Menu rozwijane

02 września 2022

 

Szanowna Małżonko, Szanowni Najbliżsi śp. Pana Prezydenta Tadeusza Ferenca,
Szanowni Panie i Panowie Ministrowie,
Szanowny Panie Marszałku,
Szanowna Pani Wojewodo,
Panie Prezydencie Miasta Rzeszowa,
Szanowni Państwo Przewodniczący Samorządu Regionalnego, Lokalnego,
Szanowni Państwo Radni, Posłowie, Senatorowie,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Wielce Szanowni Państwo,
a przede wszystkim Czcigodny Księże Biskupie i Czcigodni Księża Celebransi,
Wszyscy Uczestnicy uroczystości pogrzebowych, w trakcie których żegnamy Pana Prezydenta Tadeusza Ferenca!

Tydzień temu, w sobotę, dokładnie o 20.20, z całą pewnością można tak powiedzieć, że w długich dziejach Rzeszowa, Podkarpacia, ale też i Rzeczypospolitej Polskiej zakończyła się epoka, coś, co już nie wróci, bo zakończyły się lata pracy i służby publicznej człowieka, polityka, ale przede wszystkim społecznika, który w skali naszego kraju z całą pewnością był wyjątkowy. Nie wszyscy umieją i nie wszystkim udaje się w taki sposób poprowadzić przez dziesięciolecia sprawy publiczne, jak realizował to Pan Prezydent Tadeusz Ferenc.

Miał wielkie doświadczenie życiowe. Nie tylko dlatego, że urodził się w skromnym domu ponad 82 lata temu, ale przede wszystkim dlatego, że z tego skromnego domu bardzo wcześnie musiał iść do pracy. Miał zaledwie 16 lat, kiedy zaczął pracować po prostu jako zwykły robotnik. Doświadczył w swoim życiu od tej strony zawodowej – śmiało można powiedzieć – wszystkiego: od zwykłej, ciężkiej pracy fizycznej poprzez stopniowo zdobywane wykształcenie aż do studiów wyższych oraz wysokich funkcji państwowych i publicznych, które pełnił.

To życie jak niezwykłe spektrum różnego rodzaju działalności: od – jak wspomniałem – szeregowego pracownika w bardzo młodym wieku poprzez funkcje zarządcze, wicedyrektorskie, dyrektorskie, prezesów, a więc poprzez działalność, śmiało można powiedzieć, o profilu biznesowym, aż do funkcji publicznych: posła na Sejm, radnego, Prezydenta miasta.

Jakże spektakularne jest to, że tylko raz konieczne było tutaj, w Rzeszowie – w czasach, kiedy ubiegał się o urząd Prezydenta miasta – dwukrotne przeprowadzanie wyborów, czyli dwóch tur wyborów, w 2002 roku, kiedy startował po raz pierwszy. Później za każdym razem, aż do roku 2018, wystarczała tylko jedna tura, żeby mieszkańcy spokojnie przedłużyli jego mandat. To najlepsze świadectwo tego, jakim był włodarzem miasta, jakim był gospodarzem, jakim był Prezydentem Rzeszowa.

Jakie są efekty jego publicznej służby? Słowo „spektakularne” nie będzie absolutnie niczym przesadnym. O tej spektakularności przez ostatnie dni napisano tak bardzo wiele, opisując cały rozwój Rzeszowa, wszystkie inwestycje, które tutaj się zdarzyły. Poprzez cytowane słowa, że właściwie wszystkie drogi i ulice w Rzeszowie, wszystkie trakty zostały odnowione w okresie prezydentury Tadeusza Ferenca. Poprzez to, że powstały nowe żłobki, nowe przedszkola, spektakularne szkoły – jak ta nr 18, podstawowa, o której mówi się, że jest mercedesem wśród szkół, czy jak szkoła na osiedlu Drabinianka.

Ale, proszę Państwa, jeżeli ktoś bardzo chłodnym okiem chce popatrzeć na Rzeszów przez ten czas, a zna się na samorządzie i funkcjonowaniu instytucji budżetowych, to wystarczy, że dowie się, że kiedy Pan Prezydent Tadeusz Ferenc obejmował urząd Prezydenta Rzeszowa, to budżet Rzeszowa wynosił ok. 350 mln zł. Kiedy kończył swoje urzędowanie, są to prawie 2 mld. Mniej więcej o 550 proc. wzrosła ta kwota przez te 18 lat, kiedy był Prezydentem miasta.

Nie ma żadnego obiektywnego wskaźnika, który uzasadniałby taki wzrost, poza jednym: oczywistym, dynamicznym rozwojem miasta i jego dochodu pod każdym względem – pod względem zamożności mieszkańców, pod względem liczby podmiotów wykonujących tutaj działalność gospodarczą, tu zarejestrowanych i tutaj odprowadzających część swojego podatku CIT, poprzez podatki lokalne, które spływały do kasy miasta, poprzez różnego rodzaju dochody, które miasto przez ten czas osiągało. Widać to w Rzeszowie na każdym kroku.

Kiedy dowiedziałem się o śmierci Pana Prezydenta, o jego odejściu, muszę Państwu powiedzieć, że uderzyły mnie dwie myśli. Pierwsza była taka, że rzeczywiście jest to ktoś, kto – w jakimś sensie można o nim mówić – prawie że zastał Rzeszów drewniany, a zostawia murowany, jak Kazimierz Wielki.

Z drugiej strony, kiedy spotkaliśmy się w maju i miałem tę wielką przyjemność, że osobiście, bezpośrednio odznaczałem Pana Prezydenta Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski z Gwiazdą, to patrzyłem na niego z wielkim szacunkiem i jakimś takim rozrzewnieniem, myśląc sobie, że oto starszy pan po długiej służbie publicznej będzie mógł sobie teraz spacerować po swoim Rzeszowie, będzie mógł sobie siedzieć na ławeczce, a ludzie będą przechodzili, będą mu się kłaniali, będzie słyszał wiele wyrazów szacunku. Szkoda, że nie będzie mógł tego robić jeszcze choćby przez co najmniej kilka lat. To jeden z tych elementów, którego ja osobiście bardzo żałuję.

Muszę Państwu powiedzieć, że żegnam Pana Prezydenta z ogromnym szacunkiem nie tylko dlatego, że żegnam go jako Prezydent Rzeczypospolitej, który przybył, żeby pokłonić się przed trumną w ostatniej drodze wielkiego Prezydenta miasta – ważnego miasta w Polsce – który w spektakularny, ogromny sposób przyczynił się do jego niezwykłego rozwoju, do jego popularyzacji, do tego, że Rzeszów tak pięknie łączy swoją wielką tradycję z nowoczesnością; że Rzeszów tak pięknie wygląda; że przyciąga ludzi.

Że liczba jego mieszkańców na przestrzeni tych ostatnich lat zwiększyła się o ponad 40 tys. Że wielkość miasta wzrosła ogromnie obszarowo przez ten czas, kiedy Pan Prezydent Tadeusz sprawował swoją funkcję. Że to jest jego ogromna zasługa, jego wizjonerstwa, jego umiejętności dopilnowania spraw – zarówno od strony techniczno–budowlanej, planistycznej, jak również od strony politycznej. Pod tym względem – trzeba powiedzieć – był osobą wybitną.

Ale też dlatego – muszę osobiście powiedzieć, pomijając sprawowaną przeze mnie funkcję – że był po prostu człowiekiem wielkiej klasy. Klasy! Nigdy nie zapomnę tego, że w czasie niezwykle gorącego i bardzo trudnego czasu, kiedy dobiegała końca kampania prezydencka w 2020 roku, ku mojemu zaskoczeniu – nie ukrywam – tutaj, na rynku w Rzeszowie, powitał mnie Pan Prezydent Tadeusz Ferenc.

Nie spodziewałem się tego. Pochodziliśmy z innych obozów politycznych, na wiele spraw mieliśmy inne spojrzenie, choć myślę, że mieliśmy wspólne spojrzenie na więcej spraw, niż ktokolwiek sobie być może myśli. Ale to bardzo rzadko się zdarzało, aby włodarz miasta, który w zdecydowany sposób opowiadał się za innym kandydatem, przyszedł po to, żeby mnie powitać.

Wszyscy muszą pamiętać, że bardziej niż Prezydentem Rzeczypospolitej byłem wtedy kandydatem w wyborach. Absolutnie nie miał obowiązku tego robić. A jednak przyszedł. Przyszedł po prostu, żeby uścisnąć mi dłoń, i był przez moment. Było to dla mnie ogromnie ważne przeżycie. Pomyślałem sobie wtedy, dokładnie pamiętam: „Ma ten człowiek wielką klasę”.

Z całą pewnością był człowiekiem, był politykiem z wielką klasą. Myślę, że właśnie ta klasa oraz umiejętność zachowania się i znalezienia się w różnych, czasem trudnych okolicznościach powodowały, że osiągnął tak wielki sukces w tym, co kochał najbardziej – w działaniu dla drugiego człowieka.

Wierzcie mi, Państwo, nie zdarza się często – jest tutaj obecnych wielu polityków, zarówno państwowych, tych z najwyższego szczebla, jak i samorządowych – żeby ludzie wybrali na Prezydenta miasta człowieka, który wcześniej był prezesem spółdzielni mieszkaniowej. Musi być to ktoś wyjątkowy. Nie jest to takie proste, aby po tym, jak było się prezesem spółdzielni mieszkaniowej, znaleźć ten ludzki głos w wyborach powszechnych. Znalazł.

Dlatego że zawsze na pierwszym miejscu były dla niego sprawy człowieka – i ludzie to wiedzieli. Przez te dziewięć lat, kiedy sprawował funkcję prezesa spółdzielni mieszkaniowej, przekonali się o tym dobitnie, że człowiek jest dla niego na pierwszym miejscu, i głęboko w to wierzyli, że będzie umiał to samo pokazać jako Prezydent miasta. I umiał.

Zawsze mówił, że w jego działalności podstawowym dążeniem jest to, aby miasto stawało się coraz piękniejsze, aby było na pierwszym miejscu, aby było coraz lepsze, a zwłaszcza – żeby było coraz bardziej przyjazne dla ludzi, żeby chcieli tu przyjeżdżać i chcieli tu mieszkać. Tak, chcą tu przyjeżdżać i chcą tu mieszkać. Tak, Rzeszów rozwija się dynamicznie pod każdym względem.

A dowodem tego jest choćby to, że w ciągu ostatnich miesięcy bardzo trudnej sytuacji za naszą wschodnią granicą, dokładnie wszystkim Państwu znanej, Rzeszów – także jako miasto – sprostał zadaniom, których nikt się nie spodziewał i które są niezwykłe, a bardzo poważne. I miasto daje radę – przede wszystkim od strony infrastrukturalnej – podołać tym wszystkim wymaganiom. To także jest ogromna zasługa lat służby publicznej Pana Prezydenta Tadeusza Ferenca, za którą Rzeczpospolita jest mu ogromnie wdzięczna.

Panie Prezydencie, żegnam Pana jako Prezydent Rzeczypospolitej. Jako Andrzej Duda mówię Panu Prezydentowi „do zobaczenia”. Wierzę w to, że Pan Prezydent stąpa po niebieskich mokrych połoninach i cieszy się teraz radością obecności u tronu Najwyższego. Chciałem powiedzieć, że z całego serca dziękuję za wszystko, co Pan Prezydent zrobił dla Rzeczypospolitej, dla Podkarpacia, dla Rzeszowa, dla ludzi.

I chcę Panu Prezydentowi powiedzieć, że żegnam go, a w sercu pozostaje mi jedno – jak wiem – z Pana ulubionych powiedzeń, które niejako wyraża kwintesencję pełnienia przez Pana służby publicznej i tego niezwykłego urzędu, z którym Pan Prezydent pożegnał się sam, dobrowolnie w momencie, w którym zorientował się, że nie będzie już w stanie ze względu na chorobę wykonywać go tak, jak by tego chciał i jak uważał, że on powinien być realizowany – to też wyraża się w tym powiedzeniu: „Robota musi się robić, Panie Prezydencie”.

Robota musi się robić. Dziękujemy z całego serca. Proszę spoczywać w pokoju.

Może Cię zainteresować Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski pośmiertnie dla Tadeusza Ferenca