Dzień dobry!
Witam Państwa w Polskim Konsulacie Generalnym w Nowym Jorku. Nasza wizyta w Stanach Zjednoczonych przede wszystkim związana ze Zgromadzeniem Ogólnym Organizacji Narodów Zjednoczonych – odbywającym się jak co roku – dobiega końca. Napięty czas, bardzo wiele spotkań. Ale też – myślę – bardzo dobrze spędzony czas, wiele bardzo ważnych rozmów, wiele bardzo ważnych spotkań.
Także dzisiaj rano miałem bardzo ważne, zamknięte spotkanie, ale z niezwykle w Stanach Zjednoczonych wpływowym gronem ludzi zrzeszonych w think tanku i wokół think tanku Council on Foreign Relations. To jest taka instytucja w Stanach Zjednoczonych, która liczy sobie ponad sto lat – dokładnie 101 w tym roku, bo została założona w 1921 roku. Współpracują blisko praktycznie ze wszystkimi kolejnymi administracjami prezydenckimi, zrzeszają byłych doradców prezydenckich i wielu ekspertów, profesorów.
Są przede wszystkim wydawcą bardzo znanego na całym świecie dwumiesięcznika „Foreign Affairs”, właśnie traktującego o sprawach zagranicznych. Specjalizują się w sprawach zagranicznych. I dzisiaj właśnie z tym gremium miałem spotkanie zamknięte, ale bardzo ciekawe. Rozmawialiśmy o sytuacji na Ukrainie, o sytuacji właśnie w naszej części Europy, o relacjach polsko–amerykańskich – generalnie o sytuacji bezpieczeństwa. Więc bardzo ciekawe spotkanie.
Odpowiadałem na pytania zgromadzonych tam ekspertów, więc to bardzo dobre spotkanie. Tak jak mówię: bardzo wpływowe gremium, cały czas obecne w tle amerykańskiej polityki zagranicznej, więc mam nadzieję, że także pomoże to zrozumieć ekspertom amerykańskim polski punkt widzenia na sprawy Europy Centralnej czy w ogóle bezpieczeństwa europejskiego, agresji rosyjskiej na Ukrainę i to, że po prostu Ukrainy rzeczywiście trzeba bronić za wszelką cenę, wspierać. Nie ma innej drogi dla bezpieczeństwa i stabilizacji europejskiej, a w efekcie również bezpieczeństwa i stabilizacji światowej. Bo co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Więc to dzisiaj ważne wydarzenie polityczne.
Natomiast wczoraj miałem jeszcze wieczorne spotkanie z Panem Prezydentem Joe Bidenem. Bo była taka – jak co roku – recepcja prezydencka, na której spotkali się tutaj wszyscy przywódcy, wszyscy szefowie delegacji, którzy byli obecni na Zgromadzeniu Ogólnym Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ale to też zawsze jest sposobność, żeby się spotkać na moment z Parą Prezydencką. Oczywiście to jest bardzo krótki czas, to dosłownie czas na wymienienie dosłownie kilku zdań.
Ale była sposobność, żeby porozmawiać z Panem Prezydentem Bidenem. Podziękowałem za wystąpienie, które Pan Prezydent miał wczoraj, za bardzo spokojne odniesienie się do tego – w gruncie rzeczy – prowokującego wystąpienia, jakie miał wcześniej Prezydent Władimir Putin, i do przede wszystkim podtrzymania linii polityki amerykańskiej, jeżeli chodzi o obronę Ukrainy i wsparcie dla Ukrainy. Więc rozmawialiśmy o tym przez moment.
Mam nadzieję, że amerykańska obecność u nas będzie się umacniała, że – oczywiście – tak jak Prezydent Biden mówił, wsparcie dla Ukrainy będzie nadal przez Stany Zjednoczone realizowane i że też to wszystko, co dzieje się dzisiaj na Ukrainie, jak również i te wystąpienia, i te rozmowy, które odbywaliśmy tutaj w kuluarach z przywódcami dosłownie z całego świata, że one będą zarazem skutkowały tym, że tych, którzy będą wspierali Ukrainę w przestrzeni światowej, będzie coraz więcej.
Bo tak jak powiedzieliśmy: zatrzymanie dzisiaj tej powracającej tendencji imperialnej Rosji, utrzymanie międzynarodowo uznanych granic Ukrainy, a więc odzyskanie przez Ukrainę ziem dzisiaj okupowanych przez Rosję, to jest fundament przyszłej architektury pokoju. Jeżeli to się uda – a czynimy wszystko, żeby się udało – to z całą pewnością wzrośnie nasze bezpieczeństwo, wzrośnie bezpieczeństwo całej Europy Centralnej.
Ale także będzie to przykład dla wszystkich potencjalnych przywódców na świecie, którzy mają właśnie takie imperialne ambicje, którzy mają zamiar rozszerzać czy to strefy wpływów, czy wręcz rozszerzać swoje państwa kosztem innych państw i narodów, że społeczność międzynarodowa nie tylko się na to nie zgadza, ale też twardo przeciwstawia się wszelkimi dostępnymi pokojowymi środkami tego typu działaniom i że to się po prostu nie opłaca.
Więc liczę na to, że to będzie tym podstawowym osiągnięciem, jakie przyniesie to wszystko, co działo się w ciągu ostatnich dni tutaj, w Nowym Jorku – te wszystkie wystąpienia, rozmowy kuluarowe, spotkania bilateralne, które miały miejsce, i dyskusje, które toczyliśmy. Tak jak mówię: byłem tutaj, była tu cała polska delegacja, był przecież także cały szereg spotkań, w których brał udział nasz Pan Minister Spraw Zagranicznych Zbigniew Rau.
Jesteśmy tutaj, byliśmy tutaj po to, żeby przedstawiać nasz punkt widzenia, żeby przekonywać, jaka rzeczywiście jest sytuacja w Europie, tych wszystkich, którzy bardzo często są z dala od Europy. Bo pamiętajmy, że z dala jesteśmy obserwowani przez wszystkich przywódców państw afrykańskich, którzy są na innym kontynencie, przez przywódców z Ameryki Południowej, którzy są na innym kontynencie i którzy w związku z tym mają inny punkt widzenia czy też inną optykę naszych spraw tutaj, w Europie Środkowej, czy też – tak jak mówiłem – w Stanach Zjednoczonych. To dzisiejsze spotkanie z wpływowymi środowiskami związanymi z amerykańską polityką zagraniczną było bardzo ważne.
Ale przede wszystkim rozmawiamy o naszej części Europy. Jest rzeczywiście tak, że dzisiaj skupiona jest na niej uwaga całego świata i to jest także bardzo ważny moment dla utrzymania światowego pokoju. Staramy się zrealizować wszystko, co najlepsze, i wszystko, co jest w interesie naszego kraju i naszego społeczeństwa.
Andrzej Dobrowolski, PAP: Co było przedmiotem spotkania z przywódcami polonijnymi, które Pan miał przed chwilą?
Przede wszystkim przeproszenie, że z uwagi na wszystkie, też nieprzewidziane wcześniej wydarzenia, które miały miejsce, duże spotkanie z Polonią i Polakami, które miało się odbyć tutaj, w Nowym Jorku, w poniedziałek, no niestety, nie doszło do skutku. Jak Państwo wiedzą byliśmy w Londynie, bo nikt nie przewidywał wcześniej, że będą miały miejsce uroczystości pogrzebowe brytyjskiej królowej Elżbiety II. W związku z tym nasz program tutaj musiał ulec zmianie, ale w zamian prosiłem o to spotkanie z liderami środowisk i organizacji polskich i polonijnych tutaj, w Stanach Zjednoczonych, przede wszystkim w Nowym Jorku i nowojorskim okręgu konsularnym. I właśnie przed momentem mieliśmy to spotkanie.
Rozmawialiśmy o tym, jaka jest obecna sytuacja Polaków, umawialiśmy się właśnie na szersze spotkanie z rodakami – obiecałem, że będzie miało miejsce, nawet jeżeli będzie to oznaczało konieczność specjalnego przyjazdu, bo takiego spotkania społeczność polska tutaj oczekuje.
Mówiliśmy także o sytuacji, która jest związana z rosyjską agresją na Ukrainę, mówiliśmy o napływie uchodźców z Ukrainy do Polski, o tym, jak to jest odbierane w Stanach Zjednoczonych. Przedstawiciele organizacji polonijnych mówili nam, w jaki sposób odbierają tę sytuację tutaj, w Stanach Zjednoczonych, i jak ludzie, z którymi oni są w codziennych, bieżących kontaktach, Amerykanie, odbierają w związku z tym – patrząc także przez pryzmat tych wydarzeń – Polaków, Polskę. Tak że bardzo dobre spotkanie.
Mogę powiedzieć tak: jestem jeszcze raz głęboko wdzięczny moim rodakom, wszystkim – także tym w Stanach Zjednoczonych. Bo także Polonia i Polacy w Stanach Zjednoczonych bardzo wiele pomocy dla uchodźców z Ukrainy do naszego kraju wysłali po to właśnie, żeby można było tę pomoc czy to potem dalej przekazywać na Ukrainę, czy wykorzystać w kraju. Były to duże akcje. Moja małżonka brała w tym udział i ona była tutaj w kontakcie z organizacjami polonijnymi.
Ale to także wielkie podziękowanie dla wszystkich rodaków w kraju, którzy spontanicznie, z serca pomagali, pomagają i – nie mam wątpliwości – będą pomagać. Bo to nieprawdopodobnie podniosło polską markę – naszą jako społeczeństwa i Polski jako kraju – na całym świecie, czego najlepszym przykładem są właśnie Stany Zjednoczone.
Monika Adamski, Radio Rampa Nowy Jork: Dzień dobry, Panie Prezydencie. Pytanie dotyczy bezpieczeństwa Polski, ale z udziałem Polonii. Spotkał się Pan z liderami polonijnymi. Media polonijne, my mamy kontakty – oczywiście – i spotykamy się, mamy wpływ, jeżeli chodzi o amerykańskich polityków. Czy i w jaki sposób powinniśmy utwierdzać ich w tym przekonaniu, że inwestowanie w bezpieczeństwo Polski jest równie ważne jak obrona Ukrainy?
Przekonywać trzeba cały czas i niezmiennie. Powiem tak: efekty tej pracy widać. Widać je po tym, że zostaliśmy przyjęci do Sojuszu Północnoatlantyckiego. To także była wielka zasługa Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych, którzy tutaj, wśród amerykańskich polityków, którzy w administracji amerykańskiej, w Kongresie lobbowali za tym w latach 90. i uzyskali dla nas ten efekt.
Dzisiaj już od dawna – od ponad 20 lat – jesteśmy członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego. To, że obecne są w naszej części Europy, dokładnie w Polsce, oddziały amerykańskie; to, że udało się tę amerykańską i natowską obecność uzyskać na szczycie NATO w Warszawie w 2016 roku – wtedy prezydentem był Pan Barack Obama, to właśnie z Panem Prezydentem na ten temat wtedy rozmawialiśmy – to także był lobbing tutaj właśnie Polaków, którzy zajmują dzisiaj poważne już pozycje w amerykańskim świecie i biznesu, i polityki i którzy swoimi głosami wspierali nasze dążenia.
Dzisiaj amerykańskich żołnierzy jest 10 tys. właśnie w naszym kraju, i mamy nadzieję, że będzie ich więcej; budowana jest baza antyrakietowa w Redzikowie; coraz więcej amerykańskiej infrastruktury jest w Polsce. A zarazem mimo trudnej sytuacji w naszej części Europy, mimo wojny na Ukrainie amerykańskie firmy są w Polsce spokojne o swoje interesy.
Dzisiaj też zachęcałem, żeby inwestować w Polsce, żeby się przyglądać. Zresztą byłem pytany w czasie tego spotkania w Council on Foreign Relations, czy branża IT może się czuć bezpieczna. Więc mówiłem właśnie o tej amerykańskiej obecności i o tym, że dla amerykańskiego wielkiego biznesu to właśnie też obecność armii amerykańskiej powinna być zarazem najlepszą gwarancją bezpieczeństwa tych terenów. I ta obecność amerykańska jest faktem także właśnie między innymi dzięki wpływom, dzięki lobbingowi Polonii, Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych, tu żyjących i mających tu dzisiaj swoją już bardzo poważną w wielu przypadkach pozycję.
I – oczywiście – chodzi o to, żeby cały czas lobbować, cały czas działać na rzecz Polski, cały czas przekonywać, bo teraz realizujemy w Stanach Zjednoczonych wielkie zakupy. Wzmacniamy naszą armię, rozwijamy ją, kupujemy nowoczesne uzbrojenie, kupujemy tutaj artylerię rakietową Himars, kupujemy czołgi Abrams, kupujemy samoloty F–35, kupujemy systemy Patriot.
Ostatnio zapowiedzieliśmy już w kraju – dokładnie powiedział to publicznie Pan Wicepremier, Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak – że będziemy kupowali również amerykańskie śmigłowce szturmowe Apacz. Wcale niemało, bo chcielibyśmy kupić 96 śmigłowców, więc to jest bardzo poważny zakup.
Trzeba wspierać te dążenia. Ameryka zazdrośnie strzeże swoich tajemnic – trudno zresztą się jej dziwić – ale bardzo ważne jest to, żeby tutaj, w Ameryce, umacniać przekonanie, że jesteśmy wiarygodnym i wiernym sojusznikiem i że można nam powierzyć swoje tajemnice, swoją infrastrukturę militarną, bo jesteśmy odpowiedzialnym sojusznikiem, aliantem i będziemy tych tajemnic odpowiedzialnie strzec.
Więc to jest wielkie zadanie dla Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych. I między innymi też o tym rozmawialiśmy tutaj z przedstawicielami polskich i polonijnych organizacji. Będą to realizować. Mam nadzieję, że to wszystko razem, suma tych wszystkich starań przyniesie dla Polski dobre efekty.
Żaklina Skowrońska, TVP: Dzień dobry, Panie Prezydencie. Zawsze podczas swojego pobytu w Nowym Jorku znajdował Pan Prezydent czas na spotkanie z Edwardem Mosbergiem. W tym roku – niestety – także i symbolicznie zmienił Pan swój program wizyty na to ostatnie pożegnanie. Chciałabym zapytać, jak ważna dla Pana Prezydenta i dla Małżonki Pana Prezydenta była ta relacja. Jak ważny to był dziś moment?
Tak, proszę Państwa… Ogłosiłem zresztą tę informację też dzisiaj publicznie, że – niestety – wczoraj w nocy odszedł Pan Edward Mosberg.
Pan Edward Mosberg, który był wielkim polskim patriotą, chociaż był z pochodzenia Żydem, był polskim Żydem. Urodził się w Krakowie w 1926 roku, w żydowskiej rodzinie, był wyznania mojżeszowego. Był więziony najpierw w getcie krakowskim jako chłopak, później w obozie w Płaszowie, później w Mauthausen–Gusen i w innych miejscach masowej kaźni i zagłady, które urządzili dla Żydów – także dla polskich Żydów – nazistowscy Niemcy.
Potem przez krótki czas po wojnie był w Polsce, a potem, na początku lat 50., wyjechał do Stanów Zjednoczonych i tutaj ułożył całe swoje życie, tutaj prowadził biznes – z wielkim sukcesem zresztą. Tutaj założył rodzinę, tutaj się rozwijał, tu prowadził swoje życie osobiste. Ale o swojej ojczyźnie – jak mówił – w której się urodził, nigdy nie zapomniał i przyjeżdżał bardzo często do Polski. Ale przede wszystkim – co dla mnie jako Prezydenta Rzeczypospolitej, Polaka było ogromnie ważne – niestrudzenie i niezłomnie bronił dobrego imienia Polski i Polaków.
Nie znam drugiej osoby ze środowiska ocalonych i ocalałych z Holokaustu, która z taką determinacją broniłaby Polaków i Polski w tamtym okresie – II wojny światowej i Holokaustu – jak on właśnie. Mimo że był poddawany różnym atakom ze strony różnych środowisk, zawsze stawał w obronie Polski. I za to miał mój ogromny szacunek i szacunek bardzo wielu moich rodaków.
Zawsze powtarzałem, że dla Pana Edwarda Mosberga – który był już przecież człowiekiem ponad 90–letnim przez ostatni czas – drzwi Pałacu Prezydenckiego i mój kalendarz prezydencki zawsze są otwarte.
Na początku tego roku poprosił mnie, żebym poszedł razem z nim w Marszu Żywych w Oświęcimiu, w Auschwitz. Powiedziałem, że będę mu towarzyszył, dlatego że obawiałem się, iż jest to jego ostatni Marsz Żywych, że Pan Edward po raz ostatni bierze udział w tym tak ważnym dla Żydów wydarzeniu – tak ważnym dla ocalałych z Holokaustu. Byliśmy razem. No i rzeczywiście był to Marsz dla niego już ostatni.
Odszedł dzisiaj w nocy. Mieliśmy się spotkać tutaj, w Konsulacie Generalnym, byliśmy umówieni. Niestety, osłabnięcie, poważne pogorszenie się stanu zdrowia uniemożliwiło mu przyjazd. Mieliśmy z żoną, z Agatą, jeszcze nadzieję, że odwiedzimy go dzisiaj dosłownie, zmieniając swój plan pobytu tutaj, żeby pojechać do niego, do jego miejsca zamieszkania i odwiedzić go chorego.
Ale – niestety – przyszła wiadomość, że zmarł. Zgodnie z nakazami religijnymi judaizmu pogrzeb odbywa się w ciągu 24 godzin – i odbywa się właśnie dzisiaj. Właśnie dzisiaj Pan Edward został pochowany, miały miejsce uroczystości pogrzebowe, wzięliśmy z żoną w nich uroczystościach. Tak że miałem ten zaszczyt i tę ważną dla mnie możliwość powiedzenia ostatnich słów przy jego trumnie i pożegnania go w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Jego ojczyzny – jak podkreślał – miejsca, w którym się urodził, i Polski, którą kochał.
Jego ostatnie słowa bardzo słabym głosem dwa dni temu do nas przez telefon brzmiały: „Kocham Polskę”. Chciałbym, proszę Państwa, żeby ostatnie słowa większości moich rodaków były właśnie takie jak jego. Tego człowieka, który doświadczył tyle strasznych przeżyć jako młody chłopak w naszym okupowanym wtedy przez hitlerowców kraju, tyle wycierpiał i przez tyle lat nie mieszkał w Polsce, a tak bardzo Polskę kochał.
Było to dla mnie bardzo ważne, że mogliśmy wziąć udział w jego pożegnaniu i że mogłem go dzisiaj pośmiertnie – w uznaniu jego wielkich zasług dla Polski, dla obrony właśnie dobrego imienia Polaków i naszego kraju – odznaczyć Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Niech spoczywa w pokoju.
Marcin Wrona, TVN: Panie Prezydencie, Biały Dom ustami admirała Johna Kirby’ego z Rady Bezpieczeństwa Narodowego mówi dzisiaj, że poważnie traktuje groźby Władimira Putina dotyczące użycia broni jądrowej. Dmitrij Miedwiediew mówi wprost o użyciu broni taktycznej w przypadku zagrożenia – jak to twierdzi – terytorium rosyjskiego. Jak Pan ocenia rozwój tej sytuacji, eskalację tej sytuacji? To narasta z dnia na dzień.
To bardzo dobrze, że administracja w Stanach Zjednoczonych, która właśnie zajmuje się sprawami bezpieczeństwa – najbliższe otoczenie Pana Prezydenta Joe Bidena, a więc głównej osoby decyzyjnej w zakresie bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych i także człowieka, który trzyma w ręce tę przysłowiową walizkę z przyciskami atomowymi – jednoznacznie odpowiada, że traktuje tę sprawę poważnie. Bo w Stanach Zjednoczonych też są właśnie przyciski odpalające rakiety z ładunkami nuklearnymi. Stany Zjednoczone są wielką potęgą nuklearną, największą na świecie potęgą militarną.
I to, że Stany Zjednoczone traktują tę rosyjską groźbę poważnie, to jest także groźba dla Rosji – że jest to traktowane poważnie. I że jeżeli Rosja przełamie wszystkie tabu – i jeżeli wobec państwa, które nie posiada broni nuklearnej i prowadzi dzisiaj obronę swojego terytorium, stosując wyłącznie konwencjonalne uzbrojenie, zostanie użyta nawet taktyczna broń nuklearna – to Rosja może się spodziewać odpowiedzi.
To jest bardzo ważne, bo pokazuje, że właśnie ta ścieżka twardej, zdecydowanej, spokojnej odpowiedzi wobec Rosji, wobec wszystkich rosyjskich szantaży, aktów agresji – jest w Stanach Zjednoczonych systematycznie, spokojnie i konsekwentnie realizowana. Więc to jest ogromnie ważne. To po pierwsze.
A po drugie. Szanowni Państwo, tak jak mówiłem w ostatnich dniach: przywódcy rosyjscy – Władimir Putin i jego otoczenie, generałowie – też wiedzą, że zastosowanie jakiegokolwiek, nawet taktycznego ładunku nuklearnego wobec państwa, które nie posiada broni nuklearnej, które broni swojego terytorium przed rosyjską agresją – cały świat wie, że to jest obrona – jeżeli wobec tego państwa zostanie zastosowana taktyczna broń nuklearna, to ci panowie znajdują się poza jakimkolwiek nawiasem jakiejkolwiek polityki światowej.
To nie jest tylko i wyłącznie zagrożenie trybunałami karnymi, odpowiedzialnością i potencjalnymi karami długoletniego pozbawienia wolności. Ale to jest po prostu wykluczenie z cywilizowanego świata. Wy–klu–cze–nie z cywilizowanego świata. Ich i Rosji, dopóki oni stoją na jej czele. Więc też sobie zdają – myślę – sprawę z tego, co oznacza decyzja w tym przedmiocie również dla nich. Rosja też chce być częścią wspólnoty międzynarodowej.
Dzisiaj mówi się o tym, że być może trzeba się zastanowić, jak Rosję wykluczyć z Organizacji Narodów Zjednoczonych. Już została wykluczona z Rady Europy. Sportowcy nie chcą żadnych rozgrywek z reprezentantami Rosji. To także jest coś, co z całą pewnością jest bolesne i dla przywódców Rosji, i dla rosyjskiego społeczeństwa.
Jeżeli zdecydowaliby się na taki desperacki – powiedziałbym – szalony krok, znajdą się poza wszelkim nawiasem. Dla społeczności cywilizowanego, demokratycznego, uczciwego świata jak gdyby przestali istnieć.
Magda Sakowska, Polsat News: Dzień dobry, Panie Prezydencie. No właśnie chciałabym spytać o to wykluczenie Rosji. Wczoraj, przemawiając, Prezydent Ukrainy powiedział, że należy odebrać Rosji prawo głosu i prawo weta w Organizacji Narodów Zjednoczonych. A dzisiaj na Radzie Bezpieczeństwa Minister Spraw Zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow opowiadał o ludobójstwie, którego na Rosjanach dokonuje nazistowski reżim z Kijowa na Ukrainie, opowiadał o zbrodniach Ukraińców, które mają być przypisywane Rosjanom. Nazwał Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego łajdakiem – cytuję. I robi to przez nikogo nie niepokojony, bo nie można im odebrać prawa głosu, bo sami są stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa. Więc moje pytanie jest: jak ludzie mają traktować teraz Organizację Narodów Zjednoczonych jako instytucję wiarygodną, kiedy agresor, który popełnia zbrodnie na Ukrainie, jest stałym członkiem tak ważnego ciała ONZ?
Pani Redaktor – nie teraz, tylko odkąd istnieje Organizacja Narodów Zjednoczonych. Rosja – wtedy jeszcze sowiecka – jest jednym z państw założycieli, jest w Radzie Bezpieczeństwa od samego początku.
Oczywiście jest to sytuacja kuriozalna i paradoksalna, że dzisiaj w tym głównym na świecie gremium, które powinno stać na straży światowego pokoju i bezpieczeństwa, jest z prawem weta – tak jak każdy stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ – państwo, które jest agresorem. Zaatakowało bez żadnego usprawiedliwienia, bez żadnej przyczyny suwerenne, niepodległe państwo ukraińskie i próbuje zagarnąć jego ziemie, realizując swoje imperialne ambicje – ja bym powiedział: imperialne mrzonki.
Tylko że od strony praktyczno–politycznej, jeżeli Pani Redaktor spojrzy na media, to proszę mi powiedzieć, kto potraktował poważnie słowa Pana Ławrowa. Nikt. Bo wszyscy dzisiaj tutaj, w Organizacji Narodów Zjednoczonych, wszyscy poważni przywódcy, liderzy światowi wiedzą, jaka jest prawda, i wiedzą, że Pan Ławrow po prostu zwyczajnie kłamie. Że to jest rosyjska propaganda, która wzbudza albo uśmiech politowania, albo po prostu ludzie machają ręką, odwracają się i w ogóle tego nie słuchają, uważają to za brednie.
W związku z powyższym rzeczywiście mamy do czynienia z sytuacją kuriozalną. I tym poważniej dyskutuje się na ten temat, co powinno zostać zmienione w Organizacji Narodów Zjednoczonych, w kwestii Rady Bezpieczeństwa i weta.
Proszę zwrócić uwagę, że to właśnie na przestrzeni ostatnich lat jest realizowana ta propozycja zgłoszona już dawno temu przez Francję: co zrobić z wetem? Weto, które ma charakter blokujący, które może czy mogło ukrócić de facto każde prace nad rezolucją Organizacji Narodów Zjednoczonych, było właśnie od pewnego czasu już poddawane wielkiej krytyce.
Ale nastąpiła zmiana. Dzisiaj, jeżeli dochodzi do weta, to sprawa automatycznie staje się przedmiotem obrad Zgromadzenia Ogólnego, a więc nie znika, tak jak było dawniej.
No więc organizacja, która istnieje, praktycznie rzecz biorąc, od końca II wojny światowej, więc ma już swoją długą, długą historię – a w związku z tym, jak to w życiu, przy tak ogromnej organizacji, która zrzesza praktycznie cały świat, ma też ogromną bezwładność – jednak mimo wszystko teraz, pod wpływem wydarzeń, których jesteśmy świadkami, zmienia swoje niezwykle skamieniałe już struktury i zasady na inne.
I myślę, że te zasady będą się zmieniały nadal. Bo jakie są mankamenty, dzisiaj każdy widzi. I że ta sytuacja jest rzeczywiście kuriozalna czy wręcz żenująca – też każdy to widzi.
Aleksandra Wolińska, PAP: Panie Prezydencie, dwa pytania związane z ogłoszoną przez Prezydenta Putina mobilizacją. Po pierwsze: jak ocenia Pan fakt, że Rosjanie zaczęli masowo wyjeżdżać ze swojego kraju? A po drugie – związane z tym, że Polska zamknęła swoje granice dla Rosjan – czy widzi Pan możliwość przyjmowania, wpuszczania do Polski rosyjskich dezerterów? I czy w ogóle to się kwalifikuje pod przyznawanie im wiz humanitarnych?
Oceniam tak, że ich zachowanie stanowi jaskrawe zaprzeczenie tych właśnie kłamliwych tez zgłaszanych przez Ministra Ławrowa. Czemu? Dlatego że gdyby Rosjanie lub Rosja rzeczywiście zostali napadnięci, to ta wojna byłaby dla nich wojną ojczyźnianą. Gdyby rzeczywiście Rosjanie byli mordowani, to ta wojna byłaby dla nich wojną ojczyźnianą. Gdyby była wojną ojczyźnianą, gdyby Rosjanie mieli poczucie, że stając do niej, bronią rzeczywiście swojej ojczyzny i swojego narodu, to nie zachowaliby się tak, jak się zachowują. Czyli nie próbowaliby masowo uniknąć poboru wojskowego.
Tymczasem masowo chcą go uniknąć, co świadczy, że wiedzą o tym, że jest to wojna napastnicza, że wiedzą, że ich władze zdecydowały o napadnięciu innego państwa bez żadnego usprawiedliwienia, bez żadnego wymiernego, zrozumiałego dla nich powodu, poza ogólnorosyjskim poczuciem buty i tego, że oni mają prawo władać nad innymi narodami i podporządkować sobie inne narody.
Tylko to za mało, żeby przekonać młodych Rosjan, żeby ginęli. A giną. I to giną na Ukrainie w tysiącach. Bo Ukraińcy – wbrew temu, czego Rosjanie się spodziewali – stanęli do obrony swojej ojczyzny. Są nieprawdopodobnie bohaterscy i mężni. I dla Rosjan śmiertelnie groźni.
____________________________________
Informacje o wizycie Prezydenta RP i Małżonki w Stanach Zjednoczonych:
- Prezydent z wizytą w Stanach Zjednoczonych
- 77. sesja Zgromadzenia Ogólnego ONZ
- Nowy Jork. Szczyt nt. bezpieczeństwa żywnościowego
- W Nowym Jorku o odbudowie Ukrainy
- Spotkanie Pierwszych Dam Polski, Ukrainy i Litwy
- Nowy Jork. Spotkanie z przedstawicielami szkół polonijnych wspierających Ukrainę
- Narodowe Czytanie w Konsulacie RP w Nowym Jorku
- Spotkanie Pierwszej Damy ze społecznością polską na Brooklynie
- Nowy Jork. Wywiad dla TVN
- Wywiad dla amerykańskiej telewizji PBS
- Nowy Jork. Prezydent „Gościem Wiadomości” w TVP Info
- Pożegnanie Edwarda Mosberga
- Spotkanie z Polonią w Nowym Jorku