Czcigodni Kombatanci,
Szanowni Państwo Marszałkowie,
Szanowni Panowie Wicepremierzy,
Panie i Panowie Ministrowie,
Panie i Panowie Posłowie, Senatorowie,
Przedstawiciele Władz Wojewódzkich,
Przedstawiciele Władz Gdańska i Trójmiasta,
Szanowni Panowie Generałowie,
Panie i Panowie Komendanci,
Panie i Panowie Oficerowie,
Żołnierze,
Harcerze,
Przedstawiciele Organizacji Patriotycznych,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Ekscelencje, Księża Biskupi,
Przedstawiciele Duchowieństwa,
Wszyscy Wielce Szanowni Państwo!
Po raz kolejny od dziesięcioleci o poranku 1 września spotykamy się tutaj, na Westerplatte. My, Polacy, i nasi goście. Bardzo często, zwłaszcza w ostatnich latach, także z odległych zakątków świata. Spotykamy się po to, by wspomnieć, upamiętnić, oddać hołd pomordowanym i poległym, a także po raz kolejny ostrzec świat, by nigdy nie powtórzyło się już to, co było najstraszliwszym kataklizmem XX wieku – II wojna światowa, 83 lata temu.
Właśnie o poranku 1 września Niemcy ogarnięte hitlerowską, nazistowską ideologią w porozumieniu ze swoim ówczesnym sojusznikiem, Związkiem Sowieckim ogarniętym ideologią komunistyczną, rozpoczęły II wojnę światową, napadając – bez żadnego ostrzeżenia, bez wypowiedzenia wojny – na Polskę, na odrodzone w 1918 roku polskie państwo, które miało wtedy niecałe 21 lat swojego ponownie niepodległego, suwerennego istnienia.
Tak, to była absolutnie jedna z najstraszliwszych tragedii w naszych dziejach. Nie tylko dlatego, że odebrała nam wolność, nie tylko dlatego, że odebrała nam państwo, bo po sowieckim ataku na Polskę i po uściśnięciu sobie dłoni przez sowieckich i niemieckich żołnierzy polskie państwo zniknęło z mapy Europy, po raz – niestety – kolejny w dziejach. Ale także dlatego, że wojna ta pociągnęła za sobą miliony ofiar wśród polskich obywateli i nieprzeliczone, niepowetowane straty dla naszej ojczyzny i dla naszego narodu.
Rozpoczęła się tutaj, na Westerplatte, w Gdańsku. Rozpoczęła się w Wieluniu. Rozpoczęła się w Tczewie atakiem na stację w Szymankowie. Rozpoczęła się od śmierci zwykłych ludzi bombardowanych w Wieluniu przez bestialskie niemieckie lotnictwo. Rozpoczęła się od zamordowania polskich kolejarzy właśnie tam, na granicy koło Tczewa, w Szymankowie. Rozpoczęła się od salw armatnich z pancernika Schleswig–Holstein oddanych tutaj, by zniszczyć i opanować polską placówkę na Westerplatte.
Tego miejsca broniło wtedy dokładnie 182 polskich żołnierzy, a wśród nich jeden lekarz i pięciu oficerów, całość pod dowództwem majora Henryka Sucharskiego. Ta obrona Westerplatte przeszła do legendy – legendy bohaterstwa polskiego żołnierza i legendy bohaterstwa żołnierza w ogóle. W aspekcie nie tylko polskim, nie tylko europejskim, ale i światowym.
Albowiem tutaj właśnie tych 182 żołnierzy – przy ogólnym założeniu strategicznym obrony tej placówki przez niecałe 24 godziny, z uzbrojeniem przewidzianym do obrony w zasadzie przed atakiem piechoty – znalazło się pod ogniem artyleryjskim, znalazło się pod ogniem realizowanym przez niemieckie wojska lotnicze, znalazło się pod atakiem sił prawie 20–krotnie silniejszych niż ta jednostka. W atakach na Westerplatte uczestniczyło 3400 niemieckich żołnierzy.
A polscy żołnierze bronili się przez tydzień. Przez siedem dni! W Polskę i w świat szedł nieustanny komunikat: „Westerplatte broni się nadal”. Miał on niezwykłą moc podtrzymywania i budowania ducha tych, którzy wtedy bronili Rzeczypospolitej. W wielu miejscach ta obrona trwała, często zamieniając się w walkę do samego końca, do ostatniego żołnierza, tak jak obrona pozycji w Wiźnie.
Właśnie dlatego, że ten komunikat płynący stąd, z Westerplatte, dodawał żołnierzom sił i wiary w to, że Polska przetrwa; w to, że polski żołnierz zdoła się obronić; w to, że polski żołnierz zdoła wykonać swoje najważniejsze zadanie, jakim jest obrona ojczyzny, jakim jest obrona współobywateli.
Żołnierze Westerplatte pokazali niezwykły honor i dlatego od tamtych dni cieszą się nieustanną czcią całego naszego społeczeństwa, wszystkich Polaków, gdziekolwiek na świecie mieszkają. Dla każdego z nich ta nazwa – Westerplatte – jest absolutnie jednoznacznym symbolem: bohaterstwa, oddania ojczyźnie, niezłomności i wielkiego ducha, jaki jest symbolem polskiego żołnierza.
Dzisiaj z dumą i wielkim wzruszeniem przekazałem przed chwilą notę identyfikacyjną jednego z obrońców Westerplatte na ręce członka jego rodziny, na ręce syna jego rodzonej siostry – żołnierza, jednego z tych bohaterskich obrońców, którzy tutaj w tamtych dniach września polegli. Dziękuję Instytutowi Pamięci Narodowej, dziękuję ekspertom, dziękuję wolontariuszom, naszym archeologom za to, że szczątki tego żołnierza udało się tutaj, na Westerplatte, po tych ponad 80 latach odnaleźć, zidentyfikować; że żołnierz ma grób, tak jak pozostałych dziewięciu, których szczątki zostały odnalezione.
Jego najbliżsi mogą dzisiaj nad tym grobem stanąć i powiedzieć z pewnością: „Tak, tutaj leży nasz krewny – żołnierz polski, który poległ w obronie ojczyzny”. Pochylić czoło ze wzruszeniem, z pewnością z żalem, ale z całą pewnością także z dumą. Tak jak pochylamy głowy my wszyscy w pamięci o naszych poległych żołnierzach – o bohaterach, którzy bronili ojczyzny niezłomnie, do samego końca.
Nie wygrali tamtej bitwy. Wielu z nich miało także poczucie, że w istocie nie wygrali tamtej wojny, bo Polska nie odzyskała po niej w pełni niepodległości i suwerenności, tak jak o tym marzyli i tak jak o to walczyli.
Dzisiaj jest wolna dzięki zasługom tych, którzy przeżyli i którzy o tę wolność starali się aż do czasu, dopóki wróciła. I dzięki bohaterstwu ich dzieci – następnego pokolenia, także obecnego dziś tu i wymienionego jako ci, którzy stanowili niepodległościową opozycję: ludzi Solidarności, którym dziękowaliśmy w ostatnich dniach, upamiętniając rocznicę Porozumień Sierpniowych.
Ale II wojna światowa położyła się cieniem dla Polaków na dziesięciolecia – cieniem, którego pozostałości są do dzisiaj. Bo kto wie, jak wyglądałaby dzisiaj Polska i ile by nas mieszkało tutaj, na tej ziemi, gdybyśmy nie zostali w 1939 roku zdradziecko napadnięci przez Niemców idących ramię w ramię z Sowietami – przez działających wspólnie nazistów i sowieckich komunistów, przez ich zdradzieckie, podłe braterstwo broni.
Kto wie, jakie byłoby dzisiaj nasze państwo, gdyby nie zginęło wówczas 6 mln obywateli, w tym 3 mln obywateli polskich narodowości żydowskiej, którzy zostali po prostu bestialsko pomordowani w obozach koncentracyjnych, w miejscach często masowej zagłady, gdyby nie stali się ofiarami Holokaustu. Gdyby nie wszyscy inni obywatele polscy, którzy zostali pomordowani i którzy polegli na wszystkich frontach II wojny światowej, walcząc o to, by pokonać nazistów.
Gdyby nie to, że później straciliśmy jeszcze kolejne 5 mln obywateli, dlatego że albo pozostali poza granicami tej Polski zmienionymi przez II wojnę światową, albo też po prostu nie wrócili już do Polski, bo uważali właśnie, że nie jest ona wolna, nie jest suwerenna i nie zapewnia możliwości swobodnego życia, jakiego pragnie każdy człowiek ceniący sobie wolność. A my, Polacy, cenimy sobie wolność ogromnie.
Do dzisiaj w wielu miejscach nie udało się odbudować Polski tak pięknej, jak była przed II wojną światową. Wielu dóbr kultury do tej pory nie udało nam się odzyskać. Warszawa dziś znów wspaniała, bo nowoczesna, nie odzyskała po II wojnie swojego niezwykłego piękna, przede wszystkim architektury, którą szczyciła się jako jedna z najpiękniejszych stolic Europy, a już na pewno Europy Centralnej.
Warszawa – symbol niezłomności – zburzona, bo Hitler chciał ją wymazać z mapy jako stolicę Polski, czyniąc zarazem z nas, Polaków, niewolników; naród, który miał służyć Niemcom, który miał być podporządkowany. Tego samego pragnęli zresztą wtedy Sowieci, również mszcząc się za swój blamaż w 1920 roku i klęskę, jaką wówczas ponieśli w wojnie z Polską.
Świadectwem tej zemsty był okrutny, straszliwy mord – przekraczający wszelkie normy prawa międzynarodowego – na polskich oficerach, znany jako zbrodnia katyńska; było okrucieństwo, z jakim traktowali polskich obywateli, wywożąc ich na wschód i mordując, tak jak działo się to w czasie obławy augustowskiej.
To są dzieje naszej ojczyzny. Straszne. To są dzieje polskich rodzin, z których praktycznie każda w czasie II wojny straciła kogoś z najbliższych. Ale to jest zarazem świadectwo tego, jakim narodem jesteśmy my, Polacy, którzy potrafimy przetrwać najtrudniejsze koleje losu i cały czas trwamy w swoim miejscu Europy. Bo to jest nasze miejsce w Europie, ta ziemia! Bo potrafimy – mimo dziesięcioleci zniewolenia – walczyć o wolność do samego końca i ją odzyskiwać; bo nie poddajemy się; bo konsekwentnie potrafimy dążyć do odzyskania naszego państwa i odzyskania wolności, którą tak ogromnie kochamy.
Ale wśród tego wszystkiego niezwykle ważnym naszym zadaniem dziś, współcześnie jest pamiętać właśnie o historii, także o strasznej lekcji II wojny, która jest lekcją dla całego świata i z której świat przez tak wiele dziesięcioleci umiał wyciągnąć wnioski, powstrzymując bardzo wiele wojennych zakusów, tak by nie doszło do wielkiego światowego konfliktu.
Niestety, jak obserwujemy w ostatnich latach, imperialistyczne dążenia do brutalnego podporządkowania sobie innych państw i narodów nie zniknęły ze świata, nie zniknęły z ambicji niektórych polityków i – niestety – również niektórych narodów.
Obserwujemy to dzisiaj za naszą wschodnią granicą, gdzie Rosja już nie sowiecka, ale wraca do swoich wielkoruskich, imperialistycznych pragnień, by górować nad innymi narodami, by nimi władać, by je sobie podporządkować, by trzymać je za gardło. A jeżeli nie chcą się poddać, to – by je zniszczyć.
Jesteśmy dzisiaj – niestety – tego świadkami na sąsiedniej w stosunku do nas Ukrainie, która została bestialsko zaatakowana. Najpierw skrycie w 2014 roku pod pozorem działań separatystów. A w tym roku otwarcie – 24 lutego – poprzez brutalną napaść, którą z przerażeniem obserwował cały świat. Bo do końca wierzono, że coś, co było już tylko historyczną pamięcią właśnie II wojny światowej, nigdy więcej się nie powtórzy. Że nikt więcej nie odważy się otwarcie zaatakować innego państwa i narodu, zwłaszcza w tak wielkiej, potężnej skali. Że te obrazy, które cały świat zna z czarno–białych archiwalnych nagrań z czasów II wojny światowej, nigdy nie zostaną zobaczone znowu w naturalnym kolorze.
Tymczasem są. Czołgi, artyleria i samoloty brutalnie burzące budynki, w których mieszkają zwykli ludzie. Cywilni obywatele suwerennego państwa mordowani w piwnicach i na ulicach, także strzałem w tył głowy. Przecież znamy to wszystko sprzed 80 lat. I patrzymy na to znowu. To musi zostać zatrzymane! My, Polacy, wiemy i rozumiemy to doskonale. Dlatego czynimy wszystko, by pomóc w obronie naszym ukraińskim sąsiadom i by pomóc wszystkim, którzy przed tą wojną uciekają, ratując swoje życie.
Dlatego wzywamy dzisiaj wszystkich naszych sojuszników i cały świat cały czas, nieprzerwanie, by pomóc Ukrainie i zatrzymać rosyjski imperializm. Jak mówił nasz Prezydent Lech Kaczyński, który w Rosji zginął: „Przed imperializmem nie wolno się cofać. Imperializmu nie wolno się obawiać. Imperializmowi, a także neoimperialistycznym mrzonkom trzeba się w zdecydowany sposób przeciwstawić. To jest dzisiaj najważniejsze zadanie całego świata”.
Naszym zadaniem – Panie Ministrze Obrony Narodowej, Panie Premierze, Panowie Generałowie – jest budowanie potencjału polskiej armii, jest uzbrojenie jej w nowoczesny sprzęt, jak najszybciej, nie oglądając się na wszelkie przeciwności. Tak by nigdy więcej Polacy nie musieli oglądać tak strasznych obrazów, jakie widzieli nasi pradziadkowie, dziadkowie, a często rodzice w 1939 roku i w latach następnych – wielkiej przewagi na niebie, wielkiej przewagi na ziemi, przede wszystkim właśnie tej technologicznej.
Niestety, tego bohaterskiej polskiej armii wtedy, w 1939 roku, brakowało. Dlatego nie zdołała obronić Polski. Po pierwsze – dlatego, że została zdradziecko napadnięta z dwóch stron przez Sowietów działających ramię w ramię z nazistami. A po drugie – przez to, że nie byliśmy w stanie w tych pierwszych dniach września przeciwstawić tak nowoczesnego uzbrojenia, jakim dysponowała wówczas armia Hitlera, armia niemiecka.
To się nigdy więcej nie może powtórzyć. Polska armia musi być tak uzbrojona, by nikt nigdy więcej nie odważył się napaść na Polskę, dlatego że nie będzie się to opłacało. Żeby świadectwem dobrze i mądrze realizowanej polityki bezpieczeństwa zewnętrznego państwa było to, że to państwo będzie cały czas wolne, niepodległe, suwerenne i nie będzie toczyło wojny, bo nikt nie odważy się go napaść. To jest dzisiaj nasze wielkie zadanie.
Tamta obrona Westerplatte przez całe długie siedem dni, których nie planowali najśmielsi stratedzy, opierała się na dwóch elementach: na niezwykłym duchu, jakiego mieli polscy żołnierze broniący Westerplatte, i na świetnym wyszkoleniu, jakim dysponowali ci żołnierze, którego dowodem jest to, że przez ten tydzień obrony poległo tylko 15 z nich, a 50 zostało rannych. Podczas gdy atakujących Niemców poległo około tysiąca. Jest to świadectwo tego, jak polski żołnierz w sensie duchowym, fizycznym i merytorycznym był przygotowany do tego, by bronić ojczyzny.
Mamy – absolutnie w to nie wątpię i widzę to – świetnie przygotowanych i bohaterskich żołnierzy także dzisiaj. Mamy młodych ludzi, którzy garną się do tego, by odbyć przygotowanie wojskowe, by umieć w razie czego stanąć do obrony ojczyzny, by mieć też konieczną wiedzę. Trzeba to wykorzystać, trzeba umożliwić im realizację tych niezwykle szlachetnych ambicji. To jest nasze wielkie zadanie.
Trzeba zapewnić polskiemu żołnierzowi godne uzbrojenie, tak by mógł bronić ojczyzny sprawnie i bezpiecznie, a przede wszystkim – by bronić jej nie musiał. To jesteśmy winni dzisiaj wszystkim, którzy walczyli o Polskę w czasie II wojny światowej, wszystkim, którzy później walczyli o wolną, suwerenną, niepodległą Polskę – i z bronią w ręku, i bez broni w ręku. To jesteśmy winni zwłaszcza tym wszystkim, którzy za Polskę – walcząc o nią i broniąc jej – polegli.
Niech żyje Polska – wolna, suwerenna i niepodległa! Cześć i chwała bohaterom! Wieczna pamięć poległym!
Może Cię zainteresować Westerplatte. Obchody 83. rocznicy wybuchu II wojny św. Przesłanie z okazji 83. rocznicy wybuchu II wojny światowej