Menu rozwijane

23 września 2024

Michał Rachoń, Telewizja Republika: Jesteśmy w amerykańskiej Częstochowie w towarzystwie Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudy. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

Prezydent RP Andrzej Duda: Dzień dobry, Panie Redaktorze. Witam także naszych widzów.

Panie Prezydencie, za chwilę porozmawiamy o tym miejscu, o ważnych rzeczach, które wydarzyły się tu. Ale kiedy rozmawiamy, cała Polska żyje tym, co dzieje się w związku z powodzią – powodzią porównywalną chyba tylko i wyłącznie z tym, co widzieliśmy w 1997 roku. Jak patrzy Pan na to, co dzieje się w tej chwili wokół tego zagadnienia? Gigantyczna ludzka solidarność, ale też cała masa pytań i wątpliwości.

Słyszę właśnie, że są pytania i wątpliwości i sam też miałem sposobność wysłuchać na miejscu – w Głuchołazach i w Lądku–Zdroju – wielu uwag pod adresem rządzących.

Natomiast powiem tak: my, ludzie, którzy dzisiaj są odpowiedzialni za Rzeczpospolitą i za bezpieczeństwo mieszkańców, przede wszystkim powinniśmy zachować spokój i starać się jak najbardziej kompetentnie działać – każdy we własnym zakresie – żeby jak najszybciej, po pierwsze, poradzić sobie z problemem tej powodzi.

Ale po drugie – i co jeszcze ważniejsze i jeszcze chyba trudniejsze – to przede wszystkim ze skutkami. Bo nieraz jest tak, że nie da się po prostu uchronić przed zalaniem terenów. I to następuje. Domów nie da się podnieść i przenieść w inne miejsca. One po prostu są. Oczywiście można szybciej ewakuować ludzi, można usunąć dobytek ile się da, ale domy jako takie zostaną.

A jesteśmy właściwie – śmiało można powiedzieć – prawie że już w przededniu nadejścia poważnych jesiennych chłodów i potem zimy. I naprawdę to jest bardzo mało czasu, żeby dzisiaj ratować tę substancję mieszkalną, budowlaną.

Trzeba jak najszybciej uruchomić proces przede wszystkim odsuszania budynków. Sprzątanie wre – widziałem to na własne oczy w Głuchołazach i w Lądku, gdzie pomagają żołnierze, gdzie pomagają funkcjonariusze, gdzie wszyscy de facto pracują w tej chwili przy tym, żeby jak najszybciej te nieruchomości, te domy przygotować do odsuszenia.

Ale ten proces odsuszenia i uruchomienia instalacji, możliwości powrotu do normalnego życia, w miarę normalnego, tak?, do normalnego zamieszkiwania, ale przede wszystkim zabezpieczenia tych budynków na ewentualne przyjście mrozów – żeby one były odsuszone, żeby mury nie zaczęły pękać, żeby wilgoć została usunięta – dzisiaj jest zadaniem absolutnie pierwszoplanowym.

Panie Prezydencie, czy gdyby na Pańskie biurko trafiła ustawa, która miałaby przyspieszyć proces związany z tym, o czym mówimy, to czy to jest ustawa, którą Pan by podpisał? Czy to jest miejsce i czy to jest czas, żeby tworzyć legislację odnoszącą się do problemów, z którymi mamy w tej chwili do czynienia? Finansowych, organizacyjnych …

Finansowe problemy – wiadomo – zawsze będą. Jeżeli zostaną opracowane procedury przyspieszonego rozdziału środków, a zwłaszcza żeby te środki były zwiększone w stosunku do tego, co zazwyczaj bywało, to – rzecz jasna – każda tutaj legislacja znajdzie moje poparcie. Jeżeli tylko będzie pomocna ludziom, jeżeli tylko będzie bezpieczna dla tych, którzy mają z tej pomocy skorzystać, to – oczywiście – że ja poprę ją najszybciej jak to tylko dla mnie będzie możliwe …

A czy są sygnały ze strony rządu, że jest taka potrzeba?

Nie mam dzisiaj takich sygnałów. Ostatni sygnał, jaki był, to były telefony z Kancelarii Premiera do nas z informacją o tym, że będzie ustanowiony pełnomocnik właśnie do spraw likwidacji skutków powodzi, pomocy ludziom. Więc oświadczyliśmy natychmiast… ja powiedziałem, że natychmiast jak tylko ta osoba będzie już wskazana i odpowiednie dokumenty zostaną nam dostarczone, to ja stosownego powołania dokonam i wszystkich związanych z tym czynności. 24 godziny de facto czekaliśmy. Do tej pory jeszcze te dokumenty do nas nie spłynęły.

Również teraz …

Nie wiem, jaka będzie w tym zakresie ostatecznie decyzja Pana Premiera. Nie wiem – może będzie chciał powołać tego pełnomocnika w innym trybie, nie w tym trybie konstytucyjnym jako członka Rady Ministrów. Trudno mi jest na to odpowiedzieć.

A czy – Pańskim zdaniem – to powinien być minister konstytucyjny czy minister …

Będzie miał mocniejszą pozycję, jeżeli będzie ministrem, członkiem Rady Ministrów, ministrem takim właśnie, który jest powołany w oparciu o przepisy konstytucyjne. Co do tego nie mam wątpliwości, że wtedy jego pozycja jednak będzie mocniejsza.

Panie Prezydencie, to w takim razie ostatnie pytanie dotyczące tej sprawy, choć dotyczy to szerszych, globalnych również spraw. Jest cała masa dyskusji dotyczących polityki klimatycznej i jej zderzenia w pewnym sensie z potrzebami zwykłych ludzi. Bo takie głosy również podnoszone są przy okazji debat dotyczących retencji, regulowania rzek. To jest sprawa, która w tej chwili – wielu naukowców i wielu inżynierów twierdzi – była jednym z powodów, dla których być może w tej chwili należy rozważyć na nowo sprawy związane z budową retencji i wizji, w jaki sposób mamy regulować – bądź nie – swoje rzeki.

Rozsądna gospodarka wodna to nie jest temat, o którym rozmawia się dzisiaj. To jest temat, o którym rozmawiamy od dawna. Tak zwana mała retencja – przecież to jest coś, co ja popularyzowałem. I mieliśmy nadzieję, że to będzie szybko i sprawnie w Polsce realizowane. Jeszcze w czasie kampanii prezydenckiej w 2020 roku. Przecież mówiliśmy wtedy o tym: ta mała retencja właśnie, to, żeby magazynować wodę, tak? Popularyzowaliśmy to, bo mowa była cały czas o suszy w Polsce i o tym, że powinniśmy tę wodę szanować.

Dziś słyszymy, że mokradła. Dziś słyszymy, że…

Pamiętajmy również o tym, że rzeczywiście mamy sytuację niebezpiecznych powodzi. To jest temat, o którym ja ostatnio dyskutowałem z Prezydentem Czech. I mówiliśmy właśnie z Panem Prezydentem, kiedy jechałem do Lądka–Zdroju w samochodzie dosłownie, rozmawialiśmy przez telefon, że powinniśmy zwołać taką konferencję ekspertów po to, żeby porozmawiać, w jaki sposób lepiej zabezpieczyć ten górski teren graniczny właśnie przed powodziami.

Tak to jest, że jak takie rzęsiste deszcze spadają w górach, nie bardzo ma co zatrzymać tę wodę, tak? Jeżeli ten deszcz rzeczywiście jest tak potężny jak tym razem, to ona po prostu leci w doliny i wyrządza straszliwe szkody. Jakie? To wystarczy właśnie pojechać do Lądka–Zdroju, do Stronia Śląskiego, żeby zobaczyć, co to znaczy pędząca z gór woda, która wpada do takiego miasteczka, jaka jest jej siła niszczycielska. Ona jest po prostu jak tsunami.

Więc ta retencja powinna powstawać w mniejszym zakresie, ale właśnie na tych strumieniach powinny powstawać takie blokady, które będą tę wodę zatrzymywały. Chociażby w niewielkich ilościach, kaskadowo, ale jednak ją przytrzymywały, żeby jakoś zabezpieczyć te obszary. Nie ma dzisiaj innego wyjścia. Jeżeli tego nie zrobimy, to potencjalnie te miasteczka będą zawsze narażone na tego typu niebezpieczeństwo, które często bardzo trudno jest przewidzieć, jaka będzie jego skala.

Natomiast w historii stuleci niejednokrotnie w tym rejonie następowały takie wielkie opady deszczu. I trzeba sobie jasno powiedzieć: wszyscy ci, którzy mieszkają w rejonach górskich czy podgórskich – ja sam jestem z południa Polski, urodziłem się w Krakowie, ale moja rodzina mieszka w górach – tam nieraz obserwowane były na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci właśnie takie duże opady, po których następowało gwałtowne spłynięcie wody i wtedy mnóstwo szkód ta woda czyniła.

Panie Prezydencie, rozumiem, że to nie jest – mówił Pan o tym publicznie – to nie jest moment, w którym należy mówić o odpowiedzialności związanej z tymi sprawami. Czy to jest czas, w którym należy takie pytania zadawać?

Ja uważam, że dzisiaj przede wszystkim trzeba się skoncentrować na tym, jak tym ludziom pomóc jak najszybciej, jak najsprawniej, jak najbardziej wydajnie, efektywnie. I kiedy załatwimy ten problem najważniejszy – czyli ludzi, za których odpowiadamy, naszych wyborców, tak?, naszych obywateli… Ponosimy przecież jako rządzący odpowiedzialność za ich bezpieczeństwo, za ich los, za ich powodzenie, za ich poziom życia, co mnie osobiście najbardziej leży na sercu.

Takim podstawowym elementem, który ja widziałem jako takie przesłanie mojej prezydentury, to było to, żeby przynajmniej w tym czasie ten poziom życia Polaków wzrósł, tak mi ogromnie na tym zależało. Proszę pamiętać, że jednym z głównych postulatów w 2015 roku było dosłownie błaganie rodziców, żeby dzieci nie wyjeżdżały, a żeby te, które wyjechały, mogły wrócić z zagranicy. Bo ludzie za chlebem, nie widząc dla siebie szans tutaj, w Polsce przed 2015 rokiem, po prostu emigrowali. Setki tysięcy Polaków w Wielkiej Brytanii, we Francji, w Niemczech, w innych miejscach.

Tu, w Stanach również…

Też w Stanach. Ale to podniesienie poziomu życia ma ogromne znaczenie. I z tego punktu widzenia dzisiaj także zaniesienie tym ludziom jak najszybciej pomocy – wypłata odszkodowań, wsparcie ze strony państwa, wsparcie ich w przywróceniu do stanu poprzedniego ich gospodarstw, myślę o gospodarstwach rolnych, ale także ich gospodarstw domowych, zwykłych po prostu, w miastach, w miasteczkach – ma fundamentalne znaczenie. To jest dzisiaj kwestia absolutnie podstawowa.

Więc kłótnie na razie na bok proponuję. Odłóżmy sprawę. Nie kłóćmy się. Skoncentrujmy się na tej pomocy. Potem będziemy dyskutowali o odpowiedzialności. Można zrobić debatę sejmową, można przeprowadzić różne dyskusje. Ale najpierw pomóżmy ludziom.

Panie Prezydencie, rozmawiamy w polskiej Częstochowie, rozmawiamy w miejscu, gdzie zgromadziła się grupa wielu tysięcy Polaków – Polaków, z którymi spotykał się Pan wielokrotnie w przeszłości. Tutaj również odsłonięcie pomnika, który odwołuje się do tego, o czym wspominał również w swoim najnowszym wpisie w mediach społecznościowych 45. Prezydent Donald Trump. Jaki jest powód Pańskiego przyjazdu tu, obecności również, odsłonięcia pomnika tu, na miejscu?

Przede wszystkim to jest takie zamknięcie dla mnie, taka w jakimś sensie klamra, tak? To zaproszenie na odsłonięcie tego pomnika przyjąłem z wielką radością i wielką satysfakcją.

Tak jak w 2016 roku byliśmy tutaj z moją żoną, żeby odsłonić pomnik Żołnierzy Niezłomnych i modlić się tutaj, w amerykańskiej Częstochowie, tak teraz – pod koniec już, w ostatnich właściwie miesiącach praktycznie już mojej prezydentury, naszego sprawowania tej wielce zaszczytnej roli Pary Prezydenckiej – przybywamy tutaj znów na zaproszenie, tym razem żeby odsłonić pomnik Solidarności i wszystkich tych, którzy walczyli o niepodległą Polskę po 1945 roku.

To jest dla mnie symboliczne, to jest dla mnie ważne, bo to jest dla mnie taka forma podziękowania całemu środowisku polskiemu, polonijnemu tutaj, w Stanach Zjednoczonych, za nieustającą przez dziesięciolecia pamięć o ojczyźnie.

Panie Prezydencie, 45. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump w swoim wpisie w mediach społecznościowych nazwał Pana swoim przyjacielem, przywołał sformułowanie dotyczące wystąpienia, przemówienia w Warszawie o tym, że „bądźmy jak Polska, walczmy o podstawowe wartości”. I tutaj pojawiała się w amerykańskich mediach cała masa sugestii, pytań dotyczących spotkania Prezydenta Donalda Trumpa z Prezydentem Dudą. Takie spotkanie miało miejsce. Jak patrzy Pan na rolę Polaków, którzy zadają sobie również pytania o Donalda Trumpa, o Kamalę Harris w tych wyborach?

Ja nie mogę odpowiedzieć moim rodakom na pytanie, kogo w Ameryce mają wybrać, bo to nie jest moja rola jako Prezydenta Rzeczypospolitej. Ja mogę mieć tylko takie prośby: po pierwsze – proszę, żeby poszli do wyborów. Wszyscy ci moi rodacy, którzy mają prawo głosu w Stanach Zjednoczonych, mogą tutaj wybierać Prezydenta Stanów Zjednoczonych, bardzo proszę, żeby skorzystali ze swojego prawa do zagłosowania.

To jest bardzo ważne – po pierwsze – dla budowania siły, potencjału polskiego środowiska w Stanach Zjednoczonych. Jeżeli Polacy, Polonia ma się liczyć, jeżeli amerykańscy politycy wielkiego formatu mają zwracać uwagę na Polaków i liczyć się z ich zdaniem, to będą to robili tylko wtedy, kiedy Polacy będą gremialnie głosować. Jeżeli głos Polaków będzie miał znaczenie w amerykańskich wyborach, to będą ważni. Jeżeli nie będzie miał znaczenia, jeżeli będą lekceważyli amerykańskie wybory, jeżeli nie będą znaczącym środowiskiem uczestniczącym w amerykańskich elekcjach, to nie będą ważni dla amerykańskich polityków. Więc apeluję: Drodzy Rodacy, idźcie do wyborów, głosujcie w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

Natomiast jeżeli ja mogę mieć jakieś życzenie jako Prezydent Polski, to powiem tak: chciałbym, żeby Ameryka była silna. Uważam, że silna Ameryka jest potrzebna Polsce. Co więcej – uważam, że silna Ameryka jest potrzebna także i Europie. Bo historia pokazuje, że to Ameryka właśnie dzięki swojej sile pomagała Europie załatwić tragicznie trudne dla niej sytuacje, jak I i II wojna światowa. To Ameryka dzięki swojej sile – przede wszystkim dzięki Ronaldowi Reaganowi – umiała pokonać tak naprawdę sowieckie imperium zła, tak? Poprzez znakomitą politykę Prezydenta Ronalda Reagana w szczególności.

I dzisiaj ta Ameryka silna, mocna swoim głosem, twarda Ameryka, której obawia się Rosja, jest bardzo potrzebna po to, żeby zatrzymać rosyjski imperializm, który odżył i który dzisiaj próbuje zadusić Ukrainę, naszego sąsiada, i który jest potencjalnym zagrożeniem dla naszej właśnie części Europy – tej części Europy, w której jest Polska. W związku z czym silna Ameryka jest dla nas dzisiaj bardzo ważna i to jest – jeżeli ja mogę mieć jakieś życzenie jako Prezydent Polski, a zarazem człowiek, który nie głosuje w amerykańskich wyborach – chciałbym, żeby Ameryka miała mocnego Prezydenta, mocnego lidera, który będzie umiał dobrze poprowadzić amerykańskie sprawy, rozumiejąc znaczenie silnej Ameryki dla świata.

To, Panie Prezydencie, dwa ostatnie pytania. W trakcie debaty prezydenckiej pojawił się wątek dotyczący Polski, odwołanie do polskich wyborców. A jednocześnie Pan, będąc w Stanach Zjednoczonych, dokonał pierwszych czy rozpoczął proces zamawiania supernowoczesnego amerykańskiego sprzętu, będąc w Waszyngtonie. No i pomimo tego, że zmieniła się administracja w Stanach Zjednoczonych, ten proces jest kontynuowany. Jaka jest rola tego sojuszu? I jak z Pańskich rozmów z amerykańskimi partnerami wynika znaczenie Polski? Bo Polska z jakichś powodów została dopuszczona do zakupu sprzętu, który nie każdy może kupić.

Ja od samego początku mam taką dewizę: z jednej strony – rzeczywiście chcę silnej Ameryki jako Prezydent Rzeczypospolitej, ale z drugiej strony – jestem przeświadczony o tym, że silna Polska jest również potrzebna Ameryce. Bo jesteśmy dużym państwem naszego regionu, państwem, które znajduje się w ogromnie ważnym strategicznym miejscu.

To przez Polskę biegnie jedyna droga, która jest połączeniem chociażby państw bałtyckich z resztą Sojuszu Północnoatlantyckiego i resztą Unii Europejskiej. To Polska jest tym ważnym takim węzłem – śmiało można powiedzieć – tranzytowym dla Europy Środkowej. To Polska dzisiaj ma największe lotnisko międzynarodowe, które jest w stanie przyjmować transporty niezbędne Ukrainie do tego, by mogła się bronić. To przez Polskę przebiega dzisiaj jedyna autostrada z Europy Zachodniej, która wchodzi na terytorium Ukrainy i którą może być transportowany sprzęt militarny. To Polska ma linie szerokotorowe, które wchodzą na terytorium Ukrainy.

Więc Polska jest tym obszarem strategicznym, który w ogromnym stopniu stanowi o bezpieczeństwie naszej części Europy. I tym samym ja uważam, że mamy zobowiązanie do tego, żeby być silni. A to, żebyśmy byli silni, w związku z tym jest także w interesie silnej Ameryki. Bo Ameryka w tej części Europy potrzebuje silnego partnera. Nie takiego partnera tylko, który czeka na pomoc z Ameryki, ale takiego partnera, który również jest w jakimś sensie wiarygodnym gwarantem bezpieczeństwa.

Ja czynię wszystko, żeby Polska tym wiarygodnym gwarantem bezpieczeństwa była. Dlatego od samego początku uczestniczę i wspieram politykę zwiększania wydatków na obronność, modernizacji i rozbudowy polskiej armii. Bo uważam, że czasy są takie, że musimy po prostu być silni. Po to, żebyśmy mogli trwać; po to, żebyśmy mogli być bezpieczni; po to, żebyśmy uniknęli wojny – musimy być silni.

To ostatnie pytanie. Ostatnio pojawiają się takie głosy w przestrzeni międzynarodowej, że być może Federacji Rosyjskiej należy pozwolić w jakiejś formie zachować kontrolę m.in. nad Krymem. Kiedy przyjechał Pan tu – jako Prezydent – po raz pierwszy do ONZ, w ONZ–ecie mówił Pan o tym, że takie rzeczy są niemożliwe. I mówił Pan, że przestrzeganie prawa i zmiana granic w Europie bezprawna jest niemożliwa. Jak patrzy Pan na tego rodzaju sugestie?

Cała Europa musi zrozumieć – i mam nadzieję, że rozumie coraz lepiej – że odradzający się rosyjski imperializm musi zostać skarcony na Ukrainie. Musi zostać po prostu obity na Ukrainie i wypchnięty z Ukrainy. Bo tylko to może być gwarancją spokoju i pokoju dla Europy na przyszłość.

Jeżeli Europa, jeżeli świat, jeżeli Stany Zjednoczone pozwolą Rosji panoszyć się na Ukrainie i pozwolą Rosji pożerać Ukrainę i inne wolne, suwerenne państwa, to apetyt tego potwora jest nieokiełznany. Będzie chciał zagarniać coraz to nowe państwa i narody. Będzie domagał się połowy Europy. A jak dostanie połowę Europy, to będzie się domagał 3/4 Europy. A jak dostanie 3/4, to będzie sobie rościł pretensje do tego, by granicą wielkiej Rosji był Atlantyk.

Więc dzisiaj ten apetyt rosyjski imperialny, neokolonialny musi zostać skarcony i trzeba użyć wszystkich sił do tego, by wymusić na Rosji przywrócenie przestrzegania prawa międzynarodowego i ukarać winnych zbrodni wojennych…

Prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda. Dziękuję bardzo, Panie Prezydencie. Dziękujemy bardzo za to spotkanie prosto z amerykańskiej Częstochowy.

…dlatego tak bardzo potrzebna jest silna Ameryka.

Dziękuję bardzo, Panie Prezydencie. Dziękuję Państwu.

Dziękuję.

WIĘCEJ: