Menu rozwijane

14 lutego 2023

Szanowny Panie Premierze,
Szanowni Panie i Panowie Ministrowie – z Panem Marszałkiem Markiem Kuchcińskim na czele i Panem Andrzejem Adamczykiem, Ministrem Infrastruktury Rzeczypospolitej Polskiej, a także naszymi zagranicznymi gośćmi, w szczególności gośćmi ze Szwecji, która sprawuje w tej chwili prezydencję w Unii Europejskiej,
Szanowni Państwo Dyrektorzy,
Prezesi,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście!

Bardzo dziękuję za zaproszenie na tę konferencję, ale przede wszystkim bardzo dziękuję za jej organizację i za to, że dzięki temu, że jest organizowana, mogłem ją także objąć honorowym prezydenckim patronatem.

Ten temat – temat rozwoju infrastruktury, temat połączenia naszych krajów w ramach Unii Europejskiej i w ramach szeroko pojętej wspólnoty europejskiej, wspólnoty kultury, ducha, a więc wykraczającej także poza ramy prawnie pojętej Unii Europejskiej, a przede wszystkim temat włączenia nas, jako krajów dawniej znajdujących się za żelazną kurtyną pod względem infrastrukturalnym, do wielkiej wspólnoty wysokorozwiniętego Zachodu – to są kwestie, które od dawna leżą mi na sercu. A już z całą pewnością od samego początku, gdy spotkał mnie ten niezwykły zaszczyt, że moi rodacy wybrali mnie na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej.

Może Cię zainteresować Konferencja poświęcona polityce transportowej UE

Otóż kiedy mówię o tych kwestiach, zawsze wspominam wielką postać polskiej polityki, z całą pewnością jednego z największych polityków, jakich miała Polska w okresie po 1989 roku – wielkich dlatego, że mężów stanu z takim, można powiedzieć, wizyjnym nie tylko podejściem, ale przede wszystkim realizowaniem polityki – a mianowicie Prezydenta, Profesora Lecha Kaczyńskiego.

Pamiętam, gdy miałem zaszczyt pracować dla Rzeczypospolitej u jego boku jako minister w jego Kancelarii, wielokrotnie miałem też – oczywiście – sposobność rozmawiać z nim w spokojny sposób, poza normalnymi godzinami wykonywania obowiązków państwowych. I wtedy, gdy dokonywał właśnie takiej refleksji – gdy snuł to, co dla mnie było najcenniejsze, czyli te swoje wizje rozwojowe – mówił do mnie: „Andrzej, istotą zrównoważonego rozwoju państwa – nie tylko w znaczeniu środowiskowym, takim, jak pojmowane jest to często przez naukowców czy też w doktrynie prawa, gdy mówimy o prawie ochrony środowiska, gdy mówimy o środowisku w ogóle – jest to, aby wszystkie miejsca w kraju były w miarę w jednakowy sposób skomunikowane”.

Bo na tym właśnie polega zrównoważony rozwój, że każdy ma szanse rozwojowe w miarę jednakowe – niezależnie od tego, w którym miejscu mieszka. Że braki w rozwoju kraju nie wymuszają tego, że jeżeli chcesz zrobić dynamiczną karierę, jeżeli chcesz się rozwijać zawodowo, to musisz się przeprowadzić do wielkiego miasta, musisz opuścić swoją mniejszą miejscowość, bo nie ma do niej dojazdu, nie ma drogi, nie ma linii kolejowej, nie ma szerokopasmowego internetu, w związku z czym nie ma także możliwości przesyłowych, nie ma urzędu pocztowego, nie dociera tam firma spedycyjna, kurierska, nie ma komisariatu policji, więc nie ma dostatecznego bezpieczeństwa.

Jeżeli tak się dzieje, to znaczy, że państwo się zwija, a nie rozwija. Prawdziwy rozwój polega właśnie na tym, że pieniądze są rozśrodkowywane i realizowany jest rozwój w każdym miejscu kraju, w miarę – oczywiście – możliwości. Wielkie miasto zawsze będzie bardziej rozwinięte i zawsze będzie stwarzało większe możliwości niż mniejsza miejscowość. Ale chodzi o to, by zapewnić te możliwości w jak największym stopniu, także i komunikacyjne, dojazdowe. Żebyś mógł mieszkać dalej, a mógł dojechać szybko na różne sposoby.

To samo dotyczy Europy. Dopiero kiedy to w istocie zrozumiałem, zrozumiałem także sens funduszy spójności w ramach Unii Europejskiej. Jako – z jednej strony – oczywiście wielkiego dobra oferowanego krajom europejskim, zwłaszcza krajom słabiej rozwiniętym, przez kraje bogatego Zachodu. Ale z drugiej strony – niezwykle roztropnej polityki gospodarczej, w istocie przecież nakierowanej także na osiąganie zysków handlowych.

Bo tam, gdzie będzie dobry dojazd, tam będzie dobry biznes, tam będzie można dostarczyć nasz towar klientowi, który ten towar kupi. W związku z tym zwiększy się popyt, my będziemy mieli większą sprzedaż, będziemy mogli więcej produkować, więcej zarobimy. Bardzo proste. Myślimy o tym także wtedy, kiedy jesteśmy bardziej bogaci, bo przecież chcemy być jeszcze bogatsi. Żeby to było możliwe, musimy mieć konsumenta, któremu będziemy mogli nasz towar zaoferować. Czyli trzeba go również do konsumenta dowieźć.

Poza tym dobrze by było, gdyby ten konsument mógł także do nas dojechać: zobaczyć nasze zabytki, wypocząć nad naszym morzem, skorzystać z naszych ośrodków. Do tego potrzebna jest mu komunikacja. Na tym polega dla mnie istota – w najprostszym tego słowa znaczeniu, odchodząc od wszelkich głębokich fachowych analiz – rozwoju infrastruktury krajowej i rozwoju infrastruktury w ramach wspólnoty, jaką jest Unia Europejska.

Oczywiście na to wszystko możemy nałożyć wiele politycznych siatek, m.in. dzisiaj tak bardzo wyraziście widoczną siatkę bezpieczeństwa – co znaczy szybka komunikacja, żebyśmy mogli szybko z portów w Niemczech czy z portów w Szczecinie, czy w Gdańsku, czy w Gdyni dostarczyć pojazdy opancerzone i czołgi tam, gdzie one są potrzebne. A gdzie dzisiaj są potrzebne, to wszyscy Państwo wiedzą. Muszą tam dojechać, nie mogą tam dotrzeć drogą morską – dzisiaj jest to niemożliwe.

Drogą morską mogą dotrzeć najdalej do nas. I dalej musimy je w jakiś sposób przemieścić. Albo przemieścimy je sprawnie i dotrą one kilkadziesiąt godzin, a może jeden czy dwa dni wcześniej, niż nastąpiłoby to, gdyby nie było sprawnych dróg i sprawnych linii kolejowych. A może dotrą za późno, jeżeli ich nie będzie – i to będzie o ten jeden dzień za późno.

Właśnie dlatego ten rozwój jest nam niezwykle potrzebny i dlatego tak bardzo widzimy go w wielu płaszczyznach. Nie tylko tej gospodarczej i handlowej, nie tylko tej turystycznej, nie tylko tej czysto międzyludzkiej, żebym mógł szybko dojechać do moich przyjaciół w Budapeszcie czy w Bukareszcie, czy w Atenach, czy Skopje, w Sofii, czy w Warnie, czy w jakimkolwiek innym miejscu.

Ale żebym mógł także szybko przemieścić żołnierzy, żebym mógł szybko dojechać z pomocą, kiedy potrzebna jest nasza straż pożarna po to, by pomagać w lecie gasić pożar lasów tam, gdzie deszcz pada bardzo rzadko i gdzie właściwie każdego lata jest to problem. Także na tym polega dzisiaj bezpieczeństwo. Na tym polega także wzmacnianie siły rozwojowej.

Cieszę się ogromnie, że Europa w coraz lepszym stopniu to rozumie. Po latach przekonywania – bo to przekonywanie trwało lata. Pamiętam kolejne konferencje organizowane przez Pana Marszałka Marka Kuchcińskiego – tę „Europę Karpat”, na którą przecież tak wielu się uśmiechało. A to wszystko zaczęło się jeszcze w latach 90., gdy o członkostwie Polski w Unii Europejskiej tylko marzyliśmy. Ono stało się faktem kilka lat później – ale jednak kilka lat później.

I potem, kiedy tak bardzo chcieliśmy wpisać chociażby Via Carpatię do tych strategicznych korytarzy europejskich, tłumacząc – osobiście uczestniczyłem w tłumaczeniu tego w Parlamencie Europejskim w 2014 roku naszym kolegom z zachodu Europy – że to jest właśnie ta ostatnia linia przed dzisiejszym brzegiem Unii Europejskiej i że po tej linii trzeba się przemieszczać na południe, bo ona będzie stanowiła wyjście do tego, by iść dalej.

A dalej jest Ukraina. Ponad 600 tys. km2 gigantycznego, zasobnego państwa, gdzie mieszka 40 mln kolejnych konsumentów, gdzie jest Morze Czarne, gdzie są ogromne perspektywy rozwojowe, gdzie jest rolnictwo i gdzie jest spichlerz połowy świata.

Na początku patrzono na nas bardzo nieufnie. To są – proszę Państwa – wielkie interesy. Przecież doskonale wiemy i w jakimś sensie to rozumiemy, że jeżeli towar przypłynie do portów w Szczecinie, w Gdańsku, w Gdyni, w Kłajpedzie, w Rydze czy w Tallinie, no to nie przypłynie do Hamburga, Rostocku, Hawru i innych miejsc. Ale skracamy łańcuchy dostaw, przyspieszamy dostawy. Jest to naturalny element rozwoju. Chcecie, żeby ten rozwój był – musicie się na to zgodzić. Długo trwało to tłumaczenie. Cieszę się, że w końcu zostało zrozumiane i że to się dzisiaj dzieje – że budujemy siłę tej części Europy także poprzez rozwój infrastruktury, bo w inny sposób zbudować by się jej nie dało.

Bardzo dziękuję Państwu, tak jak powiedziałem na wstępie – po pierwsze – za zorganizowanie tej konferencji: Panu Ministrowi Andrzejowi Adamczykowi; jego współpracownikom; Panu Marszałkowi, Ministrowi Markowi Kuchcińskiemu jako przedstawicielowi Kancelarii Premiera. Wszystkim Państwu – za udział, za debatę, za myślenie o tej kwestii, bo to myślenie przekłada się na realizację. Każde takie spotkanie jest impulsem do tego, by te połączenia komunikacyjne powstały. Dzisiaj już są, ale są jeszcze cały czas za słabe.

Patrzę tutaj na naszych przyjaciół z państw bałtyckich… Ostatnio rozmawiałem z Premierem Łotwy, który rozpromieniony opowiadał mi o swoim rodzinnym wyjeździe. Wiedzą Państwo, gdy uczestniczy się w tej dużej polityce, nie ma się dla rodziny za wiele czasu. Miał to szczęście, tę sposobność, że udało mu się wygospodarować czas, żeby z najbliższymi wyjechać na chwilę na narty. Byłem bardzo dumny, bo powiedział mi, że przyjechali do nas, do Białki Tatrzańskiej, na południu Polski. Sprawdziłem sobie szybciutko na Google Maps – 1050 km z Rygi. Pytam go, ile jechał. Mówi: „11 godzin”. Jego żona, która akurat przy tym była, mówi: „13!”.

O trzy za długo. Proszę Państwa, o trzy za długo. 1050 km – jeżeli będziemy mieli porządne drogi – powinno się przejechać ze średnią prędkością 100 km/h, licząc oczywiście wszystkie ograniczenia, ale mniej więcej tak powinno wyjść. Powinien jechać około 10, maksymalnie 11 godzin. Nie powinien jechać 13 czy 14, bo żona Pana Premiera potem się poprawiła: że to było ponad, to było prawie 14. Za długo. Czeka nas jeszcze sporo pracy.

Ale dziękuję, że Państwo ją wykonują, jest bardzo potrzebna. Chcemy dojechać drogami szybkiego ruchu i autostradami rzeczywiście z Helsinek, z Tallina poprzez kolejne państwa bałtyckie, poprzez Polskę, poprzez Słowację, poprzez Węgry, Rumunię, Bułgarię do Grecji, do Turcji, chcemy dojechać do Mołdawii czy wreszcie chcemy pojechać na Ukrainę i mam nadzieję, że wkrótce tam pojedziemy. Drogami szybkiego ruchu, szybkimi kolejami, które dzisiaj już realizujemy, ale których wiele – w sensie rozwojowym – jeszcze cały czas przed nami jako zadania warunkujące rzeczywiście rozwój.

Ale nie tylko w znaczeniu czysto pojętego rozwoju gospodarczego, lecz także w znaczeniu bezpieczeństwa, co, jak wspomniałem dzisiaj, tak bardzo znakomicie rozumiemy jak – śmiało mogę powiedzieć – nigdy dotąd. Bo ostatnia poważna wojna w naszej części Europy była 80 lat temu, więc nikt na tej sali jej nie pamięta.

Szanowni Państwo, to są niezwykle ważne wyzwania. Nie możemy się przejmować tym, co dzisiaj się dzieje – tym, że dzisiaj jest wojna. Ta wojna jest, ale my wierzymy, że także dzięki naszemu wsparciu dla Ukrainy ta wojna skończy się zwycięstwem Ukrainy, jej przynależnością do wspólnoty państw europejskich, którą nazywamy wspólnotą Zachodu. Dzisiaj ten podział jest bardzo wyraźny: albo chcesz być częścią wspólnoty europejskiej, albo chcesz być częścią ruskiego miru. Można wybrać. Chciałbym, żeby wszyscy mogli wybrać.

Mówiłem to wczoraj do żołnierzy ukraińskich, których w tej chwili szkolimy wspólnie z naszymi sojusznikami z Kanady i z Norwegii w polskich ośrodkach wojskowych: żebyście mogli wybrać. Jeżeli będziecie chcieli wybrać swobodnie, spokojnie, w sposób wolny, nieskrępowany ruski mir, będziecie mogli wybrać. O to właśnie chodzi – żeby Wam pozwolono wybrać, czy chcecie przynależeć do Zachodu, czy chcecie przynależeć do wspólnoty wschodniej.

My chcemy przynależeć do wspólnoty Zachodu. Polacy wyraźnie kilkakrotnie to pokazali w sposób bardzo dobitny. Na szczęście nie musieliśmy strzelać. Protestując, walcząc bez broni, udało nam się obalić mur berliński i wrócić – także w sensie politycznym – do wspólnoty Zachodu, choć w sensie kulturowym zawsze byliśmy jej częścią.

Choć są elementy, w których do dzisiaj mówimy, że to wspólnota Zachodu – ta wspólnota głębszego Zachodu – tak naprawdę uczyła się od nas. Jak choćby w istocie tolerancji i demokracji, bo to u nas były one rzeczywiście jako pierwsze. Tolerancję religijną mamy w Polsce od ponad 550 lat. W istocie więc ta wymiana kulturowa jest niezwykle ważna – i to ona nas buduje, i to ona jest naszą siłą. Rozwój sieci infrastrukturalnych sprzyja temu w ogromnym stopniu. I nikomu, kto ma szerokie spojrzenie na świat, nie trzeba tego tłumaczyć.

Ogromnie mi tylko zależy na tym, żebyśmy zintensyfikowali swoje działania. Uśmiecham się nieraz do moich kolegów z Południa i mówię: „Słuchaj, jeżeli chcesz zobaczyć, jak rozległa jest Europa, to przejedź się samochodem z Krakowa przez Słowację, przez Donovaly, do Budapesztu. Przekonasz się, jak rozległa jest Europa, jak rozległa jest Słowacja. Przekonasz się – oczywiście – także, jak ona jest piękna, bo pojedziesz przez góry, krętymi drogami z niezwykłymi walorami widokowymi i może będziesz bardziej mógł się skupić na tych widokach, bo nie będziesz jechał zbyt szybko.

Ale nie każdy jest turystą i nie każdy ma w danym momencie potrzebę turystyczną. Ja bym chciał, żeby były obie drogi – żeby była ta piękna droga przez góry. Tak jak można przejechać z Austrii do Włoch przez przełęcz Brenner na dwa sposoby: albo tym wspaniałym tunelem i autostradą, które tam są, albo drogą wijącą się przez Alpy i podziwiać. Ale chciałbym, żebyśmy mieli wybór. Chciałbym, żebyśmy także przez Słowację i przez Polskę – do granicy – mieli wybór, a nie musieli jechać drogą jednopasmową, na której, niestety, przez dziesiątki lat zginęło już tak wielu ludzi. To także jest kolejny aspekt.

Na zakończenie podam Państwu tylko jeden przykład, odnosząc się także i do tej kwestii bezpieczeństwa. Jeszcze jako poseł rozmawiałem z jednym z wójtów gminy w Małopolsce, gdzie została zbudowana droga ekspresowa – zakopianka – która była bardzo niebezpieczna. Wtedy, gdy była jednojezdniowa, zginęło na niej mnóstwo ludzi.

Zapytałem go: „Panie Wójcie, ile miał Pan wypadków przed otwarciem ekspresówki?”. Mówi do mnie: „Wie Pan, wypadków to nie zliczę, ale ofiar śmiertelnych miałem, bywało, że i sześć, i siedem rocznie na terenie gminy”. To tylko niewielki fragment tej drogi, ale rzeczywiście było tam dosyć niebezpiecznie. Wielu ludzi przekraczało tam prędkość, wyprzedzało – wypadków było faktycznie bardzo dużo.

Pytam: „A odkąd otwarli drogę, ile miał Pan wypadków?”. Wtedy od otwarcia drogi minęło około pięciu lat. Powiedział do mnie: „Śmiertelnego ani jednego”. Pięć razy sześć to, proszę Państwa, 30. Trzydziestu ludzi nie zginęło na tej drodze, tylko dlatego że ktoś ją zbudował. To jest naprawdę nasze bardzo poważne zadanie. Także i wyzwanie cywilizacyjne – bardzo śmiało mogę to powiedzieć.

Dlatego jeszcze raz dziękuję za dzisiejszą konferencję. Życzę Państwu powodzenia i wierzę w to głęboko, że wszystkie te drogi powstaną. Tak jak powiedziałem: nie tylko te superstrategiczne, ale także i te inne. Bo potrzebujemy bezpieczeństwa, rozwoju gospodarczego, turystyki, przyjaźni – wszystkiego, co warunkuje spokojne, dostatnie i nowoczesne życie.

Dziękuję bardzo.

01_20230214_ndrzej_Duda_Konferencja_Europa_Karpat_Logistyka_JS__8608.jpg [698.41 KB]