Monika Adamski: Bardzo dziękuję za przyjęcie nas w Pałacu Prezydenckim, Panie Prezydencie. Radio Rampa jest zaszczycone.
Prezydent Andrzej Duda: Bardzo mi jest miło, to ja dziękuję za odwiedziny.
Czas wyjątkowy – Polska została włączona do programu ruchu bezwizowego w 101. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Ta data, 11 listopada, była dla Pana zaskoczeniem czy wiedział Pan już dawno o tym terminie?
Ujawnię trochę kulisów. Kiedy byliśmy ostatni raz na spotkaniu z panem prezydentem Donaldem Trumpem – to było w czasie ostatniego pobytu w Nowym Jorku – to pytałem o to, kiedy może być zrealizowana ta ostatnia procedura, sprawdzająca, kiedy jest już po decyzji prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Usłyszałem, że to najkrócej będzie trwało około pięciu tygodni. Wtedy szybkie wyliczenie pozwoliło nam stwierdzić, że to może być pierwsza połowa listopada. Ale jeżeli ktoś mówi: najszybciej, to z reguły należy studzić emocje i spokojnie poczekać, dlatego woleliśmy się zastrzegać. Kiedy mnie pytano, mówiłem, że to trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy, że trzeba się uzbroić w cierpliwość. Nie mówiłem, że będzie tak krótko, bo myślałem, że może nie być – ale bardzo się tutaj, jak widzę, wywiązano z tego, co nam obiecywano, i to rzeczywiście było około pięciu tygodni. Ruch bezwizowy, to nasze wejście w pełni do Visa Waiver Program jest faktem i bardzo się z tego cieszę.
Myślę, że wiele osób powątpiewało, czy to w ogóle się uda, bo zapowiadane było to już przez wiele lat – ale zapisze się to w historii prezydentury Pana Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa.
Tak, wiele czynników miało na to wpływ, to jest wielka zasługa także i Polaków, wielu ludzi dobrej woli, którzy propagowali, żeby występować o wizy do Stanów Zjednoczonych.
Właśnie po to, żeby ludzie, którzy są w dobrej sytuacji materialnej – których trudno podejrzewać o to, że nie wrócą w terminie wizowym, zgodnie z reżimem wizowym – występowali i żeby w ten sposób odsetek odmów się zmniejszał. Faktem jest, że jeżeli popatrzymy na statystykę z ostatnich lat, to widać w niej, że na przykład w 2017 roku on się zwiększył, w 2018 roku był prawie 4 procent, dokładnie 3,99. I w 2019 roku udało się zejść poniżej 3 procent.
Ale – to bardzo mocno chcę podkreślić – rzeczywiście podniosłem tę sprawę bardzo mocno rok temu, w czasie spotkania z panem prezydentem Donaldem Trumpem w Białym Domu i wtedy powiedziałem, że mamy te wizy. To, nie ukrywam, wywołało pewne zaskoczenie wśród współpracowników pana prezydenta i chyba u samego pana prezydenta też – widocznie nigdy nie analizowali tego problemu z polskiego punktu widzenia i w pierwszym momencie nie mogli uwierzyć, że Polacy potrzebują wiz. Szybko to sprawdzili, okazało się, że tak, i zaczęła się bardzo poważna rozmowa. Wtedy pan prezydent – w obecności pani ambasador i swoich współpracowników – obiecał mi. Powiedział: zobaczy Pan, że do końca mojej kadencji – do końca pierwszej kadencji prezydenckiej – wizy będą zniesione i Polacy będą mieli ruch bezwizowy do Stanów Zjednoczonych.
Pan prezydent Donald Trump we wszystkich sprawach, w których do tej pory się ze mną umawiał – czy to były sprawy dotyczące obecności militarnej Stanów Zjednoczonych w Polsce, czy to sprawy dotyczące naszej współpracy energetycznej, czy to były jego zobowiązania dotyczące chociażby jego udziału w pracach Trójmorza – zawsze swojej obietnicy dotrzymywał.
Tym razem też zacząłem bardzo mocno wierzyć, że to się uda zrealizować. Była rzeczywiście bardzo duża determinacja po stronie pani ambasador Georgette Mosbacher w tej sprawie, bardzo dużo pani ambasador zrobiła, z wielką motywacją. Bardzo jestem jej za to wdzięczny. Dzisiaj to wszystko razem złożyło się na ten sukces, cieszę się z tego bardzo.
Również prezes Polskich Linii Lotniczych LOT w rozmowie z RMF FM powiedział, że zarówno LOT, jak i inne duże firmy w Polsce pomagały trochę w statystyce – wysyłały swoich pracowników, płacąc za to, żeby te wizy uzyskać. To też jest sprytny pomysł.
Trudno mi jest powiedzieć, pracownicy latają służbowo – zwłaszcza, że tych lotów do Stanów Zjednoczonych z Polski jest w ostatnich latach coraz więcej. To jest w jakimś sensie też inwestycja LOT-u, bo oni mają wielką nadzieję, że ten ruch bezwizowy spowoduje bum na trasach pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi – bum lotniczy, którego oni będą beneficjentem. W związku z tym można powiedzieć, że angażując się w to, w jakimś sensie zainwestowali w swoją przyszłość także, jeżeli chodzi o współpracę ze Stanami Zjednoczonymi.
Cieszę się, że takie myślenie też jest. Faktem jest, że w periodykach LOT-u, które można przeczytać, kiedy jest się na pokładzie samolotów, było zachęcanie do tego, żeby występować o wizy do Stanów Zjednoczonych właśnie po to, żebyśmy stali się beneficjentami tego programu bezwizowego.
Wszystkie te elementy plus niewątpliwa przychylność Prezydenta Stanów Zjednoczonych, zaangażowanie ogromne i przychylność pani ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, a więc także i zaangażowanie w to administracji amerykańskiej, powoduje, że mamy dzisiaj ten program bezwizowy. Cieszę się z tego bardzo.
To jest też na pewno wielka radość dla Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych, bo oni bardzo często mi o tym mówili – że chcieliby. Myślę, że mieli też po prostu takie poczucie, że dlaczego nie? My tutaj tyle lat dla Stanów Zjednoczonych pracujemy, polscy żołnierze walczą ramię w ramię z Amerykanami – czy to w Afganistanie, czy wcześniej w Iraku ginęli polscy żołnierze w ramach misji, do których wezwali ich jako sojuszników Amerykanie.
To była też kwestia naszej godności, żeby być normalnie traktowani, tak, jak po prostu zwykli ludzie, turyści z Zachodu, z Unii Europejskiej, którzy jeżdżą do Stanów Zjednoczonych od lat i nie potrzebują do tego żadnych wiz. Cieszę się, że Polacy też w Wiza Vaiwer Program się znaleźli.
Dziś jest wielu ojców tego sukcesu…
No tak, każdy sukces ma wielu ojców.
Były prezydent pan Lech Wałęsa powiedział w rozmowie z „Faktem”: W tym kraju na walkę o wizy najwięcej czasu poświęciłem ja. Jak Pan to skomentuje?
Bez komentarza.
To jeszcze jeden komentarz dotyczący spraw politycznych i Stanów Zjednoczonych. Jak wiemy, do Stanów Zjednoczonych wybiera się Marszałek Senatu, pan Tomasz Grodzki. Powiedział, że chce spotkać się z senatorami, którzy w 2016 roku wyrazili zaniepokojenie sytuacją w Polsce, chodziło o trybunał Konstytucyjny. Powiedział w rozmowie z RMF FM: Jestem to w swoim sumieniu winien amerykańskiemu Senatowi, aby wyrazić teraz słowa wdzięczności za tamte słowa skierowane do ówczesnej pani premier.
Będzie beneficjentem Wiza Vaiwer Program.
Czy Pan rozmawiał z panem marszałkiem o tym? Czy będą Panowie rozmawiać na ten temat?
Nie, nie rozmawialiśmy w ogóle na ten temat. Ja tylko gratulowałem panu marszałkowi wyboru. To na pewno ważny moment w jego życiu, także w historii polskiego Parlamentu, Senatu, który ma przecież ma swoją 500-letnią historię, tak jak i nasz parlamentaryzm; który jest tą izbą, która rzeczywiście została odtworzona w 1989 roku, do której trzydzieści lat temu były pierwsze, wolne już całkowicie wybory. Teraz pan marszałek został wybrany, gratulacje – ma prawo działać jako Marszałek Senatu.
Panie Prezydencie, regularnie odwiedza Pan Polonię, za co w imieniu Polonii również dziękuję. Spotkania na wschodnim wybrzeżu, bo Radio Rampa mieści się w Nowym Jorku, były ostatnio w Connecticut, wcześniej w Wallington – amerykańska Częstochowa, Greenpoint – polska dzielnica, tam odwiedził Pan kilka instytucji, między innym Polsko-Słowiańską Federalną Unię Kredytową, Instytut Józefa Piłsudskiego. Czym dla Pana są te spotkania i te miejsca, bo przecież nieprzypadkowo odwiedza Pan właśnie te miejsca?
Jeszcze dodam do poprzedniego pytania. Mam nadzieję, że pan marszałek, kiedy będzie opisywał sytuację z Trybunałem Konstytucyjnym w Polsce jako przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej, Platformy Obywatelskiej, nie zapomni powiedzieć o tym, że to właśnie oni z naruszeniem konstytucji wybrali kiedyś, w 2015 roku, swoich kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego. Myślę, że byłaby to ważna informacja dla senatorów ze Stanów Zjednoczonych. A niezgodność tego wyboru z konstytucją stwierdził Trybunał Konstytucyjny. Mam więc nadzieję, że będzie to informacja rzetelna, która zostanie demokratycznym senatorom w Stanach Zjednoczonych przekazana.
Jeśli natomiast chodzi o moje wizyty w Stanach Zjednoczonych – zawsze je bardzo miło wspominam i z wielką radością przyjeżdżam spotkać się z Polonią, z Polakami w Stanach Zjednoczonych, bo to jest bardzo serdeczna społeczność i przede wszystkim bardzo patriotyczna społeczność – to jest dla mnie ogromnie ważne. To są ludzie, którzy często od dziesiątków lat mieszkają w Stanach Zjednoczonych, którzy często urodzili się w Stanach Zjednoczonych, a jednak dzięki wychowaniu rodziców, dzięki tej polskiej duszy, którą mają, pamiętają o swojej drugiej ojczyźnie – o tej ojczyźnie swoich ojców, swoich dziadków – i bardzo często świetnie mówią po polsku, a jednocześnie są już wtopieni w społeczeństwo amerykańskie, bardzo często robią kariery w Stanach Zjednoczonych. Nie ukrywam, że oni są naszą, moją, wielką nadzieją, jeżeli chodzi o przyszłość Polonii w Stanach Zjednoczonych, o przyszłość relacji polsko-amerykańskich.
Zawsze, kiedy tylko mam możliwość, staram się po pierwsze dziękować im za to, że działają, że pamiętają o swoich korzeniach, a po drugie – proszę ich także, żeby działali na rzecz Polski, żeby ich firmy inwestowały w Polsce, żeby się otwierały na współpracę z polskimi firmami; żeby starać się szukać tego elementu wiązania Stanów Zjednoczonych z Polską również na niwie gospodarczej. Dla nas to jest bardzo ważne, nam na tym bardzo zależy. Stany Zjednoczone są największą na świecie gospodarką, światowym mocarstwem – współpraca ze Stanami Zjednoczonymi dla nas, jako jednego w końcu z większych krajów Europy, a przede wszystkim kraju o wielkich ambicjach rozwojowych – jest bardzo ważna.
Cieszę się, że także dzięki wsparciu Polonii, Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych dzisiaj ta współpraca tak dobrze się rozwija, bo bardzo mocno chcę to podkreślić: prezydent Donald Trump przy każdej okazji, kiedy się widzimy, przypomina mi o tym, że w czasie kampanii wyborczej miał spotkanie z Polakami, że społeczność polska przyjęła go z wielkim entuzjazmem i bardzo miło i że Polacy właśnie w zdecydowanej, absolutnej większości na niego zagłosowali. On o tym pamięta. To pokazuje więc, jak bardzo ważny był ten gest, który wtedy Polacy wobec niego jako kandydata, i później, w czasie głosowania, wykonali i jak wiele zrobił dla relacji polsko-amerykańskich.
Przecież widać jak bardzo prezydent Donald Trump jest na Polskę otwarty, jak wiele w trakcie tej prezydentury udało się dla Polski, dla Polaków uzyskać. Mamy cały szereg porozumień ze Stanami Zjednoczonymi, przede wszystkim tych militarnych, kupujemy dzisiaj gaz skroplony ze Stanów Zjednoczonych, co wspiera nas w dywersyfikacji energetycznych dostaw gazu do Polski, weszliśmy do Wiza Vaiwer Program – to wszystko stało się za czasów prezydentury pana prezydenta Donalda Trumpa i nie można tego nie doceniać.
Radio Rampa zapytało rodaków w Nowym Jorku, jakie byłyby elementy, które braliby pod uwagę, decydując się na powrót do Polski – Pan też zawsze zaprasza do tego, zachęca. Były dwie kwestie, które się powtarzały. Jedna z nich, w każdej grupie wiekowej: zarobki. Były na przykład takie komentarze, jak: „zarobki, takie jak w Stanach”. Jakby Pan się do tego odniósł?
Zarobki może jeszcze nie są w Polsce takie, jak w Stanach – na pewno, jeżeliby uśrednić, to nie są takie jak w Stanach. Polska jest – jak doskonale wie większość naszych rodaków, która systematycznie Polskę odwiedza – po prostu inna niż Stany Zjednoczone.
Inna także dlatego, że ma swoją historię, trudną historię, niezawinioną przez nas w wielu przypadkach. Zwłaszcza tę historię ostatnich dziesięcioleci, niezawinioną przez nas – gdzie znaleźliśmy się na prawie pięćdziesiąt lat w sowieckich okowach. Nie dało się wtedy budować prawdziwie wolnej gospodarki, nie byliśmy wtedy ani wolnym narodem, ani nie byliśmy prawdziwie suwerennym, niepodległym państwem, nie mogliśmy realizować swojej suwerennej polityki. Niestety wpływy Moskwy były tu ogromne i one tak nami kierowały, nie inaczej. Jak i niestety także naszymi sąsiadami, którzy też byli poza żelazną kurtyną.
Wyrwaliśmy się trzydzieści lat temu i cały czas dążymy do tego, by Polska była krajem jak najzamożniejszym, jak najmocniejszym. Budujemy naszą pozycję w Europie, nasz Produkt Krajowy Brutto, czyli PKB, bardzo wzrósł na przestrzeni tych lat, kilkadziesiąt razy. Zarobki cały czas rosną. Rosną systematycznie, zwłaszcza w ciągu ostatnich czterech lat na skutek różnych zabiegów, które podejmujemy, m.in. bardzo mocnemu podwyższeniu płacy minimalnej, nawet więcej niż chciały związki zawodowe. Dzięki także programowi 500 plus, tu przede wszystkim płace kobiet, którym płacono bardzo mało, w bardzo wielu miejscach płacono kobietom za pracę bardzo mało.
Program 500 plus spowodował, że kiedy kobiety zaczęły rezygnować z pracy, mówiąc, że wolą w takim wychowywać dzieci, natychmiast te zarobki wzrosły. Czyli okazało się, że się dało, były te zasoby, można było podnieść wcześniej te zarobki, a jednak nie podnoszono. Wykorzystywano po prostu te panie – to nie było uczuciowe. Dzięki działalności państwa udało się przełamać te opory, dzisiaj te zarobki są lepsze. Pewnie w Stanach Zjednoczonych cały czas można więcej zarobić, ale to już nie jest ta dysproporcja, która była kilkadziesiąt lat temu. Dzisiaj wielu Polaków, gdyby miało wyjechać z Polski do Stanów Zjednoczonych, to powie: chwileczkę, ja wolę trochę mniej zarobić, być u siebie, w swoim kraju, w swoim domu, ze swoją rodziną, ze swoimi przyjaciółmi, blisko tego wszystkiemu, co jest drogie mojemu sercu.
Panie Prezydencie, druga kwestia pojawiła się szczególnie u osób starszych, którzy chcieliby wrócić, ale są zaniepokojeni opieką zdrowotną, służbą zdrowia, stanem szpitali, kadrami lekarskimi, tak mówili wprost.
Jeżeli chodzi o kadrę lekarską, to, co do tego nikt chyba nie ma wątpliwości, że mamy kadrę lekarską świetnie wykszatłconą i świetnie przygotowaną.
Czy brakuje jej?
To jest inny problem. Kształcono przez ostatnie lata za mało lekarzy medycyny i za mało ludzi w specjalnościach medycznych. Podnieśliśmy tę liczbę w ciągu ostatnich czterech lat bardzo, podnieśliśmy ją o połowę tych, którzy studiują na studiach medycznych. Więc poprawa w tym następuje, ale to są oczywiście dzisiaj studenci w związku z czym trzeba parę lat poczekać, żeby oni stali się lekarzami.
Szpitale, stan szpitali
Reformujemy służbę zdrowia, to nie są łatwe reformy, są bardzo trudne. Staramy się w tej chwili skrócić kolejki – to były pierwsze działania ministra – żeby skrócić kolejki, oczekiwanie na endoprotezy, oczekiwanie na zabiegi chociażby operacje jaskry. To jest cały szereg działań, które są podejmowane.
Wprowadziliśmy sieć szpitali, szukamy różnych rozwiązań. Jest tak rzeczywiście, że jeszcze jest cały szereg szpitali, które są zadłużone, cały szereg szpitali, które wymagają remontów, ale jest też już bardzo dużo szpitali, które wyglądają co najmniej na poziomie szpitali w Stanach Zjednoczonych. Więc można się śmiało polskiej służby zdrowia się nie obawiać. Aczkolwiek nie jestem na pewno tym, który by powiedział, że ona funkcjonuje świetnie – nie. Wymaga bardzo wielu jeszcze działań. I ten proces nie jest procesem, który da się załatwić w ciągu pół roku czy roku.
To jest proces o charakterze długotrwałym, wielkie zadanie, które do tej pory, przez trzydzieści lat, nie udało się nikomu, więc jest to ogromne wyzwanie. Ale nie mam żadnych wątpliwości i jestem przekonany, ze teraz w ramach działania nowego rządu, działania Ministerstwa Zdrowia będą kontynuowane i działania reformatorskie będą nadal prowadzone.
Dziękuje bardzo, chcę na koniec zapytać o sprawę, która pojawia się zarówno wśród Polaków w Stanach Zjednoczonych, jak i wiem również wśród rodaków w Polsce, sprawa ustawy 447. Pan już wielokrotnie wypowiadał się na temat swojego stanowiska. Są wśród Polonii takie dwa obozy: jeden, który jest za tym, żeby demonstrować całkowicie przeciwko tej ustawie i są to zazwyczaj miejsca bardzo ważne, bardzo znane w Ameryce, zauważane przez amerykańskich polityków. Jest druga strona – Kongres Polonii Amerykańskiej, są zwolennikiem tego, żeby złożyć prośbę o wprowadzenie poprawki do ustawy, która wykluczałaby Polskę i w związku z tym są przeciwnikami tego typu demonstracji. Jakie pana słowa, która ze stron działa dobrze, jakie powinno być dobre działanie w tej sprawie?
Przede wszystkim uważam, że protestować nie zaszkodzi, dlatego że w większości krajów na świecie, w tym w Stanach Zjednoczonych, zasady przede wszystkim dziedziczenia są takie same jak w Polsce. I tutaj jakieś oczekiwania, że te zasady zostaną nagle zmienione w Polsce czy w innych krajach europejskich, w szczególności z uwagi na jakieś kryteria o charakterze etnicznym, jest po prostu szalone.
Nie znalazłoby żadnego oparcia chociażby w prawodawstwie, w Konstytucji Stanów Zjednoczonych, gdyby to Stany Zjednoczone miały czegoś takiego dokonać, bo oznaczałyby oczywiste nierównouprawnienie. Oznaczałyby, że jakaś grupa etniczna jest inaczej uprawniona niż inne. Dlaczego jedna grupa etniczna ma być uprzywilejowana? Nie ma żadnego takiego powodu i nawet coś takiego nie znalazłoby oparcia w amerykańskiej konstytucji od tego zacznijmy. Absolutnie żadne takie zmiany, dopóki ja jestem Prezydentem Rzeczypospolitej, w Polsce nie zostaną wprowadzone. To jest prawodawstwo amerykańskie, ta ustawa 447, ten akt. Stany Zjednoczone są suwerennym mocarstwem, mogą sobie uchwalać prawo, jakie się Stanom Zjednoczonym podoba, są państwem demokratycznym.
Natomiast Polska jest również państwem demokratycznym, również jest państwem suwerennym, niepodległym – ma swoje organy ustawodawcze, swoje ustawodawstwo, swoje interesy i swoje zasady. U nas zasadą jest równość i wszyscy będą traktowani równo. Wprowadzenie jakichkolwiek tego typu rozwiązań, które by uprzywilejowały jedne grupy etniczne kosztem innych, byłoby złamaniem polskiej konstytucji. Ja się nigdy nie zgodzę na takie rozwiązania, które by burzyły nasz system prawny i dopóki ja jestem Prezydentem nie ma mowy o tym, żeby coś takiego było w Polsce skutecznie wprowadzone. Mam prawo weta ustawodawczego i nawet gdyby coś takiego było, – w co nie chce mi się wierzyć, żeby przez polski Sejm i Senat coś takiego przeszło – to ja na pewno jako Prezydent to zablokuje.
Departament Stanu ma przygotować raport w tej sprawie na temat Polski, czy Pan coś wie, czy strona amerykańska kontaktowała się z Państwem?
Jeżeli ten raport będzie rzetelny, to ten raport m.in. pokaże jak wiele pieniędzy jest wydawanych przez polskie władze na przestrzeni ostatnich lat na odtworzenie i rewitalizacje kultury i zabytków kultury żydowskiej w Polsce. W końcu jakby nie było Żydzi mieszkali na naszych ziemiach, byli naszymi współobywatelami przez tysiąc lat, w związku z czym ten dorobek kulturowy jest bardzo duży.
Jest ogromna także i substancja historyczna, która jest pielęgnowana. Dzisiaj są wydawane ogromne środki z budżetu państwa na to chociażby, żeby odrestaurować cmentarze, te działania są cały czas realizowane. To jest nasz wkład w tę właśnie spuściznę naszego państwa. My to traktujemy również jako element nasz kulturowy i tak do tego podchodzimy. I jeżeli to nie zostanie docenione, to będzie to po prostu oznaczało, że zostaliśmy potraktowani niesprawiedliwie.
Strona amerykańska już wystosowała jakieś zapytanie w tej sprawie?
Nic nie wiem na ten temat, żeby coś takiego było. Nie pytałem o to Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pana wicepremiera Piotra Glińskiego. Być może, że tak, nie umiem na to pytanie odpowiedzieć, natomiast ja liczę na to, że ten raport w odniesieniu do Polski będzie po prostu raportem rzetelnym.
Panie Prezydencie, bardzo dziękuję i mam ostatnie pytanie, kiedy będziemy Pana gościć w Stanach Zjednoczonych?
Tego tak do końca nie wiemy, kiedy będę w Stanach Zjednoczonych. Proszę pamiętać, że Stany Zjednoczone to nie tylko Prezydent USA i jego administracja, Biały Dom i inne organy państwa – to są również organizacje międzynarodowe, chociażby Organizacja Narodów Zjednoczonych, które mają swoje siedziby w Stanach Zjednoczonych, dokładnie myślę tu o Nowym Jorku.
Nie jest wykluczone, że jeszcze w tym roku będę właśnie w związku z pracami Organizacji Narodów Zjednoczonych, a ściślej mówiąc Rady Bezpieczeństwa ONZ, gdzie w tej chwili, także dzięki głosom Stanów Zjednoczonych, jesteśmy niestałym członkiem. Byliśmy w roku 2018 i jesteśmy cały czas w roku 2019, ale to członkostwo z zasady trwa maksymalnie dwa lata, więc to będzie koniec naszego członkostwa teraz w grudniu 2019 roku. Jest prawdopodobne, że na zakończenie właśnie naszej obecności w RB ONZ ja, jako Prezydent RP, jeszcze pojadę na posiedzenie. I to jest być może najbliższa przyszłość.
W takim razie ja mówię do zobaczenia, bardzo dziękuję.
Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich naszych Rodaków w Stanach Zjednoczonych, przede wszystkim w Nowym Jorku.
Dziękujemy bardzo.
Wywiad został wyemitowany 15 listopada 2019 r. na antenie Radia Rampa>>