Menu rozwijane

14 marca 2024

Przy mianowaniu ambasadorów jest obowiązek współdziałania władz. To nie jest indywidualna decyzja Szefa MSZ i ta zmiana nie może mieć charakteru masowego. Nie może być tak, że państwo nagle traci ambasadorów w ponad 50 placówkach dyplomatycznych – podkreślała w radiowej Jedynce Grażyna Ignaczak–Bandych, Szef KPRP.

– Rząd prowadzi politykę zagraniczną, ale jest obowiązek współdziałania władz i w tym konkretnym zadaniu państwa, jakim jest mianowanie ambasadorów, którzy reprezentują Polskę na świecie jest obowiązek współdziałania – zaznaczyła. – To nie jest indywidualna decyzja Ministra Spraw Zagranicznych – akcentowała.

Odnosząc się do decyzji Radosława Sikorskiego o odwołaniu ponad 50 dyplomatów, Minister podkreśliła, że wnioski o odwołaniu ambasadorów nie dotarły do Prezydenta.

Minister podkreśliła, że zmiana ambasadorów nie może mieć charakteru masowego. Dodała, że zmian można dokonywać systematycznie, rozmawiając z Prezydentem o kandydaturach.

– Nie bierzemy udziału w jakiejś rewolucji, gwałtownych przemianach, więc wszystko można zrobić, ale w sposób logiczny i uporządkowany, bo jaki jest obraz państwa, które wymienia naraz 50 ambasadorów? – mówiła.

Minister oceniła, że porozumienie jest możliwe – wystarczy trochę dobrej woli, ale rozmowa za pośrednictwem mediów to nie jest właściwa formuła do prowadzenia dialogu z głową państwa.

Jak wskazywała Grażyna Ignaczak–Bandych, dobrą praktyką jest to, że ambasadorzy w ONZ, NATO muszą być przez Prezydenta zaakceptowani.

Może Cię zainteresować Biały Dom. Spotkanie z Prezydentem USA [PL/EN] Waszyngton. Rozmowy Prezydenta RP z Kongresmenami USA. Prezydent RP u żołnierzy w Fort Stewart USA. Andrzej Duda z wizytą w elektrowni atomowej

Minister komentując wizytę Prezydenta w USA mówiła, że ma ona wymiar symboliczny i praktyczny. – W polityce, dyplomacji symbole są ważne, a tu symbolem jest data – dokładnie w 25–lecie przystąpienia Polski do NATO odbyło się spotkanie Prezydenta i Premiera z Prezydentem Joe Bidenem – zaznaczyła, dodając, że przedstawiciele innych państw, które wówczas weszły do NATO nie zostali zaproszeni. – To pokazuje, jak jesteśmy ważni w tej części Europy – oceniła.

– Drugi aspekt tej wizyty to potwierdzenie solidarności NATO w zakresie obrony jej członków oraz dopełnienie zamówień Polski na broń, na której sprzedaż zgodę musi wyrazić Waszyngton – wskazywała.

Grażyna Ignaczak–Bandych nawiązując do propozycji Prezydenta podniesienia w państwach NATO do 3 proc. PKB wydatków na obronność mówiła, że pozycja Polski – jako lidera regionu upoważnia Prezydenta, aby z takimi postulatami występować.

– Ta propozycja jest w interesie Polski. 3 proc. PKB wydawane na zbrojenia przez wszystkie państwa NATO wzmacnia bezpieczeństwo Polski. Dziś widzimy duże niedostatki, jeśli chodzi o broń, amunicję, jej produkcję w całej Europie. To się musi zmienić, dlatego że Putin przeznacza 30 proc. PKB na zbrojenia i przestawił całą gospodarkę na gospodarkę wojenną. Europa też musi o tym myśleć i musi myśleć solidarnie, bo Europa to wspólnota, która w razie zagrożenia musi móc stawić czoła, oczywiście przy pomocy Stanów Zjednoczonych – akcentowała.