Wielce Szanowni Bohaterowie tamtych marcowych dni sprzed 40 laty,
Szanowny Panie Premierze,
Szanowni Panowie Ministrowie,
Szanowni Państwo Posłowie, Senatorowie,
Szanowni Państwo Posłowie do Parlamentu Europejskiego,
Szanowny Panie Wojewodo,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście!
Marzec 1981 roku. Czas, który nazywany jest bardzo często karnawałem Solidarności. Po strajkach, a w szczególności po podpisaniu porozumień gdańskich 1980 roku powstaje wielki Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Wspaniały, piękny ruch społeczny, który zjednoczył – śmiało można powiedzieć – wielką część polskiego narodu w dążeniu do wolności, do praw obywatelskich, do poszanowania podstawowych praw ludzkich i pracowniczych.
Ale jest w polskim społeczeństwie grupa, której władza ludowa się boi, której władza ludowa nie pozwala się zorganizować, której nie daje wyjść na oficjalną niezależność. To rolnicy. To ludzie polskiej wsi. To chłopi, wśród których – doskonale komuniści o tym wiedzą – jest głęboka świadomość narodowa i patriotyczna. To oni przecież, te 30 lat wcześniej zasilali w większości oddziały partyzanckie. To oni tworzyli Bataliony Chłopskie. To oni tworzyli Armię Krajową. To oni bardzo często nie złożyli broni w 1945 roku, tylko walczyli dalej jako Żołnierze Niezłomni, dalej przeciwko komunistycznemu najeźdźcy.
Komuniści boją się polskich rolników, boją się polskich chłopów, boją się polskiej wsi. Nie chcą się zgodzić na legalizację jakichkolwiek niezależnych organizacji. Rolnicy żądają tego, starają się o to. Mamy strajki rolnicze: ustrzycki, rzeszowski, mamy porozumienia, ale wciąż nie udaje się stworzyć związku. Ale rolnicy przez cały czas walczą. A z nimi jest „Solidarność”, ta robotnicza, ta pracownicza i wspiera ich ze wszystkich sił.
Może Cię zainteresować
40. rocznica Bydgoskiego Marca
Ordery w 40. rocznicę wydarzeń Bydgoskiego Marca
I kto by się spodziewał, że kumulacja nastąpi właśnie tutaj, w Bydgoszczy. Wtedy szarej, smutnej, dzisiaj – jakże innej! Ale wtedy ponurej, biednej. Tutaj właśnie spotykają się i żądają, i uzyskują. Uzyskują możliwość zabrania głosu na posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Narodowej. 19 marca 1981 roku przybywają do gmachu, w którym odbywa się posiedzenie Rady Narodowej, gdzie – zorientowawszy się – przedstawiciele władz komunistycznych ścinają posiedzenie, nie dają głosu przedstawicielom „Solidarności”, nie dają głosu przedstawicielom rolników. Wobec protestu, wobec groźby, że dojdzie do strajku okupacyjnego w sali, w której odbywa się posiedzenie, wzywają ZOMO i uderzają na ludzi. Uderzają na ludzi protestujących w pokojowy sposób. Jak zwykle, władza ludowa przemawia za pomocą pałki, przemawia za pomocą siły, przemawia za pomocą aresztowań.
Jest z nami Pan Senator Jan Rulewski, który był jedną z ofiar pobicia tamtego dnia. Trzech przedstawicieli „Solidarności”, w tym przedstawiciel rolników, zostaje skatowanych przez ZOMO. I to jest moment, który w naszych dziejach, choć z pozoru wydawał się drobny – bo cóż to jest trzech ludzi, i cóż jakiś drobny protest w Bydgoszczy, przecież całkiem niewielki, to żadna wielka demonstracja. Tymczasem poskutkowała największym strajkiem w dziejach naszego kraju. Na pomoc przychodzą robotnicy z Solidarności. Przychodzą poprzez przybycie tutaj na miejsce i wsparcie protestujących, ale przede wszystkim przychodzą poprzez to, że – mimo że Lech Wałęsa wzywał do zaprzestania wtedy protestów tutaj, w Bydgoszczy – to jednak mimo wszystko „Solidarność” decyduje o ogłoszeniu strajku ostrzegawczego na 27 marca.
Do tego czterogodzinnego strajku ostrzegawczego dochodzi. Strajkuje 62 proc. wszystkich pracowników pierwszej zmiany w całej Polsce, we wszystkich warstwach społecznych. Od wyższych uczelni aż po zwykłe zakłady pracy, gdzie pracują robotnicy. Strajkuje 87 proc. pracowników tutaj, w Bydgoszczy. Największy w naszej historii pokaz solidarności, pokaz solidarności, który wstrząsnął wtedy władzą i w efekcie komuniści cofnęli się. Musieli się poddać.
12 maja doszło do zarejestrowania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Stało się. Karnawał Solidarności przybrał w tamtym momencie rzeczywiście swoją pełną moc. Wszystkie grupy naszego społeczeństwa, wszystkie warstwy społeczne mogły cieszyć się swoją Solidarnością. Największe zjednoczenie polskiego narodu w naszej historii.
Dziękuję. Dziękuję dziś jako Prezydent Rzeczypospolitej po 40 latach. Dziękuję Państwu z całego serca, Bohaterom tamtych dni.
Dziękuję Panu Senatorowi Janowi Rulewskiemu i wszystkim tym, którzy wtedy bohatersko stawali. Bohatersko stawali, bo przecież nie wiadomo było, co się stanie, bo można było być aresztowanym, bo można było, jak stało się to, zostać pobitym, spędzić wiele lat w więzieniu, bo wreszcie jak pokazały tamte czasy, można było zginąć. Tak jak zginął później, w 1984 roku Piotr Bartoszcze. Działacz niezależnych związków rolniczych zamordowany przez prawdopodobnie Służbę Bezpieczeństwa.
Taki to był czas. Ale dzięki Państwa niezłomnej postawie, dzięki temu, że byliście odważni, dzięki temu, że pragnęliście wolnej Polski ponad wszystko, że ryzykowaliście wolność własną i byt swoich rodzin, my dzisiaj możemy cieszyć się wolną Polską, a moje pokolenie, jak do tej pory przez stulecia naszej historii jest tym pierwszym, którego dzieci nie musiały się martwić, czy rodzice wrócą do domu.
Moi rodzice i ja nie byliśmy tego pewni, bo rodzice byli na strajkach, bo mogli być aresztowani, bo mogło stać się nawet najgorsze. Pokolenie mojej córki jest tym pokoleniem, które urodziło się w wolnej Polsce. Cieszy się nią, żyje sobie i nie wyobraża sobie tego, że Polska mogłaby nie być wolna. Nie być niepodległa, nie być suwerenna, nie być demokratyczna i że mogliby nie decydować sami w wyborach o przyszłości swojego kraju. To Państwu to zawdzięczają.
W imieniu całej Rzeczypospolitej, w imieniu całego naszego społeczeństwa, całego naszego narodu z całego serca za to dziękuję.