28 września 1999
28 września 1999 roku drugi dzień konferencji międzynarodowej "O uśmiech dziecka w nowym tysiącleciu" poświęcony był współczesnym zagrożeniom cywilizacyjnym.
Małżonka prezydenta RP Jolanta Kwaśniewska podczas dyskusji powiedziała:,
Nasze spotkanie jest szczególne zarówno ze względu na znamienite grono, które przybyło, jak i tematykę, a także czas przełomu tysiącleci, który przestaje być zmianą symboliczną a staje się bardzo konkretnym wyzwaniem dla nas wszystkich, zadaniem - jak wykorzystać tworzące się możliwości i jak oddalić liczne zagrożenia.
Świat w ostatnich 100 latach przeżył zarówno największe tragedie jak wojny światowe, panowanie totalitaryzmów, regionalne krwawe konflikty, holocaust i czystki etniczne, jak i wydarzenia zmieniające i budujące pokój i lepsze życie ludzi. Niespotykany rozwój cywilizacyjny, techniczny i ekonomiczny, krach kolonializmu, rosnącą liczbę państw, gdzie przestrzegane są prawa i wolności człowieka i obywatela.
Bylibyśmy szczęśliwi, gdyby u progu następnego wieku można było powiedzieć: minął wiek tragiczny, burzliwy i trudny, ale udało nam się pokonać największe niebezpieczeństwa, zło, nienawiść i podłość, mądrzejsi doświadczeniem XX wieku będziemy tworzyć dobry świat dla naszych dzieci i wnuków, dla nas wszystkich.
Bylibyśmy szczęśliwi móc tak powiedzieć, ale przecież obrazy, które mamy w naszej pamięci i codziennie na ekranach z Kosowa i Ruandy, slamsów Kalkuty i favelas Rio de Janeiro, twarze młodocianych zabójców z Colorado czy Warszawy i wiele innych nie pozwalają na spokój ducha, uznanie że sprawy są załatwione bądź same się rozwiążą.
Ważnym krokiem naprzód była przyjęta przez Narody Zjednoczone 10 lat temu z polskiej inicjatywy konwencja o Prawach Dziecka. Była ona nie tylko próbą zapisania w języku prawa międzynarodowego tych praw, ale też zwróceniem uwagi opinii światowej na problemy najsłabszej grupy społecznej; tej, która nie może ani protestować, ani bronić swych racji.
Konwencja stała się ważnym instrumentem w zmianie podejścia do praw dziecka, które zaczęło posiadać swoją podmiotowość, a przestało być "zadatkiem na człowieka" podlegającym absolutnej władzy rodziców, a przede wszystkim ojca.
Po 10 latach warto zastanowić się nad niebezpieczeństwami, wobec których dzieci i młodzież na świecie pozostają ciągle najbardziej bezbronne i zagrożone.
Chcę wymienić kilka najbardziej w moim przekonaniu istotnych:
Po pierwsze - wojna. Niezmiennie najtragiczniejszymi ofiarami konfliktów, działań zbrojnych pozostają dzieci. Należy wesprzeć wszelkie inicjatywy, które pomagają zbudować trwały pokój, wyeliminować agresję, a ochronę praw człowieka uczynić podstawą ładu międzynarodowego. Niezbędne jest również natychmiastowe wprowadzenie w życie zakazu używania min przeciwpiechotnych, które są przyczyną tak wielu dziecięcych tragedii.
Po drugie - nędza. Na naszym globie ciągle spotykamy: na jednym biegunie - radosne dzieciństwo, poczucie bezpieczeństwa, możliwości rozwoju, na drugim - głód, strach, biedę, wyzysk, brak nadziei i perspektyw. Granica dzieląca te dwa światy często nie pokrywa się z granicami państw. Przepaście nierzadko dzielą także różne grupy społeczne i etniczne w jednym kraju. Brzmi to jak alarm: według raportu UNICEF szansa rodzącego się dziecka, że przyjdzie na świat w dostatku jest jedną na dziesięć. Liczba dzieci pozostających w sferze ubóstwa to 650 milionów.
Postulat pomocy dla krajów i społeczeństw ubogich, redukcji zadłużenia tych państw i podzielenia się cywilizacyjnym bogactwem pozostaje niezmiennie aktualny.
Po trzecie - edukacja. Nierówny dostęp do wykształcenia, brak szans edukacyjnych dla młodych ludzi w wielu regionach i środowiskach, gdzie niedostatek niweczy możliwość wydostania się młodego człowieka z kręgu niemożności degenerującego środowiska, określa ich los. To bywa często najbezwzględniejszy z wyroków.
Sprawiedliwy, demokratyczny dostęp do edukacji, szczególne formy wsparcia dla młodzieży ubogiej i ze środowisk upośledzonych, wyrównywanie szans edukacyjnych jest obowiązkiem rządów, organizacji pozarządowych i wszystkich ludzi dobrej woli. Nie ma wysiłku, nawet w najmniejszej skali, który w tej dziedzinie byłby niepotrzebny. Każde ufundowane stypendium oraz każdy młody człowiek, który będzie mógł wyrwać się z biedy i bezwolności, a także zdobyć wiedzę i kwalifikacje, będzie spełnieniem naszego moralnego obowiązku wobec nich i nas wszystkich.
Dostępność edukacji powinna być dziś jednym z najważniejszych wymiarów demokracji i realizacji praw człowieka.
Po czwarte - rodzina. Wszędzie tam gdzie rodzice, nawet w bardzo trudnych warunkach ekonomicznych zapewniają dzieciom miłość, opiekę, swoją obecność, zainteresowanie - ryzyko patologii jest bardzo małe. Groźne są nie tyle problemy finansowe, których nie lekceważę, co niedostatek uczuć, dialogu, kontaktu z najmłodszymi, przemocą w domu, łamaniem praw dzieci.
Zjawisko to dotyczy również, a nawet coraz częściej rodzin o wysokim poziomie zamożności. Zapracowani, zajęci swoimi karierami rodzice, ich obojętność są coraz częściej główną przyczyną alienacji dzieci, ich poszukiwań zastępczych uczuć i wzruszeń, narkomanii i związków ze światem "alternatywnym" - np. grupami przestępczymi lub sektami religijnymi.
Nikt i nic nie jest w stanie zastąpić rodziny i rodziców w zapewnieniu bezpieczeństwa, uczuciowości i odpowiedzialności dzieci.
Pozwalam sobie przypomnieć słowa Wielkiego Papieża i Wielkiego Polaka Jana Pawła II, które wygłosił tego roku w Polsce: "Pierwszym miejscem, gdzie rozpoczyna się proces wychowawczy młodego człowieka jest dom rodzinny. Każde dziecko ma naturalne prawo do posiadania własnej rodziny: rodziców i rodzeństwa, wśród których rozpoznaje, że jest osobą potrzebującą uczucia miłości i że tym uczuciem może obdarzyć i innych, a zwłaszcza najbliższych...".
Rodzina nie może pozostać sama w tym odpowiedzialnym obowiązku wychowania. Potrzebuje pomocy i oczekuje jej ze strony Kościoła i państwa. Chodzi tu nie o wyręczanie rodziny w jej obowiązkach, ale o harmonijne zjednoczenie wszystkich w tym wielkim zadaniu.
Jako rodzice - pamiętajm,y możemy być dla swoich dzieci opoką i natchnieniem, niestety możemy być także bólem, strachem i niebezpieczeństwem. To zależy od każdego z nas!
Dom, prywatność muszą być szczególnie chronion,e ale nie może być zmowy milczenia, wobec łamania praw dzieci, wyzyskiwania i agresji wobec nich..
Po piąte - nie jest to Szanowni Państwo pełen rejestr - postęp techniczny.
Brzmi to może paradoksalnie, ale tak jak bywało z wieloma wynalazkami - energią jądrową, dynamitem, które zmieniały nasze czasy, były zbawieniem, ale stawały się również przekleństwem tak i dzisiaj musimy traktować nowe zdobycze z należnym dystansem.
Nowy ład informacyjny, techniki wykorzystywane są faktem przynoszącym kolosalne możliwości. Znikają bariery i granice w porozumiewaniu się, dostępie do wiadomości, zasobów archiwalnych. Glob stał się dużo mniejszy.
Ale zwróćmy uwagę, czy ten mniejszy i stwarzający wielkie możliwości kontaktu świat nie kształtuje pokolenia ludzi samotnych, egoistycznych, nie umiejących rozmawiać i odczuwać problemy innych? Czy internet w pokoju dziecka i godziny, które ono tam spędza nie są wygodnym usprawiedliwieniem dla wychowawczej niestaranności rodziców, ich braku czasu i chęci?
Nikt z nas nie wyobraża sobie życia bez telewizji, elektronicznych mediów, systemów informatycznych. Ale to jest technika, która choć fascynująca nie może uwolnić dorosłych od odpowiedzialności za treści i wartości które są przekazywane.
Krew, gwałt, nieprawdziwy świat bezwzględnych silnych ludzi, przesadnie obecny w mediach i kulturze masowej staje się istotnym zagrożeniem. Tworzy bowiem wzorce prowadzące do przemocy i zaniku wrażliwości ludzkiej i społecznej.
W tych kwestiach nie wystarczą prawne regulacje, podjęte zresztą także i w Polsce. Potrzebny jest zdrowy rozsądek, moralna wrażliwość i powiem krótko - dobry smak.
Młody człowiek chętnie utożsamia się ze swoimi bohaterami, stara się ich naśladować. Dlatego trzeba chronić go przed negatywnymi wzorcami, wprowadzać w świat jasnych wartości, uczyć odróżniać to, co jest dobre i złe. Na nas, dorosłych, spoczywa wielka odpowiedzialność za kształtowanie osobowości dziecka, za jego prawidłowy, wszechstronny rozwój. Nie możemy bezczynnie patrzeć na wchodzącą na ulice, do domów, do szkół i sportowe stadiony przemoc. Na zbierającą coraz tragiczniejsze żniwo narkomanię, na szerzącą się w środowisku młodzieżowym agresję, rozładowywaną przy pomocy pistoletu lub baseballowego kija.
To zadanie dla wszystkich - zwłaszcza rodziców, ale także dla wychowawców, nauczycieli i duchownych, dla szefów mediów i dziennikarzy, polityków i parlamentarzystów.
Autorytety są potrzebne młodym nie mniej niż komputer czy internet!
To określa naszą szczególną odpowiedzialność. Jestem przekonana, że Wasze Wysokości, Panie Prezydentowe swoim przykładem i aktywnością jesteście znakomitym przykładem, iż można i trzeba z zagrożeniami walczyć.
Nowe tysiąclecie będzie pełne uśmiechu dzieci jeśli wspólnie i nie szczędząc trudu, na wszystkich kontynentach z udziałem wszystkich ludzi dobrej woli tę codzienną i wielką misję będziemy prowadzić.