Menu rozwijane

23 czerwca 2020

Szanowna Pani Premier,

Szanowna Pani Minister,

Szanowny Panie Przewodniczący,

Szanowni Państwo Posłowie,

Szanowni Państwo Członkowie Komisji Krajowej Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”,

Szanowni Państwo Szefowie Regionów,

Wszyscy Dostojni Przybyli Goście!

Jestem bardzo wzruszony i uważam to za wielki dla mnie zaszczyt. To wyjątkowe wyróżnienie, że właśnie „Tygodnik Solidarność” – pismo tak bliskie sercu mojego Prezydenta, o którym, za co dziękuję, wielokrotnie tu wspominano, Lecha Kaczyńskiego – przyznaje mi tę wyjątkową nagrodę.

Może Cię zainteresować Andrzej Duda uhonorowany tytułem Człowieka Roku „Tygodnika Solidarność” Dziękuję też za słowa o Prezydencie przyjaznym pracownikom. Ale w tym kontekście bardzo mocno chcę podkreślić jedno: miałem szczęście i jestem szczęśliwcem, że przez te pięć lat mojej prezydentury zawsze był rząd, który także chciał realizować te zobowiązania i który rozumiał, co to znaczy Solidarność, jakie jest zadanie Solidarności i jaka jest jej rola; i że były to dobre lata dla Polski – bo dla mnie Solidarność to spojrzenie na Polskę w niezwykle obiektywny sposób.

Miałem kiedyś długą rozmowę z Panem Przewodniczącym Piotrem Dudą – była jakby kontynuacją rozmów, które wcześniej odbywałem z moim ojcem, który od wielu lat jest członkiem Solidarności, był też swego czasu przewodniczącym Solidarności na wydziale, jest członkiem Solidarności od samego początku, w 1981 roku był na strajku na AGH, który został spacyfikowany.

Ale potem wielokrotnie przecież rozmawiałem też z Panem Prezydentem Lechem Kaczyńskim – który w końcu był, jak by nie było, wiceprzewodniczącym, a tak naprawdę w pewnym momencie, jak już dzisiaj mówiono, w rzeczywistości pełnił funkcję przewodniczącego, gdy Lech Wałęsa został Prezydentem Rzeczypospolitej – o tym, jaka jest rola Solidarności.

I jedno przede wszystkim: jest to ruch tak masowy, tak wielki, że nie ma tam żadnych drobnych interesików w ujęciu globalnym – jest to spojrzenie na Polskę. I jedna rzecz niezwykle logiczna: przecież Solidarność nie chce nigdy doprowadzić do tego, by przedsiębiorcy upadali, by zakłady pracy były likwidowane. Bo przecież wtedy nie będzie pracowników. I kto będzie częścią Solidarności?

Idea Solidarności polega na tym, by bronić praw pracowniczych, ale w taki sposób, by działo się to z pożytkiem dla gospodarki i z pożytkiem dla budowy systemu rzeczywiście społecznej gospodarki rynkowej. Wziąłem to sobie ogromnie do serca. Dlatego – myślę – ta moja współpraca z Solidarnością tak dobrze się układała.

Ale chciałbym, by Państwo – mimo wszystkich ciężkich dyskusji, bardzo twardych dialogów, które miały miejsce przez te pięć lat – spojrzeli dzisiaj na tę salę. Jest tu Pani Premier owacyjnie witana, jest Pani Minister, członek obecnego rządu, są też ministrowie, członkowie Solidarności – oklaskiwani i witani. Co to znaczy? Dla mnie to znaczy tylko tyle, że polskie sprawy przez ostatnie pięć lat – przez rząd Pani Premier Beaty Szydło, przez poprzedni i obecny rząd Pana Mateusza Morawieckiego na czele z obecną tu Panią Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – są dobrze realizowane.

Oczywiście, że były trudne momenty – to prawda, że musiałem też w różny sposób interweniować. Wielokrotnie miałem różne, czasem bardzo twarde rozmowy z Panem Przewodniczącym, Piotrem Dudą. Tak, bywało, że późną nocą nieraz zdarzały się telefony. A nieraz ja miałem pretensję, że nie zadzwonił i okazywało się, że jest jakiś impas, a już dawno mogłem interweniować i teraz coś tam jest nie tak.

To rzeczywiście była dobra współpraca. Zawsze miałem poczucie, że oparta przede wszystkim na wzajemnym zaufaniu – takim fundamentalnym, tzn. głębokim przekonaniu, że wszyscy chcemy dobrze dla Polski. I to głębokie przekonanie niosło w sobie nawet w najbardziej emocjonujących momentach wzajemny szacunek. Było to rzeczywiście źródło sukcesu tych ostatnich pięciu lat – że jak patrzymy na zmiany, które nastąpiły, to aż nie chce się wierzyć.

Z dumą wychodzę w tej chwili na moich spotkaniach, które toczą się w czasie kampanii wyborczej, i mówię do ludzi: W 2015 roku, gdy zmierzałem do zwycięstwa w wyborach prezydenckich, gdy Państwo mnie popierali, to nie tylko mieliście podwyższony wiek emerytalny mimo protestów Solidarności, mimo manifestacji wtedy pod Sejmem, którą doskonale pamiętam, mimo wniosku o referendum, który odrzucono, a przecież zebrano miliony podpisów. Ale przede wszystkim płaca minimalna wynosiła 1750 zł. Dzisiaj 2600 zł. To 850 zł różnicy. Niewyobrażalna różnica! To o połowę więcej!”.

Więc jest to po prostu ogromny postęp, jakiego nie było w ostatnich 30 latach. W tych pięciu latach się zrealizował. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło o ponad 20 proc. Już nie wspomnę o wszystkich programach społecznych: o 500+, 300+, 13. emeryturze, o innych rzeczach, które czekają, emerytury kobiet z 1953 roku i inne kwestie, które trzeba uzupełnić i które od lat są niezałatwione. Ale trzeba je realizować po kolei.

Dlatego też proszę teraz o wsparcie, bo chcę, by ta polityka nadal była realizowana. Jest cały czas rząd, z którym cały czas w tych sprawach udawało się dobrze współpracować – oczywiście mimo różnych sporów, które były, także mimo wet, które czasami trzeba było zgłosić.

Przecież jeżeli popatrzymy choćby na ustawę o Sądzie Najwyższym, to przypominam sobie interwencję wtedy Pana Przewodniczącego w sprawach administracyjnych pracowników Sądu Najwyższego, którym znoszono ochronę z art. 21 Kodeksu pracy – że nie będzie on stosowany. Nie było na to zgody Solidarności, w efekcie nie było także mojej zgody. Więc jest to dobra współpraca, rzeczywiście dla dobra polskich pracowników.

Bardzo dziękuję, bo jest to dla mnie w jakimś sensie świadectwo, że dobrze zrealizowałem ten – niestety – testament polityczny także Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ale przede wszystkim, że idąc razem z Solidarnością, wielkim momentem satysfakcji było 40-lecie Solidarności rozpoczęte w Pałacu Prezydenckim – tam, gdzie Solidarność powinna być tego dnia. Na parterze po prawej stoi okrągły stół, tam z boku, a w głównej Sali Kolumnowej jest dziś Solidarność na należnym sobie miejscu jako zwycięzca.

I gdy dziś mówię o Polsce, że to największe szczęście w ogóle w naszych dziejach chyba od czasów Jana III Sobieskiego – historycy mówią, że Polska jest w najlepszej sytuacji od tamtych czasów i że przez pokolenia nigdy nie mieli tak, by przez 30 lat mieć wolną, niepodległą, suwerenną Polskę, w której sami decydują w wyborach, jaki będzie jej kształt – to jest to dla nas niezwykłe zadanie. Bo jest to dla nas niezwykła, wręcz historyczna szansa, by rzeczywiście wyprowadzić Polskę na tory rozwoju, na jakim powinna się znajdować. Tego, co po latach różnych cierpień naszym rodakom, nam wszystkim się należy.

Ale to wszystko dzieje się dzięki Solidarności. Gdyby w latach 80. oddolnie nie ruszyła, by przywrócić Polakom wolność polską ręką, to nie byłoby dziś być może tego wszystkiego, co udało nam się osiągnąć. Pewnie byśmy dzisiaj nie siedzieli tu, w tym pięknym Zakopanem, bo pewnie nie byłoby Polski takiej, o jakiej wtedy wielu nawet nie marzyło, że mogłaby być. Wydawało się, że komuna jest nie do obalenia, a ZSRR przecież nigdy się nie zawali. Okazało się, że kolos miał gliniane nogi.

Ale przełamali to ludzie Solidarności – jak mówiłem we fragmencie, który był przytaczany – bezkrwawo, bez broni w ręku, z podniesioną dłonią ze znakiem V, ze znakiem zwycięstwa, z wiarą, z niezłomnym przekonaniem, że absurd nie może trwać wiecznie. I że po prostu to musi się zawalić. Że jeżeli jest już Solidarność robotników i jest Solidarność chłopów – mówię o Solidarności Rolników Indywidualnych, z którą wczoraj w Wierzchosławicach podpisywałem porozumienie – jeżeli sojusz robotniczo-chłopski odwrócił się plecami do komuny, to jest po niej. No i tak się stało, wkrótce upadła.

Bardzo dziękuję za to poparcie. Zrealizowaliśmy rzeczywiście większość zobowiązań umowy z 2015 roku, części nie udało się zrealizować do końca, ale przenieśliśmy je do umowy zawartej teraz. Wierzę, że także dzięki Państwa wsparciu będę miał jeszcze kolejne dopuszczalne polską konstytucją pięć lat, by dokończyć te zobowiązania i móc po zrealizowanych w pełni porozumieniach z Solidarnością spokojnie przejść do innych zadań dla Rzeczypospolitej.

Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję. Jest to dla mnie ogromne wyróżnienie. Będzie to na pewno jedna z moich najważniejszych pamiątek, pomijając już kwestię, że po prostu sama nagroda – w sensie artystycznym i estetycznym – jest również bardzo piękna. Z całą pewnością zajmie ważne miejsce w moim gabinecie, a kiedyś, w przyszłości, także w naszym domu. Agatka się do mnie uśmiecha, ale bardzo dziękuję, że jest tu ze mną.

Jeszcze raz bardzo dziękuję. Solidarność!

Andrzej Duda uhonorowany tytułem Człowieka Roku „Tygodnika Solidarność” (1)
o1632117817.jpg