Menu rozwijane

02 lutego 2023

Szanowni Państwo, jestem ogromnie zaszczycony. Cieszę się, że mogę tutaj dzisiaj spotkać się z Państwem. A przede wszystkim – że jestem tutaj razem z Panem Prezydentem Egilsem Levitsem, wybitnym prawnikiem, ale także znakomitym politykiem, doświadczonym Prezydentem Waszego kraju, doświadczonym Prezydentem Łotwy, który już od wielu lat na tym najwyższym poziomie na arenie międzynarodowej prowadzi łotewskie sprawy. I rzeczywiście to wszystko, co wydarzyło się w ciągu przede wszystkim ostatniego roku, spowodowało bardzo zdecydowane zmiany postrzegania tego świata przez wielu ludzi – przede wszystkim w perspektywie bezpieczeństwa, przede wszystkim w perspektywie przyszłości.

My wprawdzie tutaj, w naszej części Europy… Mówię „my”, bo nasi sąsiedzi z państw bałtyckich, którzy mają podobne do nas, Polaków, doświadczenia historyczne – powiedzmy, ostatniego stulecia – również byli tymi, którzy ostrzegali, mówili światu, że to nie jest tak, że komunizm w Rosji upadł i w związku z tym Związek Sowiecki się rozsypał, to znaczy, że ta tradycyjna Rosja z jej tradycyjną rosyjską, wielkoruską mentalnością zniknęła z powierzchni ziemi, że jej nie ma i że ona nigdy się nie odrodzi.

Właśnie widzimy jej odrodzenie się, właśnie widzimy eksplozję tego rosyjskiego kompleksu imperialnego, który skutkuje agresją. W tej chwili skutkuje agresją wobec – niestety – naszej części świata, naszej części Europy. Skutkuje próbą przywrócenia – zawsze zwracam na to uwagę – moim zdaniem, nie strefy wpływów ZSRR, Związku Sowieckiego. Dzisiaj dążeniem władców Rosji z Władimirem Putinem na czele jest tak naprawdę przywrócenie wpływów imperium carów. To jest według mnie ich dążenie.

Oni przypisują się nie tyle do Rosji sowieckiej, w której się wychowali, do tego imperium sowieckiego, które niewoliło nas wszystkich do lat 1989–1990 – ile do imperium carów, tego, co było wcześniej, jego wielkości. To była zresztą – według mnie – jedna z takich symbolicznych motywacji ataku na Ukrainę, próby zniewolenia Ukrainy. Rosja chciała odzyskać kontrolę nad kolebką Rusi, czyli nad Kijowem, bo przecież tam Ruś została ochrzczona – to jest to miejsce, z którego tak naprawdę wyszła państwowość ruska. I dzisiaj Rosja, która tworzy swoją historię i szuka swoich korzeni jak najgłębiej w historii, z tym miejscem się związuje i do tego miejsca próbuje się przypisać. W związku z czym Putin mówi: to jest naturalne, że to powinna być Rosja, bo przecież historycznie była to zawsze Rosja.

Nic bardziej mylnego – to była Ruś. Ruś to nie Rosja. I o tym trzeba pamiętać. Polacy znakomicie z historii to wiedzą – wszyscy ci, którzy pilniej historii się uczyli, wszyscy ci, którzy zwłaszcza historię średniowiecza głębiej analizowali – że była Ruś Czerwona, Ruś Kijowska, Grody Czerwieńskie. Więc tej Rusi było w Polsce dużo i ona nic wspólnego praktycznie z Rosją – zwłaszcza dzisiejszą – nie miała. Więc to są jednak zupełnie odrębne byty.

I teraz co jeszcze? Otóż drugi element niezwykle ważny – poza tym głęboko historycznym, sięgającym tysiąca lat wstecz – to Odessa. Pamiętajmy, ile razy w tej przestrzeni przed rokiem pojawiała się Odessa jako cel rosyjskiego ataku, jako cel rosyjskiej napaści. Czemu? Bo Odessa jest do dzisiaj w mentalności – nie tylko rosyjskiej, ale również wielu ludzi w różnych miejscach – symbolem Rosji carskiej, bogatej, pięknej, ze znakomitą architekturą, piękną sztuką, dzisiaj byśmy powiedzieli z high life’emhigh society, wszystkim, co jest symbolem bogatej nowoczesności, oczywiście tamtych lat, ale przekładanej na głęboką tradycję tej nowoczesności, otwartości na świat. Z jednej strony otwartości, ale z drugiej – też i wpływów, które emanowały na świat, bo to jest raczej ta wielka ambicja Putina i dzisiejszych władców Rosji.

Oczywiście co się za tym wszystkim kryje? To, co oni nazywają russkij mir, a coś, co w nas – dawniej zniewolonych przez imperium sowieckie – wzbudza dreszcze. Gdy słyszę „russkij mir„, to widzę biedę, nędzę, zniewolenie, dziadostwo i to, co normalnie powinno być połączone nitami albo śrubami, a jest połączone sznurkiem do snopowiązałki albo drutem – to jest dla mnie russkij mir. A przede wszystkim niewola. Niewola, niewola i jeszcze raz niewola. Czyli coś, z czym nigdy się nie pogodziliśmy, w przyszłości nigdy się nie pogodzimy i dlatego dzisiaj zdecydowanie opowiadamy się przeciwko temu – jasno i z pełną świadomością. Właśnie tą świadomością historyczną.

Natomiast to, co zrobiła Rosja w ostatnim czasie, pokazało całej reszcie świata, że wszelkie opowieści o końcu historii i danych raz na zawsze pokoju i spokoju, zwłaszcza w Europie, były absolutną mrzonką.

Że ktoś, kto uważał wojnę na Bałkanach za wypadek przy pracy, podczas gdy w dziejach wojen bałkańskich było całe mnóstwo i historia wojenna na Bałkanach bez przerwy się powtarzała; że ktoś, kto uważał, że więcej nie będzie się to już działo i że ta historia wojen także w naszej części Europy jest absolutną przeszłością, która nigdy nie wróci – po prostu się mylił.

Widać, że świat przestał być oazą spokoju i dzisiaj trzeba na niego inaczej patrzeć. Oczywiście sprzeciwiamy się wojnie, absolutnie jej nie chcemy, z Panem Prezydentem Egilsem Levitsem na pewno zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby tej wojny u nas nie było, dołożymy ku temu wszelkich starań.

Ale to jest świat, który działa zgodnie ze starą maksymą: chcesz pokoju, szykuj się na wojnę.

Czyli wzmacniaj swoje bezpieczeństwo, buduj swój potencjał obronny, realizuj zakupy militarne, wzmacniaj swoją armię, w jakimś sensie dyscyplinuj w tym kierunku społeczeństwo po to, żeby być na tyle silnym, żeby nikomu nie opłacało się ciebie zaatakować. Żeby prawdopodobieństwo ciężkich strat i porażki było tak duże, aby ten rachunek prawdopodobieństwa był niekorzystny, a w każdym razie – by budził obawy. To w większości przypadków wystarcza, żeby nie zostać zaatakowanym. W takim świecie dzisiaj żyjemy.

Co powinniśmy zrobić? Nic. Musimy działać tak, jak ten świat dyktuje nam warunki. Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Po prostu. Więc my gramy tak, jak przeciwnik pozwala, czyli w tym momencie mobilizujemy się i w naszych państwach – przynajmniej w Polsce – jest to zrozumiałe. Zwiększamy limit naszych wydatków obronnych. One do tej pory przekraczały do niedawna 2 proc., w tym roku, w 2023, wyniosą prawdopodobnie 4 proc. I polskie społeczeństwo jak na razie znakomicie to rozumie, widzi tę potrzebę, obserwując to, co dzieje się na Ukrainie, przyjmując w swoich domach sąsiadów z Ukrainy, którzy uciekają przed wojną, kobiety z dziećmi, które chronią się w naszym kraju, pod naszymi dachami.

I wszyscy rozumiemy, że musimy się wzmacniać, bo mamy szansę się obronić. Zwłaszcza wtedy, gdy patrzymy na naszych sąsiadów, którzy dzięki temu, że ich niezwykła dzielność i determinacja do obrony swojego państwa zostały wzmocnione wsparciem militarnym od nas i z zachodu Europy, i ze Stanów Zjednoczonych – od nas, mówię również, oczywiście, z Łotwy – to oni są w stanie postawić się rosyjskiej armii, są w stanie oprzeć się rosyjskiej armii, są w stanie ją pokonywać, odpychać. To pokazuje, że my też absolutnie jesteśmy w stanie to zrobić, tylko musimy mieć ku temu siły i środki. Więc my te środki gromadzimy. To jest współczesna polityka.

I gdy słyszę: „Nie wolno dopuścić do odbudowania żelaznej kurtyny”, jestem przygotowany na to – ależ, proszę Państwa, mówię to z całą odpowiedzialnością jako Prezydent Rzeczypospolitej – że żelazna kurtyna zostanie odbudowana.

Jeżeli za wschodnią granicą będę miał do czynienia z agresywnym państwem, które chce zabijać swoich sąsiadów, chce zabierać ich ziemię, chce odbierać im wolność – to jestem gotów zbudować żelazną kurtynę aż do chmur po to tylko, żeby trzymali się od nas z daleka, i po to tylko, żeby nie mogli jej przejść. Żebyśmy mogli żyć w spokoju, tak jak chcemy.

A chcemy być po stronie zachodniej, a nie po wschodniej. O to walczyliśmy od II wojny światowej, od kiedy pojawiły się u nas rosyjskie wojska, i – jak mówili ludzie w Polsce – zaczęła się kolejna okupacja, tylko tym razem rosyjska; gdy nie mieliśmy przez prawie 50 lat pełnej niepodległości, pełnej suwerenności, byliśmy pod rosyjskim butem z władzą narzuconą przez Sowietów. Wyzwoliliśmy się i nigdy więcej tego nie chcemy.

Nie chcemy ruskiego miru, niech sobie Rosja swój russkij mir zachowa dla siebie, jeżeli się jej podoba. Nam się nie podoba. My mamy swój zwyczaj, mamy swoje życie, swoje plany i chcemy móc je swobodnie realizować. I gotowi jesteśmy tego bronić.

Takie jest dzisiaj nasze podejście i mam nadzieję, że świat będzie nas rozumiał. Na szczęście, jesteśmy dzisiaj częścią Sojuszu Północnoatlantyckiego, największego porozumienia obrony i bezpieczeństwa na świecie, i wierzę, że także dzięki temu – oprócz tego, co sami sobie zbudujemy w sensie potencjału obronnego – także będziemy w stanie się oprzeć wszelkim zakusom niewolenia nas i narzucania nam obcej władzy. Dla mnie jest to kwestia fundamentalna.

Więcej o wizycie Pary Prezydenckiej na Łotwie: