Artur Stelmasiak: Czego dotyczy dziś najmocniejszy spór na szczytach władzy?
Szef Kancelarii Prezydenta RP, Minister Grażyna Ignaczak–Bandych: Najważniejsze jest to, że w sprawach bezpieczeństwa ta współpraca jest dobra. Obawiam się natomiast, że pól, na których dochodzi i będzie dochodziło do różnicy zdań jest niemało. Myślę, że trudny okres kohabitacji będzie trwał do końca prezydentury Andrzeja Dudy.
Dlaczego?
Rzecz dotyczy tego, co się będzie działo na forum Unii Europejskiej, przy próbie zmian Traktatów UE. Dla przykładu poprawki do Traktatu o Funkcjonowaniu UE spowodują odejście od zasady jednomyślności dla takich działów jak podatki, zagospodarowanie przestrzenne, gospodarowanie zasobami wodnymi, przeznaczenia gruntów, energia czy zaopatrzenie w energię. To zapowiedź bardzo poważnych zmian na niekorzyść funkcjonowania tych obszarów. Prezydent Andrzej Duda zawsze zapowiadał, że będzie bronił suwerenności Polski oraz tych wartości i warunków, na których do UE weszliśmy i za którymi Polacy się opowiedzieli. Przystąpiliśmy do Europy ojczyzn, a nie superpaństwa.
Rząd Donalda Tuska mówi o sukcesie, bo KE odblokowała pieniądze z KPO. Co się zmieniło w naszym systemie prawnym, że Bruksela „schowała kij i zaproponowała same marchewki”?
Prawda jest taka, że nastąpiła tylko zmiana rządu, nic więcej. Blokada środków z KPO i podnoszenie kwestii artykułu 7 były polityczną grą, a nie sporem o praworządność. Mimo to ciszę się, że Komisja Europejska wycofuje się z zarzutów i do Polski trafiają pieniądze, które się Polakom należą. Natomiast ta decyzja obnaża prawdziwy charakter kroków podejmowanych przez Komisję wobec Polski.
Czyli KE robiła wszystko, by obalić poprzedni rząd i „kupić” za unijne środki stanowisko premiera dla Donalda Tuska?
Tego nie wiem, ale premier Donald Tusk mówi o wyższości prawa UE nad Konstytucją RP. A to jest niezgodne z konstytucją i z polską racją stanu. Natomiast jest zgodne z linią KE. Na takie działania nie było, nie ma i nie będzie zgody Pana Prezydenta.
Obecny rząd blokuje inwestycje, które rozpoczęła Zjednoczona Prawica. Jaki los czeka sztandarowy projekt budowy CPK?
Ten rząd jest złożony z przedstawicieli trzech komitetów wyborczych, w których jest kilkanaście partii, co powoduje, że coraz częściej słychać wielogłos w ważnych i zapowiadanych w kampanii sprawach. Coraz częściej koalicjanci nie tylko nie są zgodni, ale otwarcie w mediach krytykują siebie nawzajem. Najlepiej widać to właśnie na przykładzie CPK. Lewica popiera przygotowany przez PiS ambitny, prorozwojowy projekt budowy CPK, a Koalicja Obywatelska robi wszystko, by lotniska w Baranowie nie budować. Ostatnio także marszałek Szymon Hołownia zmienił zdanie i mówił, że popiera powstanie CPK. Wygląda na to, że blokujące działania ministra Macieja Laska są skazane na niepowodzenie. Nie potrafi znaleźć firmy audytowej. Nie udało mu się, po pięciu miesiącach od przejęcia władzy, udowodnić, że projekt jest źle przygotowany czy źle zarządzany, natomiast Polacy masowo popierają budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego, bo oczekują ambitnej polityki i ambitnych projektów rozwojowych. Oczekują też budowy elektrowni atomowych, jednak w tym przypadku obserwujemy, że proces toczy się tylko dzięki sile rozpędu nadanej przez poprzedników.
Ale minister Lasek mówi, że będzie rozbudowywał lotnisko Okęcie w Warszawie.
Moim zdaniem takie działania pozbawione są podstaw merytorycznych i ekonomicznych. Lotnisko Okęcie jest otoczone przez drogę ekspresową i zabudowę miejską, zaś mieszkańców chronią normy hałasu, więc nocą samoloty nie mogą ani lądować, ani startować. Okęcie – nawet najlepiej rozbudowane – nie zastąpi CPK. Trzeba tu przypominać, że CPK to nie tylko ruch osobowy, ale także ruch towarowy, na którym świetnie się zarabia. Polscy przedsiębiorcy wyraźnie wskazują na Centralny Port Komunikacyjny jako wielki punkt przesiadkowy i przeładunkowy. Jest to projekt podnoszący globalną konkurencyjność polskiej gospodarki, przynoszący szereg innych korzyści gospodarczych. Jednak najważniejszą kwestią jest bezpieczeństwo, o czym mówi Pan Prezydent Andrzej Duda, a także wojskowi polscy i natowscy. Polska musi mieć port lotniczy, który w razie zagrożenia wojną będzie mógł przyjmować największe samoloty transportowe na świecie. Duży hub lotniczy z dobrą komunikacją kolejową daje możliwość szybkiego przerzucenia do Polski uzbrojenia, żołnierzy i czołgów. To oczywiste i trudno sobie wyobrazić, że ci, którzy opowiadają się za zatrzymaniem tej inwestycji, nie zdają sobie z tego sprawy.
Ostatnio słyszymy z ust wiceministra zdrowia Wojciecha Koniecznego, że prezydencka ustawa 75+ jest nierealna. O co tym razem chodzi?
To bardzo ważna ustawa przygotowana przez prezydenckich ekspertów i działającą przy Prezydencie RP Radę ds. Ochrony Zdrowia. Chodzi o skoordynowaną opiekę medyczną nad seniorami w ich miejscu zamieszkania tak, by mieli dostęp do wszystkich świadczeń opieki zdrowotnej w jednym miejscu, czyli w powiatowych Centrach Opieki 75+. Ustawa zawiera też mechanizmy, które sprawią, że lekarzy geriatrów będzie więcej, bo niestety jako społeczeństwo starzejemy się. Ustawa przewiduje również tworzenie dziennych centrów pobytów dla seniorów, które zapewniają wysoki standard usług medycznych i opiekuńczych, i są o wiele lepszym rozwiązaniem niż Domy Opieki Społecznej. Seniorzy żyją w swoim środowisku i są zaopiekowani. To jest bardzo dobry projekt i mam nadzieję, że tak widoczna chęć kwestionowania wszystkich dobrych działań poprzedniej władzy oraz projektów prezydenckich w końcu przeminie. Polscy seniorzy czekają na to, że ta ustawa będzie wdrażana w życie bez niepotrzebnej zwłoki.
Polską opinią publiczną wstrząsnęła sprawa sędziego Tomasza Szmytda. Jak to możliwe, że wysoko postawiona osoba z dostępem do tajnych dokumentów ucieka na Białoruś?
Każdy urzędnik z dostępem do dokumentów niejawnych musi przejść często wielomiesięczną procedurę weryfikacji i sprawdzenia przez służby. Natomiast sędzia dostaje dostęp do wrażliwych informacji służb specjalnych, a przez nikogo nie jest weryfikowany. Szokujący jest też fakt, że taki sędzia z dostępem do ważnych informacji na temat funkcjonowania polskich służb, a zwłaszcza ludzi w nich pracujących, mógł sobie wielokrotnie podróżować na Białoruś i nikt się nim nie zainteresował.
Z drugiej strony służby były bezradne, bo miał immunitet. Nawet gdyby go podejrzewały o szpiegostwo, to nie mogły stosować technik operacyjnych jak np. podsłuchy.
Gdyby założono mu podsłuch, to byłby dziś bohaterem przesłuchiwanym na komisji sejmowej jako „ofiara opresyjnego państwa i zamachu na wolne sądy”. Ale jest też pozytywny wydźwięk z tej sprawy, bo wszyscy widzimy, że całkowite wyłącznie sędziów spod kontroli może być bardzo niebezpieczne dla naszego państwa.
Pani Minister stała się prezydenckim „pełnomocnikiem” ds. promowania historii bł. Rodziny Ulmów. Czy pamięć o nich jest dziś żywa?
Myślę, że dziś w Polsce prawie każdy o Ulmach słyszał, ale także udało nam się opowiedzieć ich historię poza granicami naszego kraju. Kancelaria Prezydenta RP koordynowała np. wizyty studyjne dla zagranicznych dziennikarzy, którzy pisali o Ulmach w kontekście historii, polityki, a także turystyki. Udało się nam też pokazać dumę płynącą z postaw Polaków, szczególnie wśród mieszkańców Podkarpacia. Prawie przez cały okres III RP przebijały się do mediów jedynie historie o rzekomo niechlubnej postawie Polaków wobec zagłady Żydów. Beatyfikacja Rodziny Ulmów w Markowej spowodowała, że częściej zaczęto mówić i pisać o innych rodzinach, które z narażeniem życia ratowały swych sąsiadów. Takich rodzin na Podkarpaciu było bardzo dużo. Nawet po męczeńskiej śmierci całej Rodziny Ulmów, mieszkańcy Markowej nadal pomagali Żydom i ich ukrywali, choć doskonale wiedzieli, że grozi im za to śmierć. I taka jest prawda.
A jak teraz wygląda krzewienie pamięci o Ulmach?
Komitet Prezydenta RP koordynuje m.in. zainicjowaną na Podkarpaciu akcję „Po owocach ich poznacie”, w której propagujemy sadzenie drzewek poświęconych pamięci Rodziny Ulmów oraz wszystkich Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej. Sadzone są jabłonie, pochodzące od drzew, które samodzielnie szczepił Józef Ulma. Co ciekawe, dzięki tej akcji w ogrodach watykańskich posadziliśmy pierwsze w historii drzewo owocowe. Te drzewa są sadzone często na terenach parafialnych, gdzie są traktowane trochę jak żywe relikwie, jednocześnie przypominając niezwykłą historię błogosławionej Rodziny Ulmów. Jabłoń ma w odróżnieniu od np. dębu te cechę, że wiosną kwitnie, a latem owocuje. I na te owoce w znaczeniu podstawowym, jak i przenośnym czekamy. Pamięć o dzielnych, dobrych Polakach będzie rosnąć razem z tymi jabłonkami. A po owocach ich poznacie.prezy
Może Cię zainteresować Prezydent RP: Dzięki portowi imienia Rodziny Ulmów historia o Polakach będzie szła w świat Beatyfikacja Rodziny Ulmów [PL/EN/IT/HEBR]