Może Cię zainteresować Spotkanie z Kołami Gospodyń Wiejskich Lubelszczyzny
Przede wszystkim chcę bardzo serdecznie podziękować drogim, wspaniałym Paniom za to zaproszenie. Chcę podziękować za obecność tutaj Panu Wojewodzie, Państwu Posłom, wszystkim, którzy są dzisiaj z nami. A zwłaszcza chcę podziękować Paniom, bo jest to spotkanie kobiet, które – co dla mnie jest szczególnie cenne – są niezwykle zaangażowane w życie społeczne, są, jak to zawsze powtarzam, takimi autentycznymi twórcami społeczeństwa obywatelskiego na obszarach wiejskich i na obszarach mniejszych polskich miast, ale przede wszystkim są budowniczymi naszej tradycji. W tym znaczeniu, że to, co Panie robicie, to jest przede wszystkim przekazywanie tej tradycji z pokolenia na pokolenie. To jest przekazywanie jej z matki na córkę, z babci na wnuczkę – to wszystko, co jest dla nas tak niezwykle ważne.
A jednocześnie, oprócz tradycji, jest to też bardzo specyficzne budowanie więzi – więzi pomiędzy kobietami, dzięki którym kobiety, zwłaszcza te bardziej doświadczone życiowo, mogą podzielić się swoimi doświadczeniami z tymi młodszymi, porozmawiać o różnych sprawach, także takich, o których była mowa w piosence – a też są ważne, zwłaszcza dla młodych dziewcząt, które dopiero wchodzą w życie i dokonują różnego rodzaju ważnych wyborów. Muszą zdecydować, czym będą chciały zajmować się w życiu, muszą zdecydować się co do tego pewnie najważniejszego życiowego wyboru, czyli wyboru partnera życiowego. Bardzo często to właśnie to, co usłyszą od swoich mam, cioć, przyjaciółek, od życzliwych im osób między innymi w kołach gospodyń wiejskich, w tych specyficznych kołach przyjaciółek, można tak powiedzieć, w których mieszają się pokolenia – nieraz wyznacza ich drogę w życiu i nieraz też ratuje je przed różnymi trudnymi sytuacjami.
Chciałem za to, że tak właśnie Panie działacie, z całego serca podziękować i chciałem też bardzo mocno zaakcentować, że ten związek międzypokoleniowy działa w dwie strony. Bo to także jest bardzo często wsparcie i opieka, której doznają Panie, które już stają się seniorkami, mogą na nią liczyć ze strony najmłodszych – że się o nich nie zapomni, czasem przywiezie się na spotkanie, a czasem po prostu pójdzie się gdzieś razem, coś załatwić, a czasem po prostu w chorobie koleżanki z koła gospodyń wiejskich – kumy, jak to mówiła moja babcia w Starym Sączu – te młodsze, przyniosą zakupy, jak coś potrzeba, pojadą do apteki albo zwyczajnie coś załatwią. Można na siebie liczyć – to jest właśnie budowanie tej wspaniałej więzi, nie tylko bezpośredniej, międzysąsiedzkiej, ale takiej, o której mówimy, że jest więzią wspólnotową.
Ja zawsze zestawiam koła gospodyń wiejskich z drużynami strażaków ochotników, bo one są dla mnie w jakimś sensie podobne. Tam działają w większości mężczyźni, tu działają w większości kobiety. Mówię „w większości”, bo znam takie ochotnicze straże pożarne, gdzie jest większość kobiet. Bardzo rzadko się to zdarza, ale się zdarza. Spotkaliśmy już z Agatą taką drużynę ochotniczej straży pożarnej, w której kobiety stanowiły większość. Ale zwykle to są mężczyźni, chłopcy, z kolei w kołach gospodyń wiejskich – chociaż dzisiaj coraz więcej jest też mężczyzn, chłopaków – najczęściej są dziewczęta, panie.
Każdy w swojej grupie buduje to życie lokalne, co ma niezwykłe znaczenie także dla budowania i przenoszenia tradycji, tego, co ważne; dla uczenia o tym, co ważne, i co trzeba akcentować. Dlaczego przetrwaliśmy przez pokolenia, przez wieki – podkreślam to, bo według mnie to właśnie te społeczności wiejskie niejednokrotnie przeniosły Polskę i polskość przez bardzo trudny okres zaborów, stawiając ostry opór przeciwko rusyfikacji, germanizacji, przeciwko wszystkiemu temu, co robiono, żeby nas wynarodowić, żeby odebrać naszą tożsamość. Tą tożsamość opartą na ponad 1050 lat naszej kultury i tradycji chrześcijańskiej. Odkąd chrześcijaństwo do nas przyszło na tym pniu budowaliśmy naszą tożsamość i dzisiaj przez ten pryzmat patrzymy na to, kim i jacy jesteśmy. To też dzisiaj, w moim przekonaniu, w ogromnej mierze stanowi też zręby naszego patriotyzmu, poczucia polskości, potrzeby posiadania własnego państwa – państwa, w którym będziemy sami o sobie stanowić, sami o sobie decydować.
To właśnie dlatego ta Państwa działalność – kół gospodyń wiejskich czy drużyn ochotniczej straży pożarnej – jest dla mnie jako Prezydenta Rzeczypospolitej, tego, który dzisiaj jest głową państwa i w związku z tym ma obowiązek dbania o ciągłość Rzeczypospolitej, ciągłość władzy, ale także i o jej bezpieczeństwo – ta Państwa działalność jest tak ważna. Bo czy można oderwać kwestie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej od kwestii wychowania? Nie można. Bo albo będą dziewczęta, chłopcy wychowywani tak, że będą uważali, że trzeba stać na straży bezpieczeństwa Polski i, gdy trzeba, iść jej bronić – od tego szczebla podstawowego, mienia i życia sąsiadów, jak w przypadku pożarów, aż po te największe zagrożenia, kiedy trzeba iść i walczyć, bronić granic Rzeczypospolitej, walczyć o wolną, niepodległą i suwerenną Polskę do samego końca, czasem aż do śmierci. Przecież tak było w naszej historii i kto, jak kto i gdzie, jak gdzie, ale Lubelszczyzna taką historię doskonale zna, bo naznaczyła się ona krwawą, często do dzisiaj niezabliźnioną raną na dziejach Państwa rodzin. Tu właśnie, na tej ziemi, gdzie ludzie od pokoleń związani są z ojcowizną, gdzie jest tak niewielu przyjezdnych, a tak wielu miejscowych, co to mieszkają tutaj od zawsze, odkąd rodziny sięgają pamięcią swojej historii.
Ta tkanka jest dla mnie ogromnie ważna. To między innymi dlatego właśnie byłem wielkim orędownikiem przekształcenia Centralnej Biblioteki Wiejskiej w Warszawie na Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi. Instytut – po to, aby tę kulturę i dziedzictwo rozwijać, żeby to było takie miejsce, do którego Panie możecie przychodzić, zgłaszać się, jeżeli chcecie dowiedzieć się o tym, co było wcześniej; że może gdzieś jakieś ślady tej tradycji zginęły, że może coś można odtworzyć, odbudować. Mówię to zwłaszcza tam, gdzie kół gospodyń wiejskich nie było a często ich nie było w różnych wioskach, osiedlach, siołach, gdzie kobiety chcą stworzyć koło gospodyń wiejskich, gdzie jeszcze do tej pory ten obyczaj nie zafunkcjonował. To właśnie tam będą mogły przyjść i dowiedzieć się, jakie były obyczaje na ich terenie. Obyczaje, które były może obyczajami ich prababci.
Dla mnie to jest bardzo ważne. Mam nadzieję, że także i Panie przekażecie swoją pamięć i tradycję, żeby mogła tam zostać udokumentowana i w swoisty sposób zdeponowana. Mam nadzieję, że to jest ważne dla ludzi polskiej wsi, dla ludzi, którzy żyją bardzo często z uprawy roli, aby przetrwała pamięć o tych pięknych strojach, o pięknych obyczajach, o piosenkach, które Panie tutaj śpiewacie, które bardzo często są Pań tradycją od pokoleń.
Chciałem, żeby ta działalność była mocniejsza, żeby miała mocniejsze podstawy. Chciałem, żeby miała też wsparcie – nie tylko takie wsparcie werbalne, że Prezydent Rzeczypospolitej lub minister rolnictwa czy kultury, pan marszałek czy pani wojewoda, radni, wójtowie, burmistrzowie przyjdą i powiedzą: Tak, bardzo cieszymy się, że panie działacie, dziękujemy za to ogromnie, to jest bardzo ważne dla naszej społeczności lokalnej. Oczywiście, to jest zawsze dobre i miłe słowo i ono jest ważne. Oczywiście, bardzo miło mi jest również skosztować tego wszystkiego, co Panie przygotowujecie, bo z tego jesteście znane, z różnego rodzaju pyszności, smakołyków. Ale jak chciałem, żebyście miały też możliwości rozwijania się. To dlatego w 2018 roku byłem orędownikiem tej ustawy, która dzisiaj reguluje funkcjonowanie kół gospodyń wiejskich, która uczyniła z kół gospodyń wiejskich specjalne organizacje o charakterze lokalnym, która dała kołom gospodyń wiejskich możliwość uzyskania osobowości prawnej. A przede wszystkim – która daje kołom gospodyń wiejskich możliwość uzyskania finansowania ze strony państwa.
Może to nie są wielkie pieniądze – te kwoty pomiędzy trzy a pięć tysięcy złotych, które Koło Gospodyń Wiejskich może dostać na swoją działalność. Ale myślę, że one są pomocne i że one wspierają, że zawsze coś można za to kupić. Można wyposażyć siedzibę. Można po prostu coś za te pieniądze dobrego zrobić, a nie mam żadnych wątpliwości, że – kto, jak kto – ale gospodynie poradzą sobie z tym znakomicie. Już nie chcę mówić, że w rękach gospodyń przy obecnych możliwościach prawnych być może rozmnożą się znacząco, bo Koła Gospodyń Wiejskich są zwolnione z VAT-u do 200 000 zł i przecież mogą w tej chwili prowadzić działalność gospodarczą. To także możliwości stworzone przez tę nową ustawę.
Chcę Paniom powiedzieć, że dosłownie w ostatnich dniach była nowelizacja tej ustawy i miałem przyjemność złożyć pod nią swój podpis. Ustawa przewiduje, że w tym roku 40 milionów złotych będzie przewidzianych na funkcjonowanie Kół Gospodyń Wiejskich. W zeszłym roku to było 30 mln zł, a w poprzednim roku 2018 – zaledwie 16,5 mln. To 40 milionów złotych rzeczywiście zapewni możliwość otrzymania wsparcia ze strony państwa przez ponad jedenaście tysięcy Kół Gospodyń Wiejskich. Zresztą najlepszym dowodem na to, co ustawa z 2018 roku dała Kołom Gospodyń Wiejskich jest to, że od grudnia 2018 roku liczba Kół Gospodyń Wiejskich w Polsce zwiększyła się praktycznie dwukrotnie. To właśnie pokazuje, jak bardzo to pobudziło do życia i tworzenia tych obywatelskich wspólnot.
Jeszcze raz chciałem Paniom ogromnie za to podziękować. Bardzo proszę, żebyście moje podziękowania przekazały również swoim koleżankom. Wiem, że ze względu na obecnie obowiązujące przepisy związane z pandemią koronawirusa, nie wszystkie Panie, które chciałyby tutaj dzisiaj być na tym spotkaniu, z którymi mógłbym się spotkać, mogły być obecne. Bardzo proszę, żeby przekazać moje serdeczne pozdrowienia razem z podziękowaniami za tę działalność, którą doprawdy trudno ocenić, a już na pewno wycenić się jej nie da – bo tak wiele robione jest dla społeczności lokalnej, dla młodych, dla naszej tradycji, dla pamięci, dla umacniania obyczajów, tożsamości – tego wszystko, co jest tak bardzo ważne i stanowi o tym, że możemy z podniesioną głową mówić o sobie: tak, jesteśmy Polakami i tak, w większości wywodzimy się z terenów wiejskich. Bo taka jest prawda. Ja również wychodzę się z terenów wiejskich. Dumny jestem z tego, że moje ciotki i wujkowie pracują do dzisiaj na roli, że mają gospodarstwo, że mają swój inwentarz i że to jest takie miejsce, gdzie bije do dzisiaj serce mojej rodziny, jej najgłębszej tradycji. Bo to jest to duma. Chciałbym, żebyście Panie zawsze tę dumę czuły. Zresztą wiem, że ją czujecie.
Z całego serca chciałem za to podziękować, życząc Paniom wszelkiego powodzenia, realizacji wszystkich marzeń, planów, zamierzeń. Mam nadzieję, że nam, ludziom, którzy także dzięki decyzjom Pań – bo przecież Panie idziecie do wyborów, podejmujecie również przy urnach decyzje – to dzisiaj sprawujemy władzę w Rzeczypospolitej – uda się tak działać, żebyście Panie odczuwały, że Polska zmienia się dosłownie na Waszych oczach, pod Waszymi dłońmi – w sensie pozytywnym, że Waszym rodzinom żyje się coraz lepiej, że Waszym społecznościom lokalnym funkcjonuje się coraz lepiej. Że jest lepsza infrastruktura, że w związku z tym są większe możliwości dla Pań, dla młodych, dla wszystkich.
Dla mnie to jest ogromnie ważne – żeby było to poczucie, że nie jest żadną gorszą sytuacją to, że mieszkam w mniejszym mieście, czy mieszkam na wsi, bo też mam stworzoną infrastrukturę drogową, bo też mam przyzwoitą, dobrze wyposażoną i piękną szkołę, bo też mam przedszkole, bo też mam szerokopasmowy internet, bo też mam dostęp do tych wszystkich rzeczy, które dzisiaj są znamionami nowoczesności. Chciałbym, żeby taka właśnie była Polska i cieszę się, że możemy tę Polskę zmieniać. Może to nie dzieje się tak bardzo szybko. Może ktoś by oczekiwał, że będzie działo się szybciej, ale to robiliśmy. Miałem zaszczyt to robić przez ostatnie pięć lat i wiem, że sporo udało się zmienić, choć bardzo dużo zostało jeszcze do zrobienia. Ale wierzę w to, że te wszystkie zmiany przyniosą nam to, że będziemy tutaj w naszym kraju żyli naprawdę spokojnie, bezpiecznie i naprawdę wygodnie. Że będziemy kiedyś z uśmiechem wspominali czasy, kiedy trzeba było wyjeżdżać za granicę za pracą, bo tutaj jej nie było. A młodzi – mam nadzieję – że nie będą chcieli w to wierzyć, że kiedyś mogło tak być. Tak, jak teraz nie chcą wierzyć, że kiedyś mogło nie być nic w sklepach.
Dzisiaj, dosłownie przed chwilą, w Pałacu Prezydenckim uczestniczyłem w finale AgroLigi. Wręczając wyróżnionym rolnikom, producentom rolnym i firmom nagrody, powiedziałem: Mam nadzieję, że ludzie w Polsce zawsze będą pamiętali o tym, jakie dzieło dla nas wszystkich wykonujecie. Zwłaszcza ci, którzy pamiętają czasy, gdy były puste półki w sklepach w latach 80., gdy na półkach był tylko ocet. Młode dziewczyny spoglądają z niedowierzaniem, chłopcy też. Ale tak było. Dzisiaj, kiedy przyszedł koronawirus to pierwszy ruch – pewnie Panie widziałyście też w telewizji – ludzie się rzucili na sklepy, bo zaraz nie będzie jedzenia. Wiedziałem, że będzie. Patrzyłem na to z uśmiechem, że ludzie kupują po sto kilogramów cukru. Po co? Starczy do końca życia im i ich dzieciom. Za chwilę półki były pełne.
Nigdy nie było żadnego problemu z żywnością i nigdy dla nikogo jej nie zabrakło. Owszem, było tak, że ludzie mieli problem z pieniędzmi. Czasem nie mieli za co kupić, czasem nawet dzieci były głodne, dlatego właśnie uruchomiliśmy takie problemy społeczne jak 500 Plus. Ale – na kogo, jak na kogo – na polskich rolników można liczyć. I to dlatego właśnie półki u nas są pełne. Za to także Paniom z całego serca dziękuję, bo wielu ludzi tego nie docenia. A nie każdy kraj tak ma, że ma zabezpieczone kwestie żywnościowe i ludzie się nie muszą martwić, czy jedzenie będzie w sklepie, czy nie. Czy będzie dostępne, czy nie. Czy będzie oddane do banku żywności, czy w inne miejsca, gdzie dostanie je ktoś, kto potrzebuje pomocy. Z całego serca za to wszystko dziękuję.
Jestem dumny i szczęśliwy, że mogłem się tutaj dzisiaj spotkać dzisiaj z Paniami. Dziękuję za to niezwykle miłe przyjęcie.