Menu rozwijane

15 listopada 2019
Uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych z okazji Dnia Służby Zagranicznej (1)
o206252729.jpg

Wielce Szanowna Pani Marszałek,

Szanowny Panie Ministrze Spraw Zagranicznych,

Szanowni Państwo Ministrowie, w tym Szefowie Służb,

Wielce Szanowni Państwo Ambasadorowie,

Dyrektorzy, Kierownicy, Naczelnicy Wydziałów,

Wszyscy dostojni przybyli goście,

Wielce Szanowni Państwo, Członkowie Polskiej Służby Zagranicznej,

przede wszystkim Drodzy Odznaczeni,

Może Cię zainteresować Odznaczenia z okazji Dnia Służby Zagranicznej [PL/ENG] bardzo serdecznie gratuluję i jeszcze raz bardzo dziękuję. Gratuluję wszystkim Państwu odznaczonym tych wyróżnień, ale przede wszystkim dziękuję – tak jak powiedziałem każdemu z Państwa z osobna, wręczając to odznaczenie – za wierną i wytrwałą służbę dla Rzeczypospolitej. Dziękuję za wspaniały udział w budowaniu potencjału Polski na arenie międzynarodowej, za wzmacnianie wizerunku Polski, za to wszystko, co Państwo swoją codzienną służbą dla Rzeczypospolitej i pracą realizujecie. Jestem za to bardzo, bardzo wdzięczny. Cieszę się ogromnie i jestem zaszczycony, że mogłem wręczyć Państwu dzisiaj, w przededniu Dnia Służby Zagranicznej – z tej okazji – te odznaczenia.

Szanowni Państwo, jutro, dokładnie 16 listopada, przypadnie Dzień Służby Zagranicznej, w 101. rocznicę rozesłania przez marszałka Józefa Piłsudskiego depeszy do głów państw, imperiów światowych, z informacją, że Polska się odrodziła i wraca na mapę Europy i świata, że będzie w związku z tym odradzała się także i w strukturach międzynarodowych, że będzie odradzała się także poprzez powrót przedstawicieli polskiej dyplomacji do krajów, w których kiedyś polscy dyplomaci byli i poprzez przyjazd do krajów, które wtedy właśnie nowo powstawały, rodziły się w Europie.

Przyjmujemy ten dzień tradycyjnie jako datę będącą świętem polskiej służby zagranicznej, bo przyjmujemy, że wtedy właśnie, 101 lat temu się rodziła.

Obchodzicie Państwo to święto już od pewnego czasu, ale ja postanowiłem tym razem po raz pierwszy zaprosić Państwa z tej okazji tutaj, do Pałacu Prezydenckiego. Nie ukrywam, że mam nadzieję, że także dla przyszłych Prezydentów Rzeczypospolitej, którzy nastąpią po mojej służbie, stanie się to pewną tradycją.

Dlaczego? Dlatego, że Prezydent, patrząc konstytucyjnie, ma takie dwie bardzo ważne grupy kompetencji bardzo wyraźnie zarysowanych konstytucyjnie. Ten jeden rodzaj jego działalności to jest działalność Prezydenta jako najwyższego Zwierzchnika Sił Zbrojnych, oczywiście we współdziałaniu z Ministrem Obrony Narodowej, i wszystko co z tym związane. Tutaj Prezydent ma cały szereg i tych kompetencji ustawowych, i kompetencji konstytucyjnych, ale też i pewnych obyczajów, które już się utarły w polskiej praktyce życia politycznego, czyli uczestniczy w odprawach kadry kierowniczej Ministerstwa Obrony Narodowej, spotyka się zarówno z generalicją, jak i oficerami i żołnierzami. Jeździ, odwiedza – to jest wielkie zadanie prezydenta, poza oczywiście wszystkimi innymi pracami, w których normalnie bierze udział i obowiązkami konstytucyjnymi, które wykonuje, m.in. w zakresie nominacji.

Jeżeli jednak chodzi o działanie w przestrzeni na arenie międzynarodowej, o realizację kompetencji, prerogatyw głowy państwa, które są wspomniane w Konstytucji Rzeczypospolitej, tutaj oczywiście też ma to olbrzymi wymiar zwyczajowy, zarysowany zresztą i zakreślony dosyć mocno orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego, które swego czasu zostało wydane w formie postanowienia, zwłaszcza przy rozstrzyganiu sporu kompetencyjnego, kiedyś z inicjatywy premiera Donalda Tuska przeciwko Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Wtedy Trybunał odniósł się do kwestii współdziałania pomiędzy prezydentem a rządem w sprawach międzynarodowych, sprawach realizowania polityki zagranicznej, przede wszystkim jeżeli chodzi o Unię Europejską.

Przyjęliśmy z panią premier w 2015 roku, na początku, kiedy powstawał nowy rząd po wyborach parlamentarnych – ten zwyczaj później przeszedł i został przyjęty przez pana premiera Mateusza Morawieckiego – że tymi tradycyjnie sprawami europejskimi w znaczeniu spraw związanych z członkostwem Polski w Unii Europejskiej, naszym funkcjonowaniem w tej wspólnocie, generalnie zajmuje się premier i jego współpracownicy – oczywiście także w ramach współdziałania z Ministerstwem Spraw Zagranicznych – natomiast sprawami związanymi z Organizacją Narodów Zjednoczonych i Sojuszem Północnoatlantyckim zajmuję się także ja. Mówię także, dlatego, że oczywiście mam pełną świadomość, że to Ministerstwo Spraw Zagranicznych realizuje tę politykę, oczywiście również Ministerstwo Obrony Narodowej, jeżeli chodzi o NATO – więc przede wszystkim Minister Spraw Zagranicznych i Minister Obrony Narodowej – ale ja jako Prezydent przyjmuję na siebie tę rolę najwyższego reprezentanta i rzeczywiście, na różnych gremiach decyzyjnych w sensie politycznym, gdzie zapadają już ostateczne decyzje, wcześniej, rzecz jasna – jak Państwo doskonale wiecie – przygotowane, przedyskutowane i wynegocjowane – tam rzeczywiście uczestniczę ja.

Stąd ta moja wola i prośba, zaproszenie do Państwa, by także i przedstawiciele polskiej służby zagranicznej przynajmniej ten jeden raz do roku – tak, jak ambasadorowie, którzy reprezentują swoje państwa w Rzeczypospolitej, a więc korpus dyplomatyczny w Rzeczypospolitej, spotyka się z Prezydentem raz do roku, tak jak podczas dorocznej narady ambasadorów także i ambasadorowie spotykają się z Prezydentem Rzeczypospolitej, nasi ambasadorowie na całym świecie, którzy wtedy przyjeżdżają do Polski – tak samo poprosiłem o to spotkanie z Państwem, z polską służbą zagraniczną. Z tymi, którzy na co dzień pracują w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, z tymi, którzy wypracowują przecież w wielkim trudzie i z wielkim profesjonalizmem to wszystko, co później ostatecznie jest dopinane przez przedstawicieli polskich władz, w tym przez Prezydenta Rzeczypospolitej.

Cieszę się ogromnie z tego, że mogę Państwa tutaj dzisiaj gościć. Cieszę się ogromnie, że mogłem wyróżnionym spośród Państwa wręczyć odznaczenia. Bardzo chcę podkreślić: to jest moja olbrzymia satysfakcja. Cieszę się, że Państwo jesteście, bo chciałem bardzo mocno to zaakcentować, że ja tę pracę państwa dostrzegam. Wiem, że nie byłoby tego wszystkiego i nie byłoby możliwości, czy to podejmowania ostatecznie tych decyzji, czy podpisywania wszelkiego rodzajów umów z głowami innych państw, jak ostatnio podpisywane umowy z panem prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem dotyczących choćby zwiększonej wojskowej obecności amerykańskiej w Polsce, gdyby nie wysiłek całych szeregów osób, które pracowały, wypracowywały tekst tej decyzji, negocjowały, spędziły dziesiątki, czasem setki godzin na tym, żeby te dokumenty mogły powstać, żeby ich treść była do przyjęcia zarówno dla jednej, jak i dla drugiej strony – to jest właśnie wysiłek polskiej służby zagranicznej. Za tę pracę, za tę służbę dla Polski, bo bardzo mocno chcę podkreślić, że w moim poczuciu jest to służba dla Polski, chciałem Państwu z całego serca podziękować.

Jest tak, że dzisiaj śmiało możemy mówić, że jesteśmy tym szczęśliwym pokoleniem. Ja już nie mówię o pokoleniu mojej córki, która ma w tej chwili 24 lata, ale my także jesteśmy tym szczęśliwym pokoleniem, które od trzydziestu lat żyje w prawdziwie wolnej, suwerennej i niepodległej Polsce. Nam się być może wydaje to normalne, ale kiedy spojrzymy z perspektywy dziejów, z perspektywy tych, którzy utracili swoją możliwość życia w państwie polskim w 1772 roku, a więc te 200 lat przed moim urodzeniem, to musi to robić wrażenie, że później całe pokolenia ludzi nie mogły się urodzić w wolnej Polsce, bo tej wolnej Polski po prostu nie było. Zwłaszcza, kiedy całkowicie została rozszarpana przez zaborców; że ci ludzie pragnęli polskiego państwa, że nie mieli tak naprawdę swojej dyplomacji, swoich dyplomatów; że nie mieli w związku z tym swojej prawdziwej, państwowej polityki, że tak bardzo jej chcieli; że nie miał tak naprawdę kto reprezentować ich interesów.

To się potem, w tej II Rzeczypospolitej w 1918 roku zmieniło. Dzięki komu? Dzięki ludziom, którzy mieli pojęcie, jak robić politykę międzynarodową. Byli Polakami, czuli się Polakami, czuli w sobie ogromny obowiązek służenia Polsce, a przede wszystkim swoim rodakom, poprzez walkę o odzyskanie tego państwa. To nie była przecież tylko walka z bronią w ręku na frontach I wojny światowej, czy wcześniej w powstaniach. To była przecież także ciężka praca dyplomatyczna, którą wykonywał choćby Ignacy Jan Paderewski – gdyby nie to i gdyby nie zabiegi dziesiątków Polaków, pewnie wtedy polska sprawa nie znalazłaby się w tezach (prezydenta USA Thomasa Woodrowa) Wilsona. A jednak znalazła się i jednak zdołaliśmy, właśnie dzięki zabiegom dyplomatycznym – w ogromnej mierze dzięki tym zabiegom – wrócić na mapę Europy w 1918 r.

Jak była prowadzona polityka zagraniczna II Rzeczypospolitej? To już jest ocena historyków, pewnie i części z Państwa, którzy się tym pasjonują i dla których stanowi to pewne odniesienie do tego, w jaki sposób powinna być realizowana polska polityka zagraniczna. Dość na tym, że nawet w czasie II wojny św. 45 naszych ambasad cały czas trwało i było uznawanych za polskie w różnych miejscach na świecie. Polski znowu nie było na mapie. Więc ta służba dyplomatyczna musiała być wtedy jednak wysokiej jakości, co do tego wątpliwości mieć nie można.

Inna sprawa jest polityka: czy ona była udana, czy nie, czy ona była realizowana dobrze, czy nie? Tu już z pewnością było wiele mankamentów, bo gdyby nie to, Polska nie zniknęłaby z mapy. No, ale fakt jest faktem, że po II wojnie światowej swojej suwerennej, niepodległej, wolnej polityki zagranicznej, zgodnej z naszymi interesami, tak naprawdę naszymi interesami, prowadzić nie mogliśmy. I tak było rzeczywiście aż do 1989 roku. Od 30 lat mamy zupełnie inną sytuację. I Państwo dzisiaj jesteście służbą zagraniczną zupełnie innego państwa niż tamto. Dzisiaj jesteśmy w Unii Europejskiej, dzisiaj jesteśmy w Sojuszu Północnoatlantyckim, dzisiaj – powiem brutalne – staramy się rozpychać na arenie międzynarodowej po to, by Polskę jak najbardziej na tej arenie międzynarodowej zaznaczyć, po to, by jak najmocniej budować jej pozycję. To oczywiście nie spotyka się z zadowoleniem, bo – jak czasem powtarzam, tłumacząc różne zjawiska w polityce międzynarodowej – jest tak, że tam nie ma, i to nie od wczoraj, a od wieków, pustych miejsc. W polityce międzynarodowej wszystkie luki i wszystkie potencjalnie puste miejsca są szczelnie wypełnione wpływami różnych państw. Jeżeli ktoś chce się na tej arenie międzynarodowej rozepchnąć, to ktoś się niestety musi posunąć. Z reguły nie jest z tego zadowolony. I jeżeli ma swoją siłę, a zazwyczaj ma swoją siłę, to wtedy reaguje. I trochę iskrzy. No, ale cóż, takie są reguły życia, takie są także reguły polityki międzynarodowej i nie tylko międzynarodowej. W polityce iskrzy i myślę, że wszyscy z tym iskrzeniem jesteśmy obyci. Jeżeli ktoś chce uczestniczyć w takiej polityce, w której nie iskrzy, to może powinien wrócić na studia. Tam opowiada się o polityce i być może na niektórych wydziałach o tym iskrzeniu się nie wspomina, żeby nie razić uszu studentów. Ale fakty są takie, że kto w tej polityce rzeczywiście uczestniczy, ten wie, że iskrzy i taka jest polityki natura.

Dziękuję tym z Państwa, którzy się tym iskrzeniem nie zniechęcają i – jak to mówię – robią swoje. Wiec po prostu: robimy swoje. Chciałbym, żebyśmy nadal się rozpychali. Chciałbym, żebyśmy nadal pchali tę naszą nawę polską w przestrzeni międzynarodowej do przodu. Wielu ludziom na początku lat 90. wydawało się, że jak już się wyrwaliśmy zza żelaznej kurtyny, jak już stał się ten cud, że kolos okazał się mieć gliniane nogi i upada, i my się wyrywamy spod tego, wielodziesięcioletniego sowieckiego wpływu na nasze sprawy i – niestety – łańcucha, który cały czas wisiał nad nami i nas pętał, to że to już jest wszystko, co udało nam się osiągnąć. Ale byli i tacy, którzy uważali, że nie, że teraz trzeba iść dalej: teraz trzeba wejść do wspólnot europejskich, teraz trzeba się dostać do NATO, że to jest nasze miejsce. Byli tacy, którzy uważali, że od razu powinni nas przyjąć, żeby zaakcentować, że świat się zmienił, że przełożył się układ sił, że wszystko się zmieniło, że ta Jesień Ludów w Europie ma określony długofalowy efekt, czy długodziesięcioletni, czy długosetletni skutek polityczny. Tak mówił wtedy Jan Olszewski. Przecież w 1991 r. w grudniu, mając swoje expose, mówił, że naszymi priorytetami w polityce zagranicznej jest przynależność do wspólnot europejskich, przynależność do NATO i budowanie silnej, niezależnej pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Wielu wtedy pod nosem się uśmiechało.

Udało się to zrealizować, jak już mówiłem na wstępie: 20 lat jesteśmy w Sojuszu Północnoatlantyckim, 15 lat jesteśmy w Unii Europejskiej. I zarówno nasze społeczeństwo, jak i my sami, myślę, jesteśmy z tego zadowoleni i czerpiemy z tego bardzo wiele profitów, różnego rodzaju: jeśli chodzi o rozwój Polski, jeśli chodzi o bezpieczeństwo Polski. Kolejnym naszym celem, który udało się zrealizować po wejściu do Sojuszu Północnoatlantyckiego było to, by jednak wszyscy członkowie byli traktowani jednakowo.

Tak powiedziałem do sekretarza generalnego Jensa Stoltenberga w czerwcu 2015 r., kiedy po raz pierwszy się z nim spotkałem, jeszcze jako prezydent-elekt: Panie Sekretarzu, bardzo się cieszę, że Polska jest w NATO, wtedy od 16 lat, ale chciałbym, aby NATO było w Polsce – a to oznacza, że tutaj będą stacjonowały jednostki sojusznicze, że ta obecność NATO-wska będzie faktyczna i widoczna. On zrobił wtedy trochę zaskoczoną minę, ale okazało się, że da się to uzyskać. Oczywiście, przestrzeń bezpieczeństwa w Europie także się, niestety, zmienia i to miało niebagatelny wpływ na decyzję, która w 2016 r. – także dzięki Państwa staraniom – ostatecznie zapadła.

Cieszę się, że to się dzieje, że Polska wspina się po tej drabinie, odrabiając zaległości, które były. Dzisiaj współpracujemy także w ramach Trójmorza. Ten projekt, który miał na celu pokazanie m.in. tego, że środki europejskie, które bierzemy w ramach funduszy spójności są wykorzystywane nie tylko dla nas, ale także dla rozwoju wspólnoty europejskiej. Bo jeżeli u nas będzie więcej dróg, jeszcze u nas będą lepsze koleje, jeżeli w naszej części Europy będzie wzmocnione bezpieczeństwo energetyczne, to przecież na tym, choćby w sensie gospodarczym, czy każdym innym, będą korzystali również przedstawiciele innych krajów wielkiej europejskiej wspólnoty czyli Unii Europejskiej. To oni mają tutaj swoje przedsięwzięcia gospodarcze, to oni chcą się poruszać w przestrzeni między Bałtykiem a Adriatykiem i Morzem Czarnym. To są wielkie przestrzenie, na których mieszka ogromna część ludności UE, a więc krótko mówiąc: konsumentów, gdzie jest jeszcze bardzo wiele obszarów do rozwoju, do robienia interesów, do budowania przyszłości europejskiej. To jest ogromna przestrzeń.

Chcę, także właśnie taką polityką – dziękuję Państwu ogromnie za wsparcie tej polityki Trójmorza, bo to jest wielka zasługa Ministerstwa Spraw Zagranicznych – pokazać, że po pierwsze: potrafimy ze sobą współpracować, po drugie: że dostrzegamy się nawzajem, po trzecie: że rozumiemy swoją wspólną sytuację, która wynika także z zaszłości historycznych, po czwarte, że jesteśmy w UE nie tylko dla siebie samych, tzn. Polska dla Polski, Czechy dla Czech, Słowacja dla Słowacji, Chorwacja dla Chorwacji, Rumunia dla Rumunii, Bułgaria dla Bułgarii itd., tylko że rozumiemy, że jesteśmy dla siebie wzajemnie i dla innych. I to co robimy, służy naszemu wzajemnemu współdziałaniu i rozwojowi.

Bardzo Państwu za to zrozumienie i za to wsparcie dla tej polityki dziękuję. A że nie wszyscy są z niej zadowoleni? Nie wszyscy są z niej zadowoleni, bo to także rozwija konkurencję, także przesuwa pewne relacje gospodarcze… No, ale proszę Państwa, mamy prawo do tego, żeby się rozwijać i tego prawa – mam nadzieję – nikt nam odebrać nie chce, a w każdym razie nie mamy zamiaru pozwolić sobie tego prawa odebrać. I dziękuję Państwu za to współdziałanie, bo to jest bardzo ważne.

Czy chcemy iść dalej? Tak, chcemy. Chcemy być przyjęci do G20, chcemy być przyjęci do różnych innych gremiów, które dzisiaj są na świecie. Ogromnie Państwu dziękuję za wielki wysiłek, który został włożony, byśmy znaleźli się w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Kończymy właśnie to uczestnictwo i – co chcę mocno powiedzieć – po pierwsze: ten wybór nastąpił tak, że staliśmy z podniesioną głową, to jest wielka Państwa dyplomatyczna zasługa. Oczywiście, trzeba tutaj wymienić naszego ówczesnego ambasadora przy ONZ Pana Bogusława Winida, ale to jest także wielka praca całej polskiej dyplomacji związanej z ONZ i ministra spraw zagranicznych, za co bardzo serdecznie jeszcze raz dziękuję. To, że potem mieliśmy bardzo wiele inicjatyw, które nasza Pani Ambasador przeprowadzała, to też jest wynik wielkie pracy wykonanej przez polską dyplomację. To, że teraz zostaliśmy przyjęci do Rady Praw Człowieka, to też pokazuje, że nadal się liczymy i dobrze wykonaliśmy swoją pracę w Radzie Bezpieczeństwa i o właściwych problemach w tej Radzie Bezpieczeństwa mówiliśmy: o mniejszościach religijnych, o dzieciach, którym trzeba pomagać na obszarach różnych konfliktów zbrojnych. To wszystko jest bardzo ważna polityka i cieszę się, że ją realizowaliśmy. Jeszcze raz chcę Państwu bardzo, bardzo za to wszystko podziękować.

Proszę także o mobilizację pracy w związku z powstawaniem na naszym oczach nowego rządu. Czekają nas w związku z tym rządem cztery lata pracy, mnie [czekają] − do sierpnia, a w maju się zobaczy, co dalej. To już decyzja naszych współobywateli, oczywiście nasza też, bo każdy z nas ma prawo głosu. Natomiast Państwa proszę o dalszą pracę dla Rzeczypospolitej, a za dotychczasową jeszcze raz, z całego serca, dziękuję. To jest nasza wielka służba, ale ta służba przynosi pożytki Polsce i Polakom nie tylko tu mieszkającym, ale na całym świecie. Wierzcie mi Państwo, my, z żoną i współpracownikami po całym świecie podróżujemy – na całym świecie jest coraz więcej Polaków dumnych z tego, jak są prowadzone polskie sprawy, jak Polska jest postrzegana, co się z Polską dzieje, jak wygląda to, co się wewnątrz Polski dzieje.

Bardzo też dziękuję za wielkie działania ze strony ministerstwa spraw zagranicznych, za wielką pracę, która została ostatnio wykonana, żeby wydobyć jednego z naszych rodaków z aresztu w Syrii. To jest właśnie to, o czym mówiłem i dlatego Państwu tak ogromnie dziękuję. Chcę, żebyśmy byli państwem, które nikogo nie zostawi. Które – jeżeli będzie Polak w potrzebie, to będzie razem z tym Polakiem. Wtedy ludzie będą mówili, że Polska jest porządnym państwem. Dopiero wtedy. Jeżeli będzie strzegła interesów swoich obywateli poza granicami tak, jak strzeże ich na przykład Izrael. Dziękuję bardzo.