Menu rozwijane

05 stycznia 2023


Dzień dobry Państwu!
Bardzo serdecznie witam Państwa w Rzymie, dosyć wyjątkowo i niespodziewanie, ale nikt nie wybiera sobie daty ani godziny. Ojciec Święty Benedykt XVI – jak to pięknie mówimy – został wezwany do Domu Ojca. Dzisiaj odbyły się – zakończone przed chwilą – uroczystości pogrzebowe przed Bazyliką św. Piotra, tutaj, w Rzymie, w Watykanie. Jesteśmy właśnie po tej bardzo ważnej uroczystości pożegnania, a tym samym także wspomnienia o papieżu Benedykcie XVI, który z całą pewnością był dla Polaków – właśnie zaraz po naszym Ojcu Świętym Janie Pawle II – postacią bardzo ważną w świecie Kościoła katolickiego. Dlatego że przybył do nas po swoim wyborze w 2006 roku z pielgrzymką jako następca Jana Pawła II z bardzo mocnym przesłaniem: „Trwajcie mocni w wierze”.

Zgromadził wtedy tłumy naszych rodaków, którzy przychodzili się modlić, bardzo często ze łzami w oczach wspominając Jana Pawła II, wspominając tamten wielki pontyfikat. Ale Benedykt XVI przybywał także jako przyjaciel Jana Pawła II, jako jego bliski współpracownik, jako ktoś, kto w jakimś sensie czuł w sobie – z całą pewnością to się odczuwało – wewnętrzną potrzebę kontynuacji tego wielkiego dzieła, które realizował Jan Paweł II. Dla nas, Polaków, było to szczególnie ważne.

I dlatego dzisiaj jesteśmy tutaj, w Rzymie, i byliśmy na uroczystościach pogrzebowych Ojca Świętego razem z Panem Premierem, razem z przedstawicielami naszego parlamentu, razem z wieloma ludźmi z Polski, którzy przybyli tutaj, by pożegnać papieża Benedykta XVI – właśnie po to, żeby oddać mu hołd i w jakimś sensie także podziękować choćby poprzez tę obecność, ale przede wszystkim poprzez modlitwę za jego duszę.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy tutaj przybyli, i bardzo dziękuję wszystkim, którzy w chwilach pożegnania z Ojcem Świętym byli z nami duchem czy też przed telewizorami. To był ważny moment, bo była to bardzo ważna postać dla Kościoła katolickiego. Papież, głowa Kościoła, który zostawił po całym swoim życiu duszpasterskim, po całej swojej posłudze duszpasterskiej niezwykle ważne dzieło. Był myślicielem, wielkim teologiem, filozofem, twórcą wielu dzieł dotyczących właśnie teologii i nauki Kościoła katolickiego. Na pewno jedną z absolutnie najważniejszych osób światowego Kościoła ostatnich dziesięcioleci. Jego odejście także dla Kościoła jest na pewno wielką stratą.

Cieszę się, że mogłem być dzisiaj tutaj, w Watykanie, w Rzymie, i pożegnać Ojca Świętego. Zresztą wielu przedstawicieli duchowieństwa – zarówno polskiego, jak i z zagranicy – jak również polityków, a także po prostu Włochów podchodziło i dziękowało za naszą obecność tutaj dzisiaj oraz za pożegnanie, które mogliśmy razem uczynić, odprowadzając w ostatnią drogę Ojca Świętego Benedykta XVI.

Może Cię zainteresować Uroczystości pogrzebowe Benedykta XVI

***

Dziennikarze: Panie Prezydencie, w 2006 roku Benedykt XVI spotkał się z Prezydentem Lechem Kaczyńskim. Był Pan wtedy sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Pamięta Pan Prezydent to spotkanie? Odwiedziny między innymi w kaplicy Pałacu Prezydenckiego?
No cóż muszę, Pani Redaktor, przyznać ze skruchą, że nie tylko nie byłem wtedy jeszcze sekretarzem stanu ani nawet podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale w ogóle nawet jeszcze wtedy nie byłem politykiem. Do świata polityki wstąpiłem dopiero później – w sierpniu 2006 roku. Więc niecałe trzy miesiące po pielgrzymce Ojca Świętego do Polski.

Ale pamiętam tę pielgrzymkę i – co ważne – do dzisiaj w kaplicy Pałacu Prezydenckiego jest tablica, która upamiętnia, że papież Benedykt XVI modlił się w tym miejscu, a u jego boku był Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, prof. Lech Kaczyński. Ta tablica jest tam obok tablic upamiętniających modlitwę Ojca Świętego Jana Pawła II za prezydentury Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Warto zaapelować do naszych rodaków, do ludzi wierzących w Polsce, do wszystkich, którzy pamiętają tamtą, z 2006 roku, wizytę Ojca Świętego Benedykta XVI, aby w każdym miejscu, w którym był wtedy Ojciec Święty, w którym z nami, Polakami, spotykał się na naszej ziemi, stworzyć takie upamiętnienie – żeby właśnie był ślad jego obecności bardzo wtedy dla nas ważnej. Myślę, że Ojciec Święty i jego bardzo ciepły stosunek do Polaków, do Polski absolutnie zasługuje na to, aby to upamiętnienie w Polsce w każdym miejscu – tam, gdzie jeszcze tych upamiętnień nie ma, bo w wielu miejscach już są – stworzyć i żeby były u nas takie pamiątki po tamtej wizycie i po tej wielkiej misji, którą realizował Ojciec Święty Benedykt XVI.

Panie Prezydencie, jak odejście Benedykta XVI wpływa – Pana zdaniem – na sytuację Kościoła? No bo kończy się ten okres, w którym niejako równolegle funkcjonował papież Franciszek i papież senior Benedykt. Czy – Pana zdaniem – można się spodziewać podobnych sytuacji w przyszłości?
Nie mnie się wypowiadać na ten temat. To nie są moje decyzje. Tak że nie czuję się upoważniony, żeby się wypowiadać na temat specyfiki Kościoła czy jego funkcjonowania. Jedna rzecz jest natomiast z całą pewnością pewna – to, co powiedziałem przed momentem: była to bardzo ważna, wielka postać Kościoła katolickiego ostatnich dziesięcioleci. Był to wielki teolog, wielki filozof, wielki myśliciel, który stworzył bardzo wiele ważnych dzieł nauki Kościoła katolickiego, dzieł teologicznych. I choćby w tym aspekcie jego odejście z całą pewnością jest dla Kościoła wielką stratą.

Panie Prezydencie, jeżeli można zapytać o sprawy krajowe... Chciałam Pana zapytać o Krajowy Plan Odbudowy, o negocjacje w tej sprawie. Wczoraj po spotkaniu Solidarnej Polski z rządem wyszedł komunikat, że Solidarna Polska uzależnia swoje poparcie od tego, czy Pan porozumie się z rządem w tej sprawie. Jak Pan to skomentuje?
Proszę Państwa, nie jestem gospodarzem tej ustawy. Przypominam, że byłem – oczywiście – gospodarzem, twórcą ustawy, która była złożona do laski marszałkowskiej w lutym ubiegłego roku. Była to propozycja wtedy bardzo dobrze opracowana i bardzo dobrze wypracowana, która stanowiła rozwiązanie kompromisowe. Nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby wtedy została szybko i sprawnie przyjęta w całości, być może dzisiaj tego problemu z Komisją Europejską dawno by już nie było – byłby on zażegnany.

To była specyficzna sytuacja. Wszyscy już wtedy wiedzieli, że wojna na Ukrainie najprawdopodobniej wybuchnie. Były ogromne obawy i w Komisji Europejskiej, i wszędzie w Europie, jaka będzie wtedy sytuacja i co się stanie. Więc był to grunt pod to, by wtedy właśnie takie porozumienie zawrzeć po to, by zakończyć spory.

Chciałem tę sytuację wykorzystać dla Polski, dlatego ta ustawa została wtedy przygotowana i złożona. Dlatego – przypominam – zaproszony przez Panią Przewodniczącą Komisji Europejskiej von der Leyen, lecąc prosto z igrzysk olimpijskich w Pekinie, właściwie tylko na moment zatrzymałem się w Warszawie, od razu poleciałem do Brukseli, właśnie żeby z nią rozmawiać, bo ustawa była już złożona w Sejmie. Gdyby wtedy natychmiast ją uchwalono, dzisiaj pewnie mielibyśmy inną sytuację.

Jeżeli chodzi o obecny projekt ustawy, to gospodarzem tego projektu ustawy jest rząd, a nie ja. W związku z powyższym rząd powinien tutaj wypracować takie rozwiązanie, które przede wszystkim będzie miało większość parlamentarną. Bo zanim Prezydent w ogóle dotknie ustawy, jeżeli nie jest to jego projekt – a ten projekt nie jest mój – to Prezydent jest ostatnim etapem procesu legislacyjnego, ustawodawczego.

Ja tylko uprzedziłem – wobec dyskusji, które zaczęły się toczyć – że rozwiązanie musi być konstytucyjne. Bo informacje, które były przedstawiane przez przedstawicieli rządu, wskazywały, że mogą być tam rozwiązania, które – delikatnie mówiąc – zaburzają istotne kwestie ustrojowe czy byłyby w sprzeczności z istotnymi kwestiami ustrojowymi naszego kraju, także jeżeli chodzi o prerogatywy Prezydenta Rzeczypospolitej, ale również jeżeli chodzi o kwestię niezawisłości sędziowskiej, nieusuwalności sędziów i kilku ważnych kwestii właśnie konstytucyjnych. Wobec powyższego powiedziałem wtedy, że zakładam, że jeżeli ma być ustawa, to musi być ona zgodna z konstytucją – i o to zaapelowałem, aby była.

Natomiast to, czy ona w ogóle będzie ustawą, czy nie, to pierwszym etapem jest – po pierwsze – stworzenie projektu, co rząd wziął na siebie, więc on jest gospodarzem tego projektu. A po drugie – jego przeprowadzenie przez parlament, czyli musi być ku temu większość parlamentarna. Rozumiem, że temu służą negocjacje z Solidarną Polską. Pewnie też jakieś negocjacje, które są prowadzone z opozycją.

Jak ten projekt zostanie wypracowany, przeprocedowany w Sejmie, to wtedy trafi do Prezydenta Rzeczypospolitej – tak jak zawsze w procesie legislacyjnym – i wtedy będę go analizował i podejmował w jego kwestii decyzje, przede wszystkim kierując się właśnie kryteriami zgodności z konstytucją tych rozwiązań. Oczywiście ogromnie zależy mi na tym, żeby kompromis z Brukselą był. Żałuję, że szansa, która była w lutym i którą wtedy w jakimś sensie podałem na talerzu polskiej scenie politycznej – także rządowi – nie została wykorzystana.

Panie Prezydencie, część sędziów Trybunału Konstytucyjnego pisze do Pana, że Pani Prezes Julia Przyłębska nie jest już Prezesem Trybunału Konstytucyjnego i chcą nowego otwarcia procedury wyboru nowego Prezesa. Czy według Pana kadencja Pani Julii Przyłębskiej już się skończyła? I czy popiera Pan zdanie tej szóstki sędziów?Gospodarzem tej sprawy jest w tej chwili Trybunał Konstytucyjny.

Popiera Pan…?
Gospodarzem tej sprawy jest Trybunał Konstytucyjny. To Trybunał Konstytucyjny w tej sprawie na tym etapie podejmuje decyzje.

Dziękuję bardzo.