Menu rozwijane

10 listopada 2017
Wywiad Prezydenta RP dla programu "Poranek Siódma9" emitowanego na antenie rozgłośni katolickich (1)
Dla mnie właśnie niepodległość, suwerenna Polska jest taką wartością - podkreślił Prezydent RP (2)
Wywiad Prezydenta RP dla programu "Poranek Siódma9" emitowanego na antenie rozgłośni katolickich (3)
o1437377833.jpg
o1654918508.jpg
o382402799.jpg

Wywiad z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Andrzejem Dudą został wyemitowany 10 listopada 2017 roku  w audycji "Siódma - Dziewiąta. Poranek stacji katolickich".

Piotr Otrębski: Dzień dobry Państwu, dziś gościmy w Pałacu Prezydenckim. Anna Skiepko…

Anna Skiepko: …i Piotr Otrębski.

P.O.: Rozmawiamy z Prezydentem Rzeczypospolitej, Panem Andrzejem Dudą. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

Prezydent Andrzej Duda: Dzień dobry, miło mi jest gościć u Państwa na antenie i bardzo mi jest miło Państwa i słuchaczy gościć w Pałacu Prezydenckim. Witam.

P.O.: Panie Prezydencie, to będzie w dużym stopniu rozmowa o wizji i o idei. Półmetek kadencji. W polityce jeszcze wiele się wydarzy do końca tej kadencji, ale to chyba dobry moment, żeby zapytać, jak Pan chciałby być zapamiętany jako prezydent? Tzn. z jakim dokonaniem powinna się kojarzyć po latach Polakom kadencja Andrzeja Dudy?

Miałem zawsze tylko jedno pragnienie: przede wszystkim chciałem tego, żeby na zakończenie mojej prezydenckiej misji Polacy mieli wyższy poziom życia – taka zwykła polska rodzina – niż wtedy, gdy zaczynałem moją prezydenturę. Jeżeli to się uda, jeżeli wszystkie działania władz i moje, jako prezydenta, doprowadzą do tego, że sytuacja Polaków i Polski będzie lepsza niż wcześniej, to dla mnie będzie w ogóle największa życiowa satysfakcja, jaką mogłem osiągnąć z wykonywania swojej misji, swojej pracy – to będzie dla mnie największa satysfakcja. Tylko na tym mi zależy: żeby wzmacniać polskie państwo pod względem jego bezpieczeństwa, jego pozycji w różnego rodzaju międzynarodowych gremiach, właśnie pod względem gwarancji, że Polacy będą mogli żyć w spokoju i pokoju. I także pod względem tego, żeby państwo jak najlepiej rozwijało się gospodarczo, żeby było państwem sprawiedliwym, żeby rzeczywiście premiowało uczciwość – tak jak mówił pan prezydent Lech Kaczyński – a nie cynizm i draństwo.

A.S.: Podczas kampanii prezydenckiej powiedział Pan, że chciałby być odważnym prezydentem. Czy po ponad dwóch latach może Pan powiedzieć, że udało się – jestem odważnym prezydentem?

Nie wiem, to Polacy ocenią, czy jestem odważnym prezydentem, i generalnie to Polacy oceniają prezydenturę. Jak się wykonuje tę specyficzną misję prezydencką, to ma się oczywiście inne spojrzenie, bo to jest takie spojrzenie ze środka, ono zawsze jest subiektywne. Więc to moi rodacy ocenią, czy ta prezydentura była wykonywana dobrze. Nie chodzi tylko o to, czy ona była wykonywana odważnie, czy nie. Przede wszystkim chodzi o to, czy ona była wykonywana dobrze – bo to jest najważniejsze.

P.O.: Będzie Pan Prezydentem, z którym Polska wejdzie w stulecie niepodległości. Pańska Kancelaria przewidziała w budżecie spore wydatki na obchody. W sumie wydatki Kancelarii mają wynieść 210 mln. Na jaki cel w kontekście obchodów zostaną przeznaczone i czy to jest gwarancja, że za granicą za rok, gdy Polska będzie obchodzić stulecie niepodległości, będzie nas głośno? W pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Wydatki będą bardzo różne, bo też bardzo wiele będzie uroczystości. Jednym z wielkich wydatków będzie planowane przez nas wielkie przedsięwzięcie, które oczywiście musimy zrealizować we współpracy z różnymi instytucjami, a przede wszystkim z agendami rządowymi różnego rodzaju – przede wszystkim z Ministerstwem Rozwoju – a mianowicie: wielka wystawa gospodarcza. Chciałbym, żeby zostało pokazane, jakie są rzeczywiście nasze osiągnięcia tego stulecia, takie absolutnie polskie. Chcemy to zorganizować, pracujemy w tej chwili nad tym, jako Kancelaria Prezydenta, i rzeczywiście w budżecie zaprojektowanym przez nas na przyszły rok znalazła się także kwota na organizację tej wystawy i stanowi ona spory wydatek wśród tych ogólnych. Natomiast wydatków będzie w ogóle bardzo wiele, a przede wszystkim chciałbym jako Prezydent wziąć udział w jak największej liczbie wydarzeń, które będą miały miejsce w całej Polsce. Zależy mi na tym, żeby uczestniczyć nie tylko w tych wielkich wydarzeniach, które będą na szczeblu centralnym – czy to parlamentarnym, czy wspólnie z rządem – ale chciałbym się spotkać także z moimi rodakami tam, gdzie oni będą organizowali te swoje uroczystości, pamiętając o swoich lokalnych bohaterach odzyskania niepodległości w 1918 roku. Ja zresztą apelowałem kiedyś w jednym z moich wystąpień w którymś z polskich miast, żeby szukać, kto tu na miejscu był bohaterem. Bo może się okazać, że jego wnuki mieszkają za ścianą. Że na działce obok, w domu obok, w jakiejś starej chałupie wychował się bohater, który przyniósł tę niepodległość, należał do oddziału, który rozbroił tutaj zaborców. Takich sytuacji w całej Polsce na pewno było bardzo wiele i one czasem są zapomniane. Ludzie często o nich pamiętają – ale czasem są jednak zapomniane. I chciałem właśnie przede wszystkim zainteresować tym młodzież, żeby poszukać, sprawdzać, badać, czy koło nas nie ma cały czas jeszcze gdzieś chociażby grobów bohaterów. Bardzo często grobów, o których niewielu ludzi dzisiaj pamięta. Są różne formy czczenia tych, którzy byli bohaterami niepodległości 1918 roku – i to jest jedna z nich. Chciałbym, żeby te wydarzenia odbywały się też na poziomie lokalnym, i właśnie w wielu z nich, jako prezydent, chciałbym wziąć udział.

A.S.: Ale polityków dzieli nawet uczestnictwo w Komitecie Narodowych Obchodów Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości ‒ politycy Nowoczesnej mówią, że to święto będzie upartyjnione. Czy wierzy Pan Prezydent, że w przyszłym roku będziemy świętowali wspólnie? I co Pan odpowie na taki zarzut?

Cóż mogę odpowiedzieć? Mogę tylko pochylić ze smutkiem głowę, że to wielkie wydarzenie… Ubolewam nad tym bardzo, bo wielokrotnie mówiłem, że mam nadzieję, iż niepodległość jest czymś, co stanowi wartość wspólną, naszą – niezależnie od ideologii, od bieżących poglądów politycznych. Zawsze mówiłem, że jestem przekonany, że takich ludzi, którzy nie czczą, nie szanują niepodległości Rzeczypospolitej, jest w Polsce jakiś maleńki promil. Bo pewnie są, bo ludzie naprawdę mają najróżniejsze poglądy. Ale że to jest tak niewielki odsetek, że w ogóle nie ma o czym mówić. I dziwi mnie, że ugrupowanie, które ma miejsce w parlamencie, nie chce wziąć wspólnie udziału w tym pokazaniu rzeczywiście całemu naszemu narodowi, że możemy być w tym momencie razem i że są właśnie takie elementy, przy których powinniśmy być razem.

A.S.: W 1918 roku idea niepodległości połączyła Polaków, którzy mieli przecież bardzo różne poglądy, bardzo sprzeczne i odległe od siebie.

Różnie potem bywało w II Rzeczypospolitej, ale o wolność w 1918 roku ‒ i wcześniej, rzecz jasna, i później, gdy kształtowały się granice Rzeczypospolitej, gdy broniliśmy się przed inwazją sowiecką w 1920 roku – naprawdę wtedy stawali wszyscy. Józef Piłsudski, a obok Wincenty Witos i obydwaj apelowali, żeby zgłaszać się do wojska, żeby szli ochotnicy, żeby własną piersią bronili ojczyzny – stawali ponad podziałami. Różne rzeczy były potem – i wcześniej pewnie też – natomiast w tym momencie umieli być razem. Dlatego kwestia niepodległości jest tak bardzo ważna i dlatego, w moim przekonaniu, ona jest absolutnie ponad wszelkimi podziałami.

A.S.: Dziś też jesteśmy podzieleni, pewnie trochę mniej, ale w przestrzeni publicznej pojawiają się bardzo mocne słowa wobec ludzi o innych poglądach. Wokół jakich wartości możemy się dziś zjednoczyć w Polsce w 2017 roku?

Dla mnie właśnie niepodległość, suwerenna Polska jest taką wartością. Polska, w której możemy żyć razem. Mieliśmy to szczęście, że w czasie naszego życia Polska zawsze była. Można dyskutować, na ile suwerenna była przed 1989 rokiem ‒ bo nie była, taka jest prawda ‒ natomiast Polska jako taka istniała. Mieliśmy nasze państwo – lepsze, gorsze. Teraz mamy coraz lepsze – wreszcie – państwo, które rzeczywiście jest samodzielne. I to jest niezwykła wartość, i to jest niezwykła duma. Natomiast pamiętajmy, że ci, którzy walczyli o niepodległość w 1918 roku, urodzili się, gdy Polski nie było, gdy bardzo często nakazywano im mówić w obcym języku, gdy narzucano im obcą kulturę, gdy próbowano wyplenić z nich polskość, o co ich dziadkowie, rodzice i oni walczyli i przelewali krew. To jest wielki szacunek dla tych ludzi i dla ich wielkiego dzieła, jakim była i jest odbudowana Rzeczpospolita.

A.S.: Ale ktoś powie: „Polska jest wolna, zgadzamy się, cieszymy – i co dalej? Co więcej może nas łączyć więcej?”.

Właśnie dbanie o to, żeby Polska była wolna i żeby była państwem jak najlepszym przede wszystkim dla swoich obywateli. Bo tak jak powiedziałem: dla mnie, jako Prezydenta, właśnie to jest najważniejsze – żeby Polacy czuli się w swoim kraju bezpiecznie, żeby mogli żyć tu dostatnio, żeby nie musieli stąd wyjeżdżać. Żeby mieli poczucie, że to jest rzeczywiście ich kraj, w którym są sprawiedliwie traktowani, w którym ich podstawowe potrzeby są zabezpieczone, w którym – krótko mówiąc – nie są sami, stanowią element wielkiej polskiej wspólnoty mieszkającej tutaj. Chciałbym, żeby nasi rodacy, którzy mieszkają poza granicami, także mieli to poczucie, świadomość ‒ mimo iż wybrali i może dzisiaj zupełnie świadomie wybierają, że nadal będą mieszkali za granicą – że jest ich ojczyzna, która zawsze będzie ich witała z otwartymi ramionami i zawsze będą mogli także na nią liczyć. To jest dla mnie właśnie silne państwo.

P.O.: Listopad 2018 roku to będzie czas, miejmy nadzieję, wspólnego narodowego świętowania. Czy będzie to również święto demokracji, tzn. czy może Pan z pełną odpowiedzialnością powiedzieć: „Odbędzie się referendum konstytucyjne”?

Ja, jako prezydent, zaproponowałem to i prowadzę debaty na temat Konstytucji, bo chciałbym usłyszeć głos polskiego społeczeństwa i różnych środowisk na ten temat – i dziękuję wszystkim, którzy w tych debatach biorą udział, przede wszystkim ekspertom, bo rzeczywiście te debaty są niezwykle interesujące. Dziękuję wszystkim organizacjom, które w tych debatach uczestniczą. Dziękuję Solidarności, która zorganizowała – jako ten największy w Polsce związek zawodowy – właśnie pierwszą, bardzo ciekawą debatę, w której miałem zaszczyt brać udział, która miała miejsce w Gdańsku, w Sali BHP, tej historycznej, w której można w jakimś sensie powiedzieć, że powstała Solidarność, w której podpisano Porozumienia Sierpniowe w 1980 roku. I cieszę się, że te dyskusje się toczą. Bo one pokazują też zainteresowanie ‒ że ono rzeczywiście jest, że chcemy rozmawiać: czy Konstytucja z 1997 roku, która ma już 20 lat, dobrze dzisiaj służy? Czy ona jest w pełni aktualna? Już wiadomo, że w części nie jest. Bo należymy teraz do NATO, Unii Europejskiej, a wtedy nie byliśmy ‒ i ona tego nie przewidywała. Czy ona rzeczywiście zabezpiecza wszystkie wartości, które faktycznie są i okazały się przez te lata dla Polaków ważne? I tu też są wątpliwości, bo np. wieku emerytalnego nie zabezpieczyła. Tego typu dyskusje są dla mnie niezwykle istotne. Bo na tej podstawie istnieje możliwość przygotowania pytań właśnie do referendum opiniodawczego, do referendum konsultacyjnego w sprawie przyszłości ustrojowej Rzeczypospolitej. Chciałbym, żeby to właśnie Polacy, moi rodacy, mogli się wypowiedzieć, w jakim kierunku chcą, żeby polski ustrój był ukształtowany w przyszłości. A więc jeżeli Konstytucja miałaby zostać zmieniona czy też napisana nowa Konstytucja, to żeby ona została napisana pod dyktando Polaków i według tego, jak oni postrzegają przyszłość Polski dla swoich dzieci, wnuków. Bo pamiętajmy, że Konstytucja jest przygotowywana na długo. Konstytucja 3 maja z 1791 roku przewidywała, że co 25 lat będzie dochodziło do pewnego podsumowania, analizy, czy zapisy konstytucyjne funkcjonują dobrze, czy też źle. Ale 25 lat to jednak jest długi okres.

P.O.: Czy w tej kwestii jakieś porozumienie z partią rządzącą zostało już osiągnięte?

Tu przede wszystkim będą się wypowiadali senatorowie. Bo gdy ja, jako prezydent, wystąpię z taką inicjatywą, to występuję z nią do Senatu ‒ i to Senat będzie tutaj rozstrzygał, czy referendum w danym terminie się odbędzie, czy nie. Ja zapowiedziałem, że z taką inicjatywą wystąpię, i tę swoją deklarację absolutnie podtrzymuję. Po to są prowadzone debaty konstytucyjne, o których mówiłem ‒ i do których zresztą zapraszam, bo one się odbywają w różnych częściach naszego kraju – i mam nadzieję, że one będą nas prowadziły właśnie do tego referendum konsultacyjnego.

P.O.: Senat zdominowany jest oczywiście przez Prawo i Sprawiedliwość, dlatego zapytałem o partię rządzącą.

Ale senatorowie będą podejmowali decyzję w imieniu swoim, swoich wyborców – to poważna sprawa.

A.S.: Przejdźmy teraz do tematów polityki międzynarodowej, naszych relacji z sąsiadami. Jakie są nasze relacje z Ukrainą? Jak Pan ocenia blokowanie prac ekshumacyjnych i tych, związanych z upamiętnieniem Polaków zamordowanych na Wołyniu?

Źle oceniam, przecież to nie jest żadna tajemnica – bardzo źle oceniam i bardzo mnie to niepokoi. Niepokoi mnie także to, że wysoko postawieni urzędnicy we władzach Ukrainy pozwalają sobie na wypowiedzi, które w dobrosąsiedzkich stosunkach nigdy absolutnie nie powinny mieć miejsca. Podtrzymuję to, co mówiłem: dla mnie prawda w relacjach pomiędzy narodami ma znaczenie fundamentalne i te relacje muszą się opierać na prawdzie, bo inaczej nigdy nie będą dobre. To, że ta prawda jest negowana bardzo często właśnie przez niektórych obywateli Ukrainy czy też – niestety – także przez niektórych przedstawicieli władz Ukrainy, jest czymś, czego my, jako Polacy, nie możemy zaakceptować. I także ja, jako Prezydent Rzeczypospolitej, tego nie akceptuję. To są bardzo trudne sprawy. Oczywiście bardzo bym chciał, żeby stosunki polsko-ukraińskie na szczeblu państwowym układały się jak najlepiej ‒ o tych międzyludzkich już nie wspomnę ‒ natomiast trzeba nad tym pracować. Ale nie możemy też przechodzić obojętnie nad sytuacjami, w których historia jest zakłamywana i w których negowana jest prawda historyczna. Nie możemy tego omijać. Ktoś powie: „Ach, przyszłość się liczy, przyszłość!”. No ale przyszłość nie może całkowicie abstrahować od tego, co było, i nie może całkowicie abstrahować od historii. I czasem ta przyszłość – nawet jeżeli były tragiczne wydarzenia – może być dobrze budowana tylko wtedy, gdy padnie zdanie: „Przebaczcie” i padnie zdanie: „Dobrze, przebaczamy”, bo chcemy właśnie, żebyśmy te stosunki układali inaczej, niż było przed dziesięcioleciami, niż było to między naszymi dziadkami. Bo chcemy dzisiaj budować inną Europę i inną rzeczywistość ‒ i będziemy czynili wszystko, żeby te relacje były jak najlepsze, ale to musi wybrzmieć.

A.S.: O tym przebaczeniu pisze ukraiński MSZ – że pojednanie jest możliwe dzięki tej zasadzie: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, a nie narzucanie swojego punktu widzenia. Polska narzuca Ukrainie swój punkt widzenia? I czy on może być inny w sprawie Wołynia?

Myśmy nie narzucali punktu widzenia. Mówię przede wszystkim o prawdzie historycznej – gdy ona będzie wyświetlona i po prostu uznana, to wtedy będziemy mogli spokojnie mówić o przebaczeniu, bo ono będzie rzeczywiste, bo będzie się odnosiło do konkretnych faktów, które rzeczywiście miały miejsce.

A.S.: Minister Witold Waszczykowski powiedział, że Polska może zakazać wjazdu do Polski urzędnikom, którzy blokują te ekshumacje. Czy Pan Prezydent poparłby takie działanie?

Pan minister Waszczykowski wypowiedział się w sposób bardzo zdecydowany i on będzie tutaj w tej kwestii podejmował decyzję, bo to rzeczywiście jest decyzja MSZ, natomiast ja podtrzymuję to, co powiedziałem przed chwilą. Są pewne momenty, w których nie sposób zaakceptować narracji i nie sposób zaakceptować tych, którzy tę narrację prowadzą.

A.S.: Czy wobec tego pojedzie Pan w grudniu do Kijowa z wizytą?

Przede wszystkim jeżeli chodzi o relacje pomiędzy Polską a Ukrainą na szczeblu prezydenckim, to te wszystkie kwestie, o których mówiłem, są ważne – to jest pierwsza sprawa. Druga sprawa ‒ jest tu kilka elementów: bo mamy bezpośrednio relacje Polski z Ukrainą z jednej strony i jest kwestia także oczywiście bezpieczeństwa Ukrainy, i tego, że dzisiaj Ukraina została przez Rosję uwikłana w wojnę, która się cały czas toczy. Porozumienia mińskie nie zostały wykonane, zwłaszcza przez stronę rosyjską. Dzisiaj nie ma pokoju na Ukrainie, ziemie Ukrainy są okupowane – a my byśmy chcieli, żeby wojny poza naszymi granicami nie było. Bo ona jest zbyt blisko Polski, żebyśmy mogli to pozostawić i przejść nad tym do porządku dziennego – i nie przechodzimy. Dlatego wspieramy i uczestniczymy w europejskiej polityce sankcji, dlatego deklarujemy polityczne wsparcie dla Ukrainy w tym zakresie. I tu mamy drugi element, niezwykle ważny, a mianowicie: gdy mówiłem, że chcę budować pozycję Polski na arenie międzynarodowej i w instytucjach, to myślałem m.in. o sukcesie, jaki odnieśliśmy – że przez najbliższe dwa lata, 2018-2019, będziemy zasiadali w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, kwestia pokoju na Ukrainie będzie omawiana w tym gremium. Musimy dzisiaj na kwestię Ukrainy i ja, jako prezydent, patrzeć także i z tego punktu widzenia, że jesteśmy w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, i być może że właśnie Rada Bezpieczeństwa ONZ będzie tą instytucją, która wreszcie doprowadzi do pokoju na Ukrainie ‒ i w tym zakresie ta misja jest niezwykle ważna. Więc trzeba na to patrzeć wieloaspektowo.

P.O.: Panie Prezydencie, jak w takim razie budować relacje ‒ po doświadczeniach Gruzji, Ukrainy ‒ z Rosją, która uznawana jest za największe zagrożenie w naszej części świata?

Trzeba się starać je budować, ale oczywiście przede wszystkim oczekiwać przestrzegania prawa międzynarodowego, bo to jest element podstawowy. Dlaczego dzisiaj relacje pomiędzy Rosją a wspólnotą międzynarodową są tak chłodne? Dlaczego są sankcje? Właśnie dlatego że Rosja, władze rosyjskie złamały w sposób drastyczny, rażący normy prawa międzynarodowego, dlatego że nie po raz pierwszy naruszyły ład europejski poprzez naruszenie granic w Europie – bo przecież to nie tylko Ukraina, ale wcześniej Gruzja w 2008 roku – i nie można udawać, że tego nie ma. Bo jeżeli będziemy udawali, że tego nie ma, doprowadzi to do tragicznego finału – historia już nas tego nauczyła. Stąd reakcja wspólnoty międzynarodowej, do której my, jako Polska, także się przyłączamy, stąd brak zgody, stąd swoiste ochłodzenie relacji międzynarodowych, które jest faktem. Oczywiście rozmawiamy o tym choćby na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych czy Sojuszu Północnoatlantyckiego i mówimy: „Dialog z Rosją jest potrzebny, ale na poziomie ‒ dzisiaj ‒ ambasadorów, bo Rosja cały czas postępuje w sposób, którego zaakceptować politycznie nie możemy”. I tylko jeżeli Rosja zaprzestanie tych działań naruszających prawo międzynarodowe i wycofa się z nich, będzie możliwe podnoszenie tych relacji na wyższy poziom – odbudowywanie tego, co zostało zburzone. Mam nadzieję, że prędzej czy później będzie to możliwe.

P.O.: Czy Polska stara się jeszcze w ogóle o zwrot wraku tupolewa? Czy to jest możliwe w najbliższym czasie?

Stara się i ja na ten temat rozmawiałem ostatnio także z prezydentem Niemiec, panem Steinmeierem, ponieważ kontaktował się ze mną. Rozmawialiśmy telefonicznie, dzwonił do Warszawy, tutaj do mnie, do Pałacu Prezydenckiego, właśnie przed swoim wyjazdem do Moskwy, gdzie – mówił – że spotka się m.in. z prezydentem Władimirem Putinem. Powiedziałem panu prezydentowi, że jeżeli chodzi o zastrzeżenia, jakie mamy dzisiaj zdecydowanie w relacji Polska-Rosja – nie w większej przestrzeni międzynarodowej, tylko czysto w relacjach polsko-rosyjskich – jednym z poważnych problemów jest to, że polska własność, jaką jest wrak samolotu, nie została nam zwrócona i że sprawa jest ewidentnie przez Rosje gmatwana i ewidentnie przeciągana. I że to jest kolejny przykład naruszenia norm międzynarodowych przez Rosję.

A.S.: Panie Prezydencie, czy żałuje Pan decyzji o zawetowaniu ustaw dotyczących Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego?

Nie, niczego nie żałuję – jak śpiewała Édith Piaf.

A.S.: A jak się układa Pana współpraca z rządem? Czy te lipcowe weta nadszarpnęły trochę zaufanie?

Bardzo żałuję nie tego, że musiałem się wypowiedzieć przeciwko tym kilku konkretnym rozwiązaniom, które były tam zaproponowane. Żałuję, że nie dostałem w odpowiednim momencie projektów tych ustaw po to, żebym mógł je skonsultować, mógł na ich temat wyrazić swoje zdanie i po to, żeby te reformy były – bo mi na tych reformach bardzo zależy jako Prezydentowi RP. To jest element budowania sprawiedliwego państwa. Tylko państwo musi być budowane w taki sposób, żeby obywatele mogli to zaakceptować i żeby się czuli bezpiecznie. Nie może być to państwo, w którym jest tak ogromna rola, siła i władza Prokuratora Generalnego, bo to nie jest sytuacja zdrowa. I – jak powiedziała to m.in. pani Zofia Romaszewska – nie może być tak, że władza Prokuratora Generalnego w Polsce jest większa, niż była za komuny.

A.S.: A czy chciałby Pan powiedzieć coś tym, którzy są zaniepokojeni tymi przedłużającymi się pracami nad ustawami? Wiem, że śledzi Pan Prezydent media społecznościowe i pewnie widzi wielu zaniepokojonych ‒ myślę, że też wyborców Pana Prezydenta.

Ja też jestem bardzo zaniepokojony, bo zgłosiłem swoje zastrzeżenia wobec tych ustaw, które – nie było już innego wyjścia w tamtym momencie, bo tak jak mówię: wcześniej mi nie udostępniono projektów ustaw – po prostu musiałem zawetować, a więc skorzystać z konstytucyjnych kompetencji Prezydenta RP. I w związku z tym dwie ustawy nie weszły do polskiego systemu prawnego. Trzecia, o ustroju sądów powszechnych, weszła ‒ to chcę podkreślić bardzo mocno ‒ czyli dotycząca sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych, a więc zdecydowanej większości sądów powszechnych w Polsce. Nie weszła ustawa dotycząca Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa w związku ze zmianami, które musiały być wprowadzone. Zobowiązałem się, że te zmiany wprowadzę, dałem sobie na to dwa miesiące i w tym czasie zrealizowałem to zobowiązanie – przyjąłem je na siebie wobec moich rodaków. Powiedziałem w mediach wyraźnie, że w dwa miesiące te projekty będą gotowe – i były gotowe. 26 września złożyłem je w parlamencie, w Sejmie. Od tego czasu minęło półtora miesiąca i Sejm się tymi projektami jeszcze nie zajął. Też bym chciał bardzo, żeby wreszcie te ustawy zostały uchwalone.

P.O.: Panie Prezydencie, czy zna Pan treść aneksu z raportu likwidacji WSI? Czy jest szansa, że ten aneks zostanie ujawniony?

Znam i nie widzę powodu, dla którego miałby być ten aneks ujawniony do dyspozycji publicznej. Jeżeli służby, inne podmioty czy inne organa państwa, które są do tego uprawione, chcą się zapoznać z tym aneksem, to zwracam uwagę na treść ustawy. Nie jest to jedyny egzemplarz aneksu – ten, który znajduje się w gestii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Także rząd swego czasu otrzymał ten aneks, a materiały, na podstawie których został przygotowany, powinny się przynajmniej znajdować w dyspozycji odpowiednich służb. Bo kiedyś były one tutaj, w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, ale za czasów rządów Platformy Obywatelskiej zostały stąd zabrane prawie siłą i dzisiaj – jak sądzę – znajdują się gdzieś w archiwach służb, więc również i służby powinny mieć do nich dostęp. Jeżeli nie mają, to powinny być tutaj prowadzone odpowiednie postępowania i poszukiwanie tych, którzy są winni tego, że tych dokumentów nie ma.

P.O.: To jeszcze jedno pytanie: czy 11 listopada zostaną wręczone nominacje generalskie? Jeśli nie, to dlaczego?

Nominacje generalskie, jak powiedziałem nie tak dawno, są wielkim zobowiązaniem. Nominacja generalska nie jest nagrodą. Nagrodą, podziękowaniem, podsumowaniem działalności może być odznaczenie, które ktoś otrzymuje za to, czego do tej pory dokonał. Nominacja generalska dla mnie jest zobowiązaniem żołnierza do jeszcze bardziej wytężonej pracy na jeszcze bardziej odpowiedzialnym stanowisku i z jeszcze większą odpowiedzialnością w rękach. Bo żołnierze patrzą na generała – generał to jest w armii ktoś! I w związku z tym chciałbym, żeby nominacje generalskie wpisywały się w planowe, przemyślane, dobrze zapisane realizowanie modernizacji polskiej armii i rozwijania polskich sił zbrojnych. I tak chciałbym, żeby te nominacje generalskie, które są zaproponowane, zostały wręczone. I one zostaną wręczone w odpowiednim czasie – wtedy, gdy ta właśnie modernizacja, ten rozwój polskiej armii zostanie w odpowiedni sposób zaplanowany. Wyraziłem tutaj swoje konkretne oczekiwania, jako Prezydent Rzeczypospolitej i Zwierzchnik Sił Zbrojnych, wobec pana ministra, wskazując elementy, które uważam, że powinny zostać uzupełnione, zgłaszając swoje uwagi. Mam nadzieję, że w odpowiednim czasie pan minister to zrealizuje.

P.O.: Dziękujemy, Panie Prezydencie, za rozmowę w „Poranku Siódma-Dziewiąta”. Naszym gościem był Pan Prezydent Rzeczypospolitej Andrzej Duda.

Dziękuję bardzo Państwu Redaktorom i serdecznie pozdrawiam wszystkich Słuchaczy.

P.O.: dziękujemy bardzo.

Dziękuję.