17 czerwca 1999
17 czerwca 1999 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski z Małżonką wziął udział uroczystości pożegnania Papieża Jana Pawła II.
Zwracając się do Ojca Świętego Prezydent RP powiedział:
Wasza Świątobliwość!
To był wielki dar.
Gdańsk, Sopot, Pelplin, Elbląg, Licheń, Bydgoszcz, Toruń, Ełk, Wigry, Siedlce, Drohiczyn, Warszawa, Sandomierz, Zamość, Radzymin, Łowicz, Sosnowiec, Kraków, Stary Sącz, Wadowice, Gliwice, Częstochowa. Cała Polska! Mieliśmy wyjątkowy honor i szczęście spotkać się z Papieżem.
Mieliśmy wyjątkowy honor i szczęście spotkać, słuchać i przeżyć wyjątkowe wzruszenia, których zapewne nie potrafimy jeszcze odpowiednio opisać i wypowiedzieć. Mamy jednak głębokie poczucie, że uczestniczyliśmy w wyjątkowym historycznym wydarzeniu, które dotyczyło każdego z nas niezależnie od wiary, politycznych poglądów czy narodowości. Nas wszystkich razem, wspólnie zamieszkujących polski dom.
Spotkanie z Waszą Świątobliwością pomogło nam zastanowić się, czego trzeba dziś światu, czego trzeba Polsce, i czego potrzeba człowiekowi. I teraz, bez wątpienia, widzimy lepiej: Świat potrzebuje pokoju, współdziałania i solidarności, zaprzestania działań, które niosą zniszczenie i cierpienie ludzi.
Polsce potrzeba pracy, rozwoju, współdziałania i odpowiedzialności. A ludziom potrzeba nadziei i miłości.
Siła sprawcza wezwań Waszej Świątobliwości zawsze miała ogromną moc. Zwłaszcza u nas, w Ojczyźnie - dzięki zgodnemu wysiłkowi i solidarności milionów rodaków. Niech tak będzie i tym razem! Niech ten dar wielkich idei, ofiarowany nam w ciągu ostatnich dni, pomoże nam wejść w XXI wiek. Niech wprowadzi nas w nowe tysiąclecie lepszymi, silniejszymi, zdolnymi do pokonywania słabości, gotowymi do miłości. Kształtującymi Polskę, która chce być i może być na miarę swojego dziedzictwa i potencjału obecna w Europie i świecie nowego wieku! Będziemy pamiętać wezwanie: "by odnowa naszej ziemi trwała i pogłębiała się. Tylko wtedy, gdy wolność nam daną, nauczymy się przeżywać jako zadaną - będziemy tak postępować i tak żyć, by nikomu w naszej Ojczyźnie nie brakło dachu nad głową i chleba na stole, by nikt nie czuł się samotny, pozostawiony bez opieki".
Nasze życie publiczne potrzebuje takich prostych i pięknych prawd.
Już dziś, po tej pracowitej i wyczerpującej papieskiej wędrówce przez Polskę i polskie problemy widzimy, że został wzbogacony każdy z nas, każda jednostka, każda osoba ludzka.
Niech silniejsza stanie się także nasza miłość. To trudne zadanie i niejeden ma wymiar: osobisty, rodzinny, społeczny i obywatelski. Bowiem kochać to rozumieć, wymagać i ufać, pamiętać i być gotowym do pojednania i wzajemnego wybaczania.
Miłość oznacza poświęcenie dla najbliższych, dla społeczeństwa, Ojczyzny. Będziemy chcieli sprostać tym słowom i oczekiwaniom Ojca Świętego.
Wasza Świątobliwość!
Za chwilę wyruszy Ojciec Święty z ziemi polskiej do włoskiej.
My zostajemy.
Zostajemy wdzięczni i mocniejsi. Wdzięczni za wsparcie naszej Ojczyzny, za umocnienie godności człowieka. Mocniejsi miłością, którą każdego dnia Wasza Świątobliwość nas obdarza.
Dziękujemy!
Za wszystko!
Dziękujemy Waszej Świątobliwości za wizytę w Polsce. Za wizytę w nowej Polsce.
Dziękujemy za wizytę Ojca Świętego w swojej Polsce!
Życzymy zdrowia i wytrwałości na drodze do trzeciego tysiąclecia. Całym sercem jesteśmy z Waszą Świątobliwością.
Zapraszamy do ponownych odwiedzin Ojczyzny.
Z radością i nadzieją mówimy: Ojcze Święty - do zobaczenia!
Wypowiedzi Prezydenta RP dla dziennikarzy po pożegnaniu Ojca Św. na lotnisku w Balicache
Jak jechało się w papamobile?
Było to przeżycie niebywałe. Okazało się, że jestem jedynym prezydentem, który miał taki honor. Nikt do tej pory przez papieża nie był zaproszony do tego pojazdu i traktuję to jako gest bardzo miły. A jednocześnie, chyba świadczący o tym, że papież kończąc pielgrzymkę miał takie poczucie wielkiej satysfakcji i zachowywał się całkowicie nieprotokolarnie, swobodnie, można powiedzieć.
Panie prezydencie jakie było najważniejsze przesłanie tej pielgrzymki?
Czym się ona różniła od poprzednich w pańskim przekonaniu.
Ja myślę, że to przesłanie, to jest przede wszystkim miłość, w każdym jej wymiarze i w tym sensie ta pielgrzymka bardziej zwracała się do podstawowych wartości, aniżeli mówiła o sprawach społecznych, politycznych. Mamy wolność, mamy demokrację, decydujemy o swoim losie i z tego, jak sądzę, taki akcent papieża dla nas samych, na to, byśmy byli lepsi, niż do tej pory, żebyśmy potrafili miłować, żebyśmy potrafili być życzliwi, żebyśmy się otworzyli na drugiego człowieka, żebyśmy widzieli wokół siebie nieszczęście, biedę i krzywdę i żebyśmy na to reagowali. Sądzę, że to była zachęta na kolejne lata, nowe tysiąclecie, żeby poprawić siebie samego i być bardziej otwartym na innych ludzi, a więc bardzo ważne, podstawowe przesłanie.
A co pan odniósł dla siebie?
Właśnie to. Myślę, że jest to umocnienie tych, którzy są życzliwi w ich życzliwości, a dla tych którym nie starcza takiego stosunku do drugiego człowieka, jest to zachęta, żeby takimi się stali. Ja uważam, że ślad tej pielgrzymki będzie widoczny. Myślę że on może być widoczny w życiu społecznym, w życiu politycznym i oby.
Papież wzywał wszystkich do świętości, łącznie z politykami.
Czy polityk może być święty?
Zależy jak to rozumiemy. Ja traktuję nawoływanie do świętości, jako obowiązek każdego z nas, żeby starać się być lepszym. Świętymi zostają bardzo nieliczni, ale lepszym może być każdy.
Czy oprócz tego pożegnania, które wygłosił pan, było też zaproszenie oficjalne papieża na następną wizytę?
To trzeba traktować jako zaproszenie oficjalne. Oczywiście jest odpowiedni tryb, sposób składania zaproszeń. Myślę, że to jest bardzo ważne i to jest takze dodanie siły papieżowi. Jeżeli miliony ludzi w Polsce mówią do zobaczenia. Bo to jest człowiek który nosi na sobie ciężar wielu lat, wielu przeżyć. Myślę, że to polskie "do zobaczenia", to jest dla niego zastrzyk siły, zastrzyk wytrwałości. Jestem przekonany, że jeszcze się zobaczymy, także w Polsce.