Menu rozwijane

29 marca 2022

Wielce Szanowna Pani Prezes – Pani Elżbieto,
Wielce Szanowni Najbliżsi Pana Profesora na czele z Dziećmi Pana Profesora,
Rodzino Pana Profesora,
Przyjaciele,
Współpracownicy,
Szanowny Panie Prezydencie Rzeczypospolitej wraz z Małżonką,
Szanowny Panie Premierze,
Panie Prezydencie Miasta Krakowa,
Szanowni Przedstawiciele Korpusu Dyplomatycznego,
Szanowny Panie Ambasadorze Republiki Federalnej Niemiec,
Szanowni Panowie Marszałkowie województw,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Eminencjo, Księże Kardynale,
Ekscelencjo, Księże Prymasie,
Wszyscy Eminencje, Czcigodni Księża,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Szanowni Państwo Profesorowie,
Mieszkańcy Krakowa,
Wszyscy Drodzy Rodacy obecni z nami tutaj, w tej wspaniałej krakowskiej świątyni
i wszyscy łączący się z nami także duchem!

Patrzę na twarz Pana Profesora, Krzysztofa Pendereckiego, uwiecznioną na tym jakże wymownym i niezwykłym zdjęciu. Patrzę w te oczy, które znam i które miałem zaszczyt i przyjemność wielokrotnie widzieć bezpośrednio przez wiele, wiele lat.

I muszę Państwu powiedzieć, że przenika mnie dreszcz na myśl o tym, jakiego człowieka dzisiaj żegnamy i odprowadzamy Jego prochy w to ważne dla Polski, dla naszego narodu i dla Krakowa miejsce.

Jakim człowiekiem, jaką duszę trzeba było mieć, żeby zostać poproszonym o napisanie dzieła na rocznicę trzytysiąclecia istnienia Jerozolimy? Kim trzeba było być – nie tylko: jakim artystą, nie tylko jakim wirtuozem jako kompozytor, ale jakim trzeba było być człowiekiem – żeby oddać 3 tys. lat takiego miasta? Mieszanki kultur, wielkiej historii, gdzie kultura żydowska miesza się z kulturą arabską, gdzie została również zapisana część historii europejskiej – często w przelanej krwi, w cierpieniu Boga, w cierpieniu człowieka, w religijnych uczuciach żydów, muzułmanów, chrześcijan… Jakim człowiekiem trzeba było być, żeby zostać o to poproszonym?

Jakimże wielkim zaszczytem dla nas jako narodu jest i było to, że został poproszony właśnie On, nasz rodak, prof. Krzysztof Penderecki. Jakiż wielki i światowo doceniony talent musiał mieć wówczas ten już 60–letni dojrzały człowiek, ale przecież wcześniej młody chłopak – młody muzyk poproszony o napisanie utworu na 700–lecie katedry w Münster.

Chłopak z Dębicy, z Małopolski, dzisiaj z ziemi podkarpackiej, z polskiej rodziny – zwykłej, a jednak kulturowo tak ważnej dla naszego świata i dla naszego regionu, tutaj, serca Europy. Człowiek o krwi i ormiańskiej, i niemieckiej i przeniknięty polską kulturą i kulturą żydowską tak obecną tutaj przez długie, długie dziesięciolecia i stulecia, którą w pełni tutaj tętniącą widział jako chłopiec przed II wojną światową. Potem przeżył koszmar wojny – miał przecież zaledwie 33 lata, gdy pisał „Pasję wg św. Łukasza” na tamtą właśnie wielką uroczystość w 1966 roku. Już wtedy dostrzeżono jego niezwykłość.

Z wielkim przejęciem patrzyłem na twarze prezydentów i głów państw w czasie uroczystości, gdy obchodziliśmy 80–lecie wybuchu II wojny światowej i wszyscy w Warszawie zaproszeni byli na „Polskie requiem”. Przyjechali liderzy polityczni z całego świata. Widziałem: jakże rozumieli, co pobrzmiewa w tych nutach zapisanych przez prof. Krzysztofa Pendereckiego. Że słychać w nich ten ból, to cierpienie, tę walkę – to wszystko, co wtedy i później było udziałem naszego narodu.

Są w dziejach światowej kultury ludzie niezwykli – zapisani na zawsze, na wieki na kartach historii świata i jego kultury. Z całą pewnością dzisiaj na miejsce wiecznego spoczynku odprowadzamy właśnie takiego wielkiego człowieka.

Bardzo dziękuję, Pani Prezes, Pani Elżbieto – bardzo dziękuję, że ta dzisiejsza uroczystość religijna, ale zarazem państwowa ma miejsce. Wiem, że dla Pani, dla dzieci Pana Profesora, dla Państwa to jest drugi raz, gdy Państwo Go żegnają. Bo w tamtym momencie, gdy żegnaliście Go po raz pierwszy dwa lata temu, pandemia spowodowała, że świat był zamknięty, nie można było przyjść, by się pożegnać.

Dziękuję za to, że dzisiaj możemy z Panem Prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, z Panem Premierem Piotrem Glińskim, Panem Prezydentem Jackiem Majchrowskim i wszystkimi przedstawicielami władz państwowych – w szerokim tego słowa znaczeniu: bo zarówno tych centralnych, państwowych, jak i samorządowych – pożegnać Pana Profesora, oddając Mu cześć. Naszemu wielkiemu rodakowi, naszemu wspaniałemu artyście, naszemu wielkiemu kompozytorowi absolutnie światowej klasy.

Kiedyś Norwid powiedział o Chopinie: „Sercem – Polak, talentem – obywatel świata”. Przecież wiemy wszyscy, tak jak tutaj jesteśmy, że mógł mieszkać wszędzie, mógł wybrać każde miejsce, mógł to zrobić przecież bardzo, bardzo dawno temu; mógł mieszkać w Miami, Nowym Jorku, Los Angeles, Paryżu, Londynie, Monako – wszędzie.

Jest taka opowieść o ministrze Talleyrandzie, że kiedyś przyszedł zaproszony na wystawne przyjęcie, był spóźniony, usiadł z boku. Gospodarz przejęty podbiega: „Panie ministrze, prosimy na honorowe miejsce”. Uśmiechnął się ponoć i powiedział: „Hrabio, najbardziej honorowe miejsce jest tutaj, gdzie siedzę ja”.

Jestem pewien, że gdyby Pan Profesor wybrał inne miejsce na spędzenie swojego życia, na mieszkanie dla siebie i swojej rodziny, to każde miejsce na świecie zyskałoby na znaczeniu i prestiżu właśnie dzięki temu, że On tam zamieszkał.

Tym bardziej jest dla nas ważne, że wybrał właśnie Polskę, Kraków, Lusławice – ziemię, na której się urodził i którą tak bardzo kochał; z którą nie umiał się rozstać, mimo że pewnie wielu Go namawiało, zwłaszcza przed 1989 rokiem, gdy tak trudno było tutaj tworzyć, mówić to, co człowiek naprawdę myślał. A On to robił i umiał to wyrazić swoją twórczością także w tamtych trudnych czasach.

Gdy się tutaj, w Krakowie, urodziłem w 1972 roku, był rektorem krakowskiej Akademii Muzycznej. Gdy miałem 15 lat, nadal był rektorem krakowskiej Akademii Muzycznej. Jest legendą naszego miasta. Jest i będzie.

Panie Profesorze, dziękuję za każdą nutę. Dziękuję za Lusławice. Dziękuję za Europejskie Centrum Muzyki. Dziękuję za Orkiestrę Talentów. Dziękuję za miejsce, gdzie młodzi muzycy z całego świata mogą przyjeżdżać, by się doskonalić, szlifować swój talent, móc się rozwijać – ale także po to, by poznawać nasz kraj, Polskę; by lepiej zrozumieć Pana, Pańską twórczość. I by móc patrzeć w Pana twarz – tak szlachetną, tak mądrą, tak wielką.

Panie Profesorze, z całego serca dziękujemy. Dziękuję w imieniu Rzeczypospolitej. Ten najwyższy w naszym kraju order – Order Orła Białego – nadał i wręczył Panu Profesorowi Pan Prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Patrząc na Pana w trakcie tej pożegnalnej mszy świętej, patrząc na ten order, pomyślałem: „Panie Prezydencie, jestem przekonany, że każdy z nas Prezydentów, którzy nastali po Panu jako kolejni następcy, także wręczyłby Order Orła Białego Panu Profesorowi z absolutną, wielką radością w imieniu Rzeczypospolitej i głębokim przekonaniem, jak bardzo jest on należny za wielkie i wiekopomne zasługi dla naszego państwa i dla nas jako tych, którzy żyją tutaj, na tej ziemi, i są dumni z jej wielkich synów”.

Panie Profesorze, dziękuję Panu z całego serca. Mistrzu, spoczywaj w pokoju.

Może Cię zainteresować Pożegnanie Krzysztofa Pendereckiego