Menu rozwijane

03 listopada 2015
Prezydent Andrzej Duda w rozmowie z Narodową Telewizją Rumuńską (1)
o1676902657.jpg

Narodowa Telewizja Rumuńska: Szanowni Państwo, rozmawiamy z jednym z silniejszych szefów państw w Europie. W ostatnim roku Polska przeszła przez kilka cyklów wyborczych, ma nowego Prezydenta, wybranego wiosną tego roku,  a tydzień temu wybrała również nową strukturę Parlamentu. W wyniku tych wyborów jedna partia ma w ręku i urząd prezydenta, i większość w parlamencie, i – domyślnie - wybierze również władzę wykonawczą. A oto gość naszego programu, gość specjalny, to prezydent Polski Andrzej Duda. Dzień dobry i witam serdecznie, dziękuję za zgodę na wywiad dla naszego programu.

Andrzej Duda: Witam bardzo serdecznie pana redaktora, witam serdecznie wszystkich państwa i serdecznie pozdrawiam.

Panie Prezydencie, jest Pan człowiekiem młodym, jest Pan silnym politykiem. Jak to jest, gdy ma się do dyspozycji, po raz pierwszy od 1989 roku, praktycznie całą władzę w kraju, i to nie w byle jakim, ponieważ Polska jest liderem bloku Europy Środkowo-Wschodniej?

To przede wszystkim wielka odpowiedzialność. Postrzegam to w tych kategoriach. To odpowiedzialność moja, oraz pani premier Beaty Szydło, która, mam nadzieję, że w niedługim czasie zostanie ukonstytuowana jako premier. Po drugie: zbierze gabinet, sformuje go wspólnie z partią rządzącą, to także wielka odpowiedzialność po ich stronie. Oczywiście i moja jako Prezydenta RP, istnieją ogromne oczekiwania społeczne i jest wiele zadań do wykonania.

Przejdźmy do powodu, z jakiego przybył Pan z wizytą do Rumunii – jest Pan współorganizatorem, obok naszego kraju, bardzo ważnego wydarzenia liderów Europy Środkowo-Wschodniej. Praktycznie rzecz biorąc, duża część Unii Europejskiej, jak również flanka wschodnia NATO, znajdzie się jutro w Bukareszcie. Jaki jest główny powód do niepokoju państw, które się jutro spotkają?

Przede wszystkim Rumunia jest tradycyjnym partnerem Polski, tradycyjnym od dziesięcioleci, zwłaszcza jeżeli wspomnę to, co wydarzyło się 75 lat temu, kiedy Rumunia okazała się przyjacielem Polski, prawdziwym, w trudnych czasach, kiedy zaczęła się II wojna światowa. Wielka pomoc, jaką otrzymaliśmy wówczas od rządu Rumunii, w Polsce nigdy nie zostanie zapomniana. Dzisiaj także Rumunia jest nie tylko naszym partnerem, ale także partnerem strategicznym. To najpoważniejszy partner Polski w tej części Europy, w tym regionie. Jestem dzisiaj tutaj po to, by to partnerstwo wzmacniać, by wspólnie z panem prezydentem zastanawiać się nad tym, jakie podejmować działania, w jakim kierunku zmierzają sprawy nie tylko w Europie, ale także w ujęciu bardziej globalnym. Jeżeli pyta pan o Sojusz Północnoatlantycki: dzisiaj chyba wszyscy już wiemy, że Sojusz musi przystosować się do nowej sytuacji.

Mówimy o tym razem z prezydentem Rumunii jasno i wyraźnie, że jest potrzebny rozwój Sojuszu Północnoatlantyckiego. Mówiłem podczas dzisiejszej konferencji prasowej, że kiedyś Sojusz kończył się na zachodzie Europy, potem nastąpiło rozszerzenie i dzisiaj, konsekwentnie, powinien za tym podążyć rozwój Sojuszu, szczególnie wobec tego, co dzieje się dzisiaj na wschód od Polski, a także na wschód od Rumunii. Potrzebujemy w związku z tym wzmocnienia naszego potencjału obronnego. Jesteśmy członkami NATO, dlatego też zwiększenie obecności Sojuszu w tej części Europy jest kwestią naturalną. W ten sposób NATO powinno pokazać, że żyje. Stąd spotkanie państw Europy Środkowo-Wschodniej, należących do NATO, dyskusja na temat tego, jakie powinniśmy zająć stanowisko przed szczytem NATO w Warszawie, który odbędzie się w przyszłym roku. Ja osobiście uważam, i tu mamy z panem prezydentem Iohannisem podobne zdanie: musi to oznaczać, po pierwsze, wykonanie tych decyzji, które zostały podjęte na poprzednim szczycie NATO w walijskim Newport, a po drugie, następne kroki w kierunku pogłębienia obecności Sojuszu w tej części Europy.

Panie Prezydencie, Polska i Rumunia podzielają ostrożność historyczną, gdy patrzą w kierunku Wschodu: mówię o Rosji i o kryzysie ukraińskim, który jest pomiędzy Europą a wielkim terytorium rosyjskim. Czy chciałby Pan więcej od NATO? Jeśli tak to w jakim sensie, aby czuć się chronionym na flance wschodniej?

Są tutaj dwa elementy. Jest sprawą oczywistą, że Rosja od lat pokazuje, iż wraca do polityki imperialnej, można to chyba śmiało tak nazwać. Popatrzmy, co było wcześniej – wcześniej była przecież Gruzja. Wtedy pan prezydent Lech Kaczyński, z którym miałem zaszczyt współpracować, i który potem zginął w Smoleńsku, mówił, że obawia się dalszej, ekspansywnej polityki Rosji. Powiedział nawet wtedy w Tbilisi w 2008 roku: „Dzisiaj Gruzja, jutro Ukraina”. Możemy sobie wyobrazić, że te ambicje imperialne mogłyby w przyszłości sięgnąć także Polski, a być może również Rumunii. To dla nas sprawa oczywista.

Jeżeli mówimy dzisiaj o tym, w jaki sposób temu przeciwdziałać, to mamy dwa elementy: przede wszystkim powinniśmy wzmacniać nasz własny potencjał wojskowy. Polska prowadzi w tej chwili proces modernizacji sił zbrojnych, mam nadzieję,  że ten proces przyspieszy, abyśmy mieli własny, silny potencjał obronny. Z drugiej strony, jesteśmy członkiem Sojuszu. NATO powinno być rzeczywistym gwarantem naszego bezpieczeństwa. A gwarancje są wtedy, kiedy Sojusz jest obecny na naszych terytoriach, w sensie wzmocnienia sfery bezpieczeństwa. Jeżeli mówimy o konkretach, to przede wszystkim mam na myśli tzw. krytyczną infrastrukturę NATO, czyli uzbrojenie, które powinno być także do dyspozycji naszych armii. Tak, aby nasze wojska mogły ćwiczyć, korzystając z tego uzbrojenia, doskonalić się w technice obronnej. Mam także na myśli rotacyjną, coraz bardziej intensywną obecność wojsk NATO na terenie Polski, choć pan prezydent Iohannis mówił także, iż chciałby, by działo się to także na terenie Rumunii. W nieodległej, mam nadzieję, perspektywie, powstaną także na terenie Polski bazy NATO. Tutaj widzę przede wszystkim bazy amerykańskie.

Polska i Rumunia mają kolejny wspólny temat: choć obie nie leżą bezpośrednio na trasie migrantów, którzy pukają do drzwi Europy, jednak i jedni, i drudzy, musimy podporządkować się decyzjom Unii Europejskiej pod tym względem. W Polsce społeczeństwo z niechęcią odnosi się do kwestii przyjmowania mingrantów. Jakie jest Pana stanowisko w tym temacie i jakie stanowisko przedstawia Pan w Brukseli?

Trzeba zacząć od tego, że my do tej pory w pełni wypełnialiśmy nasze zobowiązania unijne. Przede wszystkim jeśli chodzi o ochronę granic, zwłaszcza strefy Schengen. Polska nigdy nie odmówiła nikomu możliwości schronienia się, każdy, kto był w potrzebie, tę pomoc od Polski uzyskał. Ale generalnie nie zgadzam się na system kwotowy, który chcą wprowadzić silne państwa Zachodu, czyli narzucenia nam kwot migrantów, których mielibyśmy przyjąć w naszym kraju. W tym kontekście należy głośno zadawać w Europie pytanie, gdzie jest tutaj podstawowy szacunek dla praw tych ludzi, przecież to oni powinni powiedzieć, gdzie chcą prosić o azyl, w którym kraju chcą się osiedlić. Tymczasem system kwotowy sprawia wrażenie systemu przymusowego, również i dla nich.

Chciałbym też, aby Unia Europejska precyzyjnie wyjaśniła, w jaki sposób uchodźcy mają być wysyłani do poszczególnych krajów, zwłaszcza gdyby się okazało, że nie są to dla nich kraje docelowe. Nie wyobrażam sobie, by ktoś był przytrzymywany w Polsce przymusowo. Jeżeli ktoś do naszego kraju przyjedzie, będzie miał prawo z niego wyjechać. Nie mamy zamiaru takiej osoby zatrzymywać, jeśli nie popełni ona jakiegoś czynu zabronionego, przestępstwa. Z naszego punktu widzenia, taka osoba jest wolnym człowiekiem, który ma prawo opuścić Polskę wtedy, kiedy będzie chciał.

Osobiście za każdym razem, kiedy słyszałem o Polsce w ostatnich latach, zazdrościłem jej, w sposób cywilizowany, dwóch rzeczy: Państwa wzrostu gospodarczego i faktu, że udało się Państwu zaabsorbować prawie 100% funduszy europejskich. W czym tkwi sekret?

Sekret tkwi w ogromnej pracowitości Polaków, w wielkiej determinacji, dążeniu do tego, abyśmy byli normalnym krajem, który jest na takim poziomie, jak kraje Unii Europejskiej. Mówię tutaj o tzw. Starej Unii. Ta determinacja powoduje, że Polacy pracują ciężko. Jesteśmy narodem inteligentnym i sprytnym, wielu ludzi doskonale daje sobie radę. Trzeba powiedzieć jasno – jeśli patrzymy na perspektywę tych 26 lat, wyszliśmy zza żelaznej kurtyny w 1989 roku. Polska szybko się rozwijała, jest wiele osiągnięć, ale też nie uniknięto błędów i pomyłek, które teraz często trudno jest odwrócić.

Jeżeli na to patrzymy także z perspektywy potrzeb, to musimy przypomnieć o setkach tysięcy młodych ludzi, którzy w ostatnich latach wyjechali z Polski, korzystając oczywiście z wolności przemieszczania się w Europie, i osiedlili się w krajach zachodniej Unii Europejskiej, tam pracują, tam rodzą się ich dzieci, tam żyją. Moją wielką ambicją jest umożliwić tym ludziom powrót do Polski. Ile razy jestem za granicą, czy to w Londynie, czy ostatnio w Paryżu, spotykam się z Polakami w naszych ambasadach. Przychodzą głównie ludzie młodzi. Oni jasno deklarują – my chcielibyśmy wrócić do Polski. Tylko w Polsce musimy mieć takie warunki, żeby  mogli się oni rzeczywiście rozwijać, by mieli pracę, by ta praca była dobrze płatna, przynajmniej w wysokości zbliżonej do płac w zachodniej Europie. To jest to, czego oczekują młodzi ludzie, zarówno ci mieszkający w Polsce, jak i w zachodniej Europie.

To największe wyzwanie, jakie stoi przed polskimi władzami, przede mną, przed przyszłym polskim rządem na najbliższe lata. Doprowadzić poziom życia w Polsce do poziomu zbliżonego do Europy Zachodniej poprzez umiejętne działanie w sferze gospodarczej. To zadanie ogromnie trudne, ale jeżeli chcemy, aby Polska dalej dobrze się rozwijała, jeżeli chcemy pokonać problem demograficzny, to zadanie musi zostać wykonane.

Panie Prezydencie, bardzo Panu dziękuje, jest bardzo wiele podobieństw pomiędzy naszymi krajami, co sprawia, że jesteśmy sojusznikami, ale i bardzo ciekawymi konkurentami, kiedy  musimy walczyć o zasoby inwestorów lub o wsparcie naszych sojuszników. Bardzo dziękuję za przyjęcie zaproszenia do naszego programu.

Dziękuję bardzo. Dzisiaj rozmawialiśmy też na temat współpracy gospodarczej, mówiłem o sprawie infrastruktury. Infrastruktura komunikacyjna, która połączy nasze kraje, drogowa, kolejowa, to wielka przyszłość. Rumunia leży niedaleko od Polski i powinniśmy to czuć.

Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie.