Menu rozwijane

05 marca 2020
Rozmowa z Prezydentem Andrzejem Dudą w TV Trwam i Radiu Maryja (1)
o206438215.jpg

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica. Bardzo serdecznie witamy państwa w dzisiejszym specjalnym wydaniu „Rozmów Niedokończonych”, których gościem jest Pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, dr Andrzej Duda. Szczęść Boże, Panie Prezydencie.

Szczęść Boże, ojcze redaktorze. Jest mi bardzo miło.

Pan Prezydent odwiedza poszczególne regiony ojczyzny. Pan Prezydent odwiedził już podczas swojej prezydentury wszystkie powiaty, ale nie zaprzestaje odwiedzin Polaków w małych ojczyznach. Dzisiaj Pan Prezydent – i zresztą my również – jesteśmy w Chełmnie, w woj. kujawsko-pomorskim. Jakie wnioski płyną dla Pana Prezydenta, gdy spotyka się Pan z Polakami tam, gdzie mieszkają, pracują, po prostu na co dzień żyją?

Właśnie – na początek także szczęść Boże naszym wszystkim widzom i słuchaczom, zwłaszcza tym, którzy są z Chełmna i ziemi chełmińskiej.

To jest w ogóle bardzo ważny element mojej prezydentury. To był też kiedyś bardzo ważny element tamtej kampanii prezydenckiej z 2015 roku: spotkania z moimi rodakami – Polakami, wyborcami. Zwłaszcza przekonałem się o tym, już pełniąc urząd Prezydenta. Dlatego że to jest tak, że Prezydent ma ochronę, pancerne samochody, Pałac Prezydencki. Niektórzy mówią, że to z czasem złota klatka. I rzeczywiście tak jest. Bo przez to, że jest ochrona, że Prezydent jest strzeżony, pilnowany, to siłą rzeczy jest też po prostu separowany od ludzi. Trudno wyjść normalnie na ulicę, bo cały czas wokół mnie jest kilku czy nawet czasem kilkunastu panów, którzy pilnują bezpieczeństwa. Nieraz wcale nie jest takie proste nawet przejście ulicą, bo jak jest tłoczno, to jest kłopot. Więc jest to izolacja.

I te spotkania w bardzo dużym stopniu przed tą izolacją chronią – przez to właśnie, że zawsze dużo czasu poświęcam na to, by porozmawiać z tymi, którzy przyszli. Oczywiście, siłą rzeczy, nie są to długie rozmowy, bo gdy przychodzi kilkaset czy czasem zdarza się, że nawet ponad tysiąc, dwa tysiące ludzi – zależy gdzie i jakie są okoliczności, ale zawsze jest to bardzo dużo osób – więc trudno dłużej porozmawiać. Ale zawsze te parę zdań można wymienić, i to jest dla mnie bardzo istotne. Bo ludzie przekazują mi różne sprawy, swoje pisma, listy. Dzielą się ze mną swoimi spostrzeżeniami, mówią, co jest dla nich ważne. Bo jest dla mnie bardzo istotne, by usłyszeć, co jest ważne.

Potem patrzę średnio: „O tym mi mówili, o tym mi mówili, tu mi wspominali, to są rzeczy ważne; które tematy na przykład znikają, bo widzę, że sprawy zostały załatwione – i to jest dla mnie bardzo ważne – że jakaś kwestia, która była często poruszana, zniknęła, czyli już ten problem nie jest taki palący czy może w ogóle został zlikwidowany”. Temu służą te spotkania.

A poza tym one są bardzo miłe, bo można się spotkać z wieloma przyjaznymi gestami. Oczywiście są też niezadowoleni – tak, zawsze są jacyś niezadowoleni. Ale tak to jest: jestem politykiem, mamy demokrację, niezadowoleni – wiadomo – będą i też przychodzą. Nie dasz rady zadowolić wszystkich. Ale staram się podchodzić z życzliwością i nawet gdy czasem są jakieś grupy, które mi przeszkadzają, to uważam, że jest to ich prawo, by być, proszę tylko o kulturalne zachowanie.

Jest to dla mnie bardzo ważny element. Nie wyobrażam sobie prezydentury właśnie bez tego przyjeżdżania do ludzi. Bo – oczywiście – zapraszam do Warszawy, można przyjechać. Zawsze, jak są święta państwowe, to też w Warszawie można się ze mną spotkać, bo staram się przechodzić pieszo na przykład z pl. Marszałka Piłsudskiego do Pałacu, jeśli tylko pozwalają na to pogoda i okoliczności, przede wszystkim czasowe.

Natomiast dla mnie ważne jest właśnie to, by pojechać do ludzi, do ich miasta, miejscowości – bo odwiedzam też małe miasta, nawet bardzo małe. Dzisiaj jesteśmy w Chełmnie, tu miałem spotkanie, zresztą też bardzo miłe i ciekawe. I uścisnąć im rękę, być po prostu z nimi. Chciałem, by mieli poczucie, że nie jest to Prezydent gdzieś tam pod jakimś żyrandolem, tylko jest to namacalny, zwykły człowiek, jak oni, któremu po prostu powierzyli specjalną misję do wykonania, ale że jest z nimi. Aby mieli to poczucie, że jestem z nimi, że mają Prezydenta, wybierali, głosowali – to proszę bardzo, jestem.

I reprezentuję ich interesy, tak?

Staram się. Mam nadzieję, że mają takie poczucie, że rzeczywiście reprezentuję ich interesy, staram się zaradzić ich troskom.

Panie Prezydencie, a taki temat dzisiaj bardzo popularny, to jest ten koronawirus. Zanim może zaczniemy rozmawiać też w związku z tą chorobą w takim szerszym zakresie, to właśnie w kontekście spotkań Pana Prezydenta. Bo to są spotkania publiczne, spotkania z ludźmi, którzy przychodzą, to jest podawanie rąk, to jest bliski kontakt z Panem Prezydentem. Czy Pan Prezydent nie obawia się w związku z tym?

Jestem zdrowy, tak że nikogo nie zarażę. Natomiast – nie, no skąd, nie ma zresztą w tej chwili takiego zagrożenia, byśmy byli zmuszeni ograniczyć czy zakazać zgromadzeń publicznych. Nie ma – i ja też z pełną świadomością to realizuję, by pokazać, że właśnie nie ma się czego obawiać, bo póki co takie zagrożenie nie występuje. Nie, ja tutaj nie widzę żadnego problemu.

Oczywiście, trzeba zachować elementarną higienę, tym bardziej że generalnie okres jest grypowy. Ten koronawirus to jakiś rodzaj grypy, szczególnie też zjadliwej przy okazji. Ale po prostu należy zachować elementarną higienę. Wiadomo, że po spotkaniu trzeba umyć ręce. I wszystkich też proszę o to, by w szczególny sposób teraz właśnie dbali o higienę. Gdy przychodzą do domu, to – zanim zaczną się ściskać z domownikami, zanim będą się z nimi witali – proszę pójść do łazienki, umyć ręce, osuszyć i dopiero wtedy przystępować do witania.

Bo rzeczywiście jest tak, że gdzieś na ulicy można się zetknąć z zarazkami – niekoniecznie z koronawirusem, ale w ogóle z jakimiś zarazkami, wirusami, chociażby grypy, bo one w tej chwili po prostu są.

I są to takie też – to, co Pan Prezydent mówi – te spotkania są takie uspokajające. Ponieważ był taki czas w Polsce, że próbowano tym koronawirusem grać, wywoływać panikę wśród ludzi. Pan Prezydent poprosił parlament, Sejm, na specjalne posiedzenie, by Minister Zdrowia zdał relację z przygotowań. Została przyjęta specjalna ustawa w tej sprawie. Potem okazało się, że jest jeden, na szczęście spokojnie przebiegający przypadek koronawirusa w Polsce u pacjenta. Więc właśnie pytanie może do Pana Prezydenta: jak Pan Prezydent już jako odpowiedzialny za Polskę, również za bezpieczeństwo Polaków w tym wymiarze zdrowotnym, ocenia działanie służb?

Dobrze oceniam. Zwłaszcza w kontekście tego jednego, jedynego do tej pory przypadku stwierdzenia u pacjenta koronawirusa, który jest. Bo to Zielona Góra. To przebiegło – można powiedzieć – wzorcowo.

Pacjent przyjechał z Niemiec, z regionu, gdzie koronawirus występuje, czuł się źle, skontaktował się ze swoim lekarzem, zadzwonił do niego, ten natychmiast zdiagnozował sytuację, że potencjalnie być może jest to koronawirus. Bo nawet dzisiaj jeszcze pytałem o to lekarza w czasie naszego spotkania – bo także w Chełmnie mieliśmy przed chwilą spotkanie właśnie w sprawie koronawirusa ze służbami, o czym zaraz powiem.

Lekarz od razu stwierdził, że pacjent źle się czuje – bo to są podobne objawy jak przy grypie, więc jest to nie do rozróżnienia. Dopiero badania, testy wykazują, czy jest to koronawirus, czy nie. Na tym etapie stwierdził, że istnieje ryzyko, że to może być koronawirus. Pacjent wrócił z obszaru, w którym koronawirus występuje, w związku z tym natychmiast skontaktował się z sanepidem.

Stacja wysłała specjalną karetkę, w której był specjalnie zabezpieczony, ubrany personel, karetka była przygotowana. A więc byli gotowi, przyjechali, zabrali pacjenta do szpitala – prosto na oddział zakaźny. I rzeczywiście koronawirus został u niego stwierdzony.

To jest po prostu modelowa sytuacja, tak właśnie dokładnie powinno być. Pacjent nigdzie nie szedł, nie stykał się z innymi, wszystkie zalecenia zostały wykonane, jak to powinno być w każdym przypadku.

Teraz dodatkowo jeszcze są uruchamiane infolinie, także dzięki życzliwości i bardzo dużej społecznej odpowiedzialności władz i prezesa Grupy PZU; oni mają swoje infolinie, gdzie można porozmawiać, poradzić się, co robić, gdy ktoś źle się czuje, w jaki sposób się zabezpieczać itd.

Ale przede wszystkim jest telefon 112. Wiem, bo rozmawiałem właśnie dzisiaj z tymi, którzy są odpowiedzialni za kwestie kryzysowe i tego typu zagrożenia – powiedziano mi, że pracownicy obsługujący numer 112 są przeszkoleni, dokładnie wiedzą, w jaki sposób informować, o co pytać osoby, które są przestraszone, boją się, czują się źle itd. Więc tu też jest zabezpieczenie.

To wszystko dzieje się – co bardzo mocno chcę podkreślić – przez telefon czy internet. Więc potencjalny pacjent nie wychodzi na ulicę, nie idzie na izbę przyjęć, nie siedzi wśród innych osób, nie jedzie tramwajem czy autobusem, czy innym środkiem transportu, tylko dowiaduje się w domu, dostaje poradę, co ma robić. Najczęściej – jeżeli rzeczywiście jest to uzasadnione – wtedy jest wezwanie tej specjalnej karetki, zawiadomienie o sprawie sanepidu. I te procedury rzeczywiście są wdrażane.

Bardzo się cieszę, że ludzie słuchają i postępują odpowiedzialnie, bo to bardzo ważne. Chodzi właśnie o to, by nie było paniki, tylko żeby odpowiedzialnie, spokojnie się zachowywać, realizować procedury. Odpowiednie informacje są też w aptekach – a więc w każdej aptece można taką informację otrzymać, w całej Polsce. I postępować bardzo spokojnie, nie dać się ponieść niepotrzebnej panice.

Też między innymi dlatego poprosiłem o tę debatę w Sejmie. Bo był ogromny niepokój, domagano się ode mnie zwoływania Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Tylko że ona odbywa się za zamkniętymi drzwiami, jest to udzielenie informacji – także przedstawicielom opozycji. Ale pomyślałem sobie: „Kolejny raz będą udzielane informacje za zamkniętymi drzwiami”. Bo ciągle spotykam się z Premierem i ministrami – spraw wewnętrznych i zdrowia – konsultujemy się, konsultowaliśmy się na etapie przygotowań, czekając, będąc świadomymi, że prawdopodobnie koronawirus będzie w Polsce. Przygotowując wszystko, spotykaliśmy się.

„No dobrze – pomyślałem – lecz w takim razie niech to będzie informacja do wszystkich, niech to pokaże, że rzeczywiście działamy. Ale nie gdzieś właśnie tylko za zamkniętymi drzwiami i nie wiadomo, jaki jest stan, tylko niech dowie się każdy obywatel, który jest zainteresowany. Przedstawiciele opozycji także, z możliwością zadania publicznie pytań ministrowi. Bo przecież jest to bardzo ważne, oni też mogą mieć różne swoje przemyślenia, też są wśród nich lekarze, eksperci z różnych dziedzin, też mogą mieć pytania, które może trafią w kwestie, nad którymi do tej pory nie zastanawialiśmy się; może zwrócą uwagę na coś, co jest ważne”.

Dlatego zrobiłem tę otwartą debatę. Ministrowie byli obecni, obecny był Pan Premier, ja byłem obecny – wysłuchaliśmy, były odpowiedzi i mam nadzieję, że jednak poszerzyło to wiedzę wielu osób. Liczę też na to, że w wielu przypadkach uspokoiło, że właśnie panujemy nad sytuacją, że dobrze się dzieje w tej trudnej sytuacji. No bo sytuacja jest trudna, koronawirus jest we Włoszech, i to duże ognisko. Pojawił się w innych krajach na zachodzie Europy, też u naszych sąsiadów. Najważniejsze jest to, że na razie mamy opanowaną sytuację.

I dzisiaj – Pan Prezydent wspomniał przed chwilą – spotkał się Pan także ze służbami tutaj na miejscu, w Chełmnie.

Tak, spotkałem się z Komendantem Straży Pożarnej, z przedstawicielem Komendanta Policji, właśnie z Wojewódzkim Inspektorem Sanitarno-Epidemiologicznym, z głównym lekarzem ds. chorób zakaźnych, z przedstawicielami działów w urzędzie wojewódzkim, które są właśnie związane z bezpieczeństwem, także epidemiologicznym. Pytałem, jak wygląda sytuacja, czy odpowiednie oddziały szpitalne są zabezpieczone – tak jak w Końskich, gdzie wczoraj miałem tę możliwość, by na własne oczy zobaczyć w powiatowym szpitalu, jak wygląda stan przygotowań.

Tu zrelacjonowano mi też, jak wyglądały wczorajsze ćwiczenia straży pożarnej, bo wczoraj straż pożarna ćwiczyła stawianie tymczasowych izb przyjęć, gdzie można przyjmować właśnie osoby z podejrzeniem zakażenia. Więc te ćwiczenia odbyły się bardzo sprawnie, namioty postawiono, stały przez kilka godzin, później je usunięto.

Jutro będą stawiane tymczasowe kontenerowe izby przyjęć – właśnie gdyby były zachorowania, to żeby w jak największym stopniu izolować pacjentów od innych chorych. Więc te zabezpieczenia są realizowane. Są przede wszystkim zapasy, jest przygotowana infrastruktura, były odpowiednie szkolenia w służbach. Wszystkie służby – jak mi zrelacjonowano tu, w kujawsko-pomorskim – są gotowe, by w każdej chwili działać.

Zresztą część pasażerów autobusu, którym podróżował ten pan z Niemiec do Polski, pochodzi z tego województwa – i właśnie tym zajmowali się przedstawiciele służb przez ostatnie dni. Ale bardzo spokojnie te osoby już zostały odnalezione, uprzedzone. Zostały poddane w tej chwili domowej kwarantannie – powtarzam: domowej. Nikt na razie nie ma żadnych objawów chorobowych, więc sytuacja jest opanowana także tutaj i dzisiaj właśnie odebrałem relację w tej sprawie.

W KPRM-ie Pan Premier spotkał się dzisiaj z przedstawicielami klubów parlamentarnych. Odpowiedzieli wszyscy, choć trochę się wahały KO i Lewica, ale przyszli. Czy to dobry prognostyk, że w sytuacji takiej, jak na przykład koronawirus – choć pewnie szkoda, że dopiero w takiej sytuacji – można rozmawiać merytorycznie, można się spotkać?

Pewnie, że szkoda, że dopiero w takiej sytuacji, ale to pokazuje też odpowiedzialność – i lepiej w takiej sytuacji, niż w ogóle, prawda? Poza tym, gdy sytuacja jest ważna, to ludzie podchodzą do tego – jak widać – odpowiedzialnie i bardzo się z tego cieszę. Też tutaj, właśnie na tym spotkaniu, Pan Wojewoda mówił, że jest dobra współpraca nawet z konkurencją polityczną, normalnie, gdy na co dzień jest konkurencja polityczna i wiadomo, że są różne polityczne spory.

W tej sprawie sporu nie ma, wszyscy zadeklarowali wolę współpracy, że z pełną odpowiedzialnością podchodzą do sprawy – i tak powinno być. Są rzeczy, nad którymi można debatować, kłócić się, ale jak są do zrobienia poważne rzeczy, to trzeba je po prostu robić razem. I bardzo się cieszę, że taka postawa jest prezentowana. Ja w tej sprawie też nie dzielę politycznie, tylko mówię: „Słuchajcie, musimy działać razem, trzeba działać tak, by w jak największym stopniu zapewnić bezpieczeństwo obywatelom i poczucie tego bezpieczeństwa”.

I wirus też politycznie nie dzieli, kogo dosięgnie. Miejmy nadzieję, że na tym się skończy, co jest.

Wirus politycznie nie rozróżnia, to pewne.

Jarosław Kaczyński mobilizuje do ciężkiej pracy na rzecz zwycięstwa Pana Prezydenta podczas spotkań, także podczas wywiadów. I mówi, że byłoby lepiej, gdyby zwycięstwo – tu cytuję – „przyszło w pierwszej turze”. Że to jest nie tylko możliwe, ale i prawdopodobne, bo jest – cytat dalej – „wielu rozsądnych ludzi”. To pytanie do Pana Prezydenta w takim razie: czy nastawia się Pan Prezydent na jedną, czy dwie tury wyborcze?

Nastawiam się przede wszystkim na pracę. Kampania to praca. Moje codzienne zadania to służba dla Rzeczypospolitej, a kampania to praca po to, by móc tę służbę nadal pełnić – dla Polski, dla moich rodaków. Jestem bardzo wdzięczny za poparcie, bardzo jestem wdzięczny panu premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, bardzo jestem wdzięczny panu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, pani premier Beacie Szydło – wszystkim, którzy rzeczywiście na co dzień mnie wspierają i działają w tym jednym kierunku, by mandat prezydencki został przez Polaków przedłużony.

Jest to dla mnie też bardzo ważne, bo proces zmian, który rozpoczęliśmy w Polsce dzięki zwycięstwu w 2015 roku – i w wyborach prezydenckich, i potem zaraz później w wyborach parlamentarnych – można było realizować, a przede wszystkim można było realizować zobowiązania wyborcze, bo to było dla mnie najistotniejsze. Chociaż na początku przecież się z nas wyśmiewano, gdy mówiliśmy, że zrealizujemy 500+, gdy mówiłem w swojej kampanii, że obniżymy wiek emerytalny, co zresztą było wielkim postulatem kampanii 2015 roku – zrealizowanym, co bardzo mocno chcę podkreślić.

Bo już właściwie na samym początku zrealizowałem tę obietnicę wyborczą, przygotowałem i złożyłem projekt ustawy o przywróceniu poprzednio obowiązującego wieku emerytalnego. Bo na każdym spotkaniu mi o tym mówiono. Ludzie byli tak zdegustowani, zdenerwowani, że wiek emerytalny został wbrew obietnicom wyborczym przez Donalda Tuska podwyższony. Wiedziałem, że to jest postulat nr 1 – że jest to w ogóle warunek tego, by ludzie uwierzyli, że te zobowiązania będą realizowane.

Przez Donalda Tuska, ale też – zdaje się – przez jednego z Pańskich obecnych konkurentów do fotela prezydenta. Bo wówczas Władysław Kosiniak-Kamysz był ministrem w rządzie Donalda Tuska.

Tak, był, więc jego twarz tutaj jakby firmowała całe to dzieło, taka jest prawda. Ale była w to zaangażowana też pani marszałek Kidawa-Błońska – przecież ona wtedy była w rządzie Donalda Tuska. Więc takie są fakty. Też mówili, że przecież tego wieku nie da się obniżyć, że finanse się zawalą, że system emerytalny się zawali. Jakoś się dało, system emerytalny nie zawalił się. Przede wszystkim system finansowy państwa nie zawalił się od 500+, a przecież miał się zawalić, mówili, że to niemożliwe, że będzie nieszczęście, że gospodarka się zawali. Wręcz przeciwnie!

Mówiłem od razu: jestem przekonany, że te biedne rodziny, które wychowują dzieci, nie będą chowały tych pieniędzy do banku czy sienników, tylko kupią to, co jest im potrzebne. Czyli te pieniądze wrócą, trafią na rynek, pobudzą gospodarkę, handel – i tak się stało. One w ogromnym stopniu pobudziły właśnie handel, konsumpcję, która w dużym stopniu była siłą napędową gospodarki. Więc to zjawisko nastąpiło. Ale właśnie było dla mnie bardzo istotne, by dotrzymać tych zobowiązań – tych, które miały charakter fundamentalny.

Widziałem w tamtej kampanii, w 2015 roku, że ludziom po prostu żyje się źle, że jest biednie, że w wielu rejonach naszego kraju jest po prostu biednie, że ludzie z trudem wiążą koniec z końcem – rodziny wychowujące dzieci, emeryci i renciści. Mówili o tym bardzo często. Był żal, że dzieci musiały wyjechać za granicę, bo nie było pracy albo była, ale tak niskopłatna, że nie dało się przeżyć.

My tę sytuację zmieniliśmy. I to jest dla mnie wielka satysfakcja, że zaczęliśmy proces zmian właśnie od działań, które miały trochę podratować ludzi, żeby poczuli się lepiej, żeby się poczuli godnie, poczuli, że wreszcie władza działa odpowiedzialnie, a przede wszystkim dostrzega ich potrzeby. Na tym mi ogromnie zależało, żeby ludzie poczuli, że rzeczywiście zjawił się ktoś, kto ich słucha i realizuje to, o czym mówili.

To było moje wielkie pragnienie i mam nadzieję, że wszyscy zobaczyli, że można być w polityce i realizować zobowiązania, że jak coś powiemy, to przynajmniej w większości staramy się to zrealizować. Są czasem sytuacje, że człowiek się pomyli i nie da się czegoś zrealizować albo jest to niebezpieczne dla państwa. Niestety takie sytuacje się zdarzają, zwłaszcza, kiedy się nie rządzi. W związku z czym nie ma się pełnej informacji i świadomości.

To były takie zadania, o których wiedzieliśmy i byliśmy przekonani, że da się je zrealizować. I rzeczywiście udało się je zrealizować. Cieszę się bardzo, bo wielu ludzi mówi do mnie, że właśnie 500 plus ma dla nich ogromne znaczenie i że to było ogromne wsparcie, zwłaszcza dla rodzin, w których dzieci jest więcej – pięcioro, sześcioro, siedmioro czy jeszcze więcej. To miało ogromne znaczenie. To były rodziny, które czasem naprawdę nie dojadały.

Czyli, Pan Prezydent, patrząc na 5 lat prezydentury, ocenia i ma satysfakcję z tego, że była to prezydentura, która pomogła godnościowo Polakom w zakresie codziennego życia…

Tak, właśnie o to chodziło. Nie o jakieś wielkie, wzniosłe dzieła, chociaż to też jest ważne dla budowania godności państwa, dla budowania godności narodu jako całości, dla pamięci historycznej. Oczywiście realizowaliśmy też takie działania – choćby „podnoszenie” Żołnierzy Wyklętych, Żołnierzy Niezłomnych, godne pogrzeby. To było dla nas ważne, żeby przede wszystkim młodzi widzieli, że jak ktoś walczy za ojczyznę i ginie za ojczyznę to jest doceniany, nie zapomina się o nim.

Wzniosłe kwestie też, ale przede wszystkim chcieliśmy zrealizować takie sprawy, które są ważne dla codziennego, podstawowego życia ludzi – te rzeczy, o których ludzie nam mówili.

Nigdy nie zapomnę, jak kilkakrotnie mi się zdarzyło na moich spotkaniach – przede wszystkim na początku prezydentury, zaraz po tym jak wprowadziliśmy 500 plus – że seniorzy mówili mi bardzo spokojnie, bardzo cicho i to nie było roszczeniowe: wiemy, że pomogliście naszym dzieciom i wnukom, bardzo dziękujemy za 500 plus, bardzo się przydaje, ale my byśmy chcieli żebyście o nas pomyśleli, mamy takie niskie świadczenia, niskie emerytury.

Ja mówiłem o tym, wtedy jeszcze pani premier Beacie Szydło. I to dojrzewało. Tylko musieliśmy też pilnować finansów publicznych. Kiedy tylko uznaliśmy, że jest to możliwe została wypłacona trzynasta emerytura – co było, jak się dowiedziałem i wielokrotnie słyszałem od tych, którzy ją otrzymali dużą pomocą i zastrzykiem. Teraz dzięki dobrej polityce finansowej widzimy, że jesteśmy w stanie tę 13. emeryturę wypłacać co roku, że da się to zrobić.

W związku z czym przygotowaliśmy specjalną ustawę, którą kilka dni temu miałem wielką przyjemność i radość podpisać, a dzięki której trzynasta emerytura będzie wypłacana każdego roku, w kwocie stanowiącej równowartość najniższej emerytury na dzień 1 marca danego roku – w tym roku jest to 1200 zł brutto. I 1200 zł brutto każdy emeryt każdy i rencista otrzyma. I co jest bardzo istotne, nie trzeba wypełniać żadnych dokumentów, nie trzeba składać żadnych podań, nie trzeba nikogo przyjmować w domu, nikt nie będzie chodził z informacją, świadczenie zostanie po prostu automatycznie wypłacone.

Więc, gdyby ktoś chodził, mówił, że przynosi jakąś informację o 13. emeryturze, żeby go wpuścić do domu, albo – nie daj Panie Boże – że trzeba coś zapłacić to wtedy będzie 13. emerytura. Nic z tych rzeczy. Każda taka sytuacja, to jest człowiek nieuczciwy, oszust, który mówi nieprawdę. Nic nie trzeba robić, nikogo nie trzeba przyjmować w domu, zwłaszcza nieznajomego. Wypłata nastąpi automatycznie, tak jak każde inne świadczenie emerytalne, chociaż to świadczenie ma charakter świadczenia specjalnego.

My nazwaliśmy je umownie 13. emeryturą – ono jest jednakowe dla wszystkich, ale nie podlega egzekucji. A więc nawet jak wobec kogoś jest prowadzone postępowanie egzekucyjne, to ta kwota nie będzie podlegała egzekucji. Ona nie podlega doliczeniu do dochodu, z którego później wyliczany jest tytuł do pomocy społecznej, czy innej. To jest ekstra świadczenie, które ma specjalny charakter i ma być rzeczywiście „plusem” do budżetu domowego. Chcemy, żeby było odczuwalne i mam nadzieję, że będzie odczuwalne.

Rząd przyjął projekt, rozmawialiśmy na ten temat z panem premierem, żeby w przyszłym roku – 2021 – wypłacić nie tylko trzynastą, ale też czternastą emeryturę. Mam nadzieję, że projekt przyjmie parlament i mam nadzieję, że będę miał przyjemność go podpisać.

Chciałbym, żeby emeryci czuli, że są traktowani godnie, że państwo ich dostrzega, a przede wszystkim dostrzega to, że przepracowali ciężko całe życie i w związku z tym trzeba dzisiaj o nich pamiętać.

To jest także kwestia waloryzacji emerytur i rent – ta waloryzacja w tym roku jest naprawdę solidna. Najniższa emerytura wzrosła o 100 zł było 1100 zł jest 1200 zł – w tej chwili, od 1 marca. To jest konkretny wzrost, to jest prawie 10 proc., to nie jest przysłowie 2 zł czy 8 zł, czy nawet 20 zł. To jest 100 zł. Najmniejsze wzrosty emerytur to 70 zł, a często dużo więcej niż 100 zł. Natomiast, jeżeli chodzi o renty to troszkę mniej waloryzowane są renty osób, które są zdolne do pracy – taka najniższa waloryzacja to 52,50 zł. Generalnie nie są to niskie podwyżki. One będą realizowane i mam nadzieję, że będą odczuwalne dla tych, którzy je otrzymują.

Mam takie poczucie, że realizujemy politykę, która odpowiada zasadom społecznej gospodarki rynkowej. Wreszcie. Społeczna gospodarka rynkowa oparta na nauce chrześcijańskiej o człowieku, w której naczelna zasada jest taka, żeby w państwie był sprawiedliwy podział dóbr, sprawiedliwy podział dochodu państwowego. A tym państwowym dochodem są przede wszystkim podatki.

Wprowadziliśmy zmiany w systemie podatkowym, które na przykład spowodowały, że VAT, który był kradziony wcześniej, dzisiaj trafia do budżetu państwa. I to właśnie umożliwia wypłacanie tych wszystkich świadczeń. I my chcemy, żeby te pieniądze, które są, były dzielone między ludzi, żeby ludzie czuli, że państwo działa, że sytuacja ekonomiczna państwa się poprawia. Mówimy o tym, że Polska ma dobry, bardzo dobry wzrost PKB, czyli nasza gospodarka się rozwija i niech ludzie odczuwają to, że gospodarka się rozwija także we własnym domu i we własnym portfelu.

Panie Prezydencie, ludzie do tych dobrych zmian przyzwyczajają i traktują je jako oczywistość. Pytanie, które trzeba zadać jest takie: dlaczego Andrzej Duda ma być prezydentem drugą kadencję, dlaczego warto zagłosować na Andrzeja Dudę?

Przede wszystkim chcę, żeby nie zabrano tego, co już zostało zrobione, żeby tego nie zmieniono, nie zepsuto, nie zniszczono. Proszę pamiętać, że mieliśmy niedawno taką sytuację przy uchwalaniu dotyczącej dodatkowego świadczenia emerytalnego czyli 13. emerytury, że w Senacie wprowadzono takie zmiany, które de facto miały uniemożliwić wypłatę tego świadczenia. Wiadomo, kto ma dzisiaj większość w Senacie, opozycja ma dzisiaj większość Senacie i oni to przegłosowali, mimo sprzeciwu senatorów PiS, Zjednoczonej Prawicy. Ale na szczęście odwrotna sytuacja jest w Sejmie i w Sejmie odrzucono poprawki senackie i dzięki temu wypłata trzynastej emerytury będzie możliwa.

Ja po prostu się obawiam, że jeżeli okazałoby się, że ktoś inny będzie prezydentem, to może się okazać, że nie będzie już możliwości wprowadzania wielu korzystnych dla obywateli rozwiązań, bo będzie blokował je prezydent, będzie blokował takie dodatkowe świadczenia, będzie kierował do Trybunału Konstytucyjnego, nie będzie pozwalał na przeprowadzenie spraw, które są dla obywateli korzystne.

Tutaj nikt mnie nie przekona żadnymi obietnicami, bo ja już niejedną obietnicę z drugiej strony sceny politycznej słyszałem. Jak dziś pamiętam, jak Donald Tusk wprost do kamery w 2011 roku, w czasie kampanii wyborczej, mówił, że nie będzie podwyższenia wieku emerytalnego, po czym zaraz po wyborach – mimo ogromnych protestów Solidarności – [ten wiek] podwyższył i się nie przejmował. Więc ja się obawiam, że ci którzy z nim współpracowali mogą działać tak samo. A ja gwarantuję, że dopóki pełnię urząd prezydenta, dopóki realizuję tę służbę, to jest to służba dla Polaków i ja Polakom zabrać tego, co otrzymali absolutnie nie pozwolę. Wszystkie świadczenia będą utrzymane, a co więcej będę realizował politykę, która będzie ukierunkowana na to, by takie działania, by zwykłe, codzienne życie ludzi było łatwiejsze, lepsze, bezpieczniejsze, spokojniejsze.

Panie Prezydencie, wiem, że kampania ma swoją dynamikę. Czy pojawią się też programy na miarę 500 plus, obniżenia wieku emerytalnego? Czy pojawi się coś takiego dla Pana Prezydenta sztandarowego i namacalnego jednocześnie?

Niedługo będzie ogłoszony poważny program wsparcia dla rolników. Janusz Wojciechowski – z czego bardzo się cieszę – został komisarzem Unii Europejskiej do spraw rolnictwa. Walczyliśmy o to, żeby właśnie tę tekę dostał Polak. Janusz Wojciechowski nadawał się do tego najlepiej i cieszę się bardzo, że tę funkcję objął. Mam nadzieję, że będzie można, w związku z tym, liczyć na jego życzliwość wobec naszego oczekiwania i żądania, aby dopłaty bezpośrednie, które otrzymują polscy rolnicy były podniesione do średniej wysokości europejskiej. To jest pierwsza rzecz. A druga, jest taka, żeby walczyć o jak najlepszy budżet w ogóle na Wspólną Politykę Rolną. Tutaj jest cały szereg krajów, które stoją razem z nami w szyku. Było niedawno spotkanie ministrów rolnictwa ośmiu krajów w Warszawie, gościłem ich w Pałacu Prezydenckim, rozmawialiśmy. To są kraje, które kiedyś razem z nami były za żelazną kurtyną i wszyscy jesteśmy dzisiaj na dorobku. Chcemy, żeby nasze rolnictwa się rozwijały.

Ale wspiera nas w tym zakresie również Francja – kraj bardzo rolniczy – żeby Wspólna Polityka Rolna miała poważne ramy finansowe i żeby dalej można było mądrze rolnictwo wspierać.

Bardzo mocno chcę podkreślić, że dobra polityka Unii Europejskiej w tym zakresie doprowadziła do tego, że dzisiaj Unia jest eksporterem żywności. Unia więcej żywności eksportuje niż importuje, czyli ten bilans jest dodatni. A my, dzięki pracy naszych rolników, dzięki ich zaradności, pracowitości, mamy w Polsce bezpieczeństwo żywnościowe. My jesteśmy w stanie absolutnie sami się wyżywić i to jest ogromna zasługa. Wśród wszystkich bezpieczeństw, o jakich możemy mówić, jednym z ważnych jest bezpieczeństwo żywnościowe – czy będzie jedzenie czy go nie będzie. Jest i będzie ponieważ to zapewnia polski rolnik i w związku z tym rolnikom należy się wsparcie, należy się szacunek i staramy się to realizować.

Panie Prezydencie, sprawy związane z sądownictwem, z reformą sądownictwa to na razie niekończąca się historia. Pan Prezydent jest oczywiście zaangażowany w cały ten proces sądownictwa. Pamiętamy też weta, które Pan Prezydent zgłosił swego czasu, niejako pokazując obozowi, które wypuścił te ustawy, że można zrobić coś inaczej niż wtedy było proponowane. Dzisiaj sytuacja jest taka, że opozycja chce likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN, że nowa KRS jest bojkotowana przez niektóre środowiska, również sędziów. Pierwsza prezes Sądu Najwyższego oświadcza, że Trybunał Konstytucyjny w obecnym składzie utracił możliwość rzetelnego wykonywania funkcji powierzonych mu przez ustrojodawcę. Do tego mamy TSUE, Komisję Europejską, Parlament Europejski, Komisję Wenecką. Czy to tak miało być?

Zacznijmy przede wszystkim od tego, że sprawa jest absolutnie polityczna. Bardzo prosto jest to stwierdzić, kiedy spojrzy się na Traktaty Europejskie, w których jest bardzo wyraźnie napisane, że sprawy związane z ustrojem wymiaru sprawiedliwości są sprawami wewnętrznymi każdego państwa członkowskiego, w związku z czym nie są objęte prawem Unii Europejskiej i Unia ich nie reguluje.

W związku z powyższym, to jest po prostu pretekst do ataku na nas – ataku, który jest nieuprawniony. I tak należy na to patrzeć. To jest jedno. I to jest a propos wszystkich komisji europejskich, TSUE i wszystkich innych podmiotów. Natomiast druga kwestia dotyczy tego, co się dzieje w kraju. Jeżeli poważne osoby ze środowiska sędziowskiego, zajmujące ważne stanowiska i sędziowie – przepraszam, nie chcę uogólniać – część środowiska sędziowskiego najbardziej protestują przeciwko Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego to ja jestem tym zdumiony. Bo uczciwy sędzia, który rzetelnie wykonuje swoją służbę publiczną, który zachowuje się w sposób odpowiedni dla godności urzędu, który żyje uczciwie, nie popełnia przestępstw, to nie ma żadnego powodu, żeby kwestionował Izbę Dyscyplinarną. Izba Dyscyplinarna to jest izba, która ma orzekać wobec tych, którzy nie realizują standardów etyki sędziowskiej, łamią prawo, którzy popełniają przestępstwa. To zwalczanie Izby Dyscyplinarnej przez środowisko sędziowskie jest więc dla mnie niepojęte.

Faktem jest, że niestety, odpowiedzialność dyscyplinarna – jak wiemy doskonale z wielu informacji, które docierały do nas na przestrzeni zwłaszcza ostatnich lat – jest po prostu fikcją. A my chcemy, żeby ta odpowiedzialność dyscyplinarna była realna, prawdziwa, i żeby była poważnie traktowana przez środowisko sędziowskie. Po to właśnie, żeby także i odbudowywać obraz wymiaru sprawiedliwości w społeczeństwie. Jeżeli większość Polaków mówi, że sądy są niesprawiedliwe, że wymiar sprawiedliwości działa źle, że sprawiedliwość w Polsce wygląda fatalnie, to jest to dla mnie bijący na alarm dzwon, ponieważ to jest jedna z trzech władz, a więc jeden z fundamentów państwa. Jeżeli my mówimy, że chcemy budować silne państwo, a jednocześnie państwo, które jest bezpieczne i przyjazne dla obywateli, i o nich dba, i oni mają w tym państwie spokojnie żyć – to jednym z filarów tego państwa musi być dobrze funkcjonujący wymiar sprawiedliwości. I my chcemy, żeby wymiar sprawiedliwości właśnie taki się stał. Niczego więcej nie pragniemy.

Oczywiście muszę brać za to na siebie odpowiedzialność, i biorę. W momencie, kiedy uważałem, że w ustawie są złe rozwiązania – bo były złe rozwiązania, które w moim przekonaniu były nie do zaakceptowania, bo nie może być tak, że Prokurator Generalny, który jest stroną w sprawach w Sądzie Najwyższym, który w związku z tym jest zaangażowany w Sądzie Najwyższym, nie może oceniać, którzy sędziowie Sądu Najwyższego pozostaną tam, a którzy nie. Jeżeli to w ogóle jest dla kogoś rola, to według mnie była to rola dla prezydenta, który i tak decyduje o nominacjach sędziowskich, a więc i tak, kiedy dostaje kandydata na sędziego, to rozstrzyga, czy ten kandydat może być sędzią, czy nie; czy otrzyma od niego nominację sędziowską, czy też nie. Uznałem więc, że to jest rozwiązanie, które jest lepsze, i które jest zgodne z konstytucją. Dlatego uznałem, że to, co zaproponowano w tamtej ustawie, jest złe.

Poza tym był tam przepis, który pozwalał zwolnić wszystkich cywilnych pracowników administracyjnych Sądu Najwyższego, ponieważ zdejmował z nich ochronę wynikającą z artykułu 21. Na to też się nie zgadzałem, bo nie widziałem żadnego powodu, dla którego ci ludzie mieliby zostać w ten sposób potraktowani, po prostu. Dlatego sprzeciwiłem się wobec tych dwóch ustaw, bo one niestety były ze sobą połączone. Nie dało się ich rozdzielić poprzez kwestie tego, w jaki sposób ma być wybiera Krajowa Rada Sądownictwa, a ja chciałem, żeby była wybierana w sposób bardziej pluralistyczny, bo członków KRS wybiera Sejm. Chciałem jednak, aby opozycja miała w tym swój udział, aby miała więcej do powiedzenia; żeby to nie była zwykła większość. Bo wtedy – i teraz zresztą też – samodzielną większość w Sejmie miała Zjednoczona Prawica. Chciałem takich rozwiązań, bo uważałem, że tak właśnie będzie lepiej. Stąd były tamte moje weta.

Służbę prezydencką traktuję odpowiedzialnie. Mam pełną świadomość, że nie jest tak, że w Polsce jest tylko jedno ugrupowanie – to, z którego ja się wywodzę, czy moje tylko środowisko polityczne. Słucham tego, co mówią ludzie. Słucham także, co mówi opozycja, i każdej sprawie, która do mnie trafia, staram się przyglądać w sposób jak najbardziej obiektywny. Jeżeli nie dostrzegam istotnych błędów, niezgodności z Konstytucją, jeżeli widzę, że coś jest dobre dla obywateli, czyli że coś ma dobrze służyć polskiemu państwu, i włożono wysiłek, żeby tak właśnie było, bo ustawa jest dobrze przygotowana, to wtedy nie mam żadnego problemu z jej podpisaniem. Podpisuję i koniec, bo chcę, żeby służyła ludziom. Chcę, żeby te instytucje, które tworzymy, jak najlepiej i jak najbardziej optymalnie służyły ludziom.

Dlatego podpisywałem te ustawy. Własną, która obniżała wiek emerytalny, to oczywiste. Ale i 500 Plus, 300 Plus, 13. emeryturę i wszystkie te ustawy pomocowe, których być może inny prezydent by nie podpisał, bo powiedziałby, że zniszczą finanse publiczne, tak jak to było argumentowane. Ja właśnie uważałem, że z pełną odpowiedzialnością mogę je podpisać, bo one służą ludziom, i damy radę. Natomiast jak widzę, że są jakieś złe rozwiązania, błędy, jak widzę, że gdzieś są poważne braki, to wtedy jako prezydent protestuję. Korzystam z tej prerogatywy prezydenckiej, jaką jest zwrócenie się do Sejmu o ponowne rozpatrzenie ustawy, czyli weto, albo wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, jeżeli mam takie podejrzenie, że ustawa jest niezgodna z konstytucją.

Pan Prezydent wraz z rządem prowadzi także politykę zagraniczną, jest Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, więc może kilka zdań o tej polityce i o naszej pozycji międzynarodowej. Opozycja zarzuca na przykład, że Zjednoczona Prawica, w tym też, jak rozumiem, Pan Prezydent, swoją polityką wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej, że sojusz ze Stanami Zjednoczonymi – szukamy przyjaciół daleko, a powinniśmy ich szukać blisko. Flanka wschodnia może nie jest aż tak krytykowana, ale pewnie i tu znalazłoby się jakieś zaczepienie. Co Pan Prezydent odpowie? Co Pan Prezydent powie na temat pozycji międzynarodowej i bezpieczeństwa militarnego Polaków?

Zawsze będą tacy, którzy będą niezadowoleni. Jest nas 38 mln, w związku z czym trudno, żeby ktoś wszystkim się podobał, i żeby polityka wszystkim się podobała. Wiadomo, że są różne poglądy, różne interesy, interesiki również, więc ja podchodzę do sprawy spokojnie. Dla mnie najważniejsze jest budowanie bezpieczeństwa Polski. Było poważne zagrożenie, właściwie można powiedzieć, dalej jest. Najpierw zaatakowano Gruzję, potem w 2014 roku doszło do napaści na Ukrainę, zresztą Ukraina nadal pod tą napaścią jest, bo ziemie ukraińskie są okupowane: Krym, Obwód Doniecki, Ługański. Ludzie się bali, zwłaszcza w państwach bałtyckich, które są małe, gdzie jest duża mniejszość rosyjska, będąca świetnym pretekstem do tego, żeby tam wejść z wojskiem, bo na przykład – takie będzie twierdzenie – że jej prawa są ograniczane. To wprost mówili koledzy z państw bałtyckich, że takie mają bardzo poważne obawy, i że takie obawy są też w społeczeństwie.

Były też duże obawy w Polsce, też słyszałem różne głosy. W związku z tym dla mnie sprawą najważniejszą było to, jak wygląda stan polskiej armii. Modernizacja właściwie dopiero się rozpoczynała. W wielu aspektach były bardzo poważne braki i bardzo przestarzałe było to, czym dysponowali nasi żołnierze. W moim przekonaniu armia była za mała. W związku z tym trzeba było przystąpić do zdecydowanej modernizacji, a przede wszystkim trzeba było zabezpieczyć teraźniejszość i tą najbliższą przyszłość. Dlatego podjąłem tak zdecydowane kroki w tym kierunku, aby tutaj, na wschodniej flance Sojuszu Północnoatlantyckiego, były obecne wojska NATO, przede wszystkim wojska amerykańskie.

Ja o tym od razu, jak zostałem wybrany – bo w czerwcu przyjechał do Polski Sekretarz Generalny NATO pan Jens Stoltenberg – powiedziałem mu, że chciałbym, żeby tutaj, na wschodniej flance – a wtedy mówiłem: w Polsce, potem do tego też doszły państwa bałtyckie – pojawiły się wojska NATO na stałe tu będące, czyli po prostu, krótko mówiąc, bazy NATO. On był na początku zdziwiony, ale podjąłem tutaj zdecydowaną ofensywę dyplomatyczną, odwiedziłem wszystkie kraje sojuszu, rozmawiałem ze wszystkimi prezydentami i premierami na ten temat. Mówiłem, że to jest sprawa bardzo ważna i na szczycie NATO w Warszawie, w 2016 roku, czyli rok po tym, kiedy prowadziłem pierwszą rozmowę z panem Sekretarzem Generalnym, te decyzje sojusznicze jednoznacznie zapadły i dzięki temu mamy dzisiaj w Polsce wojska Traktatu Północnoatlantyckiego i mamy tysiące amerykańskich żołnierzy, którzy wzmacniają nasze bezpieczeństwo.

To jest pokazanie nam, ale także i całemu światu, że art. 5. Traktatu Północnoatlantyckiego jest traktowany przez sojuszników poważnie, czyli to zobowiązanie do wzajemnej pomocy w przypadku agresji. To jest także dla mnie pokazanie czegoś, co kiedyś do mnie powiedział pan prezydent prof. Lech Kaczyński. Rozmawialiśmy o tarczy antyrakietowej, kiedy ta idea tarczy antyrakietowej niestety upadła, została zniszczona przez ówczesny rząd. Powiedział, że w momencie, kiedy będą tutaj wojska amerykańskie i wojskowa infrastruktura amerykańska, to cały świat będzie widział, że to nie jest już rosyjska strefa wpływów. Dzisiaj są. Dzisiaj budują tarczę antyrakietową – jest opóźnienie, ale skończą. Dzisiaj jest tutaj amerykańska infrastruktura, bo jest tu amerykański sprzęt. Dzisiaj są tysiące żołnierzy amerykańskich i mam nadzieję, że nikt na świecie nie wątpi w to, że to już nie jest rosyjska strefa wpływów. To było coś, co chciałem uzyskać i coś, co rzeczywiście udało się zrealizować.

Oprócz tego modernizujemy polską armię, kupujemy dla naszych żołnierzy najlepszy sprzęt. Wiem, że to jest drogo. Tak, to prawda, to nie jest tanie, ale też nie każdy może to kupić, bo Amerykanie F-35 sprzedają tylko i wyłącznie wybranym przez siebie krajom i najlepszym sojusznikom. My bardzo szybko dostaliśmy zgodę na zakup tych samolotów. To są w tej chwili najlepsze samoloty na świecie, samoloty piątej generacji. Będą strzegły i naszego nieba, i nieba naszych sąsiadów. W związku z tym na pewno wzmocni to nasze bezpieczeństwo. Bardzo się cieszę, że nasi piloci będą z tak bardzo zaawansowanego technicznie sprzętu korzystali, bo to także wymusza olbrzymi postęp technologiczny w całej infrastrukturze także i naziemnej. F-35 musi współdziałać z nowoczesnym sprzętem, ono inaczej nie będzie działało. Jest to więc wielkie zadanie, które faktycznie jest modernizacją w pełnym tego słowa znaczeniu.

Oprócz tego kupujemy dla naszych żołnierzy armatohaubice produkowane w Stalowej Woli, nowe karabinki, które są produkowane w Radomiu. Kupujemy wiele sprzętu, jak najwięcej staramy się kupować od polskich producentów. Ale jak jest sprzęt bardzo zaawansowany technologicznie, to niestety musimy go kupować zagranicą. Chętnie kupujemy go od Amerykanów, bo mają największą na świecie armię, która ma najczęściej wypróbowany w boju sprzęt i to jest po prostu sprzęt bardzo dobry.

Rozmawiał o. Dariusz Drążek CSsR

Cały wywiad dostępny jest na stronie: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-prezydent-a-duda-obawiam-sie-ze-jesli-ktos-inny-bedzie-prezydentem-to-nie-bedzie-juz-mozliwosci-wprowadzania-wielu-korzystnych-dla-obywateli-rozwiazan-bo-prezydent-bedzie-je-blokowa/