Wielce Szanowna Pani Marszałek,
Magnificencjo, Panie Rektorze,
Szanowni Panie i Panowie – przedstawiciele władz rektorskich,
Szanowni Panie i Panowie Profesorowie – przedstawiciele Senatu,
Wszyscy Przybyli Goście na czele z przedstawicielami władz Miasta Stołecznego Warszawy i dzielnic,
Wszyscy Szanowni Państwo, członkowie wspólnoty akademickiej Szkoły Głównej Handlowej,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście!
Przede wszystkim z wielką radością chcę powitać Panią Marszałek, która jest dzisiaj tutaj w podwójnej roli, biorąc pod uwagę także znaczenie i moment tego wydarzenia – z jednej strony jako prawnuczka Pana Profesora Prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, ale z drugiej strony także symbolicznie, dzisiaj właśnie jako także przedstawiciel Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, który sto lat temu w formule – dzisiaj byśmy powiedzieli Zgromadzenia Narodowego – wraz z Senatem wybrał Stanisława Wojciechowskiego na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej.
Był w istocie pierwszym Prezydentem Rzeczypospolitej, który faktycznie sprawował swój urząd, zmagając się z ówczesnymi, niezwykle trudnymi kolejami odbudowywania Polski. Zdecydował się objąć urząd Prezydenta Rzeczypospolitej, poddać się temu wyborowi w niesłychanie trudnych okolicznościach. Zaraz po zamachu, po śmierci pierwszego Prezydenta odrodzonej Rzeczypospolitej, Gabriela Narutowicza.
Dramatyzm tamtych dni i sytuację w ówczesnej Polsce możemy sobie uświadomić, licząc dni, które minęły od zamachu aż do wyboru kolejnego Prezydenta Rzeczypospolitej, którym właśnie był Prezydent Wojciechowski. Zaledwie cztery dni od zamachu. Tak bardzo szybko Polska potrzebowała stabilizacji na scenie politycznej, tak bardzo szybko trzeba było uspokoić państwo wobec zagrożenia w istocie wojną domową, do jakiej mogło dojść wobec ówczesnych wydarzeń, tragizmu tamtych lat.
Pan Prezydent podjął się tej wielkiej misji, mając pełną świadomość zarówno niezwykłej odpowiedzialności za jej wykonanie, jak również w istocie ogromnego niebezpieczeństwa, jakie w niej tkwiło zwłaszcza po tym, co stało się dosłownie kilka dni wcześniej. Wystarczy przypomnieć, że – praktycznie rzecz biorąc – został wybrany przez te same ugrupowania, które wcześniej wybrały Pana Prezydenta Gabriela Narutowicza.
Pełnił swój urząd z wielką godnością i odpowiedzialnością przez 3,5 roku, dokonując w międzyczasie niezwykle ważnych reform polskiego państwa, budujących, a właściwie odbudowujących Polskę, jak choćby reforma walutowa wspólnie z Premierem Grabskim, której dokonali razem jako dwaj profesorowie – dzisiaj powiedzielibyśmy SGH – wtedy Wyższej Szkoły Handlowej w Warszawie. Z wielką odpowiedzialnością wówczas ratując finanse i gospodarkę państwa i budując ją w istocie tak, że II Rzeczpospolita mogła później przez kolejne lata odbudowywać się ze śmiałością, przejść do fazy rzeczywiście rozwoju gospodarczego.
Złożył swój urząd w dramatycznych i tragicznych także dla siebie okolicznościach. Nie tylko wobec zamachu majowego w 1926 roku, ale także tragicznej rozmowy, do jakiej doszło na moście Poniatowskiego pomiędzy nim a Marszałkiem Józefem Piłsudskim. Trzeba mieć świadomość, że była to dramatyczna rozmowa dwóch przyjaciół, którzy stali wtedy po różnych stronach; dwóch współpracowników przez 30 lat, którzy razem walczyli o odzyskanie przez Polskę niepodległości; którzy razem walczyli o budowę nowej Polski, którą postrzegali w kontekście ideałów Polskiej Partii Socjalistycznej, którym obaj służyli.
Tamta rozmowa na moście spowodowała, że ich drogi rozeszły się, a decyzje podjęte wtedy przez Marszałka Józefa Piłsudskiego spowodowały, że Pan Prezydent złożył swój urząd w formule odpowiedzialności za państwo, ale zarazem protestu wobec tego, w jakim kierunku te sprawy państwa były prowadzone.
Może Cię zainteresować Pamięć o Prezydencie II RP Stanisławie WojciechowskimSłużył Rzeczypospolitej dosłownie do końca swoich dni, także swoją pracą naukową, działalnością na rzecz spółdzielczości, budowaniem spółdzielczości w Polsce, w czym ma nieocenione, ogromne zasługi, m.in. także w stworzeniu nazwy „Społem”, którą wszyscy tak doskonale znamy i która służy do dzisiaj, oddając istotę wspólnoty. Był bez wątpienia wielką postacią – jak Pan Rektor przed chwilą powiedział – Prezydentem z SGH.
Bardzo dziękuję Panu Rektorowi, władzom uczelni za oddanie pamięci Panu Prezydentowi i umieszczenie tej tablicy tutaj, na historycznym gmachu uczelni. Z całą pewnością Prezydent Wojciechowski był jedną z absolutnie największych postaci okresu wojennego: skromnym, powiedzielibyśmy dzisiaj ascetycznym, niezwykle wymagającym przede wszystkim od siebie, a jednocześnie krystalicznie uczciwym budowniczym wolnej, suwerennej, niepodległej Polski, czego – wierzę w to – Rzeczpospolita i Polacy nigdy mu nie zapomną.
Był świetnym nie tylko Prezydentem Rzeczypospolitej, był wielkim człowiekiem i wielkim intelektualistą. Z całą pewnością dzięki jego pracy dla Polski, także dzięki jego pracy naukowej Rzeczpospolita nie tylko odzyskała swoją niepodległość, ale mogła także się odbudować, stwarzając wielkie szanse rozwoju rzeczywiście nowoczesnego – jak na ówczesne czasy – państwa. Niestety, szansę przerwaną przez II wojnę światową. Ale z całą pewnością w tym dorobku Rzeczypospolitej, który tak często z dumą wspominamy, miał Pan Prezydent swój ogromny, niezaprzeczalny udział.
Cześć jego pamięci!