Menu rozwijane

23 listopada 2018
Z Prezydentem Andrzejem Dudą rozmawiali Michał Ossowski i Cezary Krysztopa (1)
Wywiad Prezydenta dla „Tygodnika Solidarność” (2)
o945335345.jpg
o1706468649.jpg

Z Prezydentem Andrzejem Dudą rozmawiali Michał Ossowski i Cezary Krysztopa.

Cezary Krysztopa: Panie Prezydencie, zbliża się stulecie odzyskania niepodległości [wywiad był przeprowadzony przed 11 listopada – przyp. red.]. A niepodległość nigdy nie jest dana raz na zawsze. Dziś Polska nie może się uważać za absolutnie bezpieczną, bo z jednej strony mamy do czynienia wręcz z egzystencjalnym zagrożeniem ze strony Rosji, a z drugiej – kwestionowaniem polskiej suwerenności, często pozatraktatowym, przy pomocy unijnych instytucji. Przyjmując perspektywę stuletnią, to czy za 100 lat będziemy mieli jeszcze co świętować?

Prezydent RP Andrzej Duda: Po pierwsze, chcę uspokoić, bo choć nikt z nas nie zna przyszłości, to jestem przekonany, że za sto lat Polska i Polacy będą świętować kolejną rocznicę odzyskania niepodległości. Wierzę głęboko, że nie tylko za sto lat, ale i za dwieście, trzysta Polska będzie na mapie Europy, będzie państwem silnym, bezpiecznym, rozwijającym się ekonomicznie, państwem, które będzie miało swoją międzynarodową pozycję. Będzie państwem, na czym ogromnie mi zależy, w którym ludzie będą żyli bezpiecznie i dostatnio. To pierwsze założenie jest najważniejszym dalekosiężnym celem, któremu służymy. Po to, żeby Polska taka była, budujemy bezpieczeństwo i jak najlepsze możliwości rozwoju gospodarczego, a przede wszystkim także społecznego. Myślę tutaj o polityce prospołecznej, która w tej chwili jest realizowana także wspólnie z Solidarnością. To w dużym stopniu realizacja jej postulatów.

Wiem, że niepodległość nie jest dana raz na zawsze, najlepiej wiedzą to ludzie Solidarności. Dlaczego? Bo nie kto inny, tylko ludzie Solidarności, tzn. ci, którzy stworzyli ten dziesięciomilionowy, największy na świecie ruch społeczny, jakim była Solidarność roku ’80 i później, to oni wywalczyli nam niepodległość po raz drugi. Najpierw nasi przodkowie przywrócili Polskę na mapę Europy i świata w 1918 roku swoją krwią, walką. Cztery pokolenia się wykrwawiły, żeby Polska wróciła na mapę świata i Europy. Udało się to dzięki geniuszowi Ojców Niepodległości, ich wielkiemu oddaniu polskiej sprawie, ale to przecież te pokolenia, ci legioniści, ci, o których mówiono, że stumanieli, nie wierząc im, że chcieć to móc. Poszli i tą niepodległość dla nas odzyskali. Ale później niestety była II wojna światowa.

Polska znowu znika z mapy, nie ma jej na niej przez 5 lat. Potem wraca, ale nie jest państwem w pełni suwerennym, nie jest państwem niepodległym, ale podległym Związkowi Sowieckiemu. Co do tego chyba nikt z nas dzisiaj, patrząc z perspektywy historii, zwłaszcza że żyliśmy w tamtym czasie, nie ma wątpliwości. Tą niepodległość odzyskali dla nas ludzie Solidarności, swoją determinacją, bezkrwawą rewolucją. I tutaj trzeba to twardo powiedzieć, że dzisiaj święto stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości jest przede wszystkim wielkim świętem ludzi Solidarności. Taka jest prawda, to Solidarność odzyskała dla nas wolność na przełomie lat 80. i 90. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Cezary Krysztopa: Mogę Pana Prezydenta zapewnić, że sztandary Solidarności 11 listopada będą widoczne obok biało-czerwonych na ulicach Warszawy.

Andrzej Duda: Mam nadzieję, że wśród biało-czerwonych flag zobaczę także ludzi Solidarności. Marsz Niepodległości organizowany przez środowiska narodowe jest liczny, ale idą w nim przede wszystkim zwykli ludzie. Dlatego, bo to przede wszystkim jest takie wydarzenie, w którym chce się brać udział. Choć są elementy, które tym zwykłym ludziom przeszkadzają. Pojawiają się niestety hasła, z którymi ludzie się nie zgadzają: ksenofobiczne, rasistowskie wręcz. Ja się z tym nie zgadzam i myślę, że większość ludzi się z tym nie zgadza. Ale niezwykła jest symbolika tego, że się idzie pod tą biało-czerwoną flagą. Dlatego ja też chcę powiedzieć: jeżeli ktoś ma wątpliwości, a bardzo wielu ludzi je ma, zapraszam przede wszystkim na wydarzenie, które rozpocznie się o godzinie 12 na pl. Marszałka Piłsudskiego. O 12 będziemy tam, przed uroczystą odprawą wart, przy Grobie Nieznanego Żołnierza śpiewali polski hymn. Chciałbym, żeby wielu moich rodaków z biało-czerwonymi sztandarami i pod sztandarami Solidarności przyszło tam i było z nami w tej chwili. To jest ten niezwykle ważny moment. To świętowanie bardzo ważne, bo połączone z oddaniem hołdu polskim żołnierzom przy Grobie Nieznanego Żołnierza, co ma w tym dniu symboliczny wymiar. 11 Listopada to przede wszystkim święto symboli [wywiad był przeprowadzony na kilka godzin przed decyzją prezydent Warszawy o „zakazie” Marszu Niepodległości i przed decyzją Prezydenta RP o objęciu patronatu nad Marszem].

Michał Ossowski: Panie Prezydencie, w ostatnich latach sporo się mówiło o polityce imigracyjnej. Polska jest w tym kontekście często przedstawiana w negatywnym świetle – jako kraj ksenofobiczny, niechętny odmiennościom, innym nacjom. Pojawiają się głosy o kraju rasistowskim czy faszystowskim…

Andrzej Duda: Co jest oczywiście głęboką nieprawdą i absolutnym oszczerstwem, powiedzmy sobie otwarcie.

Michał Ossowski: Ostatnio odznaczył Pan pośmiertnie Orderem Orła Białego kluczowe postacie polskiej historii, jak Maria Skłodowska-Curie, Roman Dmowski, Ignacy Daszyński, Janusz Korczak, Władysław Reymont czy Stefan Żeromski, a także wielu innych. To byli Polacy, ale też przedstawiciele różnych nacji, m.in. Żydzi czy Tatarzy. Polski filozof i działacz narodowy Wincenty Lutosławski powiedział, że Polakiem może zostać każdy, bez względu na jego przynależność rasową czy etniczną. Warunkiem jest przyjęcie tożsamości narodowej i polskich wartości. Czy ten fundament polskiego patriotyzmu, oparty właśnie na kryterium nie tyle etnicznym, co ideowym przynależności duchowej, jest dziś aktualny.

Andrzej Duda: Myślę, że jest ogromnie aktualny. Natomiast trzeba podkreślić jedno: różne oszczerstwa na nasz temat są mówione na zachodzie Europy, różne są tego przyczyny. Jedną z przyczyn jest bardzo ostra konkurencja, w którą weszliśmy, rozpychamy się na arenie międzynarodowej, realizując polskie interesy. Polska powinna zajmować miejsce adekwatne do jej wielkości, położenia i znaczenia w Europie. To wymaga pójścia do przodu – co czynimy. Nie każdemu to odpowiada. Jest konkurencja, która się w tym momencie zaostrza. Ja mówię często: Na scenie międzynarodowej nie ma pustych miejsc, wszystkie są od dawna wypełnione. Poszerzenie naszej sfery wpływów, realizacja naszych interesów oznacza, że ktoś się musi przesunąć. Trudno się dziwić, że inni są z tego niezadowoleni i nas atakują. Ale kogo się atakuje? Silnych się atakuje. Po co atakować słabego, który nie ma żadnego znaczenia? Atakuje się tych, którzy mają znaczenie, kogoś, kto walczy o swoją pozycję, więc atakują nas. Ale jakie są fakty: Polska jest w Unii Europejskiej, w absolutnym epicentrum UE, nie tylko ze względu na przynależność do Unii, ale jesteśmy też krajem strefy Schengen. Nasza granica była i jest granicą otwartą. Jeśli ktoś chce, może do nas przyjechać z innych krajów UE, bo od tej strony mamy granicę zupełnie otwartą. Oczywiście mamy też długą granicę UE, której strzeżemy i – bardzo mocno chcę to podkreślić – wywiązujemy się ze wszystkich naszych zobowiązań. Ale mamy w Polsce ogromną rzeszę przyjezdnych, choćby obywateli Ukrainy. Opowiadanie więc, że jesteśmy krajem przeciwnym migrantom, jest głęboką nieprawdą. Kto chce, może do nas przyjechać.

Natomiast na co myśmy się nie zgadzali: na system kwotowy, czyli przymusowe relokowanie. Jak to sobie wyobrażamy? Zapakuje się tych ludzi do pociągów i siłą się ich przywiezie do Polski? Jeśli tak będzie, to znaczy, że Polska nie była ich celem. Co więc zrobią? Pójdą do granicy i pójdą tam, gdzie zmierzali. Powiedzmy otwarcie: większość z nich zmierza do Niemiec, pójdą do Niemiec. Co będzie? Będziemy mieli konflikt z Niemcami. Rozwiązanie byłoby jedno: trzeba by było ich zamknąć, przetrzymywać siłą, w zamkniętych ośrodkach. Na to się nie zgadzamy, nie ma takiej możliwości, by kogokolwiek w Polsce siłą przetrzymywać. I dlatego się nie zgadzamy na system kwotowy. Kto chce, proszę bardzo, może przyjechać, otrzyma od nas pomoc. Ale na pewno nie będziemy nikogo więzić. Natomiast jeśli ktoś chce wiedzieć, jaki mamy procent przyjmowania migrantów, to mamy najwięcej zgód na pobyt w Europie! To myśmy właśnie wydali je w roku 2017. Oczywiście to nie są obywatele z krajów afrykańskich czy Bliskiego Wschodu, to obywatele Ukrainy, Białorusi. Liczba obywateli Ukrainy stale przebywająca na terenie Polski jest szacowana na blisko milion osób. To potężna fala migracyjna.

Cezary Krysztopa: Nie boimy się konsekwencji tego w przyszłości?

Andrzej Duda: To tak, jakby ktoś obawiał się konsekwencji migracji Polaków na zachód Europy. My oczywiście chcemy ich odzyskać, chcemy, żeby Polacy wracali. Jestem pewny, że Ukraina również będzie chciała powrotu swoich obywateli i stworzenia dla nich godnych warunków do życia. Chciałbym, by Polacy wrócili z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, tutaj żyli i pracowali, by tu ich dzieci układały sobie życie. To kwestia interesów państwa, demografii, wielu elementów.

Cezary Krysztopa: Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zdecydował o zawieszeniu działania ustawy reformującej sądownictwo i o przywróceniu tych sędziów, którzy przeszli w stan spoczynku. W protokole brytyjskim, który dotyczy również Polski, zapisano, że Trybunał nie ma prawa stwierdzać niezgodności prawa polskiego z prawem unijnym. Małgorzata Gersdorf, wykorzystując tę sytuację, nie tylko zaprosiła do pełnienia obowiązków tych sędziów, którzy przeszli w stan spoczynku, ale też wysłała raport, informując o zakresie wypełniania tego wymagania TSUE. Muszę powiedzieć, że jestem w tym zagubiony i wielu Polaków również. W jakim momencie tej reformy jesteśmy? Czy ta reforma się cofa? Czy ona jest ciągle aktualna, czy przyjmiemy jakąś formę kompromisową?

Andrzej Duda: Jesteśmy w trakcie reformy, ona jest w trakcie realizacji. Powstały dwie zupełnie nowe bardzo ważne izby Sądu Najwyższego, które zostały w dużej części obsadzone nowymi sędziami. Myślę tu o Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz o Izbie Dyscyplinarnej. Ich istnienie jest faktem. W Izbie Kontroli Nadzwyczajnej każdy z obecnych tam w tej chwili sędziów jakąś sprawę rozstrzygał, więc można śmiało powiedzieć, że ta izba pracuje – i dobrze. Natomiast jest pewien problem. Mamy grupę sędziów, na czele z panią prezes Gersdorf i innymi prezesami, w szczególności tymi, którzy przeszli w stan spoczynku, która ewidentnie czyni wszystko, żeby pogłębić rozłam wewnątrz Sądu Najwyższego i dlatego czyni zamęt. Nie ukrywam, że tak oceniam tę postawę.

Natomiast co do orzeczenia TSUE uważam, że Trybunał Sprawiedliwości UE posunął się za daleko, ale wydał to postanowienie. Jednak proszę zwrócić uwagę na jego treść. Po pierwsze, Trybunał uznał, że przejście sędziów w stan spoczynku jest faktem, tzn. uznał bezsprzecznie istnienie polskich rozwiązań prawnych i uznał ich skuteczność. W związku z tym sędziowie przeszli w stan spoczynku i Trybunał to jednoznacznie stwierdził. A po drugie, nie jest tak, że orzeczenie Trybunału zmienia z automatu polskie prawo. Ci, którzy w ten sposób działają, łamią polski porządek prawny i polską konstytucję. Oczywiście, jest postanowienie, które ma być wdrożone, ale wdrożenie go wymaga dokonania zmian prawnych. Ono jest tymczasowe, więc te zmiany muszą mieć również pewien walor działania w odniesieniu do sytuacji tymczasowej. Ale to dopiero te zmiany, które musi przeprowadzić polski ustawodawca, będą wdrożeniem tego orzeczenia. Nie jest tak, że zmiany następują z automatu czy jakiekolwiek przepisy w Polsce przestały obowiązywać. Nie ma takiego skutku prawnego i to jest absolutnie jednoznaczne.

Michał Ossowski: Wygląda na to, że współpraca z naszym największym sojusznikiem – Stanami Zjednoczonymi, układa się bardzo dobrze. Nie brakuje oczywiście kwestii spornych, jak wizy czy Ustawa 447, która budzi kontrowersje i zaniepokojenie. Panie Prezydencie, jak Pan widzi relacje z USA w przyszłości i jakie konkrety mogą z tej współpracy dla Polski wynikać?

Andrzej Duda: Stany Zjednoczone są naszym strategicznym partnerem, a nasze relacje są wręcz modelowe. W zakresie bezpieczeństwa współpraca jest bardzo intensywna i cały czas się rozwija. W Polsce są amerykańscy żołnierze, mam nadzieję, że będą w naszym kraju na stałe, stąd nasza propozycja budowy stałej bazy. Budowana jest baza antyrakietowa w Redzikowie. Jesteśmy sprawdzonym partnerem dla USA.

Rozwijamy też współpracę na polu gospodarczym, wymiana handlowa cały czas się zwiększa, inwestorzy amerykańscy są u nas mile widziani. Ostatnio wraz z amerykańskim sekretarzem ds. energii Rickiem Perrym i panią ambasador Georgette Mosbacher brałem udział w popisaniu przez PGNiG 24-letniego kontraktu na zakup amerykańskiego gazu skroplonego. To nie tylko ważne z punktu widzenia wzajemnych relacji gospodarczych, ale przede wszystkim dywersyfikuje źródła dostaw tego surowca do Polski, a więc zwiększa nasze bezpieczeństwo energetyczne.

Co do tematu wiz. Jest on dla Polaków ważny. Zdając sobie sprawę z tego, że ma on społeczne znaczenie, poruszyłem ten problem podczas ostatniej wizyty w Waszyngtonie w bezpośrednich rozmowach z prezydentem Trumpem i jego administracją, w obecności ambasador Mosbacher, bardzo Polsce przychylnej. Odbiór mój i całej polskiej delegacji był jednoznaczny: administracja prezydenta Trumpa do tej pory nie zdawała sobie sprawy, że ten problem ma tak istotne znaczenie. Myślę, że część uczestników spotkania w ogóle nie zdawała sobie sprawy z tego, że Polacy muszą mieć wizy. Powiedziałem więc, że może nie jest to temat, który należy do wielkiej światowej polityki, ale należy do świata polityki społecznej. I jeśli chodzi o układanie relacji polsko-amerykańskich, on ma znaczenie. Walczyliśmy ramię w ramię z Amerykanami w Iraku, odpowiedzieliśmy na wezwanie i nasi żołnierze pojechali do Afganistanu, gdzie ginęli. Nigdy nie odmówiliśmy Stanom Zjednoczonym w ważnych przedsięwzięciach dotyczących budowania pokoju na świecie. Jesteśmy członkiem koalicji antyterrorystycznej. Dlatego powiedziałem, że dla Polaków to niezrozumiałe, że muszą mieć wizy.

To na czym polega ta przyjaźń? Na tym, że nas nie chcą, że nas limitują? To zostało ewidentnie zrozumiane. Była dyskusja na ten temat, widzę, że bardzo sobie wzięła do serca tę sytuację pani ambasador Mosbacher, bo słyszałem kilka wypowiedzi i miałem z nią rozmowę na ten temat. Wierzę w to, że zostaną podjęte zdecydowane kroki, aby ten obowiązek wizowy z Polaków zdjąć. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli na to długo czekać. Pracujemy nad tym i nie zapominamy o tym temacie. To także kwestia poczucia dumy; bardzo wielu ludzi przez to nie jedzie do Stanów Zjednoczonych.

Cezary Krysztopa: Nasze interesy ze Stanami Zjednoczonymi dotykają wielu ważnych aspektów, mam tu na myśli choćby sprawę Trójmorza. Inicjatywa ta rozwija się między innymi w ramach wielu szczytów. Ostatnio w Bukareszcie. Panie Prezydencie, jakich postępów możemy się spodziewać na szczycie w Słowenii? A skoro Trójmorze jest inicjatywą, która ma równoważyć wpływy niemieckie i rosyjskie w Europie Środkowej, to co tak naprawdę robią w niej Niemcy?

Andrzej Duda: Inicjatywa Trójmorza nie jest inicjatywą ukierunkowaną na równoważenie czyichkolwiek wpływów. Intencja inicjatywy, która zaczęła się od spotkania mojego z panią prezydent Chorwacji Kolindą Grabar-Kitarović, sprowadza się do jednego: mamy za mało infrastruktury komunikacyjnej i bezpieczeństwa energetycznego w naszej części Europy, w przestrzeni północ – południe. I to jest element, który trzeba nadrobić. Dla stworzenia szerszych możliwości rozwoju gospodarczego, turystyki, komunikacji między ludźmi, dla poprawy bezpieczeństwa, bo to również kwestia przemieszczania się wojsk, jeżeli jest taka potrzeba. Potrzebujemy tej infrastruktury. Mamy fundusze europejskie, które wykorzystujemy na rozwój infrastruktury w naszych krajach. O to chodzi, by w ramach inicjatywy Trójmorza pewne rzeczy skoordynować. Byśmy budowali w taki sposób, aby te poszczególne nitki się ze sobą łączyły, byśmy to robili według jakiegoś planu, by zobowiązać się do pewnych działań. Temu służy inicjatywa Trójmorza. Jest ona absolutnie na wskroś inicjatywą europejską, powiedziałbym wręcz, że prounijną.

Jednym z ważnych elementów w polityce europejskiej jest równy rozwój Europy. Kiedy popatrzymy na mapę drogową, komunikacyjną Europy Zachodniej oraz naszej części Europy, widzimy przepaść. To dystans, który musimy nadrobić. Postanowiliśmy zrobić to razem. Infrastruktura drogowa, kolejowa, energetyczna, połączenia gazowe, interkorektory, czyli bezpieczeństwo energetyczne. My mamy gazoport w Świnoujściu, Chorwaci, mam nadzieję, będą mieli swój gazoport na wyspie Krk. W ten sposób chcemy zwiększać dywersyfikację dostaw gazu także do Europy. Nie ma dla mnie niczego nadzwyczajnego w tym, że Stany Zjednoczone zainteresowały się tą inicjatywą. Bardzo się z tego cieszę, bo to jest perspektywa po pierwsze: poprawy warunków biznesowych w naszej części Europy, a po drugie: inwestycji do zrealizowania. Można w nich brać udział, robić interesy, zarobić pieniądze. Stany Zjednoczone są tym zainteresowane. Wielokrotnie słyszałem od amerykańskich wojskowych, że kwestia infrastruktury drogowej i kolejowej do przemieszczania wojsk jest niezwykle istotna. Administracja USA chce się w to włączyć, Amerykanie szukają możliwości współpracy, chcą dostarczać do Europy za naszym pośrednictwem chociażby gaz LNG. Polskie firmy zawarły już w tej kwestii umowy.

Bardzo mnie cieszy ta współpraca z Amerykanami. Na podobnej zasadzie do tej inicjatywy chciały się włączyć Niemcy, na zasadzie pewnego partnera. I na takiej partnerskiej zasadzie my oczywiście zgodziliśmy się na udział strony niemieckiej i była na to powszechna zgoda w ramach inicjatywy Trójmorza. To wielka potęga gospodarcza Europy, tak jak Stany Zjednoczone są wielką potęgą gospodarczą świata; to bardzo silna, innowacyjna gospodarka. Trudno więc się dziwić, że też są zainteresowani jakąś partycypacją. Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że Trójmorze współpracuje też z Chinami. Jest ten format współpracy, który od dawna obowiązuje: 16+1. Te 16 krajów to w gruncie rzeczy w większości kraje inicjatywy Trójmorza. Te partnerstwa wokół są różne, ale celem jest stworzenie jak najlepszych warunków inwestycyjnych, by ten rozwój infrastrukturalny zrealizować.

Cezary Krysztopa: A jakich kroków możemy spodziewać się po szczycie w Słowenii?

Andrzej Duda: Chcielibyśmy, żeby rzeczywiście ten fundusz Trójmorza powstał. W tym roku odbyło się w Polsce – nie wszyscy to zauważyli – w Rzeszowie, spotkanie regionów Trójmorza. Kongres regionów Trójmorza, gdzie przedstawiciele regionów i samorządów dyskutowali ze sobą o współpracy. Miałem tam wystąpienie. Bardzo się cieszę, że ta inicjatywa schodzi również na poziom lokalny, bo ma to ogromne znaczenie. Jest potrzebna współpraca polityczna na szczeblach głów państw, ona ma znaczenie polityczne i wykonawcze, ale oczywiście współpraca na poziomie samorządów też jest bardzo istotna, zwłaszcza samorządów regionów, które dysponują ogromnymi funduszami. Cieszy mnie to i chcę, by ta współpraca się rozwijała, natomiast zależy mi, aby się wyklarował i powstał fundusz Trójmorza. To działanie prowadzące do powstania z jednej strony instytucji, ale też miejsca, w którym widać będzie, jak te działania, będące efektem współpracy Trójmorza, będą realizowane.

Cezary Krysztopa: Informacje na temat programów modernizacyjnych polskiej armii są sprzeczne. Terminy, które na realizację kolejnych programów były wyznaczane również przez samo Ministerstwo Obrony Narodowej, za pośrednictwem którego Pan Prezydent realizuje zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi, są przekraczane. Orka, Harpia, Miecznik, Narew, Kruk... gdzieś giną, a w każdym razie trudno powiedzieć, co się z nimi w tej chwili dzieje.

Andrzej Duda: Może „giną” to nie jest właściwe słowo. Powiem tak: życie weryfikuje i przekłada siły na zamiary. Okazuje się, że nie zawsze wszystkie projekty da się zrealizować siłami polskiego przemysłu zbrojeniowego. Są elementy, które musimy kupić za granicą, bo nie dysponujemy takimi technologiami, ale są takie rzeczy, które jesteśmy w stanie zrealizować w Polsce. Niestety bardzo często nadzieje wobec tego, ile jest w stanie zrealizować polski przemysł zbrojeniowy, w stosunku do tego, w jakim stanie on rzeczywiście się znajduje, rozmijają się. I tu jest największy problem.

Cezary Krysztopa: Czyli nie jest to kwestia braku pieniędzy?

Andrzej Duda: Jest to kwestia w dużym stopniu naprawy polskiego przemysłu zbrojeniowego, jego odbudowy, co nie jest łatwe. I pod względem technologicznym, i infrastrukturalnym. To są procesy, których nie da się przeprowadzić w kilka dni czy tygodni, wymagają dłuższej perspektywy czasowej.

Michał Ossowski: Panie Prezydencie, w umowie programowej, którą Pan Prezydent podpisał z NSZZ Solidarność, jest mowa o stażowym kryterium wieku emerytalnego. To bardzo istotna z punktu widzenia Solidarności kwestia. Jak Pan ocenia realizację tej umowy i czy jest szansa, by powrócić do tematu kryterium stażowego?

Andrzej Duda: Miałem nawet ostatnio rozmowy podczas zjazdu Solidarności na ten temat z przewodniczącym Piotrem Dudą. I nawet powiedział mi: „No wiesz, prawda jest taka, że nie całe porozumienie udało się zrealizować” – bo zdołaliśmy zrealizować znakomitą większość tych postulatów, które zostały tam zapisane i ja nie ukrywam, że to było dla mnie bardzo ważne. Fakt, nie udało się doprowadzić do ustawowego przyjęcia tego wieku stażowego, prawda jest taka, że to wymagało szerokiej zgody politycznej, zgody rządu, a tej zgody z uwagi na istniejącą sytuację nie było. Bardzo chciałem, by obniżenie wieku emerytalnego – tak obiecane i oczekiwane – stało się faktem i żeby to pokazało inną jakość tej nowej wtedy władzy. Mam ogromną satysfakcję, że udało się doprowadzić do tego, że ten wiek emerytalny został przywrócony. Ludzie Solidarności protestowali, a ja się przekonałem, że było to konieczne wobec podwyższenia wieku emerytalnego. Bardzo wielu ludzi apelowało do mnie o podjęcie tej sprawy podczas kampanii wyborczej, podczas spotkań. To był chyba najczęściej poruszany temat. To, że się udało, jest moją wielką satysfakcją z pełnienia urzędu. Fakt, nie wszystko się udało zrealizować, jednak jest nadzieja, że z czasem uda się wprowadzić modyfikacje.

Michał Ossowski: Można odnieść wrażenie, że dyskusja rozpoczęta w ramach serii konferencji „Konstytucja dla obywateli, nie dla elit”, którą wspólnie z Solidarnością Pan Prezydent zainicjował, straciła w ostatnim czasie na impecie. Jak Pan Prezydent widzi możliwość wznowienia tej dyskusji? Pytam również w kontekście tego, że jako „Tygodnik Solidarność” i portal Tysol.pl chcielibyśmy przeprowadzić sondę, trochę oczywiście w nieformalnym sensie zastępującą referendum, do którego nie doszło, która dałaby odpowiedź na pytanie: czy Polacy chcą nowej konstytucji i jak ta konstytucja miałaby wyglądać. Czy Pan Prezydent byłby skłonny poprzeć taką inicjatywę i się do niej włączyć?

Andrzej Duda: Stało się tak, jak się stało, wniosek o przeprowadzenie tego referendum nie został zaakceptowany przez Senat. Boleję nad tym. Nie ukrywam – miałem wielką nadzieję, że to referendum odbędzie się 10 i 11 listopada i Polacy będą mogli się w tej sprawie wypowiedzieć. Czy chcą nowej konstytucji, czy zmiany konstytucji obowiązującej? I wiele innych kwestii ważnych społecznie, także jeśli chodzi o członkostwo w Unii Europejskiej – żeby było zagwarantowane konstytucyjnie, żeby wzmocnić gwarancje tej obecności poprzez konstytucyjny zapis. Jestem przekonany, że większość odpowiedziałaby: „tak, chcemy zapisania w konstytucji gwarancji obecności w Unii Europejskiej”. Ten wniosek nie został zaakceptowany przez Senat, ale nie oznacza to dla mnie zamknięcia tematu. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że w związku z przygotowaniami do referendum i debatami, które odbywaliśmy, został u mnie w kancelarii powołany zespół ekspercki, który się tymi sprawami zajmuje i nie został dotąd rozwiązany. Uważam, że temat nie jest zakończony. Jest on społecznie ważny i chcę go kontynuować. Jeśli ktoś będzie chciał zorganizować o tym debatę, w miarę możliwości wezmę w niej udział osobiście lub mój przedstawiciel.

Michał Ossowski: Pozostając przy konstytucji, wzmocnienie instytucji referendum to jeden z Pana postulatów. Jak Pan widzi tę kwestię na przyszłość?

Andrzej Duda: Uważam, że referendum powinno zostać wzmocnione, ale jest kwestią dyskusji – jak. Opinie są różne. Natomiast myślę, że powinno stać się środkiem o większym znaczeniu niż to, które mamy do tej pory.

Cezary Krysztopa: Skoro jesteśmy w sferze legislacji, to poruszę kwestię, która dla mnie osobiście jest bardzo istotna. Pan Prezydent zapowiedział, że podpisałby ewentualną ustawę zakazującą tzw. aborcji eugenicznej, natomiast projekt obywatelski prowadzony przez Kaję Godek utknął w sejmowych komisjach. Może jest szansa na inicjatywę ustawodawczą?

Andrzej Duda: Jest projekt i to kwestia decyzji politycznej, która musi zostać podjęta w parlamencie. Ja swoją deklarację złożyłem i absolutnie się z niej nie wycofuję. Jeżeli zakaz aborcji eugenicznej znajdzie się na moim biurku, ja na pewno się nie zawaham i taką ustawę podpiszę. Bo w tym zakresie na pewno aborcja jest nadużywana. Wiele dzieci mogłoby żyć i to żyć normalnie, gdyby nie fakt, że te przepisy są naciągane. W tym zakresie wzmocnienie jest potrzebne. Jeżeli tu będzie decyzja parlamentu, to ja się na pewno do niej przychylę. Tyle mogę powiedzieć na ten temat.

Niestety różne sprawy leżą w parlamencie niezałatwione, także takie, które były moją inicjatywą, jak projekt pomocy dla frankowiczów. Złożyłem dwa takie projekty mające pomóc tym ludziom, a żaden z nich nie został uchwalony. Komisje pracują, ale dzieje się to w sposób bardzo powolny. Ubolewam nad tym.

Michał Ossowski: Nie mogę nie zadać pytania o kolejną kadencję. Panie Prezydencie, jakie ma Pan plany, czy będzie Pan kandydował?

Andrzej Duda: Jestem w trakcie 5-letniej kadencji prezydenckiej i jeszcze raz dziękuję moim rodakom, że mnie wybrali. Czynię wszystko, aby zobowiązanie podjęte przeze mnie jako Prezydenta Rzeczpospolitej zrealizować jak najlepiej. Na tym się skupiam w swojej pracy, która jest przecież także służbą. Tak mogę dziś odpowiedzieć.