Czy polskie władze zabiegały o to, aby Amerykanie stworzyli stałą bazę w Polsce? Według tej umowy, jaką Panowie Prezydencki podpisali w Białym Domu obecność dodatkowych żołnierzy amerykańskich będzie obecnością trwałą, ale nie stałą?
Prezydent Andrzej Duda: Nie mylmy pojęć. Obecność żołnierzy ma być rotacyjna i ciągła, natomiast obecność baz ma być stała i trwała. Baza to infrastruktura. Więc baza rzeczywiście będzie i baza będzie stała i trwała, a obecność żołnierzy będzie ciągła, choć oni będą się zmieniali w formule rotacyjnej, ale będzie też trwała w tym znaczeniu, że zawsze będą amerykańscy żołnierze w Polsce. Taka mniej więcej jest treść tego porozumienia.
Czy Pana zdaniem to będzie wystarczający środek do odstraszania?
Może Cię zainteresować Wizyta Pary Prezydenckiej w Waszyngtonie [PL/ENG] Wspólna Deklaracja Prezydentów o Współpracy Obronnej w zakresie obecności sił zbrojnych USA na terytorium RP [PL/EN] Tak, oczywiście. Tym bardziej, że ta rotacja będzie następowała na zakładkę. Czyli w ten sposób, że będą jakby dwie grupy rotacyjne jednocześnie w pewnym momencie, czyli tych żołnierzy będzie jakby dwa razy więcej niż normalnie – dlatego, że jedni jeszcze nie wyjechali, a drudzy już przyjechali. Tak więc ta obecność amerykańska będzie cały czas. Tak dzisiaj się to realizuje. Amerykanie tłumaczą i to jest sensowne, że to jest z ich punktu widzenia lepszy model dlatego, że więcej żołnierzy ma okazję poznać kraj, więcej żołnierzy wie, jaki w tym kraju jest klimat, więcej żołnierzy wie, jak ten kraj wygląda, jaka jest infrastruktura, kultura, jacy są ludzie, i że to potem ułatwia w razie czego funkcjonowanie. Bo więcej żołnierzy jest przećwiczonych, obeznanych z tym terenem, więcej ma doświadczenie.
My nie mamy nic przeciwko temu, tym bardziej, że rzeczywiście ta obecność ma charakter trwały i to jest zagwarantowane umową i podpisami zarówno Prezydenta Trumpa, jak i moim.
Panie Prezydencie, to ile nas to będzie kosztowało? Amerykańskie media wyliczyły, że same F-35 kosztowałyby ok. 4 mld USD. Czy mamy już wyliczenia?
Panie redaktorze, podzielmy to na kawałki. Bo próbuje się w naszych mediach robić taką sytuację, jakby się okazało, że my mamy jakieś miliardy jutro zapłacić. Pamiętajmy, że to są długofalowe programy. Od momentu, kiedy w ogóle Amerykanie zgodzą się nam sprzedać samoloty F-35, do momentu, kiedy te samoloty do nas przyjdą i trzeba będzie za nie płacić, to minie cały cykl. W związku z czym, to nie jest tak, że my będziemy musieli za to płacić jutro. Jest kolejka, wiele państw na te samoloty czeka. To jest tak, że my musimy do tej kolejki jakoś wejść, dostać swój moment. Te samoloty dopiero zostaną dla nas wyprodukowane. Więc to jest pewien okres, jaki to wszystko będzie trwało.
Podobnie, jak tworzenie tej infrastruktury, o której jest mowa w porozumieniu między Polską a USA. Ma przyjechać tysiąc żołnierzy ze Stanów Zjednoczonych dodatkowo, termin dokładny ich przyjazdu zostanie ustalony pomiędzy MON a Pentagonem w najbliższej przyszłości. Natomiast będziemy tworzyli dla nich miejsca bazowania, mamy zgodnie z tym porozumieniem tworzyć tzw. Centra Szkolenia Bojowego, one będą na pewno tworzone na Pojezierzu Drawskim, na poligonie drawskim będzie takie jedno centrum. Ale prawdopodobnie będą także i w innych miejscach, mówi się o Nowej Dębie. Będzie ich prawdopodobnie kilka, tam również będą żołnierze amerykańscy, którzy będą w tych centrach uczestniczyli, operowali. Będzie komponent sił specjalnych także u nas obecny. Będzie komponent logistyczny. I wreszcie będzie to dowództwo dywizyjne, o którym mówiliśmy, na którym nam bardzo zależało, bo to będzie oznaczało, że w tej części Europy będzie to jedyne takie dowództwo armii Stanów Zjednoczonych.
Minister Szczerski mówił przed podpisaniem tego porozumienia, że strona polska chciałaby, żeby ci żołnierze do końca roku już przyjechali do Polski. Czy Pana zdaniem to jest realne, żeby w tym roku jeszcze ci żołnierze się pojawili?
Oni się pojawią na pewno. Ale czy oni na pewno pojawią w tym roku, czy pojawią się wiosną przyszłego roku, trudno jest mi w tej chwili na to pytanie odpowiedzieć. Pojawią się na pewno, bo tak stanowi porozumienie, natomiast szczegóły muszą zostać ustalone pomiędzy MON a Pentagonem.
Kiedy spotykał się Pan z Sekretarzem Generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem, jeszcze przed przyjazdem do USA i, jak rozumiem, referował treść tej umowy, która została ostatecznie podpisana, to jaka była reakcja Sekretarza Generalnego NATO?
Pozytywna. Zresztą Pan Sekretarz Generalny Jens Stoltenberg wczoraj potwierdził swoją pozytywną ocenę wpisem na Twitterze, że to jest wzmocnienie Sojuszu Północnoatlantyckiego w tej części świata i w tej części Europy i tak to też przedstawialiśmy Panu Sekretarzowi Generalnemu, robiliśmy to w związku z tym – można powiedzieć – w pełnej koordynacji, współpracy z Kwaterą Główną Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wydaje mi się, że to jest rzeczywiście takie bardzo wspólnotowe działanie – budowanie tej sfery bezpieczeństwa w naszej części Europy, ale takiego bezpieczeństwa, które nie służy przecież tylko Polsce, ale służy państwom bałtyckim. Zresztą są pozytywne głosy także z państw bałtyckich co do tych postanowień, które ze Stanami Zjednoczonymi podpisaliśmy, i ze strony innych państw wschodniej flanki. Więc to jest rzeczywiście wzmocnienie bezpieczeństwa tej części Europy.
Co dalej? Bo Pan sam mówił, że ten etap, który się otworzył podpisaniem tej umowy, miałby być kolejnym, ale nie ostatnim etapem? Czego będziemy chcieli jeszcze od Amerykanów? Co będziemy się starali wynegocjować ?
Będziemy się starali na pewno, żeby Amerykanie byli jak najmocniej obecni. Najmocniej – to wcale nie znaczy w sensie liczby żołnierzy, to również oznacza infrastrukturę, ile tej infrastruktury amerykańskiej będzie i jakiego charakteru będzie to infrastruktura, na ile ona będzie rzeczywiście mogła służyć wzmocnieniu obronności Rzeczypospolitej, bo o to nam przede wszystkim chodzi. To jest dla nas rzecz najważniejsza. To infrastrukturalne wzmocnienie z całą pewnością będzie teraz szło za tym porozumieniem, które zostało zawarte. I na tym nam bardzo, bardzo zależało, więc to się będzie rozwijało. Amerykanie w tej chwili kończą już powoli budowę bazy antyrakietowej w Redzikowie, te antydostępowe zdolności są tutaj dla nas bardzo, bardzo ważne. Dlatego, że pamiętajmy, że Rosjanie cały czas militaryzują coraz mocniej Obwód Kaliningradzki i jakoś trzeba na to odpowiedzieć. W związku z powyższym to jest właśnie odpowiedź na ten bardzo silny militaryzacyjny trend ze strony rosyjskiej, trwający już od dłuższego czasu. Ale to jest taka odpowiedź bardzo spokojna. I jestem przekonany – bardzo wyważona. A jednocześnie pokazująca, że Sojusz Północnoatlantycki żyje, że Amerykanie też czuwają nad bezpieczeństwem Europy, również wschodniej flanki NATO. Wydaje mi się, że to jest bardzo ważne.
Ale przede wszystkim chciałbym, żebyśmy budowali zdolności naszej armii, to jest dla mnie najważniejsze. Chcę, żeby było coraz więcej ludzi zgłaszających się do Obrony Terytorialnej, to są świetni ludzie, świetni żołnierze, jest wśród nich niesamowita atmosfera. Jestem im bardzo wdzięczny i ich dowódcom, za to, że wszystko jest tak wspaniale prowadzone, ale chciałbym, żeby tej – przede wszystkim – młodzieży było coraz więcej; chciałbym, żebyśmy budowali zdolności naszej armii, modernizowali naszą armię. I każdy krok, który w tym kierunku czynimy, jest krokiem wzmacniającym Rzeczpospolitą. Oczywiście cieszymy się z tego, że są sojusznicy, cieszymy się, że jest armia Stanów Zjednoczonych, która gwarantuje bezpieczeństwo nie tylko w Polsce, ale w wielu miejscach na świecie. Ale chcielibyśmy mieć armię tak silną, żebyśmy sami byli w stanie oprzeć się ewentualnej napaści.
Dziękuję bardzo.