Wielce Szanowni Państwo – członkowie rodziny Pileckich oraz Ostrowskich, można powiedzieć: gospodarze naszego dzisiejszego spotkania i dzisiejszej uroczystości,
Wielce Szanowny Panie Ministrze,
Szanowny Panie Wojewodo,
Wielce Szanowny Panie Burmistrzu Ostrowi Mazowieckiej,
Szanowny Panie Prezesie Instytutu Pamięci Narodowej,
Szanowni Panowie Starostowie,
Szanowni Państwo Radni,
Wszyscy Dostojni Przedstawiciele samorządu lokalnego i społeczności lokalnej Ostrowi Mazowieckiej,
Dyrektorzy Szkół,
Księża Proboszczowie,
Wszyscy Wielce Szanowni Państwo Profesorowie,
Członkowie Rady Muzeum i Członkowie Młodzieżowej Rady na czele z Państwem Przewodniczącymi,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Mieszkańcy Ostrowi Mazowieckiej, Mazowsza i Podlasia,
Wszyscy Wielce Szanowni Państwo!
Bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję za to muzeum i bardzo dziękuję za tę niezwykłą możliwość sprawowania honorowego patronatu nad tą inwestycją i nad tym wydarzeniem.
Może Cię zainteresować Otwarcie Muzeum – Dom Rodziny PileckichSą trzy symboliczne miejsca, które w jakimś sensie obrazują Witolda Pileckiego nie tylko jako człowieka z krwi i kości, który miał swoją rodzinę, swoje życie, swoje osobiste przekonania, który był wielkim patriotą, wspaniałym żołnierzem, oficerem; który żył – był synem, mężem, ojcem. Ale właśnie w tych wszystkich ujęciach był także symbolem. I jest nim. I będzie. Symbolem Polaka przez wielkie P, symbolem żołnierza przez wielkie Ż, symbolem człowieka przez wielkie C. Ale był zarazem postacią stąpającą po ziemi.
O to wszystko chodzi właśnie w tym wielkim dziele. Mówię „dziele”, bo to nie tylko muzeum Dom Rodziny Pileckich – w istocie także, a może przede wszystkim rodziny Ostrowskich, bo przez ojca Pani Marii Pileckiej z domu Ostrowskiej ten dom w 1901 roku został wybudowany dla rodziny Ostrowskich – ale także dzieło w postaci trzech muzeów i ich, mam nadzieję, w jakimś sensie także zwielokrotniania w różnych miejscach Rzeczypospolitej, wszędzie tam, gdzie toczyły się takie właśnie jej losy; a te toczyły się na przeważającym jej obszarze. Myślę o Muzeum Żołnierzy Wyklętych także przecież niedaleko stąd, myślę o strasznym muzeum w Warszawie na ulicy Rakowieckiej, o którym możemy powiedzieć, że jest tym ostatecznym.
Poprzez życie Witolda Pileckiego, ale zarazem poprzez symbol, jakim był, te właśnie trzy placówki pokazują drogę życia patriotów; pokazują drogę życia polskich żołnierzy. Ale zarazem poprzez przedstawienie w ten sposób właśnie ukazują one również rzecz niezwykle istotną dla wszystkich tych, których mają na przyszłość edukować – poprzez to, co w nich udokumentowane i pokazane.
A mianowicie: że byli to także zwykli ludzie stąpający po tej ziemi. Którzy się urodzili, wychowali, chodzili do szkoły, mieli rodziców, którym pomagali, rodziców, którzy ich wychowywali, którzy ich ukształtowali; mieli środowisko, z którego wyrośli po to, by stać się takimi, jakimi ostatecznie byli; po to, by być tak ukształtowanymi, by zdecydować się na walkę w obronie ojczyzny, na trwanie w konspiracji, na bohaterstwo, a jeżeli trzeba było i tak się los potoczył – to na cierpienie i śmierć.
Ta droga zaczyna się symbolicznie właśnie tutaj – w tym rodzinnym domu, w którym wychowała się i z którego wyszła, w którym mieszkała w dzieciństwie, wczesnej młodości i trochę także później, w czasie okupacji, małżonka rotmistrza Witolda Pileckiego, Pani Maria Pilecka z domu Ostrowska.
Ten dom jest dzisiaj niezwykle ważnym połączeniem tych dwóch elementów – z jednej strony normalnego życia, bo on pokazuje właśnie historię Marii Pileckiej, która przecież nie była wielkim żołnierzem, nie była wielkim konspiratorem, nie była wielce przebiegłym wywiadowcą, jakim w każdym calu był jej mąż, rotmistrz Witold Pilecki. Ale nie ma cienia wątpliwości, że była wielką patriotką jako osoba, jako żona, jako matka, jako polska kobieta. Od samego początku do samego końca – czy to stojąc przy mężu, czy wychowując dzieci, z którymi pozostała w czasie, kiedy on poszedł na wojnę, w czasie kiedy był w konspiracji, kiedy się ukrywał, kiedy był więziony w Auschwitz, kiedy potem walczył cały czas w konspiracji w Powstaniu Warszawskim.
Kiedy wreszcie – mimo że teoretycznie wojna się skończyła i oficjalnie został ogłoszony jej koniec – dla niego wolnej Polski nie było, bo cały czas widział ją jako Polskę okupowaną, choć przez innego już okupanta, który choć oficjalnie deklarował, że przywrócił wolność, to tak naprawdę był kolejnym, który ją odebrał. Przejął tylko okupację od poprzedniego okupanta i który – kto wie – może potrafił katować jeszcze gorzej niż ten poprzedni. Bo tak przecież Witold Pilecki powiedział do swojej żony: że to, co robiono z nim w Auschwitz, w porównaniu z tym, co robiono z nim na Rakowieckiej, to była dziecinna igraszka. Nie poddał się do samego końca.
Ona też się nie poddała. Mimo że kiedy go zamordowano, nigdy nie dowiedziała się nawet, gdzie mąż jest pochowany, mimo że nie mogła zaprowadzić dzieci na grób ojca. Mimo że cierpiała prześladowania razem ze swoimi dziećmi; mimo że wiedziała, że dzieci będą miały przez to trudno w życiu; mimo że z całą pewnością cierpiąc, obserwowała wszystko, co działo się z nimi przez cały proces wychowawczy, dorastania, kształcenia się. Ile trudu musiały włożyć w to, by żyć jak normalni ludzie. Bo cały czas im to odbierano. Do końca zachowała swoją godność razem z całą rodziną. Wielokrotnie to akcentuję.
Akcentowałem to też bardzo mocno kiedyś, przed laty, gdy odprowadzaliśmy w ostatnią drogę do miejsc wiecznego spoczynku „Inkę” i „Zagończyka”. Wy–cho–wa–nie. To jest muzeum wychowania. Z takiego też domu wyszedł rotmistrz Witold Pilecki. Także tego symbolem jest ten dom. Ten dom jest także symbolem wychowania całego tego pokolenia – Kolumbów i Żołnierzy Niezłomnych. Takie właśnie – jak ten – domy w całej Polsce.
Dziękuję rodzinom Ostrowskich i Pileckich. Dziękuję Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Dziękuję Ostrowi Mazowieckiej i władzom miasta oraz wszystkim mieszkańcom, że to muzeum tu jest – właśnie w tym miejscu, tak autentyczne i piękne, tak wymowne, wśród innych domów tak jak każdy rodzinny dom. Zwierający w sobie te dwa elementy – z jednej strony właśnie normalnego życia, zwykłego, rodzinnego Marii, jej dzieci, jej rodziców, rodziny Ostrowskich, rodziny Witolda Pileckiego. A zarazem jest to jego muzeum, jego walki, jego świadectwa, jego niezłomności, jego postawy – człowieka z pomnika, człowieka symbolu, ale zarazem syna, męża, ojca, Polaka, żołnierza.
Z całego serca dziękuję Panu Dyrektorowi i władzom miasta za to, że to muzeum już działa, że właściwie zaczęło swoją działalność przed dzisiejszym dniem, przed oficjalnym otwarciem i oficjalnym zakończeniem tej pięknej inwestycji. Że już realizuje swoją akcję edukacyjną. To być może najważniejsze ze wszystkich zadań, jakie ma poza dokumentowaniem, poza możliwością prowadzenia także badań historycznych. Ono ma służyć dalszemu wychowaniu – nie tylko dzieci i młodzieży, także nas, dorosłych, jak mamy wychowywać swoje dzieci. Także po to, by Polska mogła trwać, by mogło trwać miejsce, gdzie jesteśmy obywatelami pierwszej kategorii – bo gospodarzami w swoim państwie i na swojej ziemi.
To właśnie o to do ostatniego tchnienia walczył rotmistrz Witold Pilecki. To właśnie rozumiejąc to znakomicie, jego żona, Maria, i jego dzieci, Andrzej i Zofia, przetrwały to wszystko, mając pełną świadomość powagi tamtego czasu, chwili, misji i tego wszystkiego, że to po prostu musiało być zrobione. Bo jak tu jesteśmy, nikt z nas nie ma wątpliwości, że nie byłoby dzisiaj wolnej, suwerennej, niepodległej, odrodzonej Polski, gdyby nie Witold Pilecki, gdyby nie Maria Pilecka, gdyby nie te rodziny właśnie – w tym szerokim, symbolicznym, tego słowa znaczeniu – i gdyby nie ci bohaterowie, ich walka, odwaga, męstwo, cierpienie, patriotyzm i absolutna nieugiętość w dążeniu do celu. Tym celem zawsze była suwerenna, niepodległa Polska. Niech ona zawsze oddaje swoim córkom i synom to, co im się należy.
Im się należy nie tylko pamięć. Należy się także to, że będziemy dalej wychowywać. Nie mam żadnej wątpliwości, że gdyby mogli tutaj stanąć i przemówić, tego właśnie by od nas żądali. Dlatego jeszcze raz dziękuję za to muzeum. Z wielkim wzruszeniem, radością i dumą jestem tutaj z Państwem po to, by je oficjalnie otworzyć.
Niech żyje Polska!