Menu rozwijane

21 grudnia 2023

Prezydent Andrzej Duda był gościem porannej rozmowy Bogdana Rymanowskiego w Radiu Zet.

Bogdan Rymanowski: Witam serdecznie. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

Prezydent Andrzej Duda: Dzień dobry, Panie Redaktorze. Witam w ten czwartkowy przedświąteczny poranek.

Tak jest. Witam świątecznie, ale będzie o gorących wydarzeniach, które są wokół nas. Więc zaczynając bez wstępu jakiegoś szczególnego, Jarosław Kaczyński wczoraj skrytykował Pana za brak aktywności i powiedział, że mógł Pan bardziej zdecydowanie interweniować w sprawie tego, co się dzieje w TVP i wszystko by się skończyło. Czy posłucha Pan Prezesa Kaczyńskiego?

Panie Redaktorze, każdy ma swoje obowiązki i swoje zadania. Prezydent Rzeczypospolitej również. Ja przede wszystkim zajmuję się kwestiami bezpieczeństwa i dlatego tydzień wcześniej, praktycznie rzecz biorąc, zapowiedziałem na wczoraj przed południem Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Ta Rada się zebrała. Rozmawialiśmy na temat bezpieczeństwa w gronie całej polskiej sceny politycznej, po to żeby, w związku z tym, że mamy nowy rząd, mamy nowe rozdanie polityczne w Polsce, rozpocząć współpracę w tej, w moim przekonaniu najważniejszej w tej chwili i dla Polski, i dla Polaków, sprawie, jaką właśnie jest kwestia naszego bezpieczeństwa. Bo jak wiemy znakomicie, bardzo dużo się dzieje poza naszymi granicami, przede wszystkim na wschodniej granicy i trzeba dzisiaj dbać bardzo o bezpieczeństwo Polski. To jest pierwszoplanowa rzecz. Natomiast jeśli chodzi o to, co wczoraj obserwowaliśmy w związku z telewizją publiczną, ja podjąłem takie działania, jakie powinien w moim przekonaniu podjąć prezydent.

Nieoficjalnie politycy Prawa i Sprawiedliwości twierdzą, że powinien Pan przerwać albo zerwać obrady Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Na gruncie Konstytucji, na gruncie obowiązującej ustawy wypowiedziałem się i to zarówno na piśmie do Pana Premiera Donalda Tuska, jak i w rozmowie z Premierem i Panem Marszałkiem Hołownią. Bardzo wyraźnie przedstawiłem im swoje stanowisko. Jasne, klarowne, prawne  i polityczne stanowisko.

To była rozmowa przed posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego? Długa to była rozmowa?

Długa rozmowa, bo rozmawialiśmy 45 minut. Tak że, niestety, państwo, którzy przyszli na Radę, poczekali chwilę, ale taka była sytuacja.

Rozmawialiście we trójkę?

Tak, we trójkę.

I wieczorem Pan wydał apel, napisał Pan list. Jest już odpowiedź Pana Premiera Donalda Tuska na Pański list. Pan Premier napisał: „Panie Prezydencie, dzisiejsze działania mają na celu zgodnie z Pana intencją przywracanie ładu prawnego i zwykłej przyzwoitości w życiu publicznym. Może Pan liczyć w tej sprawie na naszą determinację i żelazną konsekwencję”. Czy jest Pan usatysfakcjonowany tym, co odpowiedział Panu premier?

Właśnie bardzo chciałbym przyzwoitości w życiu publicznym i praworządności w Polsce. To, co wczoraj się działo, niestety, zaprzecza temu całkowicie, ponieważ wczoraj została w sposób rażący przez Pana Ministra Sienkiewicza złamana konstytucja. No nie może być tak, że Sejm wydaje uchwały i te uchwały zdaniem ministra konstytucyjnego zastępują ustawy czy też, nie wiem, zmieniają ustawy. Pamiętajmy o tym, że mamy dzisiaj ustawowe ciało, bo ustawa w żaden sposób nie została zmieniona, jaką jest Rada Mediów Narodowych. Jeżeli państwo, Pan Premier i jego współpracownicy, ministrowie chcą zmienić zasady prawne powoływania władz mediów publicznych, proszę bardzo, ale najpierw trzeba zmienić ustawę. A nie przyjmować w Sejmie akt, który nie jest aktem prawnym, który nie tworzy obowiązującego prawa, a następnie odwoływać się do niego, pomijając ustawę. Bo tak naprawdę pominięto przepisy obowiązującego prawa wczoraj, co stanowi rażące naruszenie Konstytucji. Nie można się  z tym zgodzić.

Pana zdaniem, te działania podjęte przez Ministra Kultury są bezprawne?

Tak, to są bezprawne całkowicie działania.

A może czasami do tego, aby przywrócić przyzwoitość w życiu publicznym, takie działanie trzeba zastosować?

Panie Redaktorze, to jest anarchia.

Co jest anarchią?

Anarchią jest to omijanie obowiązującego prawa, kiedy na gruncie obowiązujących przepisów Konstytucji, mając większość w parlamencie, zmiana tego prawa jest w normalny sposób możliwa. Bo zmiana prawa jest w normalny sposób możliwa. Tej ustawy, o której rozmawiamy, nigdy nie kwestionowano. Ona została przyjęta w poprzedniej kadencji przez polski parlament, normalnie przez parlament, w którym byli również członkowie partii Pana Donalda Tuska, a także członkowie dzisiejszego rządu. Oni zasiadali w parlamencie, kiedy te ustawy w normalny, demokratyczny sposób były głosowane. Dzisiaj te przepisy, które zostały w sposób rzetelny w parlamencie demokratycznym przyjęte, oni całkowicie omijają, udając, że ich nie ma. To jest bezprawie. To jest rażące naruszenie prawa. To jest złamanie Konstytucji.

Panie Prezydencie, a może jest tak, że Prawo i Sprawiedliwość pije teraz piwo, które samo nawarzyło. Czy Pan był zadowolony z tego, jak wyglądała telewizja publiczna? Pamiętam Pańską reakcję i Pańską próbę odwołania Prezesa Kurskiego.

Panie Redaktorze, ja stosowałem środki o charakterze politycznym, dlatego że rzeczywiście chciałem zmian w mediach publicznych. Tak zresztą jak wielu Polaków. To była w jakimś sensie odpowiedź moja na oczekiwania społeczne. Uważałem, że jako prezydent powinienem to zrobić. Ponieważ nie mam w tym zakresie żadnych kompetencji z punktu widzenia urzędu prezydenta, w związku z tym stosowałem środki o charakterze wyłącznie politycznym i rozmawiałem na ten temat, próbowałem to negocjować. Też nie ze wszystkiego byłem zadowolony, to jest oczywiste, tylko że jeżeli Pan Premier Donald Tusk przychodzi, odbiera tekę premiera, razem ze swoimi ministrami, składa ślubowanie, zobowiązuje się przestrzegać obowiązującego prawa i norm Konstytucji, to ja bardzo proszę, żeby to było realizowane, a nie że trzy dni później następuje rażące tego złamanie i robią to z uśmiechem na twarzy, cynicznie twierdząc, że właśnie przywracają ład. No tak nie jest.

Panie Prezydencie, ale pamiętamy lata Pańskiej kadencji. Panu również zarzucano, że Pan łamie prawo, że Pan łamie Konstytucję.

Panie Redaktorze, ja zawsze działałem zgodnie z Konstytucją. 

Druga strona mówi co innego.

Konstytucja została przez Ministra Sienkiewicza rażąco złamana. Mówię to z całą odpowiedzialnością. Jestem ciekawy, czy są w stanie przedstawiciele rządu przedstawić chociaż jednego odpowiedzialnego prawnika, który wyjdzie i powie, że to, co zrobili, jest zgodne z obowiązującym prawem.

Są opinie, Panie Prezydencie, prawne, są opinie na przykład takie, że podstawą do takich działań może być wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2016 roku. Mogą to być przepisy dotyczące spółek prawa handlowego.

Nie mogą być, dlatego że ta ustawa wobec przepisów ustawy prawa handlowego stanowi tzw. lex specialis, czyli prawo szczególne, stosowane jest przed postanowieniami Kodeksu spółek handlowych. Jeżeli coś nie jest uregulowane w ustawie, stosuje się Kodeks spółek handlowych. Ale akurat ta sprawa powoływania, odwoływania władz w spółkach mediów publicznych jest szczegółowo uregulowana.

No dobrze, ale wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który mówi, że nie powinno się przekazywać pewnych kompetencji takiemu ciału jak Rada Mediów Narodowych.

Ale to trzeba było ustawę zmienić, Panie Redaktorze.

Ale był Pan gotowy do przyjęcia polityków nowej władzy i porozmawiania z nimi o tej ustawie? Może oni tak zrobili, dlatego, że byli przekonani, że Pan zgłosi weto.

Panie Redaktorze, nie mogli być przekonani, że ja zgłoszę weto, ponieważ w momencie, kiedy odbierali ode mnie swoje nominacje, usłyszeli ode mnie, że Pałac Prezydencki zawsze jest otwarty, ja jestem zawsze gotów do rozmowy. I nie jest prawdą, powiedziałem im wtedy to, co Państwo dzisiaj słyszycie w mediach, że prezydent będzie im wszystko blokował. Nieprawda. Proszę przyjść, usiądziemy, będziemy rozmawiali. Oczywiście, że nie we wszystkim musimy się zgodzić, ale może zacznijmy od tego, że usiądziemy i porozmawiamy na temat rozwiązań, które Państwo chcecie zaproponować.

Dzisiaj, tydzień po tym zaprzysiężeniu, jest jeszcze moment, jest okazja, pora, możliwość takiej rozmowy? Czy już Pan tego nie widzi?

Panie Redaktorze, ja z ramienia obywateli Rzeczypospolitej, naszych Rodaków, wykonuję mandat Prezydenta Rzeczypospolitej. Zawsze jest taka możliwość, żeby rozmawiać o ważnych dla Polski sprawach, po to, żeby te sprawy wyglądały lepiej. Ze mną można na ten temat rozmawiać zawsze.

Jak Pan ocenia to, co dzieje się od kilkudziesięciu godzin w Telewizji Polskiej, w budynku TVP. Jak Pan widzi, są nieustanne interwencje polityków Prawa i Sprawiedliwości. To dobrze, że tam wchodzą? To dobrze, że próbowali okupować siedzibę TVP? Panu się to podoba?

Bardzo martwi mnie ta sytuacja i myślę, że wielu ludzi jest też bardzo zmartwionych tym, co się dzieje.

Ale nie powinni tego robić? Nie mają do tego prawa?

Przede wszystkim potrzebna jest tu na pewno dyskusja polityczna i trzeba tę dyskusję realizować, ale przede wszystkim potrzebne jest przestrzeganie prawa i norm konstytucyjnych. Nikt rzetelny nie może powiedzieć, że ta sprawa jest przez rządzącą obecnie większość załatwiana w sposób rzetelny. Bo nie jest. To wszystko trzeba załatwić na drodze parlamentarnej, normalnej drodze z zachowaniem kultury politycznej, a nie w sposób siłowy.

Ale dobrze, czy w sposób rzetelny zachowują się politycy Prawa i Sprawiedliwości. Politycy obecnej władzy twierdzą, że ta obrona Prawa i Sprawiedliwości siedziby TVP to najlepszy dowód na to, że TVP stała się tubą propagandową Prawa i Sprawiedliwości.

Prawo i Sprawiedliwość dzisiaj to jest opozycja. Opozycja w związku z tym tradycyjnie używa różnych środków, które są dla niej dostępne. Nie może podejmować decyzji jako rząd, bo nie jest rządem. Nie ma większości w parlamencie, w związku z tym działa tak, jak może. Ja przypomnę, że kiedyś przed świętami Bożego Narodzenia i w czasie świąt Bożego Narodzenia mieliśmy okupację sali sejmowej. Kiedy dzisiejsi rządzący byli opozycją, wtedy oni okupowali. Oni również wtedy protestowali przeciwko pewnym działaniom politycznym, które miały miejsce w parlamencie. Dzisiaj mamy sytuację odwrotną. To jest po prostu demokracja. Takie są reguły w demokracji.

Panie Prezydencie, wczoraj po południu, wczesnym popołudniem rozmawiał Pan, przyjął Pan w Pałacu Prezydenckim Ministra Kamińskiego i byłego Wiceministra Pana Wąsika, skazanych na dwa lata więzienia za nielegalne operacje CBA. Co im Pan powiedział? Dodał im Pan otuchy? Powiedział, nie martwcie się, nie pójdziecie siedzieć?

Powiedziałem im, że jeżeli zostaną umieszczeni w zakładzie karnym, to będą pierwszymi po 1989 roku więźniami politycznymi w Polsce.

Pan się nie zgadza z werdyktem sądu?

Absolutnie się nie zgadzam z werdyktem sądu, uważam, że jest to całkowite złamanie norm konstytucyjnych. Jako Prezydent Rzeczypospolitej zastosowałem ułaskawienie. To jest prerogatywa prezydencka, nieobwarowana żadnymi warunkami, wobec której tradycyjnie, tak jak wobec każdej prerogatywy nie ma żadnych środków prawnych. Po prostu jest to uprawnienie prezydenta absolutnie wyjątkowe, wywodzące się jeszcze z dawnego przywileju królewskiego do tego, aby obdarzyć aktem łaski. Ten akt może być albo aktem amnestii, albo aktem abolicji, w tym przypadku jest akurat aktem abolicji wyzwalającym ich spod odpowiedzialności prawnej. Został zrealizowany skutecznym aktem prezydenckim i jest cały czas aktem obowiązującym w sposób nieprzerwany i stały i nic nie jest w stanie go uchylić, żadna decyzja.

Co innego stwierdził Sąd Najwyższy, Panie Prezydencie. I dlatego mieliśmy taki, a nie inny werdykt.

Panie Redaktorze, łamiąc polską konstytucję i dwukrotnie w tej sprawie wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny, że jest to rażące złamanie konstytucji w zakresie prezydenckich prerogatyw, próba przełamania prezydenckiej prerogatywy. Niestety, mamy taką sytuację, że sądy z przyczyn politycznych, bo co do tego nie mam żadnych wątpliwości, niestety, uprawiają bezprawie w tym zakresie.

Ma Pan podstawę, żeby myśleć, że decyzja pani sędzi była decyzją motywowaną sprawami czy motywami politycznymi?

Nie mam tutaj specjalnych wątpliwości. Pani sędzia, zdaje się, jest członkiem jednego ze stowarzyszeń sędziowskich, które w rażący sposób walczyło do niedawna jeszcze władzą i w związku z tym także z Panem Ministrem Kamińskim i Panem Ministrem Wąsikiem, demonstrując swoje polityczne przekonania, co nigdy nie powinno mieć miejsca.

Ale czy nie obraża Pan w ten sposób niezależności sędziów?

Panie Redaktorze, momencik. Jest grupa sędziów w Polsce, którzy tak się upolitycznili, że w istocie powinni być wykluczeni z zawodu. Wykluczeni ze stanu sędziowskiego.

Mam Pan na myśli konkretnie kogoś z jakiejś sytuacji?

Obywatele wiedzą kogo. Bo nie może być takiej sytuacji, że obywatel bez przerwy dowiaduje się z mediów, jakie są poglądy polityczne konkretnego sędziego. Jak się potem czuje taki obywatel, jeżeli jego sprawa w jakiś sposób dotyczy polityki, a on ma stanąć przed sądem, gdzie w składzie sędziowskim jest taki człowiek.

A nie sądzi Pan, Panie Prezydencie, że to jest trochę argumentacja na zasadzie, nie podoba się nam wyrok, więc mówimy tutaj, że sędzia nie dochował niezależności.

Czyli Pan pyta o wyrok. Niestety, mamy cały czas taką sytuację w wymiarze sprawiedliwości, i myślę, że wszyscy obywatele to widzą, polskie sądy mają ogromny problem ze skazaniem skutecznie kogokolwiek za korupcję. Ale widać nie miały żadnego problemu, żeby w sposób nieprawdopodobnie zdeterminowany ścigać ludzi tych, którzy z tą korupcją walczyli. Panowie zostali skazani wyłącznie za to, że walczyli z korupcją.

Ale sąd stwierdził, Panie Prezydencie, że są granice działań służb specjalnych. Że działania operacyjne w tej sprawie w 2007 roku wobec Andrzeja Leppera były nielegalne.

Ja mam nadzieję, Panie Redaktorze, że jeszcze będzie taka możliwość, że ktoś rzetelnie zbada tę sprawę i przeprowadzi to postępowanie w taki sposób, w jaki ono powinno zostać przeprowadzone, z przesłuchaniem wszystkich świadków, którzy tam powinni zostać przesłuchani, z wzięciem rzetelnie pod uwagę wszystkich dowodów, które w tej sprawie są. Ja nie mam cienia wątpliwości co do postawy państwowej i działalności Pana Ministra Mariusza Kamińskiego, cienia wątpliwości co do uczciwości osobistej tego człowieka, także jako człowieka, który służył polskiemu społeczeństwu i służy polskiemu państwu.

Ale Panie Prezydencie, więzienie wisi nad skazanymi. Wczoraj profesor Agnieszka Bień z Uniwersytetu Szczecińskiego powiedziała w Radiu Zet, że nawet jeśli Pańskie ułaskawienie pozostaje w mocy, to dotyczy ono poprzedniego wyroku, a nie tego wydanego wczoraj. Więc jeśli nie chce Pan, aby Panowie Wąsik i Kamiński poszli siedzieć, to musi Pan jeszcze raz ich ułaskawić. Co Pan na to? Będzie taka decyzja?

Ja wydałem akt łaski w odniesieniu do Panów i ten akt łaski jest cały czas w mocy. On obejmuje to postępowanie, które jest toczone w konkretnej sprawie która Panów dotyczy, jest ułaskawieniem całkowitym, w związku z czym jeżeli Pani Profesor tak twierdzi, to znaczy, że w ich sprawie toczy się jakaś nowa sprawa. A w ich sprawie nie toczy się nowa sprawa. Akt łaski jest, jest aktem obowiązującym, Panowie są obdarzeni aktem łaski. Akt łaski jest po prostu zwolnieniem ich z odpowiedzialności karnej.

To na koniec, Panie Prezydencie, tej części naszej rozmowy, radiowej, krótka piłka. Pięć krótkich pytań. Poproszę Pana uprzejmie o odpowiedź „tak” albo „nie”. Jeśli będzie taka wola partii, mogę stanąć na czele PiS–u. Tak czy nie?

Panie Redaktorze, jestem Prezydentem Rzeczypospolitej. Nie należę do żadnej partii politycznej. Realizuję powierzone mi przez moich rodaków obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej.

Poproszę o krótkie odpowiedzi „tak” albo „nie”. PiS zawsze działało w zgodzie z Konstytucją. Tak czy nie?

Panie Redaktorze, przede wszystkim to ja stoję na straży Konstytucji Rzeczypospolitej. Bywało tak, że musiałem zatrzymać również akty prawne, które były przygotowywane przez większość, którą stanowiło przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość.

Kolejne pytanie. Prezes Kaczyński powinien bardziej szanować Urząd Prezydenta. Tak czy nie?

Myślę, że każdy powinien szanować urząd Prezydenta. Prezydent jest wybierany w wyborach powszechnych i ma bardzo odpowiedzialną rolę.

I ostatnie pytanie, ale naprawdę poproszę o odpowiedź „tak” albo „nie”. Nie będę rzucał Premierowi Tuskowi kłód pod nogi. Tak czy nie?

Jeżeli będą dobrze realizowane polskie sprawy, będę starał się taką działalność wspierać. Ja realizuję swoje działania prezydenckie.

Prezydent Andrzej Duda jest gościem Radia Zet. Zapraszam Państwa teraz do Radia Zet Facebooka, YouTube’a. A z moim gościem porozmawiam m.in. o kolejnej uchwale sejmowej w sprawie KRS–u.

Panie Prezydencie, Sejm przyjął drugą uchwałę o tym, że sędziowie, członkowie KRS–u, zostali wybrani z rażącym naruszeniem konstytucji i wezwał ich do powstrzymania się od działalności. Jak Pan to ocenia?

Krótko powiem jako prawnik. Panie Redaktorze, po pierwsze uchwała, więc nie jest żadnym obowiązującym aktem prawnym, po drugie, jedynym podmiotem w Polsce uprawnionym do oceny zgodności lub niezgodności z Konstytucją aktów prawnych jest Trybunał Konstytucyjny. I to tyle. Sejm nie ma ku temu żadnego prawa.

Zdaniem obecnie rządzącej koalicji Trybunał Konstytucyjny się skompromitował.

Panie Redaktorze, zdaniem rządzącej koalicji są różne rzeczy, które nigdy nie miały miejsca. Ja mogę powiedzieć w ten sposób. Co do każdego Trybunału Konstytucyjnego można było podnosić wątpliwości. Bo każdy Trybunał Konstytucyjny był wybrany do tej pory przez polityków. I tak się działo w każdej poszczególnej kadencji Sejmu, albowiem sędziów do Trybunału Konstytucyjnego zawsze wybierali politycy w Sejmie i zawsze to większość decydowała o tym, kto jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Mieliśmy taką sytuację w poprzedniej kadencji, że generalnie opozycja, czyli obecnie rządzący, uważali, że skoro przegrali wybory, to nie ma demokracji. Generalnie wszystko, co jest robione, jest niedemokratyczne, bo oni nie rządzą. Takie też informacje rozprzestrzeniali poza granicami, taką informację rozprzestrzeniały sprzyjające im media. Dzisiaj próbują to jeszcze wykorzystywać, udając, że ustawy, w których uchwalaniu sami uczestniczyli w Sejmie poprzedniej kadencji, nie obowiązują. Jak choćby ta, która właśnie dotyczy mediów publicznych i wyraźnie stanowi, że o władzach mediów publicznych decyduje dzisiaj Rada Mediów Narodowych. Dzisiaj mają większość, trzeba było zmienić przepisy, zlikwidować Radę Mediów Narodowych, przywrócić władzę nad spółkami w mediach publicznych Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji i mielibyśmy inną sytuacje. Ale nie chcą tego zrobić, wolą rozwiązania siłowe.

Nie tylko obecna władza mówi, że Krajowa Rada Sądownictwa jest nielegalna, w części wybór członków. Mówi także o tym Europejski Trybunał Praw Człowieka, mówi TSUE, mówi Sąd Najwyższy, nawet Naczelny Sąd Administracyjny. To chyba poważne instytucje prawne.

Panie Redaktorze, jeżeli ta nielegalność zdaniem tych instytucji, które jest moim zdaniem absolutnie nieprawdziwe, żeby była pełna jasność, całkowicie się z tym nie zgadzam. Jeżeli ich zdaniem wadliwość polega na tym, że sędziowie do Krajowej Rady Sądownictwa wybierani są pośrednio przez sędziów, ale ostateczne głosowanie nad konkretnymi osobami następuje w polskim parlamencie demokratycznie wybranym, podczas gdy w innych krajach Unii Europejskiej sędziów w ogóle bardzo często wybierają władze, a już do ETPCz nie wspomnę, bo rządy wskazują, kto ma być sędzią, tak samo do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości to naprawdę, Panie Redaktorze, mamy do czynienia z ogromną manipulacją interpretacyjnoprawną i...

Ale tutaj Pan Minister Bodnar mówi, że za tą uchwałą pójdą ustawy.

Pan Minister Bodnar ostatnio był łaskaw wyartykułować takie zapowiedzi, które wskazywałyby na to, że chce wydawać wytyczne polskim sędziom, jak mają orzekać w sądach. No to rzeczywiście to ma dużo wspólnego z europejskimi zasadami niezawisłości sędziów, niezależności sędziów itd., to przypomina jako żywo czasy stalinowskie.

Czasy stalinowskie?

Tak.

Porównuje Pan Ministra Bodnara do funkcjonariusza stalinowskiego?

W tym aspekcie to ostatni raz mieliśmy takie sytuacje za PRL–u, Panie Redaktorze.

Czy nie są to za mocne słowa, Panie Prezydencie?

Nie, nie są za mocne słowa, bo wtedy właśnie Polska Zjednoczona Partia Robotnicza sterowała sądami i mówiła sędziom, jak mają orzekać.

Panie Prezydencie, za nami tydzień kohabitacji między Panem a nowym rządem. Tydzień, który kończy się tak naprawdę potężnym sporem – konfliktem na linii Prezydent–Premier. Czy czeka nas wojna przez najbliższe półtora roku?

Panie Redaktorze, ja bardzo wyraźnie mówiłem już kilkakrotnie Panu Premierowi i przedstawicielom obecnej, nowej większości parlamentarnej, że jestem zawsze otwarty na rozmowy i bardzo poważnie traktuję rolę Prezydenta jako tego, który jest głową państwa – z jednej strony – a więc powinien w jakimś sensie stać ponad bieżącym sporem politycznym, ale z drugiej strony – także jest ostatnim ogniwem procesu ustawodawczego i musi podjąć decyzję co do każdej ustawy. I że jestem otwarty na wszelką rozmowę, i że każda propozycja, która będzie mi przedstawiona, zostanie przeze mnie bardzo uważnie rozpatrzona, i że drzwi Pałacu Prezydenckiego zawsze są otwarte. Więc ja mogę mówić o sporze, ale wtedy, kiedy się ze mną nie rozmawia. Bo wtedy, kiedy rozmawiamy, to są to dyskusja i debata.

Wczoraj rozmawialiście przez godzinę. Dlaczego z tej rozmowy nic nie wyszło?

Ale rozmawialiśmy o takich działaniach, które zostały podjęte bez żadnej konsultacji ze mną, które właśnie zostały podjęte całkowicie wbrew zasadom legislacji i przyjmowania prawa w Polsce. Bo rozmawialiśmy o tym, co działo się wczoraj w telewizji publicznej, a ściślej mówiąc – o decyzjach, które wcześniej podjął Pan Minister Sienkiewicz - całkowicie bezprawnych.

I rozmawialiśmy także o sytuacji rzeczywiście dwóch posłów – Pana Ministra Mariusza Kamińskiego i Pana Ministra Macieja Wąsika.

Panie Prezydencie, pora na kilka bardzo ciekawych pytań od naszych słuchaczy. Pierwsze pytanie – Freddie: Czy czuje się Pan oszukany przez Mateusza Morawieckiego, który mijał się z prawdą, deklarując posiadanie większości wystarczającej do uzyskania wotum zaufania?

Panie Redaktorze, ale to w demokracji – a ja jednak uważam, że mamy absolutnie demokrację, mimo tego że długo mi wmawiano, że jej nie ma; ale ostatnie wybory pokazały, że ona jest i świetnie się ma – w demokracji jest tak, że do ostatniej chwili nie wiadomo, po której stronie jest większość, i to się może zmienić. To są negocjacje…

Ale było wiadomo, Panie Prezydencie, dużo wcześniej.

…to są negocjacje polityczne. Ja kilkakrotnie…

Czy nie opóźnił Pan przejęcia władzy przez nową władzę?

Panie Redaktorze, przepraszam, ale cały czas mieściliśmy się w ramach procedury przewidzianej Konstytucją – pierwszy krok, drugi krok, do trzeciego kroku w ogóle nie doszliśmy. Zrealizowaliśmy wszystko w sposób bardzo gładki, powiedziałbym wręcz – elegancki. I uważam, że patrząc na napięcia polityczne, które obserwujemy na scenie, to można powiedzieć, że to wszystko odbyło się w sposób wręcz wzorcowy. Poza tym pamiętajmy o tym, że to Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory. Ja powierzyłem tekę premiera w pierwszej kolejności – w tzw. pierwszym kroku konstytucyjnym – przedstawicielowi zwycięskiego w wyborach ugrupowania; powtarzam to jeszcze raz.

Kolejne pytanie – Rafał: Etycy mówią, że zaciągnął Pan na siebie ekskomunikę i bez publicznego aktu ekspiacji nie powinien Pan przystępować do sakramentów. Czy nie uważa Pan, że zdradził Pan swoich wyborców i odrzucił nauczanie Jana Pawła II, którego Pan bronił w debacie z Bronisławem Komorowskim? Czy Pan przeprosi? Chodzi rzeczywiście chyba o kwestię ustawy o in vitro.

Panie Redaktorze, jest tak, że politycy muszą podejmować różne trudne decyzje. Ja nie ukrywam, że była to dla mnie trudna decyzja, ponieważ temat zapłodnienia pozaustrojowego, czyli in vitro, jest dla mnie rzeczywiście tematem bardzo trudnym. Ale ponieważ jestem też Prezydentem Rzeczypospolitej, w związku z czym musiałem brać pod uwagę wiele czynników. Z czynników czysto prawnych to wygląda tak: po pierwsze to nie była żadna ustawa wprowadzająca w Polsce in vitro, tylko to była ustawa rzeczywiście dotycząca wyłącznie finansowania in vitro. Po drugie ta ustawa w istocie nie wprowadzała żadnych procedur, bo procedury dopiero zostaną na podstawie tej ustawy wprowadzone aktami wykonawczymi. I tu będzie można dyskutować nad tym, na ile te procedury są etyczne, a na ile powinniśmy poddać to na przykład pod dyskusję etyczną i prawną Trybunału Konstytucyjnego. To jest kolejna sprawa. Ale to dopiero wtedy, kiedy minister zdecyduje i wyda odpowiednie akty wykonawcze. Na dzisiaj tych aktów wykonawczych nie ma. Ustawa dotyczyła samego tylko i wyłącznie finansowania tych procesów ze środków publicznych. W istocie w tym zakresie była decyzją polityczną. Ale powiem, Panie Redaktorze, tak: myślę, że jednak było tak, że powiedzenie, że ja zrobiłem coś wbrew wyborcom, jest tutaj daleko idącym nadużyciem. Proszę zapytać w istocie rzeczywiście te 10,5 mln tych, którzy dokładnie na mnie zagłosowali – 10,5 mln obywateli zagłosowało na mnie w ostatnich wyborach prezydenckich. Proszę ich zapytać, ilu spośród nich uważało, że ja powinienem podpisać tę ustawę. Myślę, że większość.

Arcybiskup Gądecki również skrytykował Pana za podjęcie tej decyzji. Powiedział, że wygląda to tak, jak by Pan poszedł za głosem tłumu, bez oglądania się na kwestie bioetyczne.

Panie Redaktorze, jest tak, że ja jestem jednak politykiem i Prezydentem Rzeczypospolitej wybranym w wyborach powszechnych. Jeżeli ktoś chce tak brzydko powiedzieć, że głosuje tłum, tak – 10,5 mln to jest tłum. Jestem przekonany, że wielu spośród tych ludzi, jeżeli nie jest w ogóle zwolennikami jednak tego, żeby ta metoda istniała, to przede wszystkim ma ten problem, który ja mam: a mianowicie, pewnie wiele osób zna ludzi, którzy zrozpaczeni tym, że mają trudności z tym, żeby móc mieć dziecko, szukali każdej dostępnej metody, żeby móc zostać rodzicami, i dzięki metodzie in vitro im się to udało. Ja dostałem takie łamiące serce wiadomości – też od moich znajomych, którzy dzięki tej metodzie mają dzieci i są szczęśliwi – i to jest naprawdę bardzo poważna sprawa. Bo to są po prostu ludzkie sprawy. I ja muszę – jako prezydent – także ludzkim okiem po prostu na to patrzeć i tak się staram robić. Bo ja reprezentuję przede wszystkim wyborców – i to jest moje zasadnicze zadanie. Reprezentuję obywateli, reprezentuję ich interesy. I w ten sposób na to patrzyłem. To nie jest tylko i wyłącznie kwestia moich osobistych przekonań.

Panie Prezydencie, Pani Sylwia: Czy Pan Prezydent boi się Jarosława Kaczyńskiego?

Panie Redaktorze, powiem tak: prezydent nie może bać się niczego. No, może z wyjątkiem Pana Boga. Ja, jako człowiek wierzący, to tak mógłbym powiedzieć, tak? Ale – jak mówię – prezydent nie może obawiać się niczego. I uspokajam Panią Sylwię.

A co Pan sobie pomyślał, kiedy usłyszał Pan, jak Jarosław Kaczyński mówi o Donaldzie Tusku per „niemiecki agent”?

Panie Redaktorze, jako prawnik mogę odpowiedzieć tak: nigdy nie widziałem żadnych dowodów na takie twierdzenie.

A ma Pan wrażenie, że Prezesowi Kaczyńskiemu puszczają nerwy?

To była bardzo emocjonalna debata i może nie wszyscy widzowie i słuchacze tej debaty zorientowali się, ale ja dobrze znam zarówno Pana Prezesa, Premiera Jarosława Kaczyńskiego, jak i znam Pana Premiera Donalda Tuska, i znałem także Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. I byłem tutaj w czasie spotkań Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z Panem – ówczesnym – Premierem Donaldem Tuskiem. I powiem tak: bardzo umiejętnie Pan Premier Donald Tusk zagrał na emocjach Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie. Bardzo umiejętnie. I to ludzie, którzy znają sprawę, widzieli. Natomiast zwykły widz pewnie nie. Ale zrobił to bardzo umiejętnie.

Czy – Pana zdaniem – Premier Tusk sprowokował Prezesa?

Ja już odpowiedziałem na to pytanie.

Kolejne pytanie – Mały Mike: jak to jest patrzeć, jak rozpływa się polsko–ukraińska przyjaźń, w którą Pan wierzył, oddając stronie ukraińskiej ponad 300 czołgów, podczas gdy Prezydent Zełenski obwinia nas teraz o stratę setek milionów w wyniku blokady plonów? Daliśmy im miliardy, a oni plują nam w twarz? – pyta słuchacz.

Panie Redaktorze, ja powiem tak: dla mnie te spory, które toczą się wokół kwestii sprzedaży ukraińskiego zboża w Polsce – podkreślam: sprzedaży ukraińskiego zboża w Polsce... Bo jest w całej tej sprawie bardzo wiele manipulacji. A mianowicie: wiele sugestii, że przez Polskę nie ma transportu ukraińskiego zboża. To jest nieprawda. Przez Polskę jest tranzytowane cały czas ukraińskie zboże i ukraińskie płody rolne poza nasze granice.

Ale kto manipuluje – Prezydent Zełenski?

Jest bardzo wiele manipulacji przede wszystkim w przekazie medialnym, gdzie właśnie cały czas się sugeruje, że Polska jakoby blokuje transportowanie zboża. To jest nieprawda, Polska absolutnie tego nie blokuje.

Nie ma Pan żalu do Prezydenta Zełenskiego?

Tutaj też są emocje. Jest wiele niepotrzebnych wypowiedzi, które ja przyjmuję z przykrością. Ale z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski najważniejsze jest to, żeby Ukraina jako państwo przetrwała i żeby obroniła się przed rosyjską agresją. Żeby istniała niepodległa, suwerenna Ukraina jako państwo, które w tej części oddziela nas od imperialnej Rosji.

I – Pana zdaniem – teraz sytuacja Ukrainy jest gorsza niż na początku wojny czy lepsza? Czy jesteśmy na granicy porażki ukraińskiej armii?

Sytuacja Ukrainy jest cały czas bardzo trudna. Ukraina bardzo dzielnie się broni. To jest niezwykłe bohaterstwo ukraińskich żołnierzy – nieprawdopodobne wobec ogromnej przewagi, jaką dysponuje Rosja. Rosja straciła – wczoraj widziałem – ponad 300 tys. ludzi w tej wojnie. Więc to są ogromne straty. Jak widać, nie żałują substancji ludzkiej, co…

Ale mają niewyczerpane rezerwy.

Ale tam się nie szanuje ludzkiego życia. I to też jest ogromną trudnością w obronie Ukrainy. Natomiast Ukraina bardzo dzielnie się broni, ale cały czas jest w niezwykle trudnej sytuacji. Potrzebuje pomocy militarnej międzynarodowej, o którą ja cały czas apeluję.

Tak się zastanawiam, myśląc o wczorajszej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, czy gdyby dzisiaj Rosja zaatakowała Polskę, to Pan i Premier Tusk bylibyście w stanie w jednym okopie bronić naszego państwa? Biorąc pod uwagę skalę i poziom napięcia, jakie jest między Wami.

Ja nie mogę powiedzieć, w jaki sposób zachowałby się Pan Premier Donald Tusk – ja mogę powiedzieć tylko, jak ja bym się zachował. Na pewno bym nie uciekał, Panie Redaktorze, to jest kwestia odpowiedzialności za polskie państwo, a przede wszystkim za ludzi, którzy powierzyli mi urząd Prezydenta RP. I mogą być pewni, że ja na posterunku zostanę.

Ale wczoraj opozycja mówiła takim samym głosem jak Pan na Radzie Bezpieczeństwa?

A poza tym, Panie Redaktorze, chcę powiedzieć, że czynimy wszystko – właśnie ta kwestia bezpieczeństwa jest w tej chwili dla mnie najważniejsza – żeby nie udało się absolutnie w sposób skuteczny zaatakować Polski. Bo jeżeli Ukraina może się bronić, to my, którzy tak w ostatnim czasie się umocniliśmy i w najbliższym czasie jeszcze tak bardzo umocnimy się militarnie – z całą pewnością będziemy w stanie się obronić. Także jako członek Sojuszu Północnoatlantyckiego.

W związku z czym może Pan być pewny, że ja będę twardo stał na posterunku. Jestem absolutnie 100–proc. przekonany, że razem z żołnierzami Rzeczypospolitej obronię Polskę.

Jest Pan przekonany co do słuszności swojej polityki od początku wybuchu wojny?

Tak, jestem przekonany co do słuszności swojej polityki.

Nie popełnił Pan żadnych błędów?

Jestem przekonany co do słuszności swojej polityki od samego początku, od rozpoczęcia wojny.

Czy nie była to polityka oparta na uczuciach, a nie na interesach?

Panie Redaktorze, była to polityka oparta na interesach. Bardzo głębokich interesach, ale nie tylko w krótkoterminowej perspektywie – także w długoterminowej perspektywie, długofalowej perspektywie.

Okazuje się, że sprawa Telewizji Polskiej wraca jak bumerang. Kolejne – ostatnie już – pytanie od naszego słuchacza: Czy jest Pan dumny z tego, co Jacek Kurski i PiS zrobili z publiczną telewizją za pieniądze wszystkich podatników? Nie tylko tych, którzy głosowali na PiS.

Panie Redaktorze, nie jest dzisiaj żadną tajemnicą dla większości interesujących się polityką naszych słuchaczy i widzów, że twardo obstawałem za zmianą Prezesa telewizji publicznej już ponad trzy lata temu. Więc to było dokładnie na początku 2020 roku. W sposób bardzo zdecydowany walczyłem o to, aby do tej zmiany doszło.

Czy telewizja, która się skończyła – no, po tym, co stało się wczoraj – Pana zdaniem, była telewizją bezstronną, obiektywną, godną miana telewizji publicznej?

Panie Redaktorze, to jest, niestety, tak w naszej smutnej – bo to akurat jest smutna polityczna rzeczywistość – że Telewizja Polska i media publiczne w ogóle, także radio niestety, były, można powiedzieć, w jakimś sensie zawsze łupem politycznym. Przykro mi to powiedzieć, ale tak jest. I wszyscy, którzy zajmują się w Polsce polityką i uczciwie spojrzą na tę sprawę, to wiedzą: zawsze ci, którzy wygrywali wybory, brali po prostu media publiczne. Czy to jest sytuacja dobra? Ja bym powiedział: nie. Ja bym wolał, żeby było tak, że telewizja publiczna jest rzeczywiście bezstronna. Tylko nikomu do tej pory nie udało się tego zrobić.

Kiedyś tutaj, w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kiedy  byłem jego prawnikiem i jako minister odpowiadałem za sprawy prawne, była prowadzona taka debata, brali w niej udział między innymi Pan Strzembosz, Pani Agnieszka Holland. Siedzieliśmy wtedy i pracowaliśmy razem – ja z ramienia Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego – nad taką ustawą medialną, która właśnie spowoduje, że media publiczne będą jak najbardziej bezstronne politycznie i jak najbardziej rzeczywiście będą wykonywały misję publiczną. No, to się nie udało. I do tej pory też się nie udało. I dzisiaj widzimy wyraźnie, że jest walka o to, by te media stały się łupem kolejnej ekipy politycznej, która wygrała wybory.

Ale chcę zaznaczyć jedno: Panie Redaktorze, mówimy przede wszystkim o tak zwanej telewizji informacyjnej, czyli tej telewizji, w której jest informacja polityczna. To jest przede wszystkim TVP Info. Bo jeżeli Pan spojrzy na cały bezmiar mediów publicznych, gdzie ma Pan TVP Historię, gdzie ma Pan TVP Kulturę, gdzie ma Pan TVP Sport, to jeżeli ktoś popatrzy uczciwie, to naprawdę na tych pozostałych kanałach z całą pewnością właśnie misja publiczna była przez ostatnie lata dobrze – jeżeli nie bardzo dobrze – realizowana. I to uczciwie musi powiedzieć wielu widzów – że tak właśnie było.

Może nie były to przez to programy najbardziej interesujące dla wszystkich, bo nie było tam żarliwej politycznej debaty i – przepraszam – polityczny ogień nie spływał z ekranów. Było to bardzo spokojne opowiadanie o kulturze, o historii, o faktach, były to emocjonujące wydarzenia sportowe – ale emocjonujące dla tych, którzy się tym interesują. Natomiast była to na dobrym poziomie rzeczywiście telewizja publiczna.

Czy podoba się Panu decyzja Wicepremiera i Szefa MON–u, Pana Władysława Kosiniaka–Kamysza, o rozwiązaniu podkomisji smoleńskiej Pana Macierewicza?

Jest nowym Ministrem Obrony Narodowej i podejmuje decyzje takie, jakie uważa za stosowne.

Po czyjej Pan jest stronie – Adama Glapińskiego…

Proszę pamiętać…

Ja już z nowym tematem.

Zwracam uwagę jeszcze na jedno: proszę pamiętać o tym, że każdy polityk, który jest także i posłem – a Pan Wicepremier, Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak–Kamysz jest posłem – podlega również ocenie wyborców. Będzie na pewno przez wyborców z tego rozliczony: czy dobrze oceniają tę decyzję, czy źle.

Po czyjej Pan jest stronie – Adama Glapińskiego czy byłego Pańskiego Ministra, Pawła Muchy? Mamy ostry konflikt w Narodowym Banku Polskim.

Panie Redaktorze, jestem zgorszony tą sytuacją. 

Czym konkretnie?

Tym, że w ogóle do takiego sporu doszło.

Ale kto jest za to odpowiedzialny?

Trudno mi jest na to pytanie odpowiedzieć. Nie wnikam w tę sprawę. Narodowy Bank Polski w swojej działalności jest niezależny od Prezydenta Rzeczypospolitej. Prezydent Rzeczypospolitej uczestniczy w wyborze władz Narodowego Banku Polskiego, ale w pozostałym zakresie te władze są kadencyjne i na funkcjonowanie Narodowego Banku Polskiego nie wpływa. Narodowy Bank Polski jest instytucją niezależną.

Nie żałuje Pan tego, że zaangażował się Pan w to, żeby Prezes Glapiński został Szefem NBP?

Nie.

Nie żałuje Pan swojej decyzji?

Nie, bo ja uważam, że te decyzje, które były podejmowane przez Pana Prezesa Glapińskiego w sprawach gospodarczo–finansowych Polski – jak również są podejmowane przez Prezesa Glapińskiego, Radę Polityki Pieniężnej, Narodowy Bank Polski w szerokim tego słowa znaczeniu – to są decyzje odpowiedzialne i decyzje dobre. I nie zgadzam się z tymi wszystkimi – nie zgadzałem się i nie zgadzam  – którzy krytykują Radę Polityki Pieniężnej, Prezesa NBP za decyzje na przykład dotyczące stóp procentowych, kwestii walki z inflacją, bo uważam…

Nie ma podstaw do postawienia Pana Prezesa przed Trybunałem?

…uważam, że ta walka z inflacją i ochrona polskiej gospodarki – i w czasie pandemii, i później – prowadzona jest skutecznie, w sposób rozważny i słuszny.

Nie ma podstaw do postawienia Pana Prezesa Glapińskiego przed Trybunałem Stanu?

Nic mi na ten temat nie wiadomo, aby takie były.

Ostatnia sprawa: wczoraj Komisja Europejska dogadała się z Parlamentem Europejskim – Unia Europejska porozumiała się co do paktu migracyjnego. Będzie solidarność, jeśli chodzi o przyjmowanie migrantów. Ale państwo, które nie będzie chciało ich przyjąć, będzie musiało zapłacić ekwiwalent pieniężny. Czy Panu to porozumienie się podoba? Czy Pan je akceptuje?

Dzisiaj Polska w Radzie Europejskiej i w Unii Europejskiej reprezentowana jest przede wszystkim przez rząd, przez Pana Premiera Donalda Tuska. Tak też było w poprzedniej kadencji, że premier reprezentował Polskę w Unii Europejskiej. Takie było kiedyś życzenie Trybunału Konstytucyjnego. Ja je – oczywiście – uznaję jako Prezydent Rzeczypospolitej. Tak też podzieliliśmy technicznie obowiązki również z Panem Premierem Donaldem Tuskiem. To dzisiaj jest w związku z tym odpowiedzialność Pana Premiera.

Ale ma Pan swoje zdanie.

Ja mogę powiedzieć tylko tak: było to jedno z pytań referendum w czasie ostatnich wyborów. Wprawdzie referendum z uwagi na frekwencję referendalną nie zostało uznane za ważne, ale jednak prawie 12 mln ludzi w Polsce na to pytanie odpowiedziało. Prawie 12 mln – to jest więcej, niż zagłosowało na obecną koalicję rządzącą – odpowiedziało na to pytanie negatywnie. Że nie zgadza się z przymusową relokacją migrantów do Polski. W związku z powyższym mimo wszystko myślę, że to jest poważny problem dla Pana Premiera Donalda Tuska. I powinien brać to pod uwagę.

Ale w jakim sensie? W jakim sensie to jest problem?

Bo to są wyborcy.

To znaczy, że Pan Premier Tusk powinien podporządkować się wynikowi referendum, choć ono nie było wiążące?

Pan Premier Tusk powinien pamiętać, że było to więcej ludzi, niż zagłosowało na wszystkie partie stanowiące dzisiaj koalicję.

Panie Prezydencie, święta przed nami. Gdzie Pan je spędzi?

Mam nadzieję, że z najbliższymi, z rodziną. I mam nadzieję, że – tak jak większość Polaków – będę mógł odetchnąć spokojnie i trochę odpocząć od bieżącej pracy.

A kiedy byłaby taka możliwość i łamałby się Pan opłatkiem z Donaldem Tuskiem, to czego Pan by mu życzył?

Życzyłbym przede wszystkim, żeby udało nam się zapewnić Polakom i Polsce bezpieczeństwo. Bo dzisiaj ta sprawa jest najważniejsza. Przede wszystkim bezpieczeństwo, bezpieczeństwo i jeszcze raz bezpieczeństwo. O tym wczoraj też mówiliśmy na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, bo to było jednak dla mnie wczoraj bardzo ważne spotkanie. Bezpieczeństwo militarne, które chciałbym, żebyśmy cały czas systematycznie wzmacniali, realizując także zawarte kontrakty zbrojeniowe i podpisując nowe – to po pierwsze. Także i wzmacniając polski przemysł obronny.

Po drugie – bezpieczeństwo energetyczne. Myślę tutaj o koniecznych inwestycjach w energetykę atomową, w energetykę nuklearną. Musimy to zrobić. Bo jeżeli chcemy zrealizować nasze zobowiązania ochrony klimatu, ale również budować nowoczesną gospodarkę, niskoemisyjne – czy nieemisyjne – źródła energii, to musimy zainwestować w atom, bo jesteśmy dużym państwem i nie można inaczej, jeżeli mamy mieć niezależność energetyczną.

I to są w tej chwili kwestie – jeżeli chodzi o bezpieczeństwo – podstawowe. Zapewnienie bezpieczeństwa granic, bo o tym też mówiliśmy wczoraj. To wszystko musi być konsekwentnie zrealizowane. I na pewno tego przede wszystkim bym życzył Panu Premierowi Donaldowi Tuskowi. 

A ja pytałem o bardziej osobiste życzenia, Panie Prezydencie.

Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Jestem dumny z tego, że jesteśmy Polakami. Jestem dumny z tego, że mamy swoją niepodległą, suwerenną ojczyznę i chciałbym, żeby ona trwała; żeby ona trwała w Europie jako suwerenne, wolne, niepodległe państwo; w Europie, która jest Europą zjednoczoną, ale wolnych narodów i równych państw.

A tak bardziej osobiście?

To życzyłbym mu po prostu zwykłego szczęścia w domu, w rodzinie, zdrowia – tego, co wszyscy z życzliwości nawzajem sobie życzymy tak po prostu, jak człowiek człowiekowi.

I tego chyba życzymy również naszym słuchaczom na święta. Bardzo – Panie Prezydencie – dziękuję…

Dziękuję bardzo.

… za tę rozmowę. Życzę wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku.

Dziękuję bardzo.

Bardzo dziękuję. Gościem Radia Zet był Prezydent Andrzej Duda. Dziękuję bardzo.

Życzę też naszym wszystkim słuchaczom spokojnych, dobrych i wesołych świąt.

Dziękujemy bardzo.

Radosnych chwil przy stole wigilijnym i przy choince.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

03_Andrzej_Duda_wywiad_Radio_Zet_20231221_PK1_5570.jpg [807.38 KB]