Menu rozwijane

14 czerwca 2020

Szanowna Pani Premier,

Szanowny Panie Premierze,

Panie Wojewodo,

Czcigodne Władze Małopolskiej Uczelni Państwowej,

Wszyscy Dostojni Przybyli Państwo,

ale w szczególności Szanowne Panie Ocalałe!

Szczególny dzień – 14 czerwca 2020 roku, 80. rocznica tamtego dnia, który może 80 lat temu wydawał się jednym z wielu, zupełnie nieznaczącym. Może nawet nie wydawał się tak bardzo znaczący dla tych, którzy wtedy, w czasie niemieckiej, hitlerowskiej okupacji Polski jako więźniowie polityczni – przede wszystkim z więzienia w Tarnowie – przyjechali tu, w to miejsce, tymi torami, przywiezieni jako jedni z pierwszych więźniów niemieckiego, nazistowskiego obozu koncentracyjnego, a potem także obozu zagłady Auschwitz. Numery od 31 do 758.

Może Cię zainteresować 80. rocznica pierwszego transportu polskich więźniów do KL Auschwitz

728 osób. 728 Polaków, obywateli polskich, tak – wśród nich kilku także pochodzenia żydowskiego. Ale Polaków, więźniów politycznych. Co my – poza świadectwem, które jeszcze przekazują ci, którzy żyją, ci ostatni spośród żyjących – dzisiaj widzimy? Oprócz filmów dokumentalnych ze wstrząsającymi zdjęciami – co pozostaje najbardziej wymownym świadectwem tamtego czasu?

Z całą pewnością obóz, który przetrwał – od strony fizycznej, od strony niewiarygodnego bezmiaru ludzkiego cynizmu, przetrzymywania innego człowieka w tak dramatycznych warunkach, za kolczastymi drutami, w zniewoleniu, w upodleniu. Ale oprócz tego jeszcze absolutnie wstrząsające prace, grafiki, rysunki Mariana Kołodzieja pokazujące ducha tego straszliwego dramatu i niewyobrażalnego okrucieństwa.

I szokujący obraz: zdjęcie młodziutkiej dziewczyny, właściwie dziewczynki, 14-letniej Czesi Kwoki – polskiej dziewczyny z Zamojszczyzny, która była przywieziona tu, do tego obozu, wraz z matką. I na wstępie tutaj sfotografowana. Przerażenie w jej oczach, niewinna twarz, 14 lat – i znak więźnia politycznego. Zdjęcie, które zna cały świat.

Chciałoby się zapytać: ale o co chodzi, co to jest? To był właśnie początek tej straszliwej tragedii wszystkich, którzy tu zginęli – Polaków, którzy właśnie jako pierwsi zostali tu przywiezieni i jako pierwsi byli więźniami tego straszliwego miejsca, jako pierwsi też ginęli. A potem także innych narodów, jeńców Armii Czerwonej, Romów, ale przede wszystkim Żydów. Później Żydów z całej Europy, nie tylko z Polski.

Ziemia, która – można powiedzieć – jest przesiąknięta krwią. Ziemia, która cała jest wysypana popiołem ze spalonych ludzkich ciał. Ziemia, która woła o pamięć, która woła także o to, byśmy nigdy nie zapomnieli. Ale po to, by nigdy coś takiego już nigdzie się nie zdarzyło. Aby już nigdy żaden człowiek – jeżeli w ogóle można wobec tamtych oprawców użyć tego określenia – nie ważył się nigdzie w przestrzeni całego świata wyrządzić drugiemu człowiekowi takiego bezmiaru niewyobrażalnego zła, cierpienia, okrucieństwa.

Ale wśród tego wszystkiego było także bohaterstwo. A w tym bezmiarze bólu było także dobro. Czyli w jakimś sensie – paradoksalnie – także człowieczeństwo. Pomiędzy tymi, którzy byli tu więzieni, katowani, mordowani, bezlitośnie głodzeni, katowani pracą.

Bohaterstwo to rotmistrz Pilecki, którego pomnik stoi tu, w tym jakże znaczącym miejscu. Jako tego, który z premedytacją dał się tu uwięzić, by dać świadectwo prawdzie i by wiadomość, co tu się dzieje, zanieść dalej w świat. Bohater polskiego narodu, dziś bohater polskiej młodzieży, wzór do naśladowania.

Ale to także świętość – to św. Maksymilian Maria Kolbe, który oddał tu życie, czyniąc dobro drugiemu człowiekowi, by ten mógł wrócić do domu. I jeżeli ktoś pyta, czy było warto, niech ma świadomość, że człowiek, któremu Maksymilian uratował życie, za którego oddał swoje życie – przeżył piekło Auschwitz, wyszedł stąd i wrócił do normalnego życia.

Może właśnie dlatego, że Pan Bóg chciał, by niósł świadectwo tamtej tragedii, tego strasznego miejsca, a z drugiej strony – niezwykłego dobra, jakie św. Maksymilian w sobie miał i jakie gotów był dać w najtrudniejszych momentach. Gdy większość przecież myślała tylko o własnym życiu i o tym, jak je stąd wynieść, jak się uratować.

Czcimy pamięć. Dzisiaj – jako Polacy – pochylamy głowy przed prochami wszystkich ofiar, przed cierpieniem wszystkich, którzy byli tu więzieni. Pochylamy głowy przed tragedią naszych rodaków, którzy tu się znaleźli i zostali pomordowani. Pochylamy głowy także przed tragedią wszystkich innych narodów i wszystkich rodzin, które straciły tu swoich najbliższych.

Nie jesteśmy nawet dzisiaj w stanie my, którzy żyjemy we współczesnych czasach i nie doświadczyliśmy wojny, wyobrazić sobie, co mógł tutaj czuć człowiek. Ale właśnie dlatego powinniśmy o tym pamiętać i przechowywać te wszystkie niezwykle cenne pamiątki ważne dla ludzkości. Choć jest to tak trudne, tak bardzo wstrząsające, choć ta świadomość jest tak bardzo – z jednej strony – psychicznie niszcząca, ale z drugiej – tak bardzo trudna do przyjęcia, że człowiek człowiekowi mógł zrobić coś takiego.

Obchodzimy dzisiaj też Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. Niech trwa. Niech trwa po wieczne czasy.

Wieczna pamięć pomordowanym i poległym, cześć i chwała bohaterom, cześć ich pamięci!