Szanowni Państwo Ministrowie,
Szanowni Panowie Dyrektorzy,
Szanowne Panie i Szanowni Panowie,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
ale przede wszystkim Wielce Szanowni Panowie – szczęść Boże!
Kilka dni temu byłem w Brzeszczach, w kopalni – czy też na terenie kopalni, bo w kopalni na dole to nie byłem – ale spotkałem się z Panów kolegami, którzy też na co dzień wykonują służbę górniczą, i powiedziałem do nich, że niejeden człowiek nie odważyłby się zjechać na dół do kopalni i wykonywać ten niezwykły zawód, niezwykłą służbę.
Może Cię zainteresować Prezydent wręczył Medale za Ofiarność i Odwagę Bo ona jest trudna, niebezpieczna, wykonywana w ogromnie trudnych warunkach, zużywa człowieka, zabiera mu kawał życia, bo jest po prostu nie dla każdego. Trzeba mieć specyficzne cechy charakteru, by móc pracować na dole. Więc cóż można powiedzieć wobec Panów? Wobec tych, którzy na dole idą tam, skąd inni uciekają?
Powiedziałem, że z całego serca dziękuję – powiedziałem to każdemu z Panów. Dziękuję za tę służbę, bo trud górniczy, służba górnicza stanowi jeden z fundamentów Rzeczypospolitej, jej gospodarki. Sektor wydobywczy odgrywa w Polsce niezwykle ważną rolę. Stanowi jeden z fundamentów naszej suwerenności energetycznej. To właśnie dlatego górnicy – ich służba i praca – są tak niezwykle w Polsce szanowani.
To dla mnie wielki zaszczyt – chcę to bardzo mocno podkreślić – że mogłem dzisiaj odznaczyć Panów osobiście, dziękując za trud górniczy tak niedługo po Barbórce, ale przede wszystkim za tę dodatkową służbę, którą Panowie wykonują: za służbę ratowników.
To chyba ten element, który w sposób największy powoduje, że o górnikach możemy mówić, iż rzeczywiście są wspólnotą – oni, ich rodziny – jako całość, społeczność. Często wcześniej mówiłem, że to jest takie niesamowite w środowisku Śląska, w środowisku ludzi, którzy pracują w kopalniach, w służbie górniczej: że są razem. Gdy coś się stanie, pod kopalnię przychodzą całe rodziny – żony, matki, dzieci, ojcowie – i stoją razem nawet wtedy, gdy są pewni, że nikt z ich bliskich nie ucierpiał. Przychodzą koledzy – bo niezwykle ważna jest ta solidarność: że nikt nie zostaje sam.
I to jest właśnie sedno Panów służby. Bo druga strona tego medalu powoduje, że każdy górnik zjeżdża do kopalni spokojny. Wie, że może się zdarzyć tragedia, katastrofa, zawał, tąpnięcie, wypadek przy pracy, różne inne rzeczy – to jest wliczone w ryzyko górniczej służby. Ale każdy z nich także wie, że na pewno wróci na górę, dlatego że Panowie po niego przyjdą. Nikt nie zostanie w kopalni – i to jest właśnie wielka wartość.
I za to Panom ogromnie dziękuję. Za tę służbę, odwagę, poświęcenie. Za to, że jesteście niezwykłymi ludźmi, którzy są bohaterscy ponad innych. Szczęść Wam Boże w Waszym życiu, służbie zawodowej, osobistej – z całego serca w imieniu Rzeczypospolitej Wam tego życzę. I z całego serca dziękuję Wam za Waszą służbę, za trud ponad podziw.
Byłem wtedy w maju w Zofiówce, tam, gdzie zdarzyła się ta tragedia, gdzie do ostatniego momentu, do ostatniej chwili walczyliście o to, by uratować życie kolegom. Co do dwóch się udało, co do pięciu – nie. Ale byliście do samego końca, do ostatniego momentu, aż mogliście wrócić spokojni, że wszyscy zostali wydobyci. Być może wtedy spotkałem się z niektórymi z Panów, dziś trudno poznać – zupełnie inne stroje, inny wtedy wygląd, zmęczone oczy, twarze brudne od pyłu węglowego.
Jeszcze raz z całego serca dziękuję.