Szanowny Panie Marszałku,
Szanowni Panowie Marszałkowie,
Szanowny Panie Burmistrzu,
Szanowni Gospodarze,
Przedstawiciele Władz Krynicy,
Przedstawiciele Samorządu Regionalnego i samorządów regionalnych, także tych sąsiednich, tutaj, z południowej Polski,
Przedstawiciele samorządów lokalnych,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Wielce Szanowni Państwo Prezesi, Dyrektorzy,
Wszyscy Goście tegorocznego krynickiego forum!
Przede wszystkim bardzo chcę podziękować za to, że po raz kolejny to krynickie spotkanie się odbywa. Dziękuję Instytutowi Kościuszki, dziękuję władzom woj. małopolskiego na czele z Panem Marszałkiem, dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do przygotowania tego wydarzenia, które ma swoje miejsce w politycznym i gospodarczym kalendarzu Rzeczypospolitej i które zawsze cieszyło się wielkim powodzeniem także ze względu na urok miejsca i momentu, w jakim zazwyczaj się toczy. Krynica w okresie jesiennym, tak jak dzisiaj zresztą, jest wyjątkowo piękna, ma swój urok, ale zarazem sprzyja refleksji i swobodnemu zastanowieniu się nad tym – bo to jest zawsze podstawowe pytanie – co dalej.
Jeżeli spojrzymy na tytuł tegorocznego forum – jakże bardzo adekwatny do momentu, także w czasie i przestrzeni, i w historii, jeżeli bierzemy ją jako całość, również tę na przyszłość, która stanie się historią już w niedługim i dalszym czasie – to jakże adekwatny jest ten tytuł, a zarazem motto tegorocznego forum „Wzrost i Odbudowa”.
Jesteśmy rzeczywiście w bardzo specyficznym momencie. Mówię to z całą odpowiedzialnością także z tego względu, że w tak skomplikowanym nie byliśmy jeszcze – mogę to absolutnie powiedzieć – co najmniej od ponad siedmiu lat, od kiedy mam ten wielki zaszczyt i honor sprawować urząd Prezydenta Rzeczypospolitej w wyniku decyzji moich rodaków, wyborców.
Otóż, proszę Państwa, lata od 2015 roku, kiedy rozpocząłem sprawowanie urzędu – mogę śmiało powiedzieć – do pandemii koronawirusa to były lata naprawdę dobre dla Polski. To były lata rozwoju, to były lata, przez które z satysfakcją patrzyłem na politykę ukierunkowaną rzeczywiście na wzrost zamożności polskiego społeczeństwa. Taki był zasadniczy cel, także taki był mój cel. Chciałem, żeby Polska stawała się coraz mocniejsza, ale przede wszystkim chciałem, żeby moim rodakom żyło się tutaj, w naszym kraju, coraz lepiej.
Żeby odpowiedzieć także na wielkie żądanie, które było do mnie zgłaszane w kampanii prezydenckiej 2015 roku. Jak Państwo wiedzą, prowadziłem ją w ogromnym stopniu w sposób bezpośredni, po prostu spotykając się z ludźmi. I w związku z tym dzisiaj mogę powtórzyć, jak poprzez kolejne lata zmieniały się zapotrzebowania społeczne, bo cykl moich spotkań kontynuowałem również przez dalsze lata także po kampanii, potem podczas kolejnej kampanii – mimo wszystkich utrudnień, jakie wynikły z pandemii koronawirusa.
Otóż te pierwsze żądania były bardzo proste. Chciano obniżenia w Polsce wieku emerytalnego, który wcześniej został podniesiony wbrew protestom społecznym. Generalnie ludzie mówili do mnie: „Chcemy, żeby młodzi nie wyjeżdżali za granicę. Chcemy też, żeby młodzi wrócili z zagranicy”. Już po dwóch, trzech latach sprawowania urzędu, a zarazem także sprawowania władzy wykonawczej, rządowej przez obóz Zjednoczonej Prawicy te oczekiwania zniknęły, przestały być tymi na agendzie.
Mogę więc śmiało – nie patrząc do żadnych danych statystycznych, w ogóle się do nich nie odwołując – powiedzieć: sytuacja w Polsce na pewno przez ten czas się zmieniła. Bo ci, którzy się ze mną spotykali, nie mieli pretensji, że zobowiązania nie zostały zrealizowane. A obiecywałem, że te właśnie zobowiązania zostaną zrealizowane, że wiek emerytalny zostanie obniżony i że zrobimy wszystko, żeby ludzie nie wyjeżdżali i żeby młodzi mieli coraz lepszą szansę w Polsce.
Tak się rzeczywiście zaczęło dziać, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. W istocie były to więc czasy wzrostu. Po pierwsze – rzeczywiście statystycznie bardzo dynamicznego wzrostu gospodarczego Polski. Zresztą chcę to podkreślić: te ostatnie ponad 30 lat to jest wielki polski sukces. Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości, niech spojrzy choćby na skalę całej Europy Środkowej, wszystkich krajów, które w tym okresie wyszły zza żelaznej kurtyny, po 1989 roku, w tym procesie, który my rozpoczęliśmy – bardzo mocno to podkreślam. To dzięki nam upadł mur berliński – to dzięki Solidarności, dzięki zwycięstwu w czerwcowych wyborach 1989 roku.
Oczywiście można do niego wracać, dyskutować, czy były to pełne wybory, czy niepełne. Wszyscy wiemy, że nie były w pełni wolne, że nie były w pełni równe, ale dały ten pierwszy impuls przede wszystkim w postaci bardzo jasnego wypowiedzenia się przez polskie społeczeństwo. To tak naprawdę zmieniło ustrój. Ludzie nogami i swoimi głosami wtedy, w tamtych wyborach, zmienili ustrój. Idąc, odrzucając wtedy – przypomnę – listę krajową w gremialny sposób, w całości, brutalnie, bardzo ostro. To było zdecydowane powiedzenie „nie” tamtemu ustrojowi, tamtym czasom.
Udało się zmienić naszą rzeczywistość w sposób pokojowy. Proszę Państwa, poza przypadkami do dzisiaj – niestety – niewyjaśnionych morderstw, takich jak ks. Zycha, tak naprawdę nikt nie zginął. Nie było barykad na ulicach, nie strzelaliśmy wzajemnie do siebie my, Polacy. To była wielka zasługa tamtego czasu i – trzeba jasno – także tych, którzy tych zmian dokonywali.
Czy nie było ceny? Była cena, oczywiście że była. W pieniądzu była cena. Cena była w uwłaszczeniu się komunistów na publicznym majątku. Cena była w tym, że oni wiedzieli wtedy, jak robić interesy, jak wykorzystać różne możliwości, które mieli. Czy to była cena wysoka? Proszę Państwa, jak za życie być może tysięcy ludzi w Polsce – nie była wysoka. Mimo wszystko zawsze będę się upierał: opłacało nam się to generalnie z całą pewnością.
Potem dokonywaliśmy zmian. Czy można było ich dokonywać szybciej? Na pewno tak. Czy można było uniknąć wielu pułapek? Na pewno tak. Czy można było spokojnie odejść od ustaleń Okrągłego Stołu? Na pewno tak, bo Okrągły Stół nie zakładał i nie przypuszczał, że głos społeczeństwa będzie tak wyrazisty. Na pewno można było to zrobić.
Historia potoczyła się, tak jak się potoczyła. Żyjemy dzisiaj od ponad 30 lat w wolnej, suwerennej, niepodległej Polsce, którą sami budujemy i w której sami o sobie decydujemy. I ta Polska cały czas notuje wzrost – mniejszy, większy, raz bardziej dynamiczny, raz mniej, też w zależności od koniunktur światowych, bo nie jesteśmy samotną wyspą. I to jest wielki nasz sukces. Trzeba to sobie jasno powiedzieć. Właśnie także na tle państw sąsiednich, które miały te same, a czasem większe szanse niż my.
Bo wiedzą Państwo znakomicie – zwłaszcza ci, którzy są w moim wieku czy starsi, bo młodzi może nie pamiętają – ale naprawdę było w tamtym momencie tak, że dookoła, nawet ci, którzy też byli za żelazną kurtyną, z reguły byli zamożniejsi od nas. A dzisiaj już niekoniecznie, a w wielu przypadkach to my jesteśmy zamożniejsi. I to jest wielka nasza zasługa.
W dużym państwie – 312 tys. km2 – nie jest łatwo zbudować drogi szybkiego ruchu, autostrady, bo są duże odległości jak na skalę Europy Środkowej. Nie jest łatwo stworzyć tutaj infrastrukturę, tak żeby była wszędzie, bo kraj nie jest mały. Jest duży jak na skalę europejską. Może ze Stanów Zjednoczonych czy z Kanady wygląda na malutki, ale – jak na skalę europejską – wiemy, że jesteśmy duzi i miejmy tego świadomość. Bo to także jest kwestia tego, żebyśmy mieli świadomość naszego miejsca i znaczenia tu, gdzie jesteśmy. Nie jest ono wcale małe, jak może się niektórym wydaje. Śmiało można porzucić kompleksy, zapewniam. I jest nas 38 mln. Na szczęście cały czas jest nas nie mniej niż 38 mln. W ostatnim czasie razem z przybyszami z Ukrainy, z naszymi gośćmi, jest nas w zasadzie ok. 40 mln.
Otóż, proszę Państwa, te ponad 30 lat bez wątpienia było naszym sukcesem. Cieszę się ogromnie, że wśród różnych zawirowań te ostatnie rzeczywiście lata – od 2015 roku do momentu przyjścia pandemii koronawirusa – to były lata dynamicznego wzrostu, dynamicznej poprawy jakości życia. Także dzięki odważnym programom, których – jak przed 2016 rokiem zapowiadali niektórzy z tych, którzy dzisiaj mają swoje mandaty parlamentarne; jesienią 2015 rządzili w Polsce – miało się nie dać przeprowadzić, np. programu 500+, to miało załamać polski budżet, w ogóle zlikwidować niemalże państwo.
Okazało, że się dało. Pieniądze były, żeby uczciwie podzielić je pomiędzy ludzi wychowujących dzieci. Mało – ten program był wprowadzany ostrożnie, bo było tyle ostrzeżeń. Więc najpierw – poczynając od drugiego dziecka w rodzinie. Potem się okazało, że stać nas też na to, żeby każdemu dziecku w rodzinie wypłacić, bo program w gruncie rzeczy generował także wzrost gospodarczy, konsumpcję – wszystko to, co gospodarce potrzebne.
No i przyszły rzeczywiście czynniki zewnętrzne. Na szczęście w sytuacji, kiedy byliśmy dosyć mocni, mieliśmy mocny zasób środków finansowych, także tych zgromadzonych – dobrą sytuację finansową państwa dzięki rzeczywiście bardzo rozsądnej polityce prowadzonej przez dwa kolejne rządy. Przyszła pandemia koronawirusa, myśleliśmy, że na tym się zakończy, choć bardzo nami wstrząsnęła. Ale jednocześnie, proszę Państwa, została zrobiona rzecz naprawdę ogromnie poważna. A mianowicie zostały po prostu wysypane pieniądze niemalże jak z wora na rynek po to, żeby utrzymać miejsca pracy.
Dzisiaj pada pytanie – uważam, że bardzo słuszne: „Czy wolicie 17–proc. inflację, czy 17–proc. bezrobocie?”. Liberałowie krzykną: „Oczywiście, że wolimy 17–proc. bezrobocie!”, a po cichutku: „Pod warunkiem że to nie my będziemy bezrobotni”. Oczywiście! Pod warunkiem że to nie wy będziecie bezrobotni. Bo jak wy będziecie bezrobotni i okaże się, że liberalnie każdy musi sobie poradzić – w związku z tym nie ma zasiłków dla bezrobotnych – to wtedy porozmawiamy inaczej, gdy będziecie szukali pracy w Europie, która też zmaga się z inflacją, też zmaga się z bezrobociem. Jest generalnie problem.
Oczywiście to, że wysypane zostało na rynek kilkaset miliardów złotych bezpośrednio do rąk przedsiębiorców, jedni wykorzystali lepiej, drudzy gorzej – zostawiam to na razie na boku. Pieniądze trafiły do polskiej gospodarki, dostało je wielu uczciwych ludzi, dzięki temu utrzymali miejsca pracy w swoich firmach i swoje firmy. Dzięki temu te firmy istnieją cały czas i te miejsca pracy są. I to jest bez wątpienia efekt, którego oczekiwaliśmy, podejmując te bardzo trudne decyzje.
No i następnie przyszło coś, czego, przepraszam, nie spodziewaliśmy się, ja też tego nie przewidziałem – a mianowicie, że Rosja w taki sposób może zaatakować brutalnie Ukrainę i prowadzić taką wojnę, jaką dzisiaj prowadzi. Że nagle przyjdzie do nas kilka milionów ludzi – bo do dzisiaj naszą granicę z Ukrainą przekroczyło ponad 7 mln ludzi. Około 2 mln przybyszów, gości, uchodźców z Ukrainy jest cały czas w naszym kraju.
Wspieramy ich, szukamy dla nich różnych możliwości, generalnie – jak Państwo wiedzą; za co jestem ogromnie wdzięczny, wielokrotnie to powtarzałem – ludzi otworzyli swoje serca, domy, portfele. Prywatne portfele! Podzielili się po prostu, po ludzku, po sąsiedzku, po chrześcijańsku bym powiedział, właściwie nie pytając, co będzie dalej, i praktycznie nie pytając, z kim w ogóle mają do czynienia.
Na bok poszły nieraz ciernie w sercu, bo przecież wiemy, jaka była nasza wspólna historia. Polacy umieli wyciągnąć pomocną dłoń. Tak jak powiedziałem 3 maja: na tym stole pomiędzy Polakami a Ukraińcami, gdzie tak często w dziejach leżały karabin, topór, oścień czy inne narzędzie, którym zadawano ból i śmierć, został położony chleb. To jest, proszę Państwa, coś nieprawdopodobnego, na co zdobyli się moi rodacy i co – wierzę w to – położy się jasnym światłem na naszą historię. I to jest właśnie wielka przyszłość.
Mówię o tym i przytaczam to wszystko po to, żeby przypomnieć Państwu moment, w którym jesteśmy. Wzrost i odbudowa. No tak – niestety – teraz trzeba będzie odbudowywać. Mam nadzieję, że odbudowywać wzrost tutaj, u nas, w Polsce. Czyli że nie będziemy mieli tak naprawdę spadku. Że prawie go nie poczujemy. Że dzięki naszej sprężystości, naszej umiejętności także przetrwania trudnych momentów uda nam się to przetrzymać. Dzięki umiejętności także pewnego kombinowania, która jest chyba naszą cechą narodową, Polacy jakoś ten trudny moment przetrzymają. Jest on trudny, nie ma się co czarować.
Ale też prawda jest taka – i mówię to z całą odpowiedzialnością jako ten, który w ostatnim czasie rzeczywiście bez przerwy spotyka się na różnych forach światowych z przywódcami nie tylko europejskimi, ale także spoza Europy – że wszędzie są trzy główne tematy: kryzys energetyczny, kryzys inflacyjny – kontekst wojna na Ukrainie – kryzys żywnościowy. W kółko rozmawia się o tym. Od tego zaczyna się każda rozmowa z każdym prezydentem, z każdą panią premier czy premierem, z każdym przywódcą, z każdym szefem organizacji międzynarodowej. Nie ma właściwie dzisiaj innych głównych tematów. To są po prostu światowe problemy.
Czy my się w tych problemach będziemy musieli odnaleźć? Zawsze powtarzam: jestem, proszę Państwa, optymistą, patrzę na to również w ten sposób, że my, Polacy, jesteśmy przyzwyczajeni do trudnej sytuacji. Przecież naprawdę niewiele było lat, gdy mieliśmy dobrą czy bardzo dobrą sytuację, żeby mieć ten przysłowiowy gruby portfel – taki, że możemy wszystko. Zawsze trzeba było policzyć w tym portfelu, żeby sobie jakoś poradzić. Teraz też trzeba policzyć. Myślę, że dużo łatwiej będzie nam policzyć niż innym, którzy ten gruby portfel mieli często przez dziesięciolecia i w tej chwili nie są w stanie pojąć, jak to możliwe, że ten portfel nagle zrobił się cieńszy. A zrobił się cieńszy. Uważam, że to też jesteśmy w stanie wygrać.
Ale przede wszystkim jest rzecz, proszę Państwa, najważniejsza: dlaczego jesteśmy w stanie – przynajmniej na razie – w miarę opanować agresję rosyjską na Ukrainę poprzez bohaterstwo własne samych Ukraińców, którzy codziennie walczą i bronią swojej ojczyzny, ale także poprzez nasz wkład w to finansowy, rzeczowy; poprzez pomoc, którą na Ukrainę wysyłamy. Każdą – militarną, humanitarną, ludzką. Każdą! Poprzez to, że przyjmujemy w swoich domach, w Polsce, te kobiety, dzieci.
Podkreślam to: także wspierając w ten sposób tych mężczyzn, którzy na Ukrainie walczą. Dlatego że wiedzą, że żona, córka, syn, matka są bezpieczni. Mają co jeść, mają schronienie, nie spadną na nich bomby. „A jak przeżyję, to mam nadzieję, że się z nimi jeszcze spotkam i że będą w dobrym zdrowiu”. Każdy mężczyzna wie doskonale, co to znaczy mieć taki komfort w sytuacji, kiedy jest naprawdę trudno.
To jest bardzo ważna rzecz, którą – Moi Rodacy – dla naszych sąsiadów zrobiliście. Dziękuję za to z całego serca także przedstawicielom samorządów, którzy obecni są tutaj, na sali. Bo to także wielka zasługa samorządów w naszym kraju. W całym kraju.
Otóż, proszę Państwa, daliśmy radę opanować tę sytuację i daliśmy radę pomóc naszym sąsiadom w zatrzymaniu Rosjan tak, że ofensywa rosyjska dalej się nie posuwa. Że nie opanowali całej Ukrainy, co miało się stać w 72 godziny. W 72 godziny Ukraina miała zostać opanowana, w 72 godziny miał zostać opanowany rząd na Ukrainie. Rozumiem – że obalony Prezydent, wprowadzone być może jakieś marionetkowe władze.
Te wszystkie plany legły w gruzach. Kreml nie zdołał w ogóle ich przeprowadzić. Dzięki bohaterstwu – i jeszcze raz dzięki bohaterstwu – obrońców Ukrainy, męstwu Prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który nie opuścił swojego posterunku ani na chwilę i który miał pełną świadomość zagrożenia, w jakim znajduje się całe państwo i on osobiście. Okazał się prawdziwym przywódcą, bardzo poważnym człowiekiem i wielkim patriotą.
Ale pytanie brzmi: dlaczego udało nam się skutecznie pomóc Ukrainie i zatrzymać rosyjską inwazję? Otóż dlatego, że byliśmy razem. I jeżeli rozmawiamy o odbudowie, to ten kontekst jest niezwykle istotny. Z mojego punktu widzenia – przedstawiciele biznesu, którzy są tutaj obecni, patrzą z biznesowego punktu widzenia; ja patrzę z politycznego punktu widzenia jako ten, który w dużej części jest odpowiedzialny za polską politykę – jest to kwestia umiejętnego współdziałania, jeżeli potrafimy działać razem. Mimo przecież bardzo różnych interesów, mimo że dla niektórych przerwanie interesów z Kremlem, z Moskwą było nieprawdopodobnie kosztowne.
Zostawmy na boku ich wcześniejszą politykę, z którą się nie zgadzaliśmy czy wobec której protestowaliśmy. Zostawmy ją na boku. Zatrzymajmy się na tym, że dzisiaj rzeczywiście wszyscy generalnie stoją po właściwej stronie, po stronie sprawiedliwości – nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Wszyscy, którzy dzisiaj wspierają Ukrainę i Ukraińców, stoją po stronie sprawiedliwości. To jest niczym nie sprowokowana rosyjska agresja, to jest brutalna wojna. Straszna. Widziałem ją na własne oczy. A ściślej mówiąc: skutki rosyjskiej inwazji.
I proszę Państwa, nie mam żadnych wątpliwości, że musimy dać wszystkie siły, żeby tę inwazję zatrzymać. Wspólne działanie. Rozmawiałem o tym z naszymi sąsiadami. Myślę, że w gruncie rzeczy to myślenie jest podobne w tej chwili – i na Ukrainie, i na Litwie, i w krajach bałtyckich, a także u naszych sąsiadów, którzy są w Unii Europejskiej, jak Słowacja – że kiedy jesteśmy razem i prowadzimy wspólną politykę, to jesteśmy skuteczni.
Do naszych sąsiadów z Litwy, z Ukrainy, z państw bałtyckich odważyłem się nawet powiedzieć: „Wiecie co, jeżeli popatrzymy na historię – no a przecież nie możemy nie popatrzeć na historię my, Prezydenci – to musimy zauważyć, że wtedy, kiedy rzeczywiście byliśmy razem, Moskwa nie była nam straszna, zawsze umieliśmy ją zatrzymać. Udało jej się nas zniszczyć dopiero wtedy, kiedy nas podzielono; dopiero wtedy, kiedy każdy zaczął sam sobie. To wtedy faktycznie szybko się okazało, że nas rozebrali”. Powiedziałem: „Jeżeli mówimy o odbudowie, to jest to dla nas memento, o tym musimy pamiętać, bo przecież nikt nie mówi, że stworzymy jedno państwo”.
Mało – przecież dzisiaj nie chcemy właśnie jednego państwa, nie chcemy federacyjnej Europy. Ja nie chcę federacyjnej Europy. Ja chcę Europy wolnych narodów i równych, suwerennych państw, w których szanowane są ich kultura, ich tożsamość – każdego narodu – obyczaje, krótko mówiąc jego wola. Na demokratycznych zasadach, a nie na narzucaniu mniejszości przez jakąś większość jej przekonań. Zwłaszcza do tej pory całkowicie jej obcych. Są znaczące różnice – nie czarujmy się – ale w tych różnicach też jest piękno Europy. Jak by na to nie spojrzeć. Zawsze kiedy próbowano nas wcielać do innego państwa, my, Polacy, opieraliśmy się temu. Krwawiliśmy się w kolejnych powstaniach po to, żeby mieć swoje państwo. Więc jest dla mnie jasne i oczywiste, że każdy chce mieć swoje państwo.
Natomiast mówię: współdziałajmy ściśle, bo to jest przyszłość odbudowy. Dlatego proszę i mówię wszystkim przedstawicielom władz tych lokalnych i regionalnych, i proszę wszystkich przedstawicieli biznesu: spróbujcie popatrzeć w ten sposób, także przez pryzmat tego forum. Odbudowa. Już nie patrzcie na wcześniejszy wzrost. Był faktem, Jest to bardzo sympatyczne, bo to baza, fundament, na którym cały czas jeszcze w miarę twardo stoimy. Odbudowa.
To nie tylko odbudowa Ukrainy w dosłownym znaczeniu, gdzie trzeba odbudować nową infrastrukturę, mosty, bloki, domy – wszystko. Wszystko jest zniszczone. Byłem, widziałem. Zresztą powiedziałem też do naszych ukraińskich przyjaciół i mówię to samo, gdy spotykam się po prostu ze zwykłymi ludźmi, z kobietami: „Słuchajcie, nie płaczcie. Wiem, że to jest dramat, wiem, że zburzyli Wam domy, ale w wielu przypadkach mieszkaliście w domach postsowieckich, zniszczonych, zaniedbanych. Jak trzeba będzie odbudować, to przecież odbuduje się nowe”. Ten proces odbudowy to będzie również proces budowy nowoczesnej Ukrainy. Popatrzcie na to w ten sposób – że to wymusza jej unowocześnienie.
Tak samo jest u nas, w Polsce – to wymusza, żebyśmy budowali nową Polskę; to wymusza, żebyśmy ją naprawiali tam, gdzie jest cały czas stara. Kiedy oddawaliśmy Ukrainie 260 naszych czołgów, sto pojazdów opancerzonych i mnóstwo innego wyposażenia – postsowieckiego, bo o takie nas prosili – mówiłem: „Słuchajcie, słuszna decyzja, dajmy, będziemy musieli kupić nowe, już według standardów natowskich, nowoczesne, najnowocześniejsze, jakie jest na świecie. Nawet jeżeli będziemy musieli wydać dużo pieniędzy”.
Dzisiaj każdy zrozumie, że musimy mieć takie wyposażenie, żeby się obronić. I żeby w związku z tym nie opłacało się nas zaatakować. Jak będzie jasne, że się obronimy, to nikt nas nie będzie atakował. Zgodnie ze starą zasadą: chcesz pokoju, szykuj się do wojny. Czasy mamy takie, że armia musi stać, chronić twardą piersią i pokazać najnowocześniejszy sprzęt – wtedy rzeczywiście jest szansa na to, że się przetrwa. Niestety, przykre to jest, że zamiast na służbę zdrowia i edukację musimy wydać miliardy na zbrojenie. Ale taka jest rzeczywistość. Żebyśmy nie musieli w szkole – nie musieli! – mówić po rosyjsku. I to bynajmniej nie nowoczesnej, obawiam się.
Więc, proszę Państwa, proszę, żebyście tak patrzyli – poprzez pryzmat odbudowy. Ale nie tylko odbudowy w sensie fizycznym. Także przez pryzmat budowy w sensie budowania więzi. Nie tylko z Ukrainą, choć tam pieniądze najbardziej będą potrzebne i będzie potrzebne wsparcie. Wierzę, że z tego wsparcia będą mogły skorzystać także polskie firmy, działając na Ukrainie i odbudowując Ukrainę. Uczciwie, rzetelnie, tak żebyśmy zachowali dobre imię, które dzisiaj tam mamy. Ale to jest także współpraca z naszymi partnerami tutaj, w naszej części Europy – niezwykle ważna.
Znają Państwo, słyszeliście niejednokrotnie o wielkiej idei Trójmorza. Okazała się dużym darem w kontekście rosyjskiej napaści na Ukrainę i w ogóle odrodzenia się rosyjskiego imperializmu. Bo między innymi dzięki temu rozwinęliśmy interkonektory – bo to jest realizacja tej koncepcji. Mówię o interkonektorach gazowych. Tak, wiemy, trzeba budować połączenia. Tak – energetyczne. Tak – komunikacyjne. Via Carpatia – tak. Rail Baltica – tak. Budujemy drogi, koleje – tak.
Jak trzeba, proszę Państwa, to się tymi kolejami przewozi czołgi. Jak trzeba, to tymi drogami, tymi autostradami jedzie wojsko – szybko i sprawnie. Po to, żeby pomóc tam, gdzie jest potrzeba i wesprzeć. To też jest skutek rozwoju infrastrukturalnego. Bardzo potrzebnego. Choć chciałbym, żeby na co dzień jeździli nimi tylko biznesmeni, turyści i ludzie, którzy chcą się przyjaźnić i spotykać pomiędzy krajami. I wierzę, że tak będzie.
Proszę, żebyście patrzyli przez pryzmat właśnie konieczności budowania tych dobrych, przyjacielskich więzi z naszymi sąsiadami, którzy są blisko. Proszę o to także nasze firmy, które mają w swoich strukturach własność skarbu państwa. Proszę rozwijać swoją działalność, zakładać filie w państwach bałtyckich – jestem proszony o to przez Prezydentów państw bałtyckich: „Niech polskie banki przyjdą do nas”. Proszą mnie o to. Rozważcie to. „Niech przyjdą polskie firmy ubezpieczeniowe”, tak jak poszło tam PZU. Działajmy na tym rynku.
Miejmy też odwagę. Może w trudnych czasach warto zaryzykować i zainwestować, bo czasem jest tak, że gra na bessę przynosi wielokrotne zyski. Dzisiaj jest bessa – nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Ale tak jak przed momentem Państwu powiedziałem: my, Polacy, jesteśmy przyzwyczajeni do trudu. W przeciwieństwie do innych – paradoksalnie – w trudnych czasach to jest nasz handicap, że to mamy. Że mamy tę umiejętność radzenia sobie w trudnych czasach, tę przysłowiową, nieraz z uśmiechem przez nas przyjmowaną polską kombinację. „Polacy kombinują”. Tak, Polacy kombinują. Umieją wymyślić różne sposoby na rozwiązanie trudnych sytuacji. Zawsze powtarzam, że jesteśmy inteligentnym narodem.
Proszę, żebyście wykorzystali swoje zdolności do tego, żeby budować więzi i wspierać także tam. Wspierać także poprzez robienie wspólnych interesów, bo to także jest wspieranie. To, że zarabiacie, to przecież bardzo dobrze, że zarabiacie. Tylko zarabiajcie tak, żeby dwie strony wygrywały, żeby tam też był pożytek. Bo o to chodzi. I o to Was proszę. Żebyście z tego punktu widzenia – z punktu widzenia bezpieczeństwa, rozwoju, budowania więzi, rozwijania naszego kraju – patrzyli na tę odbudowę. Tak trzeba dzisiaj odbudowywać.
Ale zróbmy tę odbudowę tak, żeby polska marka – made in Poland, made by Polish hands – było w wielu miejscach w naszej części Europy. A przekonają się Państwo, że nie tylko przyniesie nam to pożytek gospodarczy, ale także bardzo wzmocni naszą pozycję jako państwa. I o to Państwa proszę, bo – jako Prezydentowi – mi na tym zależy. Wszędzie tam, gdzie jesteście, jesteście naszymi reprezentantami.
Jeszcze raz dziękuję za obecność, dziękuję za bardzo trafiony w czasie tytuł forum. Mam nadzieję, że jesteśmy w takim przełomowym momencie, w którym rzeczywiście zaczyna się odbudowa. Dzisiaj bardzo wiele się na ten temat mówi. Często jest tak, że jak się dużo mówi, to potem z tego mówienia rzeczywiście również wynika efekt. Nie jest to tylko sztuka dla sztuki. Wierzę, że tak się właśnie w tej chwili dzieje, i dlatego dziękuję, że jest ta konferencja.
Okoliczności są bardzo miłe, mam nadzieję, że będą sprzyjały tego typu pozytywnym dyskusjom i pozytywnym ideom, które będą tutaj kiełkowały. Tego życzę wszystkim uczestnikom krynickiego forum, tego życzę także organizatorom. Mam nadzieję, że efekty, które to forum przyniesie, spowodują, że w kolejnych latach forum krynickie będzie się rozrastało, jeżeli chodzi o uczestników i swój potencjał.
Jeszcze raz dziękuję wszystkim za dzisiejsze spotkanie. Wszystkiego dobrego!
Może Cię zainteresować Prezydent RP na Kongresie „Krynica Forum ’22 – Wzrost i Odbudowa”