Wielce Szanowni Uczestnicy tamtych sierpniowych zdarzeń, członkowie Solidarności na czele z Najbliższymi wówczas Pomordowanych, Poległych,
Wielce Szanowna Pani Marszałek Sejmu,
Szanowni Panie i Panowie Ministrowie,
Szanowni Panie i Panowie Posłowie, Senatorowie, Posłowie do Parlamentu Europejskiego,
Szanowny Panie Wojewodo,
Szanowny Panie Marszałku,
Szanowny Panie Starosto Lubiński,
Szanowny Panie Prezydencie Miasta Lubina,
Szanowny Panie Przewodniczący dolnośląskiej Solidarności,
Szanowni Panie i Panowie Przewodniczący i Członkowie lubińskiej Solidarności, dolnośląskiej Solidarności i miedziowej Solidarności,
Panie i Panowie Radni,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Wielce Szanowni Państwo!
Z całą pewnością stan wojenny w Polsce wprowadzony przez władze komunistyczne po to, by zdławić dążenie Polaków do wolności, został naznaczony dwoma wielkimi zbrodniami – poza wszystkimi w ogóle zbrodniami, których później dopuścili się w tamtym czasie komuniści. Dwie zbrodnie stanu wojennego – w kopalni Wujek i lubińska – były znakami czasu i były znakami tego, na co stać próbujących się wtedy ratować komunistów, wysłanników obcego mocarstwa, obcej siły, która wówczas od prawie 40 lat niewoliła Polaków.
Jest jednak bardzo istotna różnica pomiędzy tymi dwoma tragicznymi wydarzeniami, pomiędzy tymi dwoma obrzydliwymi, straszliwymi zbrodniami, na które komuniści sobie pozwolili. W kopalni Wujek strzelano do nieuzbrojonych w broń palną robotników, górników, strajkujących, żądających uwolnienia swoich kolegów, żądających cofnięcia decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego, żądających wolności, uczciwego państwa. Ale to byli górnicy – strajkujący, twardzi.
Obecni tam zomowcy, esbecy wiedzieli, że stoją naprzeciwko zdeterminowanych ludzi, mocnych, którzy mogą mieć w dyspozycji różne ciężkie narzędzia. Nie jest dla nikogo tajemnicą – zwłaszcza tutaj, w Lubinie, w Zagłębiu Miedziowym, gdzie wśród nas nie brakuje górników – że czym innym jest natrzeć na potężne, silne górnicze piersi, a czym innym jest spotkać się z tłumem. Na tym właśnie polega różnica.
Jedno i drugie jest zbrodnią, bo tu i w Wujku strzelano do ludzi nieuzbrojonych. Ale w Lubinie było wiadomo, że są to ludzie jak w hymnie Solidarności, który śpiewaliśmy przed chwilą:
„A jeśli ktoś nasz polski dom zapali,
to każdy z nas gotowy musi być,
bo lepiej, byśmy stojąc, umierali,
niż mamy, klęcząc na kolanach, żyć”.
Było wiadomo, że jest to pokojowy protest, bo podziemna Solidarność szeroko informowała o tym przez kilka tygodni, zanim doszło do tamtej demonstracji 31 sierpnia 1982 roku. Było wiadomo, że ludzie przychodzą się modlić i przychodzą zaprotestować; że przychodzą żądać wolnego państwa; że przychodzą żądać zniesienia stanu wojennego; że przychodzą żądać uwolnienia internowanych; że przychodzą żądać wolności, elementarnych praw dla robotnika i dla człowieka, dla pracownika – tego, co jest w każdym państwie normalnym, demokratycznym w prawdziwym tego słowa znaczeniu; tego wszystkiego, co w takich państwach jest standardem.
Przyszli żądać tego wszystkiego, co było zapisane także w postulatach strajkujących, podpisanych w formule Porozumień Sierpniowych zawartych dwa lata wcześniej w Szczecinie, Gdańsku, Jastrzębiu i Dąbrowie; tego wszystkiego, co było umową, którą władza – jaka by ona nie była – ale jednak zawarła ze społeczeństwem. Była umowa, która została brutalnie przez komunistów podeptana. Naród był zdradzony i przeciwko temu protestował, żądając swoich elementarnych, podstawowych praw.
Tą odpowiedzią wobec bezbronnych, spokojnie protestujących ludzi, którzy – co jeszcze bardziej istotne – chcieli już rozejść się do domów po tym, jak zaprotestowali, jak wyrazili swoje zdanie, były kule wystrzelone z karabinów. Wielu świadków tamtych zdarzeń podkreśla, że w istocie było to polowanie. To kolejna drastyczna różnica pomiędzy lubińską zbrodnią a tym, co stało się półtora roku wcześniej w kopalni Wujek. Tutaj przez półtorej godziny strzelano w centrum miasta do ludzi. Bardzo często strzelano w plecy. Strzelano do ludzi, którzy po prostu stali. Po prostu chciano zabić. I zabito.
Pochylamy dzisiaj głowy nad grobami tych, którzy wtedy zginęli, polegli za Polskę – za wolną, niepodległą, suwerenną Polskę. Oddajemy hołd i dziękujemy zwłaszcza my, ludzie młodego pokolenia, czyli pokolenia synów, jak i ci młodzi – uczniowie, którzy przed chwilą prezentowali się tutaj przed nami – pokolenie wnuków.
Dziękujemy za wolność. Dziękujemy za odwagę. Dziękujemy za niezłomność. Dziękujemy za to, że w tamtym najtrudniejszym momencie nie bali się wyjść, nie bali się stać i potencjalnie umierać, stojąc. Bo właśnie dzięki temu udało się komunistów złamać, załamać i pokonać już bez wystrzałów, bez przelewu krwi – kilka lat później. Tak, trzeba było na to czekać. Ale były to kolejne kroki, które były – jak się później okazało – krokami do zwycięstwa. Do długiego i trudnego, ale zwycięskiego marszu Solidarności do wolności. Do przyniesienia wolności naszemu państwu, sobie wówczas i następnym pokoleniom. Dziękuję za to z całego serca.
Chciałem bardzo serdecznie podziękować wszystkim nauczycielom i wychowawcom, którzy przygotowali młodzież do tego dzisiejszego występu, do dzisiejszej ceremonii; którzy przekazują młodzieży prawdę i pamięć o tamtych dniach. To niezwykle ważne, to bezcenne. Moje pokolenie pamięta – pokolenie dzieci pamięta. Nie brało może udziału zwłaszcza wtedy, kiedy bili i strzelali. Dzieci wtedy najczęściej czekały w domu na powrót rodziców czy to z demonstracji, czy przecież niejednokrotnie z więzienia czy internowania.
Ale pokolenie wnuków miało to wielkie szczęście, że dzięki determinacji swoich dziadków urodziło się już w wolnej Polsce. I wiadomość o tym, że można było zostać aresztowanym za wyrażanie swoich poglądów, za powiedzenie prawdy, za wyrażenie dezaprobaty wobec czegoś, co robią władze czy lokalne, czy państwowe, że można było za to być sądzonym, prześladowanym, iść do więzienia – jest dla nich czymś zupełnie abstrakcyjnym.
Że można było nie móc wyjechać za granicę; że można było nie jeździć na zagraniczne wakacje; że można było nie móc decydować o sobie, czy chcecie mieszkać w naszym kraju, czy może chcecie wyjechać do innego – jest dzisiaj czymś zupełnie zdumiewającym, trudnym do uwierzenia. Patrzą na tamte czasy tak jak moje pokolenie na II wojnę światową, która jest po prostu czarno–białym filmem.
Dziękuję, że tutaj są, bo spotkanie z tymi, którzy wtedy walczyli o Polskę wolną, suwerenną, niepodległą, bo spojrzenie na ten krzyż i na te nazwiska – Michała Adamowicza, Mieczysława Poźniaka i Andrzeja Trajkowskiego, ludzi, którzy wtedy zostali zabici, zastrzeleni przez milicję – uświadamia, jak wysoka jest cena wolności i co tak naprawdę znaczy chcieć tę wolność odzyskać, skoro ludzie gotowi byli oddać za to życie. Jak ta wolność, którą cieszą się na co dzień, w której żyją i która jest dla nich czymś naturalnym, normalnym – jak ona jest bardzo ważna.
To wielkie zadanie nauczycieli, rodziców, dziadków, żeby właśnie tym młodym pokoleniom – pokoleniom wolnych Polaków, młodych urodzonych w odzyskanej w pełni Polsce, w której sami decydujemy o sobie – tę wartość uświadamiać. Jak bardzo ważne jest to, żebyśmy byli cały czas prawdziwie wolni – i w ustroju, i w duszy. Żebyśmy byli suwerenni – i w ustroju, i w duszy. I żebyśmy byli niepodlegli – i w ustroju, i w duszy. I że jest to fundament tego, żebyśmy mogli czuć się rzeczywiście gospodarzami tu, u siebie, na naszej ziemi, w naszym własnym kraju. I że tak naprawdę tylko tutaj – jako wspólnota, jako społeczeństwo – jesteśmy w stanie rzeczywiście o siebie zadbać, o swoje sprawy i o swoje interesy.
Pewnie, że Polacy są zaradni i wielu z nas poradzi sobie w każdym miejscu na świecie, gdziekolwiek byśmy się znaleźli, ale – Szanowni Państwo – dobrze wiecie, że przede wszystkim indywidualnie, ze względu na własne, indywidualne cechy osobowości i zdolności. Ale nie zbiorowo jako wspólnota. Zbiorowo jako wspólnota – niepodlegli, wolni, suwerenni – możemy być tylko tutaj.
I właśnie za to oni zginęli – żebyśmy to odzyskali i znów to mieli. Bo to było w pamięci ich rodziców. I ci rodzice im to przekazali. Pokolenie, które pamiętało II Rzeczpospolitą – cenę odzyskania wolnej Polski zapłaconą przed 1918 rokiem, zapłaconą we wszystkich bojach o ustanowienie granic II Rzeczypospolitej, w obronie Polski przed bolszewikami w wielkiej zwycięskiej Bitwie Warszawskiej, w powstaniach śląskich, a potem w czasie II wojny światowej i w czasie antykomunistycznego powstania, kiedy się okazało, że wojna niby się skończyła, ale Polska tak naprawdę nie jest wolna – mówię tutaj o Żołnierzach Niezłomnych.
Cały czas i tamto pokolenie, i to kolejne pokolenie chciały tę Polskę odzyskać. I bywało tak jak tu, w Lubinie, że płacono za to cenę najwyższą. Ta najwyższa cena to właśnie cena, jakiej warta jest wolna Polska.
Cześć i chwała bohaterom! Wieczna pamięć pomordowanym i poległym! Niech żyje Solidarność! Niech żyje wolna, suwerenna, niepodległa Polska! Niech Bóg ma w opiece naszą ojczyznę!
Może Cię zainteresować Obchody 40. rocznicy Zbrodni Lubińskiej oraz 42. rocznicy Porozumień Sierpniowych Przesłanie z okazji Dnia Wolności i Solidarności