Czcigodni Najbliżsi Pomordowanych, Poległych Robotników,
Wielce Szanowna Pani Premier,
Szanowni Państwo Ministrowie,
Szanowni Państwo Posłowie, Senatorowie,
Ekscelencjo, Księże Biskupie,
Wielce Szanowny Panie Przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, Przewodniczący Komisji Krajowej,
Szanowni Panowie Przewodniczący,
Szanowny Panie Prezesie,
Szanowny Panie Generale,
Wszyscy Dostojni Zebrani Goście,
Drodzy Mieszkańcy Lubina,
Drodzy Rodacy!
To dla mnie bardzo poruszający i wzruszający dzień ‒ w tę 35. rocznicę zbrodni lubińskiej jestem tutaj z Wami w Lubinie, tak jak kiedyś, ponad dwa lata temu, zapraszaliście mnie, gdy składałem kwiaty pod tym pomnikiem razem z Panią Premier, która wtedy była szefową sztabu wyborczego kandydata na prezydenta. Tylko w dwóch miejscach w Polsce można tak naprawdę równoprawnie obchodzić rocznicę powstania Solidarności ‒ efekt wielkich porozumień gdańskich 1980 roku tamtego pamiętnego 31 sierpnia: to właśnie Gdańsk – sala BHP Stoczni Gdańskiej ‒ i tu, w Lubinie.
Może Cię zainteresować "Lubin krwią podpisał Porozumienia Sierpniowe" Odznaczeni za zasługi na rzecz przemian demokratycznych w Polsce Dlaczego? Dlatego że tutaj, w Lubinie, robotnicy zginęli za tamten Sierpień 1980 roku. Zginęli za tę wolność, która została wtedy częściowo wywalczona, której właściwie przedsmak udało się przez nieco ponad rok poczuć. Zginęli od kul ‒ zginęli, tak jak się ginie na wojnie. Zginęli, tak jak ci, którzy polegli bezbronni w Powstaniu Warszawskim, bo mimo że broni nie mieli, chcieli wolnej Polski. Chcieli wolności osobistej i chcieli wolności państwowej. Dlatego właśnie tu wtedy byli, protestując razem z innymi mieszkańcami Lubina przeciwko stanowi wojennemu, przeciwko odebraniu wolności, przeciwko państwu, które nie jest państwem suwerennym, bo jest uzależnione od wielkiego sowieckiego mocarstwa, przeciwko narzuconej sowieckiej władzy, która rzeczywiście nie pochodziła z żadnych prawdziwych demokratycznych wyborów. Nie bali się tu być, nie bali się protestować, mimo że zaczęły świszczeć kule.
Wiele razy zadawano pytanie: dlaczego? Jednoznacznej odpowiedzi do dzisiaj nie ustalono. Dlaczego milicja, ZOMO otwarły wtedy ogień do robotników, do ludzi? Oczywiście było ustawodawstwo stanu wojennego, oczywiście były różne tajne wytyczne, rozkazy, które wtedy wydawano. Ale dlaczego akurat tutaj, w Lubinie? Przecież w wielu miastach odbywały się wtedy protesty. Przecież były takie miasta, gdzie te protesty były większe, bardziej masowe niż tu, w Lubinie. A jednak to tutaj otwarto ogień.
Może dlatego że władza ludowa budowała Lubin jako wzór socjalistycznego miasta? Bo przecież odkąd odkryto tutaj miedź, kilkudziesięciokrotnie zwiększyła się liczba mieszkańców Lubina. Przecież tu wtedy, w latach 50., mieszkało niecałe 6 tys. osób, a w 1982 roku ‒ ponad 70 tys.: w większości młodych ludzi, sprawnych, zdolnych do pracy, najczęściej dobrze wykwalifikowanych ‒ inżynierów, techników, potrzebnych do wydobycia miedzi, do jej wytopu, do jej przetwarzania, potrzebnych do pracy w laboratoriach. To właśnie oni wyszli wtedy na ulice Lubina – to oni wyszli protestować, bo mieli pełną świadomość, co to znaczy wolne i niewolne państwo, jaka jest różnica w jakości życia: być człowiekiem wolnym i nie być człowiekiem wolnym, być obywatelem wolnego państwa i być obywatelem państwa zniewolonego.
Bo oni wtedy już doskonale rozumieli, co to znaczy „wspólnota”. Zobaczyli ją, gdy trzy lata wcześniej do Polski przyjechał Ojciec Święty Jan Paweł II i spotkał się z milionami Polaków. Zobaczyli ją rok później, w 1980 roku, gdy powstała Solidarność, gdy ‒ właściwie można powiedzieć – cały naród stanął razem i stworzył 10-milionowy ruch robotniczy, społeczny, ale przede wszystkim ruch obywatelski, bo zrzeszający wszystkie warstwy polskiego społeczeństwa: od robotnika aż do najbardziej wykształconego inteligenta, profesora.
I oni też czuli się częścią tej wspólnoty. A naprzeciwko tej wspólnoty stała – jak wspomniałem – narzucona władza, która siebie mieniła władzą ludową, władzą robotników, którą w rzeczywistości – jak wszyscy dobrze wiemy – nie była.
Wielu historyków, badając zbrodnię lubińską – jak to niezwykle trafnie nazywamy, bo przecież zbrodnią jest strzelać do bezbronnych ludzi, bo jest zbrodnią bezbronnych ludzi mordować – podkreśla, że to był właśnie koniec władzy ludowej, że to właśnie zbrodnia lubińska była końcem PRL-u. Dlaczego? Dlatego że Wy – i mówiąc do tych młodych, których jeszcze wtedy nie było na świecie – i dlatego że Wasi rodzice wyszli 31 sierpnia na ulice Lubina i nie ugięli się pod kulami, a potem jeszcze więcej wyszło ich 1 września, mimo że wszyscy już w Lubinie wiedzieli, że milicja tu zabija – jeszcze więcej ich wyszło po to, żeby pokazać, że wspólnota Lubina, że wspólnota Polaków jest razem przeciwko władzy pseudoludowej. Że ta władza nie ma żadnej legitymacji – i to był właśnie jej koniec. Kule nie były w stanie dać legitymacji tej władzy i nie były w stanie zastraszyć Polaków ‒ nie były w stanie zastraszyć lubinian.
I za to wszyscy Polacy głęboko chylą dzisiaj czoła przed tymi, którzy polegli, przed ich najbliższymi, ale także przed wszystkimi bohaterami tamtych dni tutaj, w Lubinie. A bohaterem był każdy, kto stanął wtedy z podniesionym czołem. A stanęły Was tysiące. Jestem Wam za to głęboko wdzięczny, bo można chyba śmiało powiedzieć, że tamtego dnia – 35 lat temu – Lubin krwią podpisał porozumienia sierpniowe i przez krew zrobił wielki krok ku wolnej Polsce, w której wszyscy dzisiaj żyjemy. Ta wolna Polska moimi ustami ‒ ustami Prezydenta Rzeczypospolitej – wyraża Wam dzisiaj głęboką wdzięczność.
Cześć i chwała bohaterom, wieczna pamięć poległym! Niech żyje wolna Rzeczpospolita!
Szczęść Boże.