząsającym wrażeniu, jakie zrobiły na mnie zniszczone miasteczka, zburzone domy, zniszczony rosyjski sprzęt bojowy – czołgi, transportery opancerzone. Ale przede wszystkim ten ogrom ludzkiego cierpienia, który widać tam na każdym kroku. Rzeczywiście jest to porażające.
Mówiłem też Pani Prezydent, że moi rodacy – Polacy – nie mieli żadnych wątpliwości, kto jest napastnikiem, a kto pokrzywdzonym. Nigdy nie mieliśmy w Polsce żadnych wątpliwości, że ta agresja jest niczym niesprowokowana – że jest to po prostu realizacja imperialnych ambicji rosyjskich; to ich brutalna polityka, którą realizują. W Polsce wszyscy rozumieją to doskonale, nikt nie ma co do tego wątpliwości, bo myśmy tej polityki jako naród doświadczyli na przestrzeni ostatnich wieków.
Proszę pamiętać, że duża część Polski była pod zaborem rosyjskim przez 123 lata. To kilka pokoleń. W tym czasie były trzy powstania przeciwko okupacji rosyjskiej. Wszystkie trzy powstania nie powiodły się, wielu Polaków zostało zabitych przez Rosjan, wielu Polaków zostało wywiezionych wtedy na Sybir do katorżniczej pracy, bardzo wielu z nich nigdy nie powróciło już do domów.
Więc Polacy doskonale wiedzą, co to znaczy rosyjski terror, rosyjska okupacja i śmierć z rosyjskiej ręki. Wiedzą również doskonale, co znaczą rosyjska propaganda i rosyjskie kłamstwo. Wiedzą doskonale, że jeżeli Rosjanie zaprzeczają zbrodniom, to jest praktycznie oczywiste, że tak naprawdę ich dokonali.
Bo Polacy mają doświadczenie zbrodni katyńskiej, kiedy tysiące polskich oficerów i funkcjonariuszy zostało brutalnie zamordowanych przez Sowietów na początku II wojny światowej, w 1940 roku. Po prostu zostali przez Sowietów rozstrzelani strzałem w tył głowy. Rosjanie później przez dziesięciolecia zaprzeczali tej zbrodni. Więc Polacy doskonale wiedzą, że w rosyjską propagandę nie można wierzyć, że praktycznie nie wierzy się w ani jedno słowo, które pada z tamtej strony, i żadne rosyjskie argumenty nie są w stanie Polaków przekonać.
Dlatego w Polsce ten stosunek do wojny rozpętanej przez Rosję na Ukrainie i do tego, co dzieje się na Ukrainie, jest absolutnie jednoznaczny. Wszyscy wiedzą, że trzeba pomóc Ukraińcom, że trzeba pomóc i tym, którzy z Ukrainy uciekają, chroniąc się przed śmiercią, przed wojną, przed gwałtem. Wymagają pomocy i dlatego ponad 3 mln 260 tys. ludzi przeszło z Ukrainy przez polską granicę i ponad 2 mln z nich – głównie kobiety i dzieci – są w tej chwili w Polsce.
Znaleźli schronienie w domach u ludzi, znaleźli schronienie w różnych miejscach, które zostały dla nich przygotowane. Nie musieliśmy wybudować żadnego obozu dla uchodźców, ponieważ Polacy doskonale wiedzą, że trzeba im pomóc, trzeba się nimi zaopiekować i stworzyć jak najlepsze warunki. I to się w tej chwili dzieje. Tak samo jak doświadcza tego dzisiaj Słowacja i również wspiera uchodźców z Ukrainy.
Oczywiście potrzebujemy wsparcia ze strony Unii Europejskiej – ze strony instytucji Unii Europejskiej. Powinny powstać specjalne fundusze, które powinny być przekazane proporcjonalnie do liczby uchodźców, którzy są w danym kraju. Kraje, które stanowią dzisiaj schronienie dla uchodźców z Ukrainy, powinny być wsparte przez Unię Europejską. Uważam, że wymaga tego zwykła uczciwość – także i w polityce – aby wreszcie było to zrealizowane. Oczekujemy od Unii Europejskiej, że ta polityka wreszcie zostanie wdrożona.
Natomiast nie mamy żadnych wątpliwości, że informacje o gwałtach i rabunkach są prawdziwe. Polacy też tego doświadczyli. Kiedy Armia Czerwona wypędzała Niemców z okupowanej wtedy Polski, niestety – też było wiele gwałtów i rabunków, bo Rosjanie nie zachowywali się jak wyzwoliciele, tylko po prostu jak zdobywcy.
I dzisiaj z całą pewnością tak samo zachowują się na Ukrainie. Niestety, od tego czasu nic się nie zmienili – są tacy, jak byli dawniej. W związku z powyższym w Polsce nikt nie ma wątpliwości, że Ukraina wymaga pomocy, i nikt nie ma wątpliwości, przed czym uciekają kobiety z Ukrainy. Właśnie o tym mówiłem Pani Prezydent.
Rozmawialiśmy także o rosyjskiej propagandzie. To są powody, dla których w Polsce rosyjskiej propagandzie nikt nie wierzy i mimo że w naszym kraju też, oczywiście, jest rozprzestrzeniana na różne sposoby, to w ogóle nie trafia na podatny grunt. Polacy mają swoje straszne doświadczenie z Rosjanami, z Sowietami, i nie mają żadnych wątpliwości, po której stronie są racja i prawda.
Nie mamy też żadnych wątpliwości, że trzeba wspierać Ukrainę na wszystkie możliwe sposoby, dlatego wspieramy Ukrainę humanitarnie, również militarnie – poprzez wysyłanie sprzętu, by Ukraińcy mogli bronić swojego kraju i by mogli bronić go jak najskuteczniej. Bo doskonale wiemy, że tym samym bronią również Europy – a przede wszystkim naszej części Europy – przed ambicjami i imperialnymi działaniami dzisiejszej Rosji. I tutaj poparcie dla tej polityki w Polsce jest absolutnie jednoznaczne. Wiemy także, że bardzo potrzebne jest dzisiaj społeczeństwu Ukrainy to, by odczuwało akceptację Zachodu.
Dlatego idea, aby przyznać Ukrainie status państwa kandydującego do Unii Europejskiej, jest tak ważna. Przyjąłem propozycję, którą przedstawiła Pani Prezydent, żeby podjąć swoistą misję lobbingu za Ukrainą wśród naszych koleżanek i kolegów w państwach Unii Europejskiej, na zachodzie Europy – zwłaszcza tam, gdzie są wątpliwości co do tego, czy Ukraina powinna szybko dostać status kandydata. My nie mamy żadnych wątpliwości, że powinna go dostać jak najszybciej. W różnych miejscach będziemy się o to ubiegali, będziemy przekonywali, by Ukraina zyskała to poparcie.
Będziemy także podczas tych spotkań przekonywali do tego, by zbliżający się szczyt NATO w Madrycie podjął decyzję o wzmocnieniu obecności NATO na wschodniej flance Sojuszu – a więc tutaj, gdzie rosyjskie zagrożenie jest realne, gdzie rzeczywiście zdecydowane odstraszanie jest bardzo potrzebne.
Potrzeba zmiany charakteru tej obecności: z Enhanced Forward Presence na Enhanced Forward Defense, a zarazem większej liczby żołnierzy z państw NATO, którzy będą pełnili straż tutaj, na wschodniej flance. Jak również wyposażenia – tzw. antydostępowego, czyli ochrony przeciwlotniczej, przeciwrakietowej. Koszmar wojny na Ukrainie znakomicie pokazuje, co jest dzisiaj potrzebne, by skutecznie móc obronić kraj przed tego typu inwazją. I o to na pewno będziemy zabiegali; o tym też będziemy rozmawiali z naszymi koleżankami i kolegami – Prezydentami i Premierami – na zachodzie Europy.
Mówiliśmy również o współpracy energetycznej – tej gazowej, o której wspomniałem na początku. Rozmawialiśmy także – oczywiście – o kwestii paliw. Myślę tutaj przede wszystkim o ropie naftowej i o tym, w jaki sposób uniezależnić się od Rosji, a zarazem – w jaki sposób móc skutecznie prowadzić politykę sankcji wobec Rosji poprzez po prostu niekupowanie gazu i ropy naftowej od Rosji.
To trudna polityka. Doskonale wiem, że jest tutaj wiele problemów, które trzeba pokonać, ale uważam, że dzisiaj naszym obowiązkiem – wszystkich, którzy chcą rzeczywiście wywrzeć wpływ na Rosję – jest szukanie wszelkich możliwości dywersyfikacji źródeł dostaw, wszelkich możliwości pozyskiwania gazu i ropy naftowej z innych kierunków.
My – jako Polska – robimy to już od lat. Jestem przekonany, że w tym roku uda nam się całkowicie uniezależnić, jeżeli chodzi o rosyjski gaz. Są też zapowiedzi, że to samo będzie jeszcze w tym roku, jeżeli chodzi o ropę naftową. Oba te surowce energetyczne będziemy brali z innych kierunków niż rosyjski i tym samym będziemy w stanie realizować politykę sankcji, którą – mam nadzieję – wdroży Unia Europejska. Wszędzie, gdzie jestem, staram się lobbować za tym, by właśnie szukać innych rozwiązań, szukać alternatyw w stosunku do Rosji.
Od dawna mówiliśmy – mówił to kiedyś Prezydent Lech Kaczyński, wielokrotnie powtarzaliśmy to później my, polscy politycy – że Rosja używa swoich surowców energetycznych jako swoistej broni; że Gazprom nie jest normalną firmą – jest po prostu wykonawcą rosyjskiej polityki imperialnej. I polityka uzależniania krajów coraz bardziej od Rosji ma zmierzać do rosyjskiej hegemonii.
Dlatego między innymi protestowaliśmy – razem zresztą [ze Słowacją] – przeciwko Nord Streamowi; i pierwszemu, i drugiemu. Nie słuchano nas i teraz – niestety – oto Europa i świat przekonują się, że to, co mówiliśmy, było prawdą. Te diagnozy, które wtedy stawialiśmy – nie bez przyczyny, bo obserwując kiedyś rosyjski szantaż gazowy właśnie wobec Ukrainy – to była po prostu prawda i mieliśmy, niestety, rację.
Ale z tego trzeba wyciągnąć wnioski, powinny one polegać na trwałej dywersyfikacji źródeł dostaw. Dzisiaj na tym – żeby odciąć Rosję od możliwości sprzedawania nam surowców. A w przyszłości, kiedy Rosja wróci do normalności, kiedy okaże się znów normalnym krajem – wierzę, że to się stanie, że ta polityka imperialna się zakończy – Ukraina odzyska swoje międzynarodowo uznane granice, swoje ziemie, wojna się zakończy, Rosja wycofa się ze swojej imperialnej polityki. Trzeba czynić wszystko, by tak się stało.
Ale właśnie sankcje są także środkiem do tego, że będzie można wrócić do relacji gospodarczych z Rosją. Tylko że wtedy warto mieć również możliwość kupowania surowców z innych kierunków, nie tylko z rosyjskiego. Chociażby po to, by móc dobrze negocjować cenę. Co ważne, my – Polacy – przekonaliśmy się o tym. Rozmawialiśmy o tych wszystkich kwestiach dzisiaj z Panią Prezydent, rozmawialiśmy też o przyszłej współpracy.
Jeszcze raz chcę Pani Prezydent podziękować za skuteczną, spokojną politykę wsparcia Ukrainy, bo ta polityka jest dzisiaj bardzo ważna – dla nas, Polaków, jest bardzo ważna, bo trzeba bronić Ukrainy i Ukraińców. Jestem przekonany, że jest ważna także dla Europy i świata – jest po prostu polityką mądrą, jedyną, jaką mogą zastosować uczciwe władze państwa w naszym przekonaniu. Cieszę się ogromnie, że takich właśnie mamy sąsiadów.
Jeszcze raz Pani Prezydent dziękuję.
Karolína Kučerová, RTVS, telewizja publiczna: Moje pytanie jest skierowane do Pana Prezydenta i do Pani Prezydent i dotyczy ono sankcji na ropę naftową. Jak powiedziała Pani Prezydent – ważna jest jedność. Ale Węgry ją naruszają. Czy Państwo uważają, że warto naciskać na swojego partnera, jeśli chodzi o sankcje dotyczące ropy naftowej?
Jak powiedziałem przed momentem, bardzo ważne są decyzje polityczne. Bo jest dzisiaj faktem, że są kraje, które w ogromnym stopniu są uzależnione od dostaw ze strony rosyjskiej. Tak jest właśnie z Węgrami. Więc można powiedzieć, że od tej strony postawa Premiera Viktora Orbána jest zrozumiała. Po prostu obawia się, że gdyby dostawy rosyjskiego gazu i rosyjskiej ropy naftowej zostały dla Węgier odcięte, to gospodarka węgierska miałaby olbrzymie problemy, co skutkowałoby olbrzymimi problemami dla węgierskiego społeczeństwa. Więc to jest zrozumiałe.
Natomiast jest pytanie następujące: czy Węgry w takim razie planują jakieś działania, które będą miały właśnie zmierzać do uzyskania możliwości dywersyfikacyjnych. I to jest zasadnicze pytanie.
Uważam, że oczywiście trzeba rozmawiać z naszymi węgierskimi kolegami – bo przecież to nasi partnerzy, z którymi jesteśmy razem w Unii Europejskiej, NATO, Trójmorzu, a także w innych formatach, w tym tworzymy razem Grupę Wyszehradzką – i po prostu się od nich dowiedzieć, jaką politykę zamierzają prowadzić. Trzeba będzie to spokojnie zrealizować, jednocześnie przekonując ich do tego, by podjęli pewne działania, które będą także umożliwiały stosowanie zdecydowanej polityki wobec agresora, jakim dzisiaj bez wątpienia jest Rosja.
Każdy, kto ma jako takie rozeznanie życiowe i inteligencję, wie, kto kogo napadł, wie, kto jest agresorem, a kto ofiarą napaści. Węgrzy też to wiedzą.
Grzegorz Urbanek, TV Polsat: Pytanie zarówno do Pani Prezydent, jak i Pana Prezydenta. To pytanie właściwie o tę inicjatywę, o której mówiła Pani Prezydent, czyli tego szeregu wizyt w państwach Unii Europejskiej, tych, które nie są przekonane do tego, aby Ukraina mogła zostać kandydatem ubiegającym się o członkostwo w Unii Europejskiej. Kiedy Państwo zamierzacie rozpocząć te wizyty? Jakie to państwa zamierzacie odwiedzić? Która stolica jako pierwsza? I chciałbym dopytać, jak Państwo oceniacie ten moment, w którym jesteśmy, jeśli chodzi o agresję Rosji na Ukrainę. To znaczy: czy biorąc pod uwagę dążenia, aspiracje Szwecji, Finlandii – te aspiracje, które się obudziły, biorąc pod uwagę to, co się dzieje na Ukrainie, czy to dążenie właśnie Ukrainy do NATO, do Unii Europejskiej – czy biorąc pod uwagę te argumenty, możecie Państwo przyznać rację takiej tezie, że Rosja pod względem strategicznym już tę wojnę przegrała?
Tak, podzielam zdanie Pani Prezydent. Uważam, że Rosja przegrała nie tylko politycznie. Rosja w istotnym stopniu de facto przegrała także militarnie. Bo zwycięstwo Rosji pod każdym względem byłoby wtedy, gdyby Rosja opanowała całą Ukrainę w 72 godziny. Byłoby to spektakularne zwycięstwo militarne. Politycznie – oczywiście – miałaby problemy, ale w każdym razie uzyskałaby to, czego pragnęła. To było ewidentne.
Natomiast żaden z tych elementów nie został uzyskany, wręcz są tereny, z których wojska rosyjskie musiały się wycofać, ponoszą ogromne straty, nie są w stanie pokonać armii ukraińskiej, bohaterstwa Ukraińców. Bo walczą nie tylko żołnierze – walczą tysiące czy dziesiątki tysięcy ochotników, zwykłych mężczyzn, zwykłych ludzi, którzy bardzo często nie mieli nawet specjalnego przeszkolenia wojskowego, a dzisiaj z bronią w ręku są mniej lub bardziej na linii frontu i bronią swojego kraju.
Rosja nie jest w stanie – jak do tej pory – Ukrainy pokonać także militarnie. W istocie więc, jeżeli dochodzi do starcia państwa, które siebie uważa za imperium – które ma ogromną armię, z ogromną ilością wyposażenia – z armią znacznie mniejszego kraju i nie są w stanie wygrać, to oznacza de facto militarną porażkę. O wszystkich innych elementach tutaj Pani Prezydent mówiła – politycznie, według mnie, jest to dla Rosji klęska.
Natomiast jeżeli chodzi o nasze wsparcie dla Ukrainy. Po prostu uważamy, że status kandydacki jest ogromnie ważny. Nie tylko dlatego że Ukrainie będą potrzebne fundusze na odbudowę po wojnie, która – mam nadzieję – zakończy się tym, że Ukraina będzie wolnym, niepodległym państwem w uznanych międzynarodowo granicach i że ta wojna po prostu się zakończy. Więc po pierwsze – odbudowa. Ale jestem przekonany, że fundusze na odbudowę i tak będą.
Dzisiaj potrzebny jest czytelny sygnał ze strony Zachodu, że Ukraina jest jego częścią, że Ukraińcy są akceptowani, że są elementem wspólnoty Zachodu, że do niej przynależą i Zachód rozumie ich dążenie. To jest dzisiaj Ukrainie i Ukraińcom ogromnie potrzebne. I nie mam wątpliwości, że my – którzy jesteśmy ich sąsiadami – powinniśmy ich w tym zakresie wesprzeć.
Jak będziemy to robić, uzgodnimy to z Panią Prezydent. Będziemy się starali też namówić innych naszych kolegów i koleżanki, żeby się włączyli i działali w tym zakresie – żeby grupa Prezydentów lobbujących za Ukrainą była jak największa. Podzielimy się zadaniami w tym zakresie. Jedno jest pewne: trzeba to realizować szybko.
Bo jeżeli mówimy o perspektywie również lobbowania za rozstrzygnięciami, jakie chcielibyśmy, żeby podjął zbliżający się szczyt NATO w Madrycie, to proszę pamiętać, że jest on pod koniec czerwca. To dosłownie kwestia tygodni. Więc te działania zaczną się szybko. Oczywiście za Ukrainą pewnie trzeba będzie lobbować dłużej – i będziemy to czynić. Ale to nie jest perspektywa, że zaczniemy to za miesiące – nie. Zaczniemy to za dni, tygodnie.