Menu rozwijane

25 marca 2000
25 marca 2000 roku Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski wziął udział w uroczystości 20-lecia Niemieckiego Instytutu Kultury Polskiej w Darmstadt. Wśród gości, zgromadzonych w Teatrze Miejskim, był także prezydent Niemiec, Johannes Rau. Zabierając głos w trakcie uroczystości, prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział: "Dokładnie przed dwudziestu laty miało miejsce w Darmstadt wydarzenie, którego rocznica zgromadziła nas tu dzisiaj. Wówczas, po około rocznych przygotowaniach rozpoczął działalność Das Deutsche Polen-Institut, Niemiecki Instytut Kultury Polskiej. Trudno było wtedy przypuszczać, że będzie to oznaczać otwarcie nowego rozdziału w historii poznania i zbliżenia Niemców i Polaków. Powstanie Instytutu było możliwe dzięki dobrej woli, zrozumieniu i poparciu ze strony wielu wybitnych osobistości życia publicznego Niemiec, a wśród nich ówczesnego premiera Nadrenii Północnej - Westfalii pana Johannesa Rau - obecnego prezydenta RFN, ówczesnego kanclerza federalnego Helmuta Schmidta, ówczesnego premiera Nadrenii - Palatynatu Bernharda Vogla, pani dr Marion hrabiny Döhnhoff oraz ówczesnego burmistrza Darmstad pana Heinza - Winifreda Sabais, urodzonego we Wrocławiu, poety, liryka, autora poematu o tym mieście. Przede wszystkim jednak było ono zasługą dr Karla Dedeciusa oraz zgromadzonego wokół niego grona osób. To dzięki ich entuzjazmowi i zaangażowaniu powstała niemal z niczego instytucja o charakterze unikalnym, różniąca się od innych działających w Niemczech instytucji, promujących kulturę i naukę innych krajów. Instytut darmstadzki jest tworem energii i inicjatywy grupy Niemców, głęboko zainteresowanych, a nawet zafascynowanych polską kulturą. Dystans od bieżącej polityki, jej uwarunkowań i wymogów, sprawił, iż Instytut stał się autorytetem dla Niemców, podzielających to zainteresowanie. Więcej nawet - uzyskał pozycję, dzięki której oddziałuje również inspirująco i krytycznie na życie literackie w Polsce. Nie byłby on możliwy bez translatorskiej, krytycznoliterackiej i wydawniczej pracy takich osób, jak sam dr Karl Dededecius, jak Albrecht Lempp, Andreas Lawaty, Manfred Mack czy Ewa Kobylińska. Darujcie Państwo, że nie wymieniłem tu nazwisk wszystkich, którzy na to zasługują. Im zawdzięczamy 50 tomów "Biblioteki Polskiej", "Niebieską serię", siedem tomów "Panoramy literatury polskiej XX wieku" czy serię wydawniczą "Poglądy", nie mówiąc o wielu innych publikacjach, stanowiących słuszny powód do dumy Instytutu. Za to, co na tym polu zdziałali pragnę dziś - w imieniu własnym i moich rodaków - złożyć szczere podziękowania i wyrazy uznania. Kultura, a przede wszystkim chyba literatura, to klucz do poznania i zrozumienia tradycji, historii i mentalności każdego narodu. Zaś bez takiego poznania nie jest możliwe zbliżenia, dobre sąsiedztwo i ugruntowana na nich owocna współpraca. Jak bardzo trafnie zauważył dr Dedecius "nie wystarczy uznać kulturę Rosjan, Polaków, Litwinów, Węgrów czy też Czechów za europejską i uwolnić się przez to od kłopotliwego obowiązku bliższego zapoznania się ze szczególnymi przymiotami każdego z tych narodów" ("Es genügt nicht, die Kultur der Russen, Polen, Litauer, Ungarn oder Tschechen für europäisch zu erklären und sich damit der lästigen Pflicht zu entziehen, sich mit den komplizierten Eigentümlichkeiten eines jedes dieser Völker zu beafssen..."). Myśl ta jest szczególnie aktualna teraz, gdy tysięczna rocznica pielgrzymki cesarza Ottona III do Gniezna przypomniała wizję Europy, która nie kończy się na Dunaju czy Łabie. Wierzę, że będzie też dla Niemców wezwaniem do dalszego wzbogacania i rozwijania związków nie tylko z Polską, lecz całym regionem Europy Środkowo-Wschodniej, którego mój kraj jest nieodłączną częścią. Z regionem, z którym Niemców i Niemcy łączą tak głęboko zakorzenione w dziejach i tak różnorodne więzi. Dostrzegam tu nie tylko kolejną płaszczyznę współpracy naszych krajów, lecz również istotny kierunek działania na rzecz wspomnianej - tysiącletniej, ale i współczesnej - idei europejskiej. W ostatnim dwudziestoleciu literaturę polską spotkało dwukrotnie wielkie wyróżnienie - Nagrody Nobla, otrzymane przez Czesława Miłosza i Wisławę Szymborską. Myślę, że w ich przyznaniu tym dwu wybitnym naszym twórcom ma swój - choć pośredni, lecz niewątpliwy - udział także darmstadzki Instytut. Wszak dzięki wieloletniemu wysiłkowi jego zespołu i współpracowników powstał przetłumaczony na niemiecki swoisty kanon polskiej literatury. Zbliżyło to naszą literaturę do czytelników w wielu krajach. Za ten nieoceniony wkład w promocję Polski także poza granicami Niemiec należą się Instytutowi specjalne podziękowania. Truizmem stało się stwierdzenie, że na przestrzeni ostatnich stuleci nigdy stosunki polsko-niemieckie traktowane jako pewna całość nie były tak dobre, jak obecnie. Jest tak, mimo że nie wszędzie zdołaliśmy już wyjść z tragicznego cienia rzucanego przez lata wojny i zbrodni narodowego socjalizmu. Jednakże osiągnięty stan musimy traktować nie tylko jako niewątpliwy sukces, ale także jako wyzwanie. Nie podejmując go, ryzykujemy, że relacje obu krajów i narodów mogą ulec sformalizowaniu i skostnieniu, zamiast tworzyć żywą, rozwijającą się strukturę. Niezbędne jest więc poddawanie ich stałej, uważnej obserwacji także po to, by zapobiegać odradzaniu się stereotypów i uprzedzeń oraz przeciwdziałać powstawaniu nowych. Wystarczy wskazać na kwestie związane z perspektywą wejścia Polski - i innych krajów - do Unii Europejskiej. Po stronie niemieckiej nie brak obaw przed rzekomą "inwazją" polskich pracowników, podobnie jak nie brak Polaków przekonanych, że Niemcy "wykupią" naszą ziemię i gospodarkę. Ciąży na nas obowiązek przeciwstawiania się takim postawom, nie tylko w imię stosunków dwustronnych, lecz i z uwagi na ich znaczenie dla europejskiej jedności. Jedności, która była i jest budowana w oparciu przede wszystkim o przesłanki ekonomiczne i polityczne. Pozostawałaby ona jednak niepełną bez uzupełnienia ich wymiarem humanistycznym, bez świadomego kształtowania zrozumienia i poczucia wspólnoty wśród obywateli. To także nasze zobowiązanie wobec przyszłości, wobec pokoleń, które przyjdą po nas. Działalność translatorska i wydawnicza jest szczególnym, lecz przecież nie wyłącznym tytułem do chwały Instytutu. W ciągu minionych 20 lat stał się on ośrodkiem, do którego zwracają się z całych Niemiec ludzie zainteresowani różnymi aspektami polskiej kultury, historii, ale i polską współczesnością. Ta płaszczyzna aktywności nabiera coraz większego znaczenia. Dobrze się więc stało, że profil zainteresowań Instytutu ulega poszerzeniu o te obszary polskiego życia kulturalnego, oraz nowej, dynamicznej Polski, których prezentacja i analiza może dawać atrakcyjny dla coraz większej liczby zainteresowanych wgląd w specyfikę polskiego społeczeństwa. Zachodzące w naszym kraju przemiany polityczne, ekonomiczno-społeczne i obyczajowe nie są bowiem tylko prostą konkretyzacją transformacji postzimnowojennej Europy Środkowo-Wschodniej. Mają odrębności i specyfikę, wynikającą w niemałej mierze właśnie z uwarunkowań kulturowych, która w literaturze pięknej znajduje często interesujące odbicie. Zasługuje na uznanie fakt, iż kwestie te podjął zespół Instytutu pod nowym kierownictwem pana dr Dietera Bingena. W swojej książce poświęconej Karolowi Dedeciusowi pod tytułem "Czarodziej z Darmstadt" pan profesor Krzysztof Kuczyński - obecny tu z nami wybitny germanista z Łodzi, rodzinnego miasta profesora Dedeciusa - przytacza przykład zmagań genialnego tłumacza z oporną materią języka zawartą w aforyzmach Stanisława Jerzego Leca. Nawiasem mówiąc tego samego Leca, który z powojennej pożogi uratował dla literatury niemieckiej ... Marcela Reicha Ranickiego. Pozwólcie mi Państwo w tym miejscu na uwagę, że jeśliby w Polsce ponownie powstała Akademia Literatury i przyznawała "laury olimpijskie" to pewnym kandydatem do tytułu Olimpijczyka byłby Karl Dedecius za tytaniczną pracę translatorską nad genialnymi aforyzmami Stanisława Jerzego Leca. Jeden z nich brzmi tak:"Życie jest bardzo niezdrowe. Kto żyje, ten umiera." W przekładzie Dedeciusa brzmi on tak:"Das Leben ist gefährlich. Wer lebt - stirbt." Życzę Instytutowi wielu lat życia w najlepszym zdrowiu, kondycji, z nowymi, wspanialszymi pomysłami na przybliżanie, prostowanie tych niełatwych, często pogmatwanych ale wspólnych polsko - niemieckich, środkowo - europejskich dróg. U progu nowego stulecia, u progu otwierających się wrót do Europy, potrzebujemy my i wy, Polacy i Niemcy, zaufania i wielu szczerych przyjaciół. Jesteśmy tu, przyjaciele Niemiec i przyjaciele Polski, dzięki Deutsches Polen - Institut - jak u siebie w domu! Niech naszym wspólnym działaniem światło jarzące się w Darmstadt zostanie przeniesione do wielu niemieckich i polskich miast, domów i ludzkich serc. Niech przyświeca nam w tej wspaniałej i trudnej misji zbliżania się i pojednania naszych narodów".